Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Polityka

Socjalizm czy socjalizm – wybór należy do Ciebie

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 12.06.2010 | Komentarze (63) »

Bardzo rzadko piszę teksty choćby zahaczające o politykę, więc z czystym sumieniem pokażę niezwykle niepokojące zjawisko, które stało się oczywiste przy okazji katastrofy na platformie Deepwater Horizon.

Pretekstem będzie wypowiedź Toma Donohue, prezesa Amerykańskiej Izby Handlu (United States Chamber of Commerce) – jednej z najbardziej wpływowych organizacji lobbingowych w USA. Amerykańska Izba Handlu stoi naturalnie na straży ‘wolnego rynku’, broni go przed zakusami interwencjonizmu rządowego, jest kojarzona z Partią Republikańską i środowiskiem liberałów gospodarczych.

Oto przykład działań Izby: jesienią 2009 roku Amerykańska Izba Handlowa oferowała 50 000 USD dla wpływowego ekonomisty za opracowanie badań, które wykażą, że reforma służby zdrowia przyczyni się do utraty miejsc pracy i będzie mieć negatywny wpływ na gospodarkę. Zauważcie, drodzy czytelnicy, że badania nie miały zbadać czy reforma służby zdrowia przyczyni się do utraty miejsc pracy czy wręcz przeciwnie, przyczyni się do wzrostu zatrudnienia – fascynujące podejście do etyki badań naukowych.

Pozwolę sobie najpierw zacytować wypowiedź pana Donohue ze stycznia 2008 roku, sprzed kryzysy finansowego: Jedna droga mogłaby nas zaprowadzić tam gdzie byliśmy wcześniej, do zdyskredytowanego przekonania, że rząd może rozwiązać każdy problem i załagodzić każdą niedogodność przez podniesienie podatków, wprowadzenie regulacji albo stworzenie nowej instytucji biurokratycznej. Na tej drodze, zawierzylibyśmy Waszyngtonowi z jego, pozostającą poza wszelką kontrolą biurokracją, w celu wyeliminowania z naszego życia całego ryzyka i niepewności.

W tym tygodniu, Tom Donohue, powiedział tak: Wszyscy muszą wziąć udział w akcji odwracania skutków katastrofy (wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej – T.). Wszyscy musimy to zrobić. Pozyskamy pieniądze od rządu, pozyskamy pieniądze od korporacji i znajdziemy sposób by to zrobić (posprzątać – T.)

Szef republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów, John Boehner, dodał: Myślę, że ludzie odpowiedzialni za wyciek ropy, BP i rząd federalny, powinni być w pełni odpowiedzialni za to co dzieje się w Zatoce Meksykańskiej.

Boehner, zapytany przez dziennikarza, czy zgadza się z opinią Donohue i uważa, że rząd i podatnicy powinni wziąć udział w akcji usuwania skutków wycieku ropy odpowiedział ‘tak’.

To nie jest niespodzianka, Amerykańska Izba Handlu, była orędownikiem pomocy finansowej rządu dla sektora finansowego i motoryzacyjnego choć gwałtownie sprzeciwiała się ograniczeniom wynagrodzeń kadry managerskiej w tych sektorach (polecam ten wywiad dla Fox News, dosłownie ociekający  hipokryzją). Oczywiście, nie przeszkadza to Izbie Handlu, Donohue czy Boehnerowi przedstawiać reformy służby zdrowia jako ofensywy socjalizmu, sprzeciwiać się pomocy rządu dla indywidualnych kredytobiorców hipotecznych, krytykować plan stymulowania gospodarki czy zwalczać wszelkie regulacje zwiększające prawa pracownicze.

Najwyższy czas uświadomić sobie, że w realnym świecie nie istnieje wybór pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem, pomiędzy zwolennikami interwencji rządowych i zwolennikami wolnego rynku i ‘małego rządu’. Istnieje wybór pomiędzy socjalizmem dla biednych a socjalizmem dla bogatych, pomiędzy rządem, który wykorzystuje podatkowe dochody budżetu by ochronić zwykłych obywateli przed skutkami ich nierozważnych działań a rządem, który wykorzystuje te same środki by ochronić mega-korporacje, ich zarządy, i ich właścicieli przed skutkami ich nierozważnych działań.

