Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Społeczeństwo

Mężczyźni to jednak świnie* są i basta!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Komentarze (12) »

Nie wiem czy dzisiejszy dzień jest odpowiedni do pisania o tym, że mężczyźni to są jednak świnie, w końcu, gdybym był kobietą to informacja taka bynajmniej nie sprawiłaby mi radości, wręcz przeciwnie, popsułaby mi nastrój. Odrzuciłem te wątpliwości ponieważ temat jest fascynujący.

Zaczęło się od tego, że jakiś miesiąc temu przeczytałem w Time o nowej rozrywce bogatych amerykańskich gwiazd: rozwodach na łożu śmierci. Wszystko dzięki postępowi nauk medycznych. Ludzie zdiagnozowani ze śmiertelnymi, nieuleczalnymi, albo niemal nieuleczalnymi, chorobami mają dzięki zaawansowanej medycynie dodatkowych kilka miesięcy życia i płomień nadziei, że znajdą się wśród tych szczęśliwych 2%, którzy na przykład raka trzustki pokonają. Fakt, że potencjalnie ostatnie miesiące życia decydują się przeznaczyć na rozwód jest dla prostego człowieka, którym jestem, totalnym szokiem.

Artykuł w Time pomaga zrozumieć ten fenomen: w tle większości opisanych wyżej rozwodów znajdują się sprawy spadkowe. W artykule zacytowano prawnika, który wskazuje, że małżonek jest praktycznie jedyną osobą, której nie da się wyrzucić z testamentu. Rozwód jest więc czasem alternatywnym sposobem na zarządzaniem swoim spadkiem.

Mała refleksja psychologiczna: wydaje się, że ciężko chora osoba będzie chciała zachować pokój z wszystkimi ludźmi. Dobre relacje z bliskimi działają terapeutycznie. Poprawienie stosunków z bliźnimi jest też korzystne dla tych, którzy pozostaną. Takie jest też moje podejście. Potrafię jednak zrozumieć przeciwną postawę: bliskość śmierci może ośmielić niektórych ludzi, by byli sobą, nie kryli się ze swoimi uczuciami, na przykład pokazali, małżonkowi, który wielokrotnie ich zdradził co naprawdę o nim myślą. Czy nie tak można wytłumaczyć zachowanie żony Johna Edwards, demokratycznego kandydata na kandydata na prezydenta z 2008 roku, pani Elizabeth Edwards która zmagając się z rakiem piersi w IV stadium (nieuleczalnym) zdecydowała się na separację?

Wróćmy jednak do tematu. Artykuł w Time zawiera informacje, która sama w sobie jest zaskoczeniem, że wskaźnik rozwodów (ich prawdopodobieństwo) jest mniej więcej takie same dla zdrowych (fizycznie) związków jak i dla par, z których jedno z partnerów zmaga się z nowotworem. Autor tekstu przytomnie zauważa, że ciężka choroba jest katalizatorem dla małżeństwa: zbliża do siebie partnerów w udanych związków i rozbija te małżeństwa, które już wcześniej miały problemy.

Rzecz w tym, że prawdopodobieństwo rozwodu małżeństw, z których jedno z partnerów zmaga się z rakiem jest różne w zależności od tego czy chory jest mąż czy żona. Marc Chamberlain, onkolog z Seattle, przeprowadził małe (około 500 uczestników) badania sprawdzające jak niekorzystna diagnoza medyczna (guz mózgu lub stwardnienie rozsiane) wpływa na prawdopodobieństwo rozwodu lub separacji. Okazało się, że kobiety, u których zdiagnozowano powyższe choroby były siedem razy bardziej narażone na rozwód lub separacje niż mężczyźni o podobnym stanie zdrowia.

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na internecie (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Skomentuj »

Pozostaje nam jeszcze znaleźć właściwą ofertę.

