Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Społeczeństwo

Jakie masz hasło?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 14.12.2010 | Komentarze (19) »

Zabawna historia. Hakerzy włamali się na serwery internetowej grupy medialnej Gawker Media, właściciela Gawker, Gizmodo, Lifehacker i innych serwisów blogowych. Hakerzy skradli dane ponad miliona użytkowników i umieścili je na ogólnodostępnym serwerze. Odszyfrowali także 188 279 haseł do kont na serwisach grupach i upublicznili je.

Co się okazało? Najpopularniejszym hasłem było ‘123456’ – ponad 3000 użytkowników posługiwało się tym hasłem. Około 2000 użytkowników wybrało ‘password’ a ponad 1000 ‘12345678’. Lista 50 najpopularniejszych haseł znajduje się poniżej. Znalazły się wśród nich ‘qwerty’, ‘abc123’, ‘111111’ i ‘0’.

Czytaj dalszą część »

O powstaniu i upadku innowacyjnego modelu biznesowego

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 12.12.2010 | Komentarze (7) »

Niesamowitą historię opisał niedawno New York Times. Były pracownik banku inwestycyjnego Lehman Brothers, Vitaly Borker oparł swój internetowy biznes handlu markowymi okularami na… nienawiści swoich klientów. Otóż, wyjątkowo niezadowoleni klienci skarżyli się na wielu forach i stronach poświęconych ochronie konsumentów w Sieci, o nieuczciwym biznesmenie pisały także internetowe media. Wszyscy podawali odnośniki do strony DecorMyEyes.

Wiele z tych stron posiadało wysokie miejsce w rankingu Google co sprawiało, że w wynikach wyszukiwania Google strona DecorMyEyes pojawiała się bardzo wysoko (im więcej stron z wysokim rankingiem linkuje do danej strony tym wyższa jest jej pozycja w wynikach wyszukiwania), także wtedy gdy hasło dotyczyło konkretnej marki okularów. Pan Borker wykorzystywał fakt, że niewielu jego klientów szukało recenzji i opinii o jego przedsiębiorstwie a algorytm Google nie był w stanie rozróżnić pomiędzy neutralnymi czy polecającymi odnośnikami a odnośnikami z wypowiedzi i artykułów krytycznych wobec DecorMyEyes.

To oczywiście się zmieniło po artykule w New York Times. Na oficjalnym blogu Google napisano, ze programiści firmy wprowadzili poprawki do algorytmu rozwiązujące problem DecorMyEyes – zgodnie z wpisem na blogu – w sposób kompleksowy. Naturalnie, Google nie ujawni co konkretnie zmieniło w algorytmie, wiadomo jednak, że zmiana nie dotyczy po prostu zablokowania konkretnych stron.

Zachęcam do zapoznania się z artykułem w New York Times ponieważ pokazuje on jak długo mogą być bezkarni  nieuczciwi przedsiębiorcy w USA – w państwie o nieporównywalnie wyższej kulturze prawnej i biznesowej od Polski.  Vitaly Borker  został zatrzymany 6 grudnia 2010 roku. Dla mnie na przykład jest nie do pomyślenia by ‘numer’ z zadzwonieniem do banku, podaniem się za jego klienta, i zrezygnowaniem z kwestionowania wpłaty na rzecz DecorMyEyes (w imieniu tego klienta) mógł ujść ‘na sucho’. Podobnie jak wysyłanie zdjęć kamienicy, w której mieszka klient z tekstem ‘obserwuję Cię, rób to co należy a wszystko będzie dobrze’.

Czytaj dalszą część »

Loteria jako element polityki społecznej

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 11.12.2010 | Komentarze (5) »

Zastanawiam się ilu czytelników potrafiłoby wskazać rok, w którym po raz pierwszy pojawiły się obligacje loteryjne to jest obligacje, które obok albo zamiast, tradycyjnych odsetek oferowały szanse na zdobycie większej nagrody pieniężnej, zawierały więc w sobie coś w rodzaju loteryjnego losu. Był to rok 1694. W Anglii wyemitowano wtedy obligacje w ramach projektu Million Adventure. Obligacje, oprócz oferowania sensownego oprocentowania kusiły możliwością wygrania większej sumy pieniędzy.

