Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Społeczeństwo

Wiosennych porządków ciąg dalszy – pora na opłaty stałe

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 29.03.2010 | Komentarze (707) »

Określenie “opłaty stałe” sugeruje, że jest to pozycja w naszym domowym budżecie niezmienna. Nic bardziej mylnego. Gdy pierwszy raz siądziemy do sporządzenia budżetu zobaczymy czarno na białym jak znaczącą kwotę miesięcznie opłaty stałe pochłaniają. Warto z tym zrobić porządek. I co więcej – namawiam do regularnego przeglądu (mam na myśli raz do roku) opłat stałych pod kątem możliwości ich obniżenia.

Na niektóre kwoty (np wysokość czynszu) wpływu prawie nie mamy. Ale wszystkie inne opłaty “stałe” można obniżyć, a przynajmniej próbować. O obniżaniu rachunków za prąd, internet i ogrzewanie kiedyś już pisałam. Ale zostają jeszcze rachunki za wodę, telewizję kablową/satelitarną, komórki, telefon stacjonarny, miejsce garażowe, bilety miesięczne, koszty prowadzenia rachunku bankowego.

Sprawdźmy kiedy kończy nam się umowa z dostawcą. Może warto przejść na tańszy pakiet? Albo zainteresować się ofertą konkurencji? W dzisiejszych czasach dostawcy telewizji, internetu, operatorzy telekomunikacyjni, banki walczą o pozycję na rynku, i my jako klienci możemy na tej walce skorzystać. Oczywiście jeżeli sami przypilnujemy naszych finansów i podejmiemy działania żeby z lepszych ofert korzystać.

Poza kosztami ponoszonymi w ujęciu miesięcznym, na pewno mamy wydatki stałe, ale ponoszone np raz do roku. Choćby ubezpieczenie mieszkania czy samochodu. Oczywiście najwygodniej jest przedłużyć dotychczasową polisę. Ale przed tym krokiem lepiej rozejrzeć się trochę na rynku i porównać konkurencyjne oferty.

Opłaty stałe wcale nie muszą być stałe. To zależy głównie od nas.

Do przeczytania: 28.03.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 28.03.2010 | Komentarze (12) »

Kolejna porcja linków:

W ramach uwalniania bloga od ideologicznych tekstów, krótkie ale treściwe omówienie chilijskiego cudu gospodarczego i rezultatów liberalnych reform zamieściłem na Trystero.pl

Wszyscy wiedzą, że jestem fanem wizualizacji danych statystycznych. Nie mogę więc nie polecić konkursu na najlepszą wizualizację sytuacji na Haiti.

Według GIS, 11% Polek paliło w czasie ciąży. 14% piło alkohol. Zatrważające dane.

Google wchodzi na rynek informacji finansowych. Zatrudniło niedawno, byłego szefa ds. rynków FX w Bloombergu. Świetna wiadomość.

Wypaczenia w rządowym raportowaniu statystycznym: edycja rosyjska. Też mi niespodzianka! Kiedyś pisałem o tym jak wielką anomalią statystyczną były wyniki rosyjskich wyborów prezydenckich.

Cykle koniunkturalne w USA w latach 1775-1943. Gigantyczny wykres z archiwum badań ekonomicznych FED.

New York Times o nowej architekturze systemu ochrony zdrowia w USA jako o przedsięwzięciu, którego głównym celem jest walka z nierównościami społecznymi.

Fenomenalny tekst o tym jak rewaluacja renminbi wpłynie na Chiny, USA i globalną gospodarkę.

Czytaj dalszą część »

Wielkanoc a domowy budżet

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 27.03.2010 | Komentarze (4) »

Do Świąt Wielkiej Nocy pozostał już tylko tydzień. Oznacza to, że przedświąteczne porządki i zakupy są już na finiszu. Gdy przejeżdżam koło hipermarketu i widzę przepełnione zakupami wózki i koszyki, zastanawiam się – czy naprawdę na Święta aż tyle potrzebujemy i jak takie zakupy mają się do domowego budżetu.

Jesteśmy w dobrej sytuacji, jeśli budżet na wyprawienie Świąt zaplanowaliśmy wcześniej. Ale chyba zazwyczaj tak nie jest.

Jak spędzić Święta, żeby nasz portfel to wytrzymał i żeby potem nie trzeba było miesiącami spłacać zadłużenia na karcie kredytowej, lub co gorsza, zaciągniętych na ten cel pożyczek?

Przede wszystkim jest takie stare powiedzenie: „tako krawiec kraje, jak materii staje”.  Wielkość wydatków musimy dopasować do naszych możliwości.

