Poniedziałkowe komunikaty Infinity zmroziły mi w krew w żyłach, co przy trzydziesto ośmiostopniowym upale, łatwe nie było. Inifinity poinformował inwestorów, że członkowie rady nadzorczej i zarządu sprzedali na rynku NewConnect w ubiegłym tygodniu:
-
35 395 akcji po 91 groszy
-
212 193 akcji po 79 groszy
-
184 702 akcji po 78 groszy
Poza tym, członkowie zarządu i Rady Nadzorczej przekazali w formie darowizny 200 000 akcji, na podstawie umów cywilno-prawnych, poza rynkiem regulowanym. Nie wiadomo kto został beneficjentem tych umów i co obdarowane osoby zamierzają zrobić z walorami Infinity.
W komunikatach Infinity znajduje się kuriozalne zdanie, które występuje po każdej informacji o sprzedaży akcji na rynku NewConnect, a które może sporo kosztować Infinity jeśli Komisja Nadzoru Finansowego podzieli moje wątpliwości dotyczące prawdziwości tego sformułowania. Brzmi ono tak: Transakcja została dokonana w celu dofinansowania Spółki.
Zauważyłem to stwierdzenie tuż po opublikowaniu komunikatów, niestety zabrakło mi czasu by o tym napisać. W międzyczasie pojawił się artykuł w Parkiecie, którego autor ma podobne do moich wątpliwości, mianowicie, nie ma zielonego pojęcia w jaki sposób sprzedaż akcji należących do osób prywatnych, członków zarządu i Rady Nadzorczej Infinity może dofinansować spółkę Infinity.
Sprzedaż około 430 000 akcji Infinity może dofinansować prywatny majątek członków zarządu i Rady Nadzorczej, na przykład ich budżet wakacyjny. Jeśli jednak osoby te nie zobowiązały się zasilić tymi pieniędzmi spółki Infinity to sformułowanie Transakcja została dokonana w celu dofinansowania Spółki może być celowym wprowadzaniem w błąd inwestorów i manipulowaniem instrumentami finansowymi. Nie mam wątpliwości, że Komisja Nadzoru Finansowego powinna się zająć tą kwestią.
Istnieją dwie możliwości. Scenariusz pierwszy: spółka Inifinity pozwoliła sobie na prymitywne kłamstwo mające jakoś wytłumaczyć inwestorom fakt, że świetnie poinformowani o perspektywach Infinity insiderzy desperacko wyrzucili w rynek ponad 430 000 akcji spółki kilka dni po debiucie i to po cenie o kilkadziesiąt procent niższej niż kurs odniesienia na pierwszą sesję. Jak to się ma do zapewnień Piotra Tymochowicza o świetnych perspektywach Infinity? To także jest sprawa dla Komisji Nadzoru Finansowego.
Czytaj dalszą część »