Także teraz obligacje loteryjne są popularne w UK. Około 23 milionów obligatariuszy zainwestowało około 26 mld funtów w obligacje Premium Bonds, które nie są oprocentowane lecz oferują comiesięczną szansę na wygranie od 1 000 000 do 25 funtów. Fundusz nagród wypłacany jest z odpowiednika funduszu odsetkowego dla całej puli obligacji. Można więc obliczyć ‘teoretycznie’ oprocentowanie takich obligacji, które, co nie może dziwić, jest niższe niż tradycyjnych papierów.

Otóż, wielu ekonomistów upatruje w obligacjach loteryjnych czy rachunkach oszczędnościowych z dodatkiem loteryjnym sposobu na zwiększenie poziomu oszczędności, zwłaszcza wśród mało zamożnych ludzi. Prowadzony przez jeden z południowoafrykańskich banków program rachunków oszczędnościowych z elementem loterii (do momentu zawieszenia z powodu złamania prawa o loteriach) doprowadził do utworzenia 1,1 mln rachunków i przyciągnął do banku 7,7% populacji posiadającej już konto bankowe i 1,1% populacji bez konta bankowego.

Czytaj dalszą część »

Aukcje groszowe – skąd wiesz, że nie są oszustwem?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 10.12.2010 | Komentarze (6) »

W październiku 2009 napisałem obszerny tekst o aukcjach groszowych, zainspirowany skandalicznie niekompetentnym artykułem w Pulsie Biznesu. Przypomnę tylko, że jest to rodzaj aukcji internetowych, na których wystawiane są przedmioty z niską ceną wywoławczą (na przykład laptop za 1 złoty). Złożenie oferty kosztuje określoną kwotę (na przykład 1 złoty). Każda oferta podbija cenę o minimalną kwotę (na przykład 5 groszy). Aukcja kończy się gdy przez określony czas (na przykład 30 sekund) nikt nie złoży oferty. Model biznesowy opiera się na tym, że wpływy ze sprzedaży praw do złożenia ofert znacząco przekraczają koszt wystawionego towaru nawet jeśli jest sprzedawany w super atrakcyjnej cenie.

We wspomnianym tekście napisałem tak: Oczywiście na początku istnienia serwisu jego właściciel dokłada do biznesu i sprzedaje produkty po ‘szokująco’ niskich cenach – w końcu nawet gospodarz gry w trzy kubki pozwala na początku wygrywać.

Na ten fragment zareagował jeden z czytelników, Llukiz, który w przypływie zdrowego rozsądku i realistycznego myślenia napisał: Halo! Ziemia do Trystero. Skąd pomysł że właściciel dokłada do biznesu? Na początku to właściciel ’sprzedaje’ produkty po niskich cenach krewnym i znajomym królika, czyli w praktyce sobie… a później zresztą też.

Życie pokazało jak dobrze Llukiz przeczytał polską branżę aukcji groszowych. Gazeta.pl doniosła (Ukłony: Finanse Domowe dla Opornych), że policja poszukuje osób poszkodowanych przez portal internetowy Fruli, na którym były prowadzone aukcje groszowe. Cytuję: Policja podejrzewa, że licytacje na tym portalu przebiegały niezgodnie z regulaminem. Ponadto, że w aukcjach brali udział nie tylko realni klienci – dochodziło też do “sztucznych podbić” generowanych przez fruli.pl. – Takie działanie zapobiegało wygrywaniu aukcji przez jej rzeczywistych użytkowników, a portal zarabiał na “podbiciach” wykupionych przez klientów – mówiła Bagrowska (rzeczniczka Policji – T.).