Czytaj dalszą część »

Spill, baby, spill

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Świat dnia 11.06.2010 | Komentarze (7) »

Proszę się przygotować na weekend z BP na blogu. Wczoraj pisałem o katastrofie Deepwater Horizon jako o HILPE – high impact, low probability event, wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach. Zamierzam jeszcze napisać o sztuce łapania noży na przykładzie kupowania akcji BP oraz sztuce politycznej hipokryzji na przykładzie podejścia miłośników wolnego rynku w USA do wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej.

Zaczniemy jednak od humoru – upłynęły w końcu miesiące od ostatniego odcinka Kryzysu finansowego na wesoło:

Amerykańscy naukowcy opracowali samochód na wodę. Jest jeden warunek: woda musi pochodzić z Zatoki Meksykańskiej.

W restauracjach w Nowym Orleanie kelnerzy pytają klientów zamawiających ryby z Zatoki Meksykańskiej czy życzą sobie normalne czy bezołowiowe.

BP zawiązało joint venture z McDonald’s, które opracowało nową metodę walki z wyciekiem ropy. Firmy planują podgrzać Zatokę Meksykańską do 300 stopni i wrzucić do niej frytki.

W Sieci pojawiło się także video demonstrujące korporacyjną kulturę BP w przypadku niespodziewanych zdarzeń o negatywnych skutkach:

The Onion doniosło o olbrzymim wycieku kłamliwych bredni z głównej siedziby BP. Choć nikt nie wie ile dokładnie toksycznych kłamstw i manipulacji wydobywa się z ust managerów BP to szacunki wskazują na przedział od 25 000 do 75 000 słów dziennie. Największym problemem jest CEO BP, Tony Hayword, który generują największe ilości trzeciego rodzaju tischnerowskiej prawdy od czasu Billa Clintona z okresu afery rozporkowej. Oto przykład: Zatoka Meksykańska jest naprawdę dużym zbiornikiem wody. Ilość ropy, którą do niej wtłaczamy jest naprawdę niewielka w porównaniu z objętością wody.

Czytaj dalszą część »

Wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 10.06.2010 | Komentarze (27) »

Sprawę katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej można przedstawić na wiele sposobów. Dziś, chciałbym pokazać wyciek ropy na platformie Deepwater Horizon jako przykład HILPE – high impact, low probability event, wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach.

Otóż, istnieją przesłanki wskazujące, że wyciekowi ropy mógłby zapobiec wyłącznik akustyczny, który w razie katastrofy jest w stanie zdalnie zamknąć przepływ ropy w szybie. Taki wyłącznik kosztuje około $500 000. Tyle pieniędzy oszczędził BP.

Od czasu katastrofy kapitalizacja rynkowa zmniejszyła się o około $90-$100 mld, rentowności obligacji BP osiągają poziom śmieciowy, ceny rocznych CDS osiągnęły dziś poziom 734 punktów, pojawiają się pierwsze analizy wskazujące na kilkadziesiąt miliardów USD kosztów, które BP ma ponieść z związku z katastrofą, Matt Simmons sugeruje, że BP w okresie kilku najbliższych tygodni ogłosi upadłość.

Dziś wiemy, że BP podjęło złą decyzję. Można ją rozpatrzeć w kategoriach inwestycyjnych: strata/zysk. W tym konkretnym przypadku stosunek ten wynosi około 200 00 do 1. Mam nadzieję, że nikt z czytelników nie operuje w swoich inwestycjach przy podobnym stosunku strata/zysk.

Z HILPE są dwa kluczowe problemy. Po pierwsze, ludzki umysł ma skłonność do ignorowania scenariuszy o małym prawdopodobieństwie, zarówno w sferze intelektualnej jak w sferze praktycznych działań. Klasycznym przykładem, są wyśmiewane przez przeróżnych absolwentów Uniwersytetu Youtube badania nad orbitami komet i meteorytów. Zderzenie tych ciał z Ziemią jest bardzo małe prawdopodobne. Koszty takiego wydarzenia, na przykład zniszczenie cywilizacji ludzkiej, sprawiają jednak, że stosunek koszty/zyski takich programów badawczych są zupełnie racjonalne.

