Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Polityka

Co ważny polityk wie o polityce monetarnej?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy dnia 12.04.2010 | Komentarze (40) »

Panuje poważny, refleksyjny nastrój więc jedynie zasygnalizuje czytelnikom pewną wątpliwość, która ogarnęła mnie gdy rano przeczytałem co pełniący obowiązki prezydenta marszałek Komorowski, powiedział w dla TVN 24 dziś rano. A powiedział tak:

Takim obszarem, który wymaga szybkich decyzji jest Narodowy Bank Polski, bo prezes NBP zwołuje posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, a ta ustala kursy, więc to dla funkcjonowania państwa jest absolutnie niezbędne, żeby szybko ten problem rozwiązać.

Otóż, jestem w stanie zrozumieć, że w zamieszaniu, które panowało przez weekend marszałek Komorowski nie zdążył się zapoznać z analizami dotyczącymi sytuacji w RPP i NBP i nie wiedział, że fortunnie dla ciągłości polityki monetarnej państwa, Pan Sławomir Skrzypek posiedzenie RPP zwołał na poniedziałek 12 kwietnia. ‘Rynek’ tą wiedzą dysponował. Martwią mnie natomiast ‘kursy, które ustala RPP’ ponieważ mam wrażenie, że marszałek Komorowski nie tyle zapomniał wyrażenia ‘stopy procentowe’ co myślał, że RPP ustala kursy walut. Jakie jest Wasze zdanie?

Zresztą, marszałek Komorowski, sprostował część informacji już po południu, gdy na konferencji prasowej powiedział:

Ze względu na to, że dzisiejsze posiedzenie RPP zostało zwołane jeszcze przez śp. Sławomira Skrzypka, to nie widzę powodu do pośpiechu (przy wyborze nowego prezesa – PAP), chyba, że posiedzenie nie przyniosłoby efektów dla polityki pieniężnej.

Okazało się, że RPP przyjęła interpretację prawną, której ‘rynek’ się nie spodziewał i zdecydowała, że wiceprezes NBP pełniący funkcję prezesa NBP po śmierci Pana Skrzypka, Piotr Wiesiołek, przejmie kompetencje prezesa NBP w RPP, to jest będzie przewodniczył obradom Rady, zwoływał je i posiadał prawo głosu w dziedzinie polityki monetarnej. To rozwiązuje praktycznie wszystkie doraźne problemy w funkcjonowaniu RPP i NBP. Napisałem, doraźne, ponieważ tragicznie otworzony wakat na stanowisku prezesa NBP istnieje i uważam, że należy w rozsądnym terminie znaleźć nowego prezesa.

Czytaj dalszą część »

Bezprecedensowe

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka dnia 10.04.2010 | Komentarze (85) »

Cóż, wszelkie inne tematy zejdą na bardzo daleki plan w najbliższych dniach. W związku tym postanowiłem zamieścić na blogu nieoficjalną listę uczestników tragicznego lotu (za Rzeczpospolitą).

Nie potrafię znaleźć w historii najnowszej podobnego wydarzenia, w którym jednym dniu, państwo traci tak wielu przedstawicieli politycznej elity. Ginęły piłkarskie drużyny, poszczególni prezydenci i politycy – nie przypominam sobie by przestała istnieć duża część najważniejszych przedstawicieli władzy.

Niestety, przejrzenie tej listy sugeruje, że administrowanie Polską będzie trudniejsze w najbliższych kilku tygodniach. Zginął polski prezydent i najważniejsi pracownicy jego kancelarii. Proszę zwrócić uwagę, że zginęło praktycznie całe dowództwo polskiej armii. Zginął także prezes Narodowego Banku Polskiego.

Mam nadzieję, że wszyscy ludzie w Polsce zachowają się godnie w obliczu tej tragedii a polityczne przekonania w nikim nie zniszczą przyzwoitości ani zdrowego rozsądku.  Koniec końców, to tragedia dziewięćdziesięciu sześciu Polaków oraz ich rodzin i nigdy nie powinniśmy stracić z oczu ‘ludzkiego’ charakteru tego tragicznego wydarzenia. 