Czytaj dalszą część »

Ekonomia loterii

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 09.12.2010 | Komentarze (5) »

Przeciętna amerykańska rodzina wydaje około 540 USD rocznie na losy 43 stanowych loterii. Dla porównania: wydatki na alkohol wynoszą przeciętnie około 444 USD a na produkty mleczne około 430 USD rocznie. Co ciekawe, nominalne wydatki na loterie stanowe są mniej więcej takie same we wszystkich grupach zamożności: najmniej zarabiających, osiągających średnie dochody oraz najbogatszych. Oczywiście oznacza to, że relatywnie do swoich dochodów to najbiedniejsi wydają najwięcej na loterie stanowe.

Warto o tym pamiętać ponieważ zgodnie z obliczeniami, przeciętnie stanowe loterie oferują negatywną oczekiwaną stopę zwrotu, w wysokości około 52 centów na zainwestowanego dolara. Powstaje więc pytanie: czy rozrywka związana z braniem udziału w loterii warta jest tych 48 centów na dolara?

Ludzie angażują się w działania o negatywnej oczekiwanej stopie zwrotu, takie jak loterie z dwóch kluczowych powodów:

  • udział w loterii zapewnia im rozrywkę
  • ulegają, opisywanemu przez ekonomistów behawioralnych, skrzywieniu do preferowania wysokich wygranych o niskim prawdopodobieństwie nad niskie wygrane o większym prawdopodobieństwie

Powyższe skrzywienie wzmacniane jest przez błąd poznawczy polegający na przypisywaniu zbyt dużego znaczenia zjawiskom o niskim prawdopodobieństwie zdarzenia oraz optymistycznemu skrzywieniu, to jest przeceniania szans na wystąpienia pozytywnych zdarzeń (i niedoważania szans na wystąpienie negatywnych zdarzeń). Widać to wyraźnie w wynikach sondażu przeprowadzonego w 2006 roku przez Consumer Federation of America i The Financial Planning Association, który pokazał, że 21% Amerykanów i 38% Amerykanów zarabiających rocznie poniżej 25 000 USD uznaje wygranie loterii za najbardziej praktyczną drogę do zakumulowania kilkuset tysięcy dolarów.

Jeśli połączymy powyższe informacje z wiadomościami, że 19% Amerykanów kompletnie ignoruje swoje finanse osobiste to nasunie się wniosek, że fundamentalna edukacja w zakresie zarządzania finansami indywidualnymi przydałaby się sporej części społeczeństwa. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy angażujący się w działania (nie chcę używać w tym przypadku słowa inwestycje) o negatywnej oczekiwanej stopie zwrotu mają jakiś poważny problem. Sam okazjonalnie bawię się zakładami sportowymi, z reguły przy okazji wielkich imprez piłkarskich. W tym przypadku, diabeł tkwi najprawdopodobniej w motywacji do angażowania się w takie działania.

McKinsey o polskim systemie edukacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 07.12.2010 | Komentarze (33) »

W najnowszym raporcie o doskonaleniu systemów edukacyjnych znalazł się wykres, którego nie może zabraknąć na moim blogu. Analitycy McKinsey zestawili systemy edukacyjne zgodnie z ich jakością, mierzoną wynikami testów w standardzie PISA, oraz kosztami ich utrzymania, mierzonymi wydatkami per capita (na jednego ucznia). Badaniom podlegały systemy edukacji pierwszego i drugiego stopnia.

Co się okazało? Otóż, mimo tego, że na edukację jednego ucznia wydaje się w Polsce trzy, cztery razy mniej niż w USA, Danii, Norwegii czy Luksemburgu polski system edukacyjny jest bardziej wydajny niż szkolnictwo wspomnianych państw. To nie jest moja opinia. Tak uznali analitycy McKinsey & Company.