Drugim problemem jest to, że wolny rynek, czy raczej system gospodarczy uchodzący obecnie za wolny rynek, nie stwarza impulsów do racjonalnego traktowania HILPE, to jest traktowania ich zgodnie z rachunkiem koszty/zyski (w znaczeniu: straty, których się uniknie) pomnożone przez prawdopodobieństwo a nie koszty/prawdopodobieństwo. To przecież logika ‘imperatywu kwartalnych wyników finansowych’ sprawiła, że BP podjął takie a nie inne decyzje. Tym bardziej, że inni operatorzy platform wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej używają akustycznych wyłączników.

Znaczenie tego problemu dla dyskusji o polityce regulacyjnej, a więc dla polityki gospodarczej najlepiej przedstawił Kenneth Rogoff, który napisał: Podstawowe problemy złożonych systemów, technologii i regulacji rozciągają się na wiele sfer nowoczesnego życia. Nanotechnologia i zdolność do tworzenia sztucznego życia niosą ze sobą olbrzymi potencjał dla ludzkości oferując nowe materiały, lekarstwa i techniki medyczne. Jednak, w przypadku tych wszystkich fascynujących technologii jest niewiarygodnie trudno znaleźć równowagę pomiędzy oferowanymi przez nie innowacjami a niewielkim ryzykiem bardzo dużych katastrof, które mogą się z nimi wiązać.

Ekonomia uczy nas, że gdy istnieje duża niepewność co do prawdopodobieństwa katastrofy to poleganie na mechanizmie cenowym w celu wygenerowania właściwych bodźców może być niebezpieczne. Niestety, ekonomiści wiedzą jeszcze mniej o tym jak stworzyć reżim regulacyjny dla złożonych systemów z permanentnie ewoluującym ryzykiem, jak stworzyć elastyczne instytucje regulacyjne. Dopóki to zagadnienie nie zostanie lepiej zrozumiane, będziemy skazani na życie w świecie, w którym regulacje są albo zbyt ostre albo zbyt łagodne.

Czytaj dalszą część »

Indeks Wolności Gospodarczej fabryką fascynujących korelacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 06.06.2010 | Komentarze (3) »

Kilka dni temu rozważałem w jakim stopniu Indeks Wolności Gospodarczej (HFI) tworzony przez Heritage Foundation mierzy wolność gospodarczą w potocznym rozumieniu tego terminu. Okazało się, że najważniejsze elementy rankingu wolności gospodarczej kwantyfikują efektywność administracji rządowych – co z jednej strony tłumaczy dlaczego na czele rankingu są bogate, rozwinięte państwa (mają efektywne instytucje biurokratyczne) a z drugiej wyjaśnia dlaczego czołówkę zestawienia okupują państwa nie kojarzące się z wolnością gospodarczą, na przykład Dania czy Kanada.

Postanowiłem przez chwilę ‘pobawić się’ danymi. Okazało się, że Heritage Freedom Index (Index of Economic Freedom) jest kopalnią fascynujących korelacji lub ich braku. Weźmy pierwszą z brzegu korelację pomiędzy punktacją HFI a PKB per capita dla całej puli państw: oszałamiające 0,07. Czytelnicy mogą sobie oczywiście zapamiętać tę liczbę w celu wyprowadzania z równowagi zwolenników tezy o tym, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt (tezy sensownej i intuicyjnej), trzeba jednak pamiętać, że badawcza wartość tej korelacji zmierza do zera. Powodów jest wiele: od zniewolonych gospodarczo bogatych państw naftowych po konstatacje, że HFI mierzy wolność gospodarczą w ostatnim czasie a PKB per capita jest wynikiem procesów trwających dekady czy stulecia.