Lista pasażerów

Czytaj dalszą część »

Trzęsienie ziemi w Chile a spór o miejsce rządu w gospodarce

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Świat dnia 27.03.2010 | Komentarze (79) »

Zwolennicy wolnego rynku w USA mają wyśmienite poczucie humoru co udowodnił w Wall Street Journal Bret Stephens przypisując zasługi za niską liczbę ofiar śmiertelnych ostatniego trzęsienia ziemi w Chile… Miltonowi Friedmanowi. Artykuł w WSJ zaczyna się tak: Milton Friedman nie żyje od ponad trzech lat ale jego duch z pewnością opiekuńczo unosił się nad Chile we wczesny poranek w sobotę. Głównie dzięki Friedmanowi, Chile doświadczyło tragedii, która w innych miejscach byłaby apokalipsą.

Przypomnę więc, że Milton Friedman był intelektualnym ojcem tzw. ‘chicago boys’ – grupy liberalnych ekonomistów z Uniwersytetu w Chicago, którzy przeprowadzili wolnorynkowe reformy gospodarcze w Chile w czasie reżimu Augusto Pinocheta (sam Friedman korespondował zresztą z Pinochetem). Tok myślenia radykalnych liberałów z WSJ był następujący: dzięki liberalnym reformom ‘chicago boys’ Chile rozwijało się szybko i osiągnęło wysoki poziom rozwoju gospodarczego. To z kolei wpłynęło na dobrą jakość konstrukcji budowlanych i niską liczbę ofiar.

Zacznijmy od stwierdzenia, że na relatywnie niską liczbę ofiar trzęsienia ziemi w Chile (zwłaszcza w porównaniu z Haiti) rzeczywiście największe znaczenia miała jakość konstrukcji budowlanych. Rzecz w tym, że nawet Stephens potwierdza, że jakość konstrukcji budowlanych wynikała z faktu, że Chile posiada jeden z najbardziej surowych kodeksów przepisów budowlanych na świecie. Chile posiada także efektywny aparat egzekwowania tych przepisów co Stephens wiążę z wysokim poziomem rozwoju gospodarczego. W tym miejscu dochodzimy do całego sedna sporu.

Czy rozbudowany, efektywny aparat biurokratyczny egzekwujący ścisłe realizowanie rozbudowanego prawa budowlanego to rzeczywiście jest wolnorynkowy ideał?  Nie sądzę. Co więcej, obawiam się, że moje zdanie podziela sam Milton Friedman, który nazywał przepisy budowlane dodatkowym podatkiem, który zmusza ludzi do ponoszenia kosztów, których prywatnie nie chcieliby ponosić. Nie mam wątpliwości, że radykalni liberałowie z polskojęzycznego Internetu także zdecydowanie wypowiadają się przeciwko rozbudowanym przepisom budowlanym. Takie też jest ich prawo – nie rozumiem tylko dlaczego sytuację, w której te przepisy budowlane, których całym sercem nienawidzą, ratują życie tysiącom ludzi, traktują jako dowód na efektywność systemu wolnorynkowego.

W kwestii chilijskiego prawa budowlanego jest kilka naprawdę smacznych wątków. Najlepszy z nich dotyczy roku, w którym wprowadzono nowoczesne, dostosowane o warunki sejsmiczne, prawo budowlane – 1972. Tak, to rok przed zamachem stanu Pinocheta, za rządów Allende. Nowelizacja tego prawa miała miejsce w latach 90’, po oddaniu władzy przez Pinocheta.

Czytaj dalszą część »

Radykalny liberalizm – paradoks

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 16.03.2010 | Komentarze (86) »

Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie komentarze czytelników, krytyczne wobec mojego poparcia dla zakazu palenia w miejscach publicznych. W krytyce tej przewijała się myśl, którą świetnie ilustruje poniższy cytat: Ani kroku wstecz przed skrajną liberalną propaganda insynuującą jakoby człowiek mógł wybierać co dla niego lepsze! (to oczywiście ironia – T.)

Zagwozdka z radykalnym liberalizmem (RL) jest prosta. RL opiera się na założeniu, że ludzie to racjonalne i rozumne istoty, które pozostawione sami sobie są w stanie świadomie podejmować decyzje, które leżą w ich najlepszym interesie. Radykalni liberałowie często powtarzają ‘nie traktujcie ludzi jak bydło’, ‘ludzie sami wiedzą co dla nich najlepsze’, ‘ludzi nie trzeba do niczego przymuszać – jeśli coś jest dla nich korzystne to będą to robić’.