Czytaj dalszą część »

Dan Ariely o wybieraniu prezentów

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 29.11.2010 | Komentarze (16) »

Dan Ariely napisał na swoim blogu interesujący tekst o wybieraniu prezentów z punktu widzenia ekonomii behawioralnej. Kluczowym punktem jego rozważań jest wina. Dobry prezent powinien oferować obdarowanemu przyjemność z posiadania danej rzeczy bez ciężaru winy związanego z jej pozyskaniem.

Dlatego idealnie sprawdza się wręczanie rzeczy, o których wiemy, że ktoś bardzo chciałby je mieć lecz nie kupuje ich ze względu na ewentualne poczucie winy związane z tym, że:

  • przedmiot jest zbyt drogi, wydaje się zbyt luksusowy, etc
  • rzecz jest gadżetem, którego cena przewyższa wartość użytecznych funkcji
  • potencjalny obdarowany ‘wstydzi się’ pożądania tej rzeczy

Myślę, że tego typu podejście może być szczególne użyteczne w małżeństwach i generalnie w związkach ze wspólnym budżetem. W tym przypadku zakup, ‘zbyt drogiego’ prezentu będzie wyrazem naszej akceptacji dla tego wydatku, a także potwierdzeniem, że druga osoba jest jego warta.

Ariely zwraca także uwagę, że trywialna czynność płacenia za przedmiot czy usługę obniża nasze zadowolenie z konsumpcji. Umożliwienie więc korzystania z jakiejś przyjemności bez konieczności ponoszenia jej kosztów. W gruncie rzeczy to jest chyba sedno prezentów. W każdym razie, z tego punktu widzenia wszelkie certyfikaty, karty, kupony, etc stanowić będą bardzo dobry prezent.

Zastanawiam się natomiast nad innymi zagadnieniami związanymi z prezentami. Na przykład nad przekonaniem, że lepiej by prezent był czymś trwałym, z czego obdarowany będzie mógł długo korzystać. Zgadzacie się z tą opinią?

Jako osoba z dużą awersją do ryzyka, dysponująca aparatem analitycznym idealnie stworzonym do ‘wynajdowania dziury w całym’ unikam wręczania prezentów, które mają skłonność do psucia się. Książka na przykład się nie psują. Roboty kuchenne są awaryjne. Jeden do zera dla książek.

Druga sprawa to uczucie związane z użytkowaniem prezentu. Na przykład nikomu, z wyjątkiem osoby uwielbiającej dbać o czystość, nie kupiłbym odkurzacza –  bez względu na to jak praktyczny może się to wydawać prezent (ale uwaga: psuje się), dla większości ludzi kojarzy się z niezbyt lubianą czynnością. Nie chciałbym by ktoś przez prezent kojarzył mnie z nielubianą czynnością

A jakie są Wasze zasady dotyczące kupowania prezentów?

19% Amerykanów ignoruje swoje finanse osobiste

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 25.11.2010 | Komentarze (28) »

Co piąty Amerykanin zupełnie ignoruje stan swoich finansów osobistych wynika z sondażu przeprowadzonego przez Javelin Strategy & Research. To odsetek o 140% wyższy niż zanotowany rok temu – co jest tym bardziej dziwne, że zdrowy rozsądek, sugerowałby, że w okresie trudności gospodarczych ludzie baczniej analizują swoje domowe budżety.

Około 46% Amerykanów od czasu do czasu loguje się na swoje konta bankowe (spadek z 59% rok temu). Taki sam odsetek zarządza domowych budżetem za pomocą kartki i ołówka (spadek z 50%).

Zastanawiam się w jaki sposób interpretować te dane. Z jednej strony sam niespecjalnie przykładam się do zarządzania finansami osobistymi, przynajmniej stroną wydatkową, o stroną dochodową zajmuję się intensywnie. Wynika to z mojego przekonania, że o finansowym statusie decyduje przede wszystkim strona przychodowa i to na niej powinni się skupić ludzie dostrzegający w sobie potencjał do sprostania wymaganiom współczesnego rynku. Trudno mi sobie jednak wyobrazić życie bez regularnego logowania się na rachunek bankowy czy bez ogólnego wyobrażenie o średnim miesięcznym poziomie wydatków i odsetków w nim wydatków stałych.