Czytaj dalszą część »

Ile informacji konsumują Amerykanie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 25.03.2010 | Komentarze (23) »

Wykorzystam gościnny tekst na blogu by podzielić się interesującymi danymi z raportu o konsumpcji informacji w 2008 roku w USA. Przeciętny Amerykanin konsumował informację przez 12 godzin dziennie. Przeciętnie pochłaniał dziennie około 100 000 słów oraz 34 gigabajty danych. Żałuję, że nie ma sensownych sposobów by porównać te dane ze wskaźnikami z początku XX i XIX wieku.

Poniższe trzy wykresy przedstawiają procentowy udział poszczególnych nośników informacji w konsumpcji informacji ogółem, mierzonej czasem spędzonym dziennie na konsumpcji, konsumpcji słów i konsumpcji bajtów informacji.

Czas spędzony na konsumpcji informacji:

Za How Much Information? 2009

Za How Much Information? 2009

Czytaj dalszą część »

Michał Ksiądzyna: Wiek informacji (tekst gościnny)

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 24.03.2010 | Komentarze (37) »

XXI wiek to wiek informacji. Sto lat temu trwała rewolucja przemysłowa. Gospodarka ruszyła wtedy prężnie do przodu, a wiele dóbr stało się powszechnie dostępnych. Dziś ciężko nam wyobrazić sobie euforię związaną z tym, że zwykłe produkty stały się dostępne dla średniozamożnych rodzin. W naszych czasach nastąpiła rewolucja w związku z dostępem i rozpowszechnianiem informacji. Wiek informacji oznacza wielkie szanse dla tych, którzy wiedzą jak go wykorzystać.

Industrializacja

Dziś średniozamożna rodzina ma wszystkie podstawowe produkty – żywność, środki transportu, meble, sprzęt AGD i RTV oraz całe mnóstwo przedmiotów. Dalej niż sto lat temu na takie życie mogła sobie pozwolić jedynie arystokracja. Każdy produkt był ręcznie robiony, a technologia na tyle słabo rozwinięta, że wytworzenie czegokolwiek kosztowało niebotyczne pieniądze. Wystarczy podać za przykład wartość książki w średniowieczu – 3 wsie.

Industrializacja odmieniła ten stan – ogromnie wzrosło bogactwo przeciętnego obywatela krajów rozwiniętych. Wcześniej fundamentem gospodarki była ziemia, w erze industrializacji – stał się nim produkt. Dobrobyt “rzeczy i przedmiotów” – tak można opisać rewolucję minionej epoki.

Komputer

Wiek informacji

Dziś jednak najbogatsze kraje świata przenoszą swoje fabryki do innych krajów, a mimo to pozostają najbogatsze. Dawniej byłby to paradoks i podcinanie gałęzi na której się siedzi. Jednak nie w Wieku informacji.

Produkty “materialne” są ogólnodostępne, rynki często nasycone, a konkurencja zabójcza. Powoduje to, że rozwój gospodarki przez rozwój tych gałęzi jest niezmiernie trudny i powolny. Są to nadal działy odpowiadające za sporą część generowania PKB, jednak w niewielkim stopniu odpowiadają za wzrost PKB.

Nowym produktem, który jw naszych czasach odpowiada za rozwój stała się informacja. Kto posiada informację, ten ma władzę. A kto ma władzę, ten może realizować zyski. A skoro gdzieś są zyski, to warto w to inwestować.

Czytaj dalszą część »

Dzietność i aktywność zawodowa kobiet – zaskakująca korelacja

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 23.03.2010 | Komentarze (34) »

Zachęcony komentarzem jednego z czytelników odwiedziłem Society at Glance na stronach OECD i skopiowałem dane o dzietności (Total Fertility Rate) i aktywności zawodowej kobiet (Female Labour Force Participation). Następnie umieściłem te dwie serie danych na wykresie punktowym:

Na podstawie danych OECD

Na podstawie danych OECD

Okazało się, że państwa OECD z wyższym wskaźnikiem aktywności zawodowej kobiet mają także wyższy wskaźnik dzietności. Wyniki są chyba równie zaskakujące co przy porównaniu dzietności i odsetku dzieci rodzących się poza małżeństwem.

Rozumiem, że wielu anty-konserwatystów chciałoby zakrzyknąć ‘Hurra!’ ale cudów nie ma i pobieżny przegląd dostępnych artykułów naukowych zajmujących się tym problemem wskazuje, że po uwzględnieniu czynników wewnątrz państw korelacja pomiędzy dzietnością a aktywnością zawodową jest negatywna. Kobiety, które pracują mają przeciętnie mniej dzieci niż kobiety, które nie pracują – co wydaje się zresztą truizmem.