Radykalny liberalizm głosi także pogląd, że proponowany przez niego model społeczno-gospodarczy to najlepsze rozwiązanie pod słońcem. Nieskrępowany biurokratycznym ustawodawstwem wolny rynek zapewni ludziom szczęście i dobrobyt. Wszyscy ludzie (z wyjątkiem leniwych darmozjadów) skorzystają na postulowanych przez RL reformach.

1+1=2 i tak się składa, że ta sama liczba określa także poparcie społeczne (wyrażone w procentach) jakie partie radykalnie liberalne otrzymują w demokratycznych, wolnych wyborach Polsce. Innymi słowy, gdy ludzie mają możliwość zdecydowania czy chcą by radykalni liberałowie zaprowadzili wolnorynkowy porządek, w którym, przypomnijmy, wszystkim będzie się żyło lepiej, rozumni i racjonalni ludzie odsyłają radykalnych liberałów na margines sceny politycznej.

Mamy więc dwie możliwości. Ludzie rzeczywiście są racjonalni, rozumni i doskonale dostrzegają sprzeczności w radykalnie liberalnym modelu społeczno-politycznym. Wyrazem tego jest 2% poparcie dla radykalnych liberałów i 98% poparcia dla ‘zamordystów’, na przykład takich co utrzymują przymus komunikacyjnych ubezpieczeń OC, zakazują otwierać restauracje tylko dla Murzynów i rozważają wprowadzenie całkowitego zakazu palenia.

Druga możliwość jest taka, że ludzie nie są racjonalni i rozumni. Często podejmują decyzje sprzeczne z ich interesem – na przykład wtedy gdy regularnie oddają władzę ‘zamordystom’ a radykalnych liberałów odsyłają w pozaparlamentarny niebyt. Nieistotne są powody tej irracjonalności (propaganda, słaby poziom wykształcenia, nawyki komunizmu) – ważny jest fakt, że ludzie regularnie podejmują decyzję sprzeczne z ich interesem.

Czytaj dalszą część »

O wpływie wysokich cen papierosów na zdrowie społeczeństwa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 14.03.2010 | Komentarze (94) »

Palenie papierosów zabiło około 100 mln ludzi w XX wieku. Prognozy Światowej Organizacji Zdrowia wskazują, że w XXI wieku ten nałóg może kosztować życie… miliarda ludzi.

Deliana Kostova, Hana Ross, Evan Blecher i Sara Markowitz w artykule pod tytułem Prices and Cigarette Demand: Evidence from Youth Tobacco Use in Developing Countries zbadały czy cena papierosów ma wpływ na odsetek młodocianych palaczy oraz intensywność ich nałogu. Baza danych liczyła około 350 000 nastolatków w wieku od 11 do 19 lat z dwudziestu państw rozwijających się, w tym z Polski.

Naukowcy, oprócz ceny wzięli także pod uwagę antynikotynowy sentyment, powszechność reklamy papierosów, siłę antynikotynowego przesłania mediów oraz istnienie restrykcji w dostępie niepełnoletnich do wyrobów tytoniowych. W tym miejscu, pojawia się niemiła niespodzianka: z rezultatów ankiety Global Youth Tobacco Survey wynika, że Polska jest jednym z państw o najwyższej ekspozycji niepełnoletnich na reklamę papierosów! To zaskakujące ponieważ podobno obowiązują w Polsce restrykcyjne przepisy dotyczące reklamy wyrobów tytoniowych.

Z przeprowadzonej analizy wynika, że cenowa elastyczność skłonności do palenia wynosi -0,63 a cenowa elastyczność intensywności nałogu wynosi -1,2. To znaczy, że wzrost ceny papierosów o 10% spowoduje spadek odsetku nastoletnich palaczy o 6,3% i spadek ilości wypalanych przez nich papierosów o 12%. Łącznie, wzrost ceny o 10% spowoduje popytu na papierosy o 18%.

Interesująco przedstawia się wpływ powszechności reklamy i restrykcji wobec sprzedaży papierosów małoletnim na odsetek palaczy. Wzrost powszechności reklamy o 10% (wzrost o 10% odsetka badanych, którzy ostatnio widzieli reklamę wyrobów tytoniowych)  powoduje wzrost odsetku palaczy od 11% do 19%. Z drugiej strony, idealne egzekwowanie zakazu sprzedaży papierosów nieletnim, w badaniu zaledwie 35% nastolatków nie zostało obsłużonych przy ostatniej próbie kupna papierosów, obniżyłoby odsetek palaczy z 10% do 3,5%.