Dlatego w swojej analizie skupiłem się tylko i wyłącznie na państwach OECD, co więcej, zrobiłem także analizę dla państw OECD bez rynków wschodzących (odrzuciłem Czechy, Meksyk, Polskę, Słowację, Turcję i Węgry) a więc tylko dla najbogatszych z najbogatszych państw. Miłośnicy liczb znajdą dużo radości w analizie tej macierzy korelacji dla państw OECD. Wskaźniki zaznaczone niebieskim kolorem to realne wskaźniki gospodarcze z oficjalnych statystyk OECD:

macierz korelacji dla OECD

Proszę zwrócić uwagę, że także w państwach OECD nie ma korelacji pomiędzy wynikiem HFI a wolnością fiskalną i poziomem wydatków rządowych. Istnieje natomiast silna pozytywna korelacja pomiędzy rezultatem w HFI a prawami własności i wolnością od korupcji. Niska pozytywna korelacja pomiędzy wynikiem w HFI a wolnością handlu międzynarodowego to najprawdopodobniej efekt Unii Europejskiej. Warto zauważyć, że w dla rozwiniętych państw OECD korelacja pomiędzy HFI z wolnością fiskalną i wydatkami rządowymi jest pozytywna i różna od zera (odpowiednio: 0,26 i 0,46)

Czytaj dalszą część »

Rząd, który mówi, że może zbankrutować

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy dnia 04.06.2010 | Komentarze (24) »

Fascynujące rzeczy dzieją się na Węgrzech. Po ośmiu latach rządów socjalistów władzę przejął prawicowy Fidesz. Jedną z pierwszych powyborczych decyzji Fideszu było powołanie komisji śledczej, której celem było odkrycie manipulacji księgowych (zaniżających węgierski dług i deficyt budżetowy), których miał się dopuścić socjalistyczny rząd.

Premier Węgier, Victor Orban i inni politycy Fidesz sugerowali, że gospodarka i finanse publiczne Węgier są w dużo gorszym stanie niż pokazują to oficjalne statystyki. Praktycznie do czwartku zachowanie polityków Fideszu nie odbiegało od ‘tradycyjnego zrzucania winy na poprzedni rząd’, które w przypadku Węgier ma zresztą silne podstawy.

Myślę jednak, że w piątek rzecznik węgierskiego rządu, Peter Szijjarto, przekroczył granicę oddzielającą ‘uprawianie polityki’ od ‘szkodzenia państwu’. Szijjarto powiedział między innymi (cytuję za Parkietem):

Węgry znajdują się w krytycznej sytuacji, gdyż poprzedni rząd manipulował statystykami oraz kłamał na temat stanu gospodarki kraju.

Mówienie o niewypłacalności naszego kraju nie jest przesadą.

Wcześniej, wiceprzewodniczący Fidesz powiedział:

Węgry mają małe szanse na uniknięcie kryzysu, w jaki wpadła Grecja.

W piątek węgierska giełda spadała nawet 8% by zakończyć dzień na poziomie -3,3%. Forint osłabił się 2% do euro. Koszt CDS na węgierskie obligacje wzrósł o 100 punktów bazowych do 430 pb.

Wielokrotnie powtarzałem, że państwa czy korporacje nie bankrutują z powodu negatywnych raportów analitycznych czy katastroficznych wypowiedzi. Przyczyny niewypłacalności zawsze leżą w bilansie.

Stwierdziwszy to co powyżej, muszę wyrazić bezgraniczne zdumienie sytuacją, w której rzecznik rządu sugeruje rynkom, że niewypłacalność państwa jest realnym scenariuszem. Tym bardziej, że sytuacja Węgier nie specjalnie pozwala mówić o groźbie niewypłacalności. Węgierski dług publiczny stanowi około 78% PKB (przy 125% w Grecji). Co więcej, krótkoterminowe zobowiązania zewnętrzne węgierskiego rządu to zaledwie 2,4% PKB (dług w walutach obcych, który musi być spłacony w okresie roku) czyli 2,6 mld euro. Przy czym węgierski rząd dysponuje jeszcze 12 mld euro z linii kredytowej IMF z 2008 roku. Trudno więc mówić o ryzyku niewypłacalności.

Czytaj dalszą część »

Kronika fiskalnej degrengolady strefy euro

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 17.05.2010 | Komentarze (45) »

Mam zagadkę dla czytelników bloga: ile razy w okresie 10 lat członkostwa w strefie euro (2001-2010) Grecja przekroczyła 3% limit deficytu budżetowego z Pakt Stabilności i Wzrostu? Odpowiedź, mimo wszystko, zaskoczyć może największych sceptyków integracji europejskiej. Okazuje się bowiem, że Grecja przekraczała 3% limit (3% PKB) deficytu w każdym roku członkostwa w strefie euro.

