Sytuacja, którą chcę opisać powtarza się za każdym razem gdy stworzy się wakat na stanowisku przewodniczącego ważnej międzynarodowej organizacji. Polskie media informują mnie o poważnych kandydatach z Polski, wymienianych wśród faworytów do zajęcia stanowiska.
Nie inaczej było gdy Dominique Strauss-Kahn, przytłoczony ciężarem zarzutów w sprawie, nazwijmy ją, obyczajowo-karnej, złożył rezygnację ze stanowiska dyrektora zarządzającego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Najpierw, we wtorek 17 maja, media poinformowały, że Marek Belka może rozważać swoje szanse na zastąpienie go na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego – czytamy na stronach internetowych “Wall Street Journal”. Dodajmy, komentarzu napisanym przez polskich korespondentów z Polski: Marcina Sobczyka i Małgorzatę Halabę.
Następnie, w piątek 20 maja, polskim kandydatem ogłoszono Leszka Balcerowicza. Cytuję: Profesor Leszek Balcerowicz będzie walczył o stanowisko szefa Międzynarodowego funduszu Walutowego, po tym jak z tego stanowiska zrezygnował Dominique Strauss-Kahn – dowiedziały się “Fakty TVN”. Jak poważne są/były to kandydatury? Balcerowicz ma poważnych konkurentów i nawet były premier Jan Krzysztof Bielecki przyznaje, że pomimo tego, że Balcerowicz jak i Marek Belka, to kandydaci “wagi ciężkiej”, to jednak według niego nie mają oni większych szans na tak prestiżową posadę.
“Fakty” TVN podają jednak, że Balcerowicz jest w ścisłym gronie faworytów w walce o fotel po aresztowanym szefie MFW.
Zupełnie przypadkowo na blogu FT Alphaville znalazłem informację o tym jak szanse poszczególnych kandydatów ocenia firma bukmacherska William Hill. Proszę zwrócić uwagę na zestawienie ze środy, 18 maja:
Gdzie się podział poważny polski kandydat profesor Marek Belka? Jest były minister finansów Turcji, jest szef Bundesbanku, były angielski premier i kilku innych ale nie ma poważnego polskiego kandydata. To może pojawi się w zestawieniu z czwartku 19 maja?
Czytaj dalszą część »