Co ciekawe, zarówno powszechność reklamy jak i restrykcje oraz antynikotynowy sentyment nie wpływają znacząco na intensywność nałogu. Z czynników innych niż cena wyrobów tytoniowych na liczbę konsumowanych papierosów oddziałuje znacząco jedynie antynikotynowe przesłanie mediów.

Pomyślałem, że skoro już podjąłem temat palenia papierosów to skomentuję ostatnie wydarzenia związane z ustawą o całkowitym zakazie palenia papierosów w miejscach publicznych. Większość czytelników zapewne domyśla się, że jestem gorącym zwolennikiem takiego zakazu.

Czytaj dalszą część »

Grecja – dwa punkty widzenia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Świat dnia 03.03.2010 | Komentarze (12) »

Jeden z najbardziej inspirujących komentarzy na temat sytuacji w Grecji pojawił się na blogu Marginal Revolution. Tyler Cowen zamieścił taki cytat:

(…) grecki Minister Finansów ostrzegł przed kompletną katastrofą jeśli cały system nie zostanie zmieniony (…) „Ceny i wartości poruszają się w atmosferze zbliżającej się katastrofy” – napisał. „W Grecji od jakiegoś czasu wszystkie filary zdrowej gospodarki zostały przewrócone. Nie ma szans na stabilizację zarówno w równowadze gospodarczej jak i w kwestiach monetarnych i finansowych.”

(…) Podczas gdy Włosi byli autentycznie zaniepokojeni greckim kryzysem finansowym to Niemcy byli tymi, których trzeba było przekonać (…)

(…) W Atenach ludzie oczekiwali, że Minister Finansów zdoła skłonić Niemców do znaczących ustępstw. W rzeczywistości, jego pozycja negocjacyjna była bardzo słaba (…)

(…) Grecki kryzys finansowy nie powinien zostać zignorowany. Greckiemu Ministrowi Finansów nie brakowało błyskotliwości czy inteligencji przy przedstawianiu swoich opinii. Problem polegał po prostu na tym, że żaden grecki polityk nie był na tyle znaczącą postacią by został poważnie wysłuchany w Berlinie (…)

Tyler Cowen napisał, że cytaty nie pochodzą z wczorajszego Financial Times. Pochodzą z książki pod tytułem Wewnątrz Grecji Hitlera: Doświadczenie Okupacji 1941-1944.

Rzeczywiście istnieją pewne historyczne powody, dla których Niemcy nienajlepiej się czują w roli żandarma wymuszającego na innych europejskich państwach przeprowadzenie bolesnych reform budżetowych, których bezpośrednim skutkiem będzie obniżenie poziomu życia społeczeństwa. Choć nie przeszkadza to niektórym niemieckim politykom radzić Grecji by ta sprzedała część swojego terytorium by zdobyć pieniądze na spłatę zadłużenia.

Czytaj dalszą część »

Partyjniactwo stanowych deficytów budżetowych

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 01.03.2010 | Komentarze (6) »

W poprzednim tekście przedstawiłem analizę sytuacji budżetowych w poszczególnych stanach USA. Po przygotowaniu tabeli w Excelu, spojrzałem na nią i zorientowałem się, że mam przed sobą szczegółowe dane o deficytach budżetowych w poszczególnych stanach. Sprawdzenie kto jest gubernatorem poszczególnych stanów zajęło mi kilka minut. Z tego miejsca kilka prostych działań w Excelu dzieliło mnie od sprawdzenia jak bardzo oddanymi konserwatystami fiskalnymi są Republikanie gdy naprawdę mają władzę.

Poruszyłem już kilka razy problem partyjniactwa federalnych deficytów budżetowych, a także innych wskaźników gospodarczych (tutaj i tutaj). Takie analizy sugerują, że demokratyczni prezydenci nie tylko rządzą przy bardziej zrównoważonym budżecie niż republikańscy prezydenci ale także osiągają lepsze wyniki gospodarcze, na przykład wyższy wzrost PKB. Komentując takie zestawienia zawsze podkreślam dwie istotne sprawy. Po pierwsze, politykę gospodarczą w USA tworzy nie tylko Prezydent ale także Kongres. Liczne okresy kohabitacji praktycznie uniemożliwiają rzetelną analizę. Po drugie, konsekwencje określonych decyzji w polityce gospodarczej często wykraczają poza kadencję prezydenta, który je podjął. Najlepszym tego przykładem są skutki decyzji prezydenta Busha dla deficytu budżetowego, przy którym operuje administracja Obamy.