Znajdź właściwą ofertę
Znalezienie optymalnego dostawcy Internetu powinniśmy zacząć od ustalenia ilu dostawców działa w miejscu lub miejscach gdzie będziemy z niego korzystać. Da nam to orientację, jak duży mamy wybór. Strona http://www.mapa.uke.gov.pl/  pomoże w ustaleniu listy operatorów deklarujących świadczenie usług stacjonarnego szerokopasmowego Internetu. Odnośnie operatorów mobilnych i bezprzewodowych trzeba posiłkować się mapkami zasięgu na ich stronach oraz stroną internetową http://mapa.btsearch.pl/ pokazującą na mapie lokalizacje nadajników w naszej okolicy i w całej Polsce.

Ocena oferty pod kątem cenowym
Wbrew pozorom cena nie jest jedynym parametrem oceny oferty na Internet. Zaoszczędzić można również decydując sie przy dłuższych okresach na prezenty o wymiernej wartości. Jeśli samemu trudno znaleźć jednorazowo środki na program antywirusowy, router bezprzewodowy, MP4-kę, drukarkę, itp, itd., to taka promocja może być dla nas. Kolejna kwestia to korzystanie z pakietów usługowych dających lepsze warunki na korzystanie z więcej niż jednej usługi dostawcy np. telefonicznej czy telewizyjnej. Poza atrakcyjnością oferty trzeba zwrócić uwagę na koszty obsługi klienta. Szczególnie operatorzy komórkowi lubią zmuszać swoich klientów do słonego płacenia za “przywilej” dostępu do obsługi telefonicznej.

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na Internecie? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 07.03.2010 | Skomentuj »

Określając własne potrzeby w zakresie dostępu do Internetu warto jeszcze zastanowić się nad wymaganą przepływnością.

Jaka przepływność jest nam potrzebna?

Mówimy o  przepływności (ang. Throughput), a nie szybkości. Bo naprawdę chodzi o  przesyłanie odpowiedniej liczby danych niezbędnej do korzystania z Internetu w zakresie o jaki nam chodzi: np. czytania tekstów, oglądania  filmów, telewizji, słuchania radia czy muzyki, odbierania i wysyłania poczty elektronicznej, używania komunikatorów, dyskusji na forach dyskusyjnych itp. itd. Wyobraźmy sobie dwie “wody płynące”: cieniutki strumyczek i szeroka rzekę. Rzecz jasna cienki strumyczek nie dostarczy nam równie dużej ilości wody(danych) jak szeroka rzeka mimo identycznej prędkości. Można przyjąć, że do podstawowego korzystania z poczty, komunikatora wystarczy dostęp 256 kbps. Ale bardziej wymagające grono użytkowników np. dzieci szkolne potrzebować będą raczej dostępu min. 1 Megabity na sekundę (Mbps).

Czytaj dalszą część »

Quadrofobia, czyli jak oszukują korporacje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 06.03.2010 | Komentarze (8) »

Dwaj naukowcy z Stanford Law School zbadali ponad milion sprawozdań finansowych z okresu 1980-2007 sporządzonych przez firmy notowane na rynkach publicznych. Okazało się, że zarządzający tymi przedsiębiorstwami cierpią na rzadką fobię: lęk przed liczbą ‘cztery’.

Joseph Grundfest i Nadya Malenko nazwali tę przypadłość: quadrofobia. Moim zdaniem zrobili to by odróżnić badaną praktykę od tetrafobii, lęku przed ‘4’ równie powszechnego w Azji Wschodniej co triskaidekafobia, czyli lęk przed ‘13’, w kulturze europejskiej. Na czym polega quadrofobia?

Zacząć należy od tego, że kluczową informacją podawaną w każdym sprawozdaniu finansowym jest zysk netto przypadający na jedną akcję przedsiębiorstwa (EPS – earnings per share). EPS podaje się w centach (na przykład $0,51 albo $1,21). Rzecz w tym, że EPS nie jest liczbą całkowitą. W sprawozdaniach finansowych nie podaje się jednak części ułamkowych centa lecz zaokrągla się wynik do całego centa. Zgodnie z zasadami zaokrąglania EPS z cyframi od 1 do 4 po przecinku zaokrągla się w dół a EPS z liczbami od 5 do 9 po przecinku zaokrągla się w górę ($0,214 staje się $0,21 a $0,215 staje się $0,22). A teraz, drodzy czytelnicy, zgadnijcie jaka liczba najrzadziej występuje po przecinku w danych o EPS z amerykańskiego rynku giełdowego?