W linkowanym artykule znajduje się jeszcze jeden interesujący fakt: 75% Amerykanów posiada kartę kredytową wystawioną przez inną instytucję niż tę, która obsługuje ich podstawowe konto. Posiadanie wielu kart i wiele rachunków bankowych zdecydowanie komplikuje zarządzanie budżetem. Także banki niespecjalnie kwapią się do pomocy klientom – trudno się temu dziwić – na różnego rodzaju karnych opłatach osiągają bardzo wysokie marże.

Konsumentom posiadającym skomplikowany budżet pozostają więc albo programy komputerowe dedykowane zarządzaniu finansami osobistymi albo strony internetowe oferujące takie narzędzia.

Kiedy ludzie ze sobą zrywają i kto dostaje lepsze kredyty? O potędze informacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 04.11.2010 | Komentarze (5) »

Wiele razy powoływałem się na blog Information Is Beautiful w celu przedstawienia interesujących wizualizacji ważnych, ale także mniej ważnych, informacji. Ostatnio, autor bloga, David McCandless wygłosił interesującą prezentację w ramach TED Talks, omawiając zalety przedstawiania informacji w przyjaznej dla ludzkiego umysłu formie.

Jedną z ‘wisienek’ w prezentacji był wykres pokazujący prawdopodobieństwo zerwania w poszczególne dni roku. Wykres powstał na podstawie analizy zmiany statusów na Facebooku. Wygląda tak:

Za Information Is Beautiful

Za Information Is Beautiful

Miałbym kilka uwag do tego wykresu. Specyficzna pozycja poniedziałku może wynikać z opóźnionego informowania o weekendowych zerwaniach. Myślę, że nie mniej może być błędów w sezonowości zerwań, to jest w szczycie przed wiosennymi wakacjami i świętami Bożego Narodzenia i dołku w święta Bożego Narodzenia.

Cała prezentacja McCandlessa znajduje się poniżej:

Czytaj dalszą część »

Policzek od niewidzialnej ręki rynku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 27.10.2010 | Komentarze (89) »

W jednym z poprzednich tekstów zwróciłem uwagę, że zdobywanie wyższego wykształcenia nie zawsze przynosi finansowe korzyści – wielu absolwentów nie znajduje pracy, w której może wykorzystać nabyte umiejętności. Czas i pieniądze poświęcone na zdobycie wyższego wykształcenia nie zwracają się w ekonomicznym sensie.

Pewien miłośnik prostych rozwiązań zaatakował mnie w pierwszym swoim komentarzu na moim blogu: No dobrze, tylko czy Pan jako człowiek promujący tutaj notorycznie poglądy lewicowe, a także jako doktorant państwowej uczelni zgodzi się, że jedynym sposobem na uniknięcie tej patologii jest płatna edukacja? Normalnie zignorowałbym tego typu trolling – ale tym razem postanowiłem wykorzystać okazję by pokazać dane, które od dawna mnie fascynowały.

Mamy w Polsce dwa typy uczelni: publiczne (1,27 mln studentów) i niepubliczne (0,66 mln studentów). Uczelnie publiczne w 74% opierają się na dotacjach z budżetu. Uczelnie niepubliczne w 94% opierają się na opłatach za zajęcia dydaktyczne. Studia oferowane na uczelniach niepublicznych są płatne – potencjalni studenci dysponują więc realną, ekonomiczną motywacją by wybrać studia zgodnie z rachunkiem ekonomicznym: skoro płacę za te studia to wybiorę takie, które poprawią moje szanse na rynku pracy.

Zobaczmy więc dwa wykresy. Pierwszy pokazuje udział studentów poszczególnych kierunków studiów w ogólnej liczbie studentów i obejmować będzie zarówno studentów uczelni publicznych jak i niepublicznych:

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player