Wróćmy jednak do tematu. Władzę sprawuje obecnie 26 demokratycznych gubernatorów i 24 republikańskich gubernatorów. Mediana wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego dla stanów z republikańskim (R) gubernatorem wynosi 22,9%. Średnia dla tego wskaźnika dla stanów z R gubernatorem wynosi 25,1%.

Dla stanów rządzonych przed demokratycznych (D) gubernatorów mediana  wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego wynosi 20,1%. Średnia dla stanów z D gubernatorem wynosi 19,5%.

Brałem pod uwagę dane za rok budżetowy 2010: planowany deficyt oraz deficyt po pierwszych sześciu miesiącach. Dla wszystkich stanów mediana wynosi 21,9% a średnia 21,8%.

Czytaj dalszą część »

Kto się powinien bać zdarzenia kredytowego w Grecji?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Rynek kapitałowy dnia 15.02.2010 | Komentarze (26) »

Podobnie jak wielu innych komentatorów, nie uważam, że Grecja jest największym problemem dla stabilności gospodarczej Europy. Argumentem jest 2,7% – dokładnie taki odsetek gospodarki Unii Europejskiej stanowi Grecja (licząc wielkość PKB). Innymi słowy, Grecja bez wątpienia jest do uratowania.

Tym bardziej, że zaledwie 30% greckiego długu państwowego znajduje się w rękach greckich podmiotów. Greckie banki posiadają na przykład zaledwie 13% wszystkich wyemitowanych przez grecki rząd obligacji.

Około 70% greckiego długu jest własnością podmiotów zagranicznych. Poniższy wykres z raportu Credit Suisse pokazuje kto może się bać niewypłacalności greckiego rządu:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Myślę, że ‘ekspozycja’ może być kluczowym słowem w analizie zagrożeń ze strony długu państw PIIGS i potencjalnych działań podejmowanych w celu ich neutralizacji. Zwróciłem na to uwagę po przeczytaniu depeszy PAP z 11 lutego 2009 roku. Cytuję: Zobowiązania Grecji, Portugalii i Hiszpanii są największe wobec niemieckich banków – wynika z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) w Bazylei.

Zobowiązania związane z tymi trzema krajami wynoszą w przypadku niemieckich banków 330,8 mld USD, wobec francuskich 306,8 mld USD, a wobec brytyjskich 156,3 mld USD – wskazują najnowsze dane BIS z 30 września 2009 r.

Dziś na PAP pojawiła się informacja o tym, że mieszkańcy Niemiec są przeciwni udzielaniu pomocy finansowej Grecji. Podobne stanowisko zajmuje obecnie niemiecki rząd. Nie ma wątpliwości, że udzielanie pomocy finansowej Grecji bez wdrożenia przez rząd tego państwa drastycznych reform budżetowych byłoby działaniem nierozsądnym i w dłuższym okresie szkodliwym dla stabilności strefy euro.

Sytuacja zmieni się jednak, jeśli ewentualne problemy zadłużeniowe Grecji czy innych państw PIIGS osiągną skalę, w którym mogłyby zagrozić stabilności systemu bankowego państw strefy euro. Krótko mówiąc: być może Niemcy nie pomogą Hiszpanii w imię europejskiej solidarności. To, czy nie pomogą jej w imię stabilności własnego sektora bankowego to zupełnie inna kwestia.

Deficyt Obamy? Busha? Pentagonu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Świat dnia 08.02.2010 | Komentarze (73) »

Nie sprawia mi trudności zrozumienie tego, że konserwatywni komentatorzy w USA nie ustają w krytyce prezydenta Obamy za przygotowywanie i realizowanie budżetu z gigantycznym deficytem, przekraczającym znacznie 1 bilion dolarów. Nie rozumiem natomiast dlaczego ‘rodzimi’ publicyści ekonomiczni bezrefleksyjnie powtarzają ‘republikańską’ krytykę deficytu budżetowego.