Grundfest i Malenko zauważyli kilka interesujących faktów:

  • quadrofobia występuje częściach w firmach znajdujących się w  zasięgu uwagi analityków, objęcie spółki analizami analitycznymi często skorelowane jest z pojawieniem się quadrofobii
  • na quadrofobię najmniej odporne są średniej wielkości firmy (blue chipy i mikro chipy odznaczają się większą odpornością)
  • quadrofobia dużo częściej występuje w przypadkach, w których raportowane wyniki EPS są bliskie oczekiwaniom rynkowym (konsensusowi analityków)
  • firmy z wysokim wskaźnikiem C/WK (cena do wartości rynkowej, P/BV – price to book value) dużo częściej angażują się w quadrofobię
  • quadrofobia występuję najczęściej gdy EPS ma niską wartość absolutną (na przykład wtedy gdy EPS wynosi $0,10 a nie $1,51
  • firmy angażujące się w quadrofobię częściej niż spółki od niej wolne wprowadzają poprawki do swoich wyników i zostają oskarżone przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o wykroczenia księgowe

Nie chciałbym by czytelnicy przywiązywali zbyt dużą wagę do powyższych wyników badań. Po pierwsze, takie działania z reguły są legalne. Zasady rachunkowości dopuszczają pewną dowolność w wycenie aktywów, czasie księgowania transakcji, etc. Po drugie, skala ‘rachunkowego upiększenia’ jest niewielka. W ostatnim roku objętym badaniem, 2006, przeciętna wartość ‘rachunkowego upiększania’ potrzebnego do zmiany EPS o jedną dziesiątą centa wynosiła $149 000, mediana ‘zaledwie’ $31 000. To 0,15% (przeciętna) lub 0,41% (mediana) całkowitych wyników kwartalnych spółki. Na czym więc polega problem?

Czytaj dalszą część »

Oczekiwana długość życia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 05.03.2010 | Komentarze (21) »

W poprzednim tekście o podniesieniu wieku emerytalnego zwróciłem uwagę na rosnącą wraz z rozwojem cywilizacyjnym przeciętną oczekiwaną długość życia (oczekiwana dalsza długość trwania życia). Chciałbym zwrócić uwagę na kilka interesujących kwestii związanych z PODZ.

Przede wszystkim, zastanawiam się czy wszyscy czytelnicy bloga zdają sobie sprawę, że PODZ można wyliczyć dla różnych przedziałów wiekowych. Z reguły PODZ podawana jest dla ‘urodzenia’ i oznacza liczbę lat, którą przeżyje przeciętny człowiek. Z tak zdefiniowanym PODZ jest pewien problem – fałszuje nasze wyobrażenia o tym jak długo ludzie żyli w przeszłości. Na przykład w kolonialnej Ameryce, w Wirginii, przeciętna oczekiwana długość życia nie przekraczała 25 lat.

Rzecz w tym, że tak niska PODZ determinowana była wysoką śmiertelnością niemowląt i dzieci. W Nowej Anglii aż 40% dzieci nie dożywało dorosłości. W XVIII wiecznym Londynie 75% dzieci nie dożywało piątego roku życia. Obecnie, w rozwiniętych państwach ten wskaźnik nie przekracza jednego procentu, w najsłabiej rozwiniętych wynosi kilkanaście procent.

Proszę na chwilę zatrzymać się przy tych danych z XVIII wiecznego Londynu. Oznaczają one, że przeciętna rodzina, chcąca zachować ciągłość pokoleniową musiała spłodzić co najmniej ośmioro dzieci! Sześcioro z nich zmarłoby przed ukończeniem 5 roku życia. Znajomość tych danych pozwala nam zrozumieć to co stało się z dzietnością w państwach rozwiniętych w XX wieku.

Najwyraźniej, wbrew oczekiwaniom sporej grupy konserwatystów, ludzkość jest mądrzejsza od lemingów i nie ma zamiaru rozmnażać się bez opamiętania aż do momentu, w którym zabraknie zasobów zdolnych ją utrzymać. Ja wskazałbym Ferdynanda Magellana jako winnego tej sytuacji. Swoją wyprawą udowodnił, że Ziemia jest okrągła i ludzkość straciła nadzieję, że w krytycznym momencie będzie mogła zeskoczyć z krawędzi płaskiego dysku w kosmiczne urwisko. Wróćmy do tematu… i poważnego tonu.