Skąd się więc wzięła pokazana na wykresie pozytywna korelacja pomiędzy aktywnością zawodową kobiet a dzietnością i jakie wnioski praktyczne można z niej wyciągnąć? Przede wszystkim od lat 80’ zmniejsza się ogólny negatywny wpływ aktywności zawodowej kobiet na dzietność. Związane jest to z łatwiejszym osiąganiem równowagi pomiędzy życiem zawodowym a rodzinnym. Państwa, które w latach 80’ miały wysoką aktywność zawodową kobiet stworzyły także najbardziej przyjazny dla dzietności rynek pracy dla kobiet – to z kolei stworzyło dodatkową premię gdy inne czynniki wpłynęły na wzrost dzietności w ostatnich latach.

Czytaj dalszą część »

Podstawy podstaw

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Społeczeństwo dnia 23.03.2010 | Komentarze (5) »

Jakiś miesiąc temu natrafiłem na ciekawy artykuł sprzed pół roku. Artykuł na temat tego, jak wiele Polacy wiedzą o pieniądzach. Jak nietrudno się domyślić – wiemy na ten temat niewiele. Na ogół nie notujemy swoich wydatków, nie umiemy porównać lokat, ani nie rozumiemy, ile i za co płacimy korzystając z karty kredytowej.

Co gorsza, okazuje się, że mieszkam w województwie, w którym najwięcej ludzi wie niewiele o pieniądzach …

Czytaj dalszą część »

Czy to jeszcze jest cywilizacja zachodnia?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 22.03.2010 | Komentarze (77) »

Kilkanaście dni znalazłem, i z przyjemnością obejrzałem, inspirujący wykład o tym czy cywilizacją, w której żyjemy jest cywilizacją zachodnią czy zupełnie nowym tworem. O ile spór o to czy żyjemy jeszcze w cywilizacji zachodniej czy też zmiany, które zaszły w ostatnich dwustu latach zerwały ciągłość pomiędzy współczesną cywilizacją a tym co w latach 0 AD do około 1800 AD było cywilizacją zachodnią niespecjalnie mnie interesuje, to w wykładzie znalazłem mnóstwo interesujących poglądów i opinii, które chciałbym, w bardzo nieuporządkowany sposób skomentować.

Doktor Stephen Davies opowiedział między innymi taką historię: gdy w połowie XIX wieku medycyna odkryła nowoczesne metody znieczulania i gdy okazało się, że można je zastosować w celu zmniejszenia bólów porodowych  niezwykle silna i wpływowa rzesza dziewiętnastowiecznych konserwatystów rozpoczęła propagandową kampanię przeciwko tej innowacji. Powód? ‘Gdyby Bóg chciał uczynić poród bezbolesnym to takim by go uczynił’ – głosili dziewiętnastowieczni anty-moderniści. ‘Bóle porodowe są boską karą za nieposłuszeństwo Ewy w Ogrodzie Eden’ – argumentowali.

Domyślam się, że 99,9% czytelników uśmiecha się z politowaniem czytając tego typu argumenty. Mnie interesuje to, w jakież to oczywiste niedorzeczności, nie będą mogły uwierzyć nasze wnuki w 2160 roku? Ludzie mieli moralne opory przed klonowaniem i hodowlą organów w celu transplantacji? Mówili, że w ten sposób wkraczają na ścieżkę zastrzeżoną dla Boga?

W każdym razie, należy pamiętać, że praktycznie każda innowacja technologiczna, nieważne jak bardzo sprawiedliwa, moralna i dobroczynna TERAZ się NAM wydaje budziła zdecydowany opór sporej części społeczeństwa. ‘Chcesz upiec ten udziec na ognisku?’ – mógł krzyczeć nasz praprzodek – ‘Przecież gdyby Wielki Cthulhu chciał żebyśmy jedli pieczone udźce to takimi by je stworzył!’ Kilkadziesiąt tysięcy lat później ludzki system trawienny jest tak bardzo przystosowany do trawienia pożywienia poddanego obróbce termicznej, że człowiek praktycznie nie byłby w stanie przeżyć odżywiając się surowym pokarmem.