Nie chciałbym oczywiście usprawiedliwiać polityki wysokiego deficytu budżetowego. Warto jednak spojrzeć na obecny deficyt z szerszej perspektywy. Umożliwia to wykres przygotowany przez Center on Budget and Policy Priorities (organizacja przedstawia się jako bezpartyjna – jest jednak nieformalnie powiązana z Demokratami), który pokazuje czynniki odpowiedzialne za deficyt budżetowy w USA w latach 2009-2019. Wykres przygotowano na podstawie raportu Kongresowego Biura Budżetowego:

Za Center on Budget and Policy Priorities

Za Center on Budget and Policy Priorities

Proszę zwrócić uwagę na dwa kolory: niebieski i żółty. Niebieska część wykresu to ta część deficytu, którą istnieje wskutek cięć w podatkach dla najlepiej zarabiających Amerykanów, które przeprowadził prezydent Bush na początku dekady. Kolorem żółtym przedstawiono wpływ wojen w Afganistanie i Iraku na wysokość deficytu budżetowego. Jest jeszcze TARP (kolor czerwony) zainicjowany przez odchodzącą administrację Busha. ‘Cała reszta’ to efekt nieodpowiedzialności budżetowej Obamy.

Oczywiście, można jeszcze przekonywać, że Obama nie odpowiada także za kolor ‘błękitny’. Argument ten jest logiczny i opiera się na założeniu, że deficyt budżetowy jest dużo bardziej ‘naturalny’ dla recesji gospodarczej. Osłabienie gospodarcze obniża dochody budżetu (mniejsze wpływy z podatków) a w rozwiniętych państwach często także automatycznie zwiększa wydatki w ramach zabezpieczenia socjalnego (na przykład: większe bezrobocie to większe wydatki na zasiłki dla bezrobotnych). Dlatego odpowiedzialne państwa (do głowy przychodzi mi od razu Chile) operują przy nadwyżce budżetowej w czasie dobrej koniunktury by przygotować się ‘jakubowe chude lata’.

Gdy nowa administracja obejmuje władzę po kilku latach prowadzenia polityki deficytu budżetowego w okresie dobrej koniunktury przez odchodzącą administrację to w gruncie rzeczy ma związane ręce. Próba obniżenia deficytu budżetowego będzie tylko pogłębiać spowolnienie gospodarcze. Błyskotliwi czytelnicy domyślą się, że kwestia ta nie dotyczy jedynie USA lecz także Polski. Krótko mówiąc: recesja jest najgorszym z możliwych okresów na równoważenie budżetu.

Czytaj dalszą część »

Trzy cytaty z minionego tygodnia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 23.01.2010 | Komentarze (12) »

Cytat tygodnia:

Dalej uważam, że pomoc humanitarna, przeciętnie, nie przyśpiesza wzrostu gospodarczego. Ale pomoc humanitarna może złagodzić ludzkie cierpienia – tak jak wtedy gdy zagraniczny lekarz przekazuje szczepionki lub lekarstwa (W gruncie rzeczy dochody per capita mogą spaść jako rezultat tego, że część ‘słabych ogniw’ zostanie uratowana od śmierci).

Uważam także, że armia amerykańska jest w stanie bardzo dużo pomóc angażując się w działania bezpośrednio po katastrofie.

Wyobraźcie sobie amerykańskich żołnierzy wyzwalających Buchenwald. Czy jakikolwiek publicysta odważyłby się powiedzieć ‘Nie dawajcie im tych koców! Sprzedajcie je im!’, ‘Hej kolego! Znajdź sobie pracę!’, ‘Zła lekcja! Jak im teraz pomożecie, znów dadzą się złapać!’. Nie sądzę.

Tyler Cowen, profesor ekonomii, współtwórca Marginal Revolution

Profesor Cowen trafił w samo sedno. Czym innym jest pomoc w następstwie klęsk naturalnych, pomoc, której jedynym celem jest ulżenie cierpieniu a czym innym są działania na rzecz trwałego, samowystarczalnego rozwoju gospodarczego.

Cytat tygodnia numer 2:

Czy to nie zabawne, że gdy wchodzisz do biura firmy inwestycyjno-doradczej i widzisz wszystkich doradców finansowych oglądających CNBC? Daje mi to podobne poczucie pewności i zaufania, które miałbym gdybym wszedł do kliniki Mayo lub szpitala Sloan Kettering* i zobaczyłbym tam wszystkich lekarzy oglądających Ostry dyżur**.

Anonimowy manager funduszu inwestycyjnego w UBS

Czytaj dalszą część »

Strona 3 z 6«12345»...Ostatnia »