Proszę zwrócić uwagę na zachowanie PODZ przy urodzeniu i PODZ w wieku 60 lat w latach 1950-2008 w Polsce. Wyraźnie widać, że przeciętna oczekiwana długość życia rosła w Polsce od roku 1950, choć w przypadku mężczyzn da się zauważyć trzydziestoletni okres stagnacji w latach 1960-1990:

Czytaj dalszą część »

Dlaczego powinniśmy podwyższyć wiek emerytalny?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 04.03.2010 | Komentarze (90) »

Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem sprzeciwu jaki wywołuje w wielu państwach, w tym w Polsce, idea podwyższenia wieku emerytalnego. Decyzja taka wydaje mi się nie tylko ekonomiczną koniecznością ale także działaniem pod każdym niemalże względem sprawiedliwym. Dlaczego?

Otóż, wiek emerytalny powinien zostać podniesiony z jednego prostego powodu: ludzie żyją dłużej. To znaczy, że jeśli będą pracować tyle samo lat co pokolenie ich rodziców lecz żyć o kilka lat dłużej to właśnie o te kilka lat dłużej przebywać będą na emeryturze. Z punktu widzenia przepływów pieniężnych w systemie emerytalnych oznacza to takie same wpływy systemu i o kilkanaście, kilkadziesiąt procent wyższe wydatki. Doskonale ilustruje to poniższe zestawienie z The Economist pokazując o ile zwiększył się w wybranych państwach okres, w którym ludzie przebywają na emeryturze:

Za The Economist

Za The Economist

Proszę zwrócić uwagę na Polskę. W latach 1965-1970 przeciętny Polak cieszył się emeryturą 4 lata. W latach 2002-2007 niemalże 20 lat. Doprawdy, w świetle tych danych nostalgia emerytów za czasami PRL wydaje mi się totalnym nonsensem. Co więcej, dane z powyższej tabeli nie oddają całej prawdy ponieważ oparte są o oficjalny wiek emerytalny. Tymczasem, w wielu państwach, w tym w Polsce, rzeczywisty wiek przechodzenia na emeryturę jest znacznie niższy.

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na Internecie? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 28.02.2010 | Skomentuj »

Według ostatnich danych na koniec 2009 roku, ponad dwie trzecie gospodarstw domowych w Polsce deklarowało, że korzysta z Internetu. Jeśli dodamy do tego informację, że ponad 97 % respondentów używa Internetu z domu, możemy być pewni, że ten rodzaj wydatków na stałe trafił do budżetów domowych. Ponieważ warto regularnie przeglądać nasze wydatki stałe, pod kątem możliwości zmniejszenia opłat, należy również przyjrzeć się naszym opłatom za dostęp do Internetu – dla jednych cywilizacyjnej konieczności, dla innych – kolejnego pożeracza czasu i pieniędzy.

Raport z badania konsumenckiego, przeprowadzonego na reprezentacyjnej próbie gospodarstw domowych, opublikowany pod koniec stycznia br przez Urząd Komunikacji Elektronicznej dostarcza ciekawych danych pozwalający na znalezienie punktu odniesienia dla własnych wyborów.

Czytaj dalszą część »

Jeszcze o wypadkach drogowych i ubezpieczeniach OC

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 26.02.2010 | Komentarze (28) »

Po przeczytaniu kilku komentarzy postanowiłem jeszcze zrobić jedną prostą rzec: wrzuciłem do Excela dane o odsetku nieubezpieczonych kierowców według stanu i dane o liczbie śmiertelnych wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców według stanu. Wyniki są interesujące.

Na osi OX pokazano liczbę ofiar śmiertelnych na 100 000 mieszkańców. Na osi OY odsetek kierowców nieposiadających ubezpieczenia OC.