Myślę, że przyśpieszenie się, które dokonało się w ostatnich dwustu latach istnienia cywilizacji ludzkiej, zupełnie się wymyka organom poznawczym większości współczesnych nam ludzi. Niewielu ludzi uświadamia sobie, że poziom życia chłopa z czasów Cesarstwa Rzymskiego i europejskiego farmera z XVIII wieku był praktycznie taki sam. Przez dwa tysiące lat cywilizacja ludzka nie uczyniła żadnego znaczącego postępu.

Następne dwieście lat doprowadziło nas do sytuacji, w której najbiedniejsi z nas – Ci mieszkający w mieszkaniach komunalnych i żyjący z zasiłków społecznych – mają dużo wyższy poziom życia niż przedstawiciele XVIII wiecznych dworów królewskich. Jeśli porównać warunki mieszkaniowe, jakość pożywienia, opiekę medyczną, dostęp do wiedzy, ilość i jakość interakcji z innymi ludźmi a także poziom osobistej wolności – 99,9% z nas żyje na poziomie nieosiągalnym dla antycznych, średniowiecznych i renesansowych królów!

Czytaj dalszą część »

Naukowe podejście do szczęścia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 21.03.2010 | Komentarze (11) »

Proponuję odetchnąć na chwilę od kontrowersyjnych tematów (do nich wrócimy) oraz rynków finansowych a podyskutować o szczęściu. Bez obaw, nie zamierzam napisać kolejnego w Internecie tekstu o tym jak być szczęśliwym (i przy okazji zarobić 1 mln USD nie ruszając się z domu). Chciałem natomiast zwrócić uwagę czytelników na krótką prezentację, którą Daniel Kahneman, ojciec ekonomii behawioralnej, wygłosił o szczęściu, percepcji czasu i pamięci.

W ostatnich latach pojawiło się sporo badań naukowych w dziedzinie ekonomii szczęścia. Na poziomie ‘makro’ badania nad szczęściem i bogactwem przeprowadzili Wolfers i Stevenson, którzy zakwestionowali prawdziwość Paradoksu Easterlina i pokazali, że:

  • bogaci ludzie są szczęśliwsi od biedniejszych
  • zamożniejsze społeczeństwa są szczęśliwsze od uboższych oraz
  • wraz ze wzrostem zamożności kraju poczucie szczęścia jego obywateli zwykle także się zwiększa, jest to proces linearny i nie kończy się po osiągnięciu określonego poziomu dobrobytu

Daniel Kahneman, w wykładzie wygłoszonym w ramach TED Talks zajmuje się teoretycznym fundamentem rozważań o szczęściu i pokazuje dlaczego naukowe próby zbadania tego zjawiska napotykają na duże problemy. Kahneman podkreśla różnicę pomiędzy doświadczeniem, przeżywaniem a pamięcią. W kontekście szczęścia to różnica pomiędzy byciem szczęśliwym w życiu i byciem zadowolonym ze swojego życia. Nie chcę brzmieć jak miernej jakości ‘trener szczęścia’ ale zrozumienie tej różnicy naprawdę może pomóc dokonywać w życiu bardziej optymalnych wyborów.

Proszę zwrócić uwagę na taki przykład: byliśmy na wspaniałych wakacjach na Malediwach. Siedem dni w raju. All inclusive. Przez siedem dni doświadczaliśmy szczęścia. W drodze powrotnej, nasz lot miał 25 godzinne opóźnienie, siedzieliśmy obok wrzeszczącego dzieciaka a linia lotnicza zgubiła nasz bagaż. Nasza pamięć dotycząca tych wakacji będzie zupełnie różna od naszego doświadczania tych wakacji. Problemem jest fakt, że doświadczanie istnieje tylko w teraźniejszości a przeszłością zawiaduje pamięć. Dodajmy do tego fakt, że krytyczne znaczenie dla naszej pamięci ma to jak historia się kończy (Kahneman podaje fantastyczny przykład z badań nad doświadczeniem bólu i pamięcią bólu w kolonoskopii).

Czytaj dalszą część »

Ubezpieczenia OC – ciąg dalszy dyskusji z Panem Korwin-Mikke

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 20.03.2010 | Komentarze (56) »

Pan Janusz Korwin-Mikke zdecydował się na dłuższą polemikę z moim tekstem o ubezpieczeniach OC. W całości można ją przeczytać tutaj. Naturalnie, nie mógłbym sobie odmówić przyjemności powtórzenia swoich argumentów.

Zacznijmy od początku: uważam, że ubezpieczenia OC powinny być obowiązkowe ponieważ jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków. Ubezpieczenia OC nie chronią bowiem posiadacza polisy lecz ofiary wypadków, które powoduje. Dlatego też, to czy posiadam ubezpieczenie OC nie jest moim dowolnym wyborem ponieważ mój lekkomyślny wybór może krzywdzić innych a moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda innych.