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Proszę nie przykładać zbyt dużej wagi do tego wykresu. Istnieje tysiące czynników, które wpływają na liczbę ofiar wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców. Co więcej, chyba lepszym wskaźnikiem byłaby liczba ofiar na 100 mln przejechanych mil (kilometrów).

Na całe szczęście dla mnie, polemizuje z faktem, że ubezpieczenia OC są zachętą do ludobójstwa. Cóż, ten wykres tego nie potwierdza – wyraźnie widać, że stany z wysokim odsetkiem nieubezpieczonych kierowców mają wysoki wskaźnik wypadków.

W każdym razie, naprawdę łatwo jest siedzieć sobie w fotelu i wymyślać jak powinien być zorganizowany świat by żyło się lepiej. Niestety, by takie rozmyślania miały jakikolwiek sens trzeba je poprzedzić żmudnymi badaniami i przebić się przez kilobajty danych.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: Qatryk w swoim komentarzu zasugerował, że problem OC można porównać do problemu rozszerzonej gwarancji, o którym kiedyś poruszyłem. Pisałem wtedy: Zaskakuje fakt, że bardziej skłonni do kupowania rozszerzonych gwarancji są mniej zamożni ludzie. Najwyraźniej mniej zamożni konsumenci chcą się zabezpieczyć przed niespodziewanym wydatkiem w przyszłości ponieważ są dużo bardziej wrażliwi na koszty zastąpienia zepsutego produktu. Niestety, w tym przypadku ma to negatywne skutki dla zamożności mniej zamożnych konsumentów ponieważ rozszerzone gwarancję są bardzo przewartościowane. Z drugiej strony, konsumenci, którzy mogą sobie bez problemu pozwolić na zakup nowego produktu w przypadku awarii mogą uniknąć ‘przepłacania’ za RG i skorzystać z niższej ceny produktu, która zapewne jest ‘subsydiowana’ wpływami z rozszerzonych gwarancji.

Czytaj dalszą część »

Korzyści z zaniechania, rozum i tym podobne

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Społeczeństwo dnia 24.02.2010 | Komentarze (5) »

Pisałem już tutaj nieraz, że sieć daje nowe, nieznane wcześniej możliwości zarabiania. Jedne są bardziej sensowne, inne mniej, jeszcze inne mogą być sensowne i w dodatku przyszłościowo nie wymagające zbyt wiele wysiłku, tyle, że na początku potrzebują bardzo dużo pracy, a dopiero później dają przychody.  Nie chcę wymieniać tego, czy innego sposobu zarobkowania, bo dla jednego udzielanie pożyczek na procent może być zwykłą fanaberią, a ktoś inny może co miesiąc generować z tego źródła niezłe pieniądze.

To, czy dany sposób zarobkowania jest dla Ciebie sensowny, czy nie, jest kwestią wielce subiektywną.

Jednak sieć proponuje też kilka sposobów wręcz dla mnie śmiesznych. Jakie to sposoby?

Czytaj dalszą część »

Oszczędni czy skąpi?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 22.02.2010 | Komentarze (4) »

No właśnie. Gdzie leży granica między oszczędnym życiem, a skąpstwem? Do którego momentu jesteśmy jeszcze oszczędni, a od którego – już skąpi?

Na drugim biegunie w porównaniu ze skąpstwem – jest rozrzutność, życie ponad stan. Ale jednak większość dykteryjek dotyczy raczej skąpych niż rozrzutnych. Jest też sporo wątków w literaturze czy filmie odnoszących się skąpego krewnego. Choćby Ebenezer Scroodge z Opowieści wigilijnej Karola Dickensa, czy Sknerus McKwacz z komiksów Disneya. Także w internecie, na przeróżnych forach dyskusyjnych można znaleźć dziesiątki wątków wyśmiewających się z osób skąpych. Osoby rozrzutne nie wzbudzają takich reakcji.

Dla mnie granica między skąpstwem a życiem oszczędnym przebiega mniej więcej w miejscu, gdzie sposób wydawania pieniędzy (a raczej ich niewydawanie) znacząco pogarsza jakość naszych relacji z rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi. Drugie kryterium – gdy ma potencjalnie negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Czytaj dalszą część »

Strona 1 z 1012345»...Ostatnia »