Oczywiście, podobny efekt dałoby zmuszenie wszystkich kierowców by złożyli na specjalnym koncie odpowiednią sumę pieniędzy, która będzie wykorzystana do pokrycia szkód w czasie wypadku. Nie mam nic przeciwko pozostawieniu kierowcom wyboru (OC albo zdeponowanie kwoty), ba, taki system istnieje w wielu państwach, między innymi w Irlandii. Rzecz w tym, że byłby dużo droższy niż klasyczne ubezpieczenia. Wystarczy wziąć 100 000 – 500 000 złotych (taką kwotę zapewne trzeba by zdeponować) i policzyć różnicę w oprocentowaniu rocznej lokaty i ‘lokaty na żądanie z sądownymi obostrzeniami’ by zorientować się, że taniej byłoby kupić OC.

Pan Korwin-Mikke zaczyna od stwierdzenia, że skoro ubezpieczenia w New Hampshire są nieobowiązkowe a liczba nieubezpieczonych jest w tym stanie niższa niż przeciętna w USA to oznacza to, że obowiązkowe ubezpieczenia powinno się znieść. Od razu widać, że Pan Korwin-Mikke nie przeczytał dyskusji, która się toczyła ani nie zapoznał się z tekstami źródłowymi. Liczba nieubezpieczonych w New Hampshire jest co prawda niższa niż przeciętna w USA, ale o kilka punktów procentowych wyższa niż liczba nieubezpieczonych w pobliskich stanach Nowej Anglii. Odsetek nieubezpieczonych kierowców waha się w USA od kilku procent w stanach Północnego-Wschodu do dwudziestu kilku procent na Południu. Jeśli anegdotyczny przykład NH do czegoś miałby służyć – to wskazaniu, że przymus ubezpieczenia zmusza kilka procent kierowców do wykupienia polisy, którzy bez przymusu tego by nie zrobili.

Przejdźmy teraz do najważniejszej łamigłówki statystycznej. Pan Korwin-Mikke napisał: Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa

Tu dochodzimy do sedna. Przejawia się ono w tym czego w cytacie nie ma. Nie ma odnośników do badań naukowych, do danych statystycznych, do czegokolwiek co pozwoliłoby rozsądnemu człowiekowi na sprawdzenia tezy Pana Korwina-Mikke. Nie! Pan Korwin-Mikke wie, że jego teza jest prawdziwa. Niestety, ja takiej pewności o swoich sądach nie mam dlatego staram się potwierdzić to co piszę obiektywnymi danymi. Oto co wykazałem:

Nieubezpieczeni kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki niż ubezpieczeni kierowcy. Pan Korwin-Mikke zgodził się ze mną, że przyczyna tkwi w awersji do ryzyka: Ci, którzy się ubezpieczają boją się ryzyka i jeżdżą ostrożniej – Ci, którzy nie wykupują OC mają niską awersję do ryzyka. Nie widzą potrzeby kupować OC i jeździć ostrożnie.

Otóż moim zdaniem powyższe fakty dowodzą tego, że styl jazdy zależy przede wszystkim od emocjonalno-intelektualnych właściwości kierowcy! To nie fakt posiadania ubezpieczenia OC lub nieposiadania ubezpieczenia OC jest statystycznie istotny przy skłonności do wypadków lecz awersja do ryzyka. Ta ostatnia nie zmienia się wraz z wykupieniem OC. Innymi słowy teza Pana Korwina-Mikke wcale nie musi być prawdziwa.

Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności przypomnienia, że w swoim poprzednim tekście Pan Korwin-Mikke sugerował, że ubezpieczenia OC są główną przyczyną wypadków i zachętą do ludobójstwa. Widzę więc olbrzymi postęp w formułowaniu publicystycznych tez.

Podsumowując ten fragment: by naukowo zbadać tezę Pana Korwina-Mikke konieczne jest przeprowadzenie dużego eksperymentu badawczego. Trzeba wybrać 10 000 nieubezpieczonych kierowców, skłonić by kupili OC i sprawdzić czy będą powodować więcej wypadków oraz znaleźć 10 000 ubezpieczonych kierowców, skłonić ich by nie odnawiali OC i sprawdzić czy będą powodować mniej wypadków. Dopóki taki eksperyment nie zostanie przeprowadzony teza Pana Korwina-Mikke jest jak kot Schrödingera: martwa i żywa jednocześnie. W sensie praktycznym: bezużyteczna.

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player