Można więc zadać dodatkowe pytanie: ile razy Grecja została ukarana za łamanie limitu deficytu budżetowego? Odpowiedź na to pytanie brzmi: zero.

Warto podkreślić, że Grecja nie jest jedynym państwem, który regularnie łamał limit deficytu budżetowego. W latach 1999-2010, Włochy łamały limit deficytu 7 razy (58%), a Niemcy, Francja i Portugalia 6 razy (50%). Pokazuje to poniższy wykres, nie uwzględniający 2010 roku:

Za UniCredit

Za UniCredit

Warto podkreślić, że w latach 1999-2010, recesja mogłaby wyjaśnić zwiększony deficyt budżetowy zaledwie w pięciu latach: ujemną zmianę PKB w EMU zanotowano tylko w 2009 roku, w latach 2002-2003 i 2008 i 2010 zmiana PKB wyniosła/wyniesie poniżej 1%. W Grecji, ujemna zmiana PKB wystąpiła tylko w latach 2009-2010!

Przejdźmy zatem do ostatniego pytania: ile państw strefy euro nie przekracza limitu deficytu budżetowego w 2010 roku? W tym przypadku odpowiedź także może zaskoczyć: zero. Pokazuje to poniższy wykres z Der Spiegel:

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: wysokie podatki powodują rozrost szarej strefy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 16.05.2010 | Komentarze (16) »

W opublikowanych na blogu danych pokazujących wielkość szarej strefy (nieformalnego segmentu gospodarki) w poszczególnych państwach można było zauważyć brak intuicyjnie spodziewanej zależności pomiędzy wysokością obciążenia podatkami a wielkością szarej strefy. Wiele państw znanych z wysokich podatków posiadało małą szarą strefę. Z kolei część państw kojarzonych z niskimi podatkami miało relatywnie duży segment nieformalnej gospodarki. Okazuje się, że nie było to złudzenie.

Z części badań wyłania się negatywna korelacja pomiędzy wysokością podatków (mierzoną albo wysokością stopy podatkowe albo udziałem podatków w PKB) a wielkością szarej strefy. Na przykład, w artykule Informal Sector, Government Policy and Institutions, Boragan Aruoba zamieścił takie dwa wykresy:

Za Boragan Aruoba

Za Boragan Aruoba

Na osi pionowej pokazano wielkość szarej strefy jako odsetek PKB. Na osi poziomej pokazano odpowiednio poziom całkowitej stawki podatkowej i obciążenie gospodarki podatkami liczone za pomocą udziału podatków w PKB.

Skoro poziom obciążeń podatkowych nie wydaje się być skorelowany z wielkością szarej strefy to co wyjaśnia różną wielkość nieformalnego sektora gospodarki? Jakość instytucji, w wykresie pokazana jako praworządność (Rule of Law) na podstawie danych Banku Światowego dobrze  wyjaśnia różnice w wielkości szarej strefy:

Czytaj dalszą część »

Niemcy stawiają wszystko na integrację europejską?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Rynek kapitałowy dnia 15.05.2010 | Komentarze (39) »

Zakup firmy kolejowej Burlington Northern Santa Fe Corp przez wehikuł inwestycyjny Warrena Buffetta, Berkshire Hathaway, został nazwany przez samego inwestora postawieniem wszystkiego (all-in wager) na przyszłość amerykańskiej gospodarki. Zastanawiam się, czy niemiecka zgoda na gargantuiczny, wart 750 mld euro, pakiet pomocy dla przeżywających problemy finansowe państw strefy euro, nie jest ‘wejściem za całość pieniędzy’ w projekt integracji europejskiej.

Przekonuje mnie o tym poniższy wykres porównujący potencjalną wartość niemieckich zobowiązań w ramach programu pomocy zagrożonym państwom EMU z wartością niemieckich kontrybucji wojennych nałożonych przez Traktat Wersalski i z kosztami pomocy dla wschodnich landów po zjednoczeniu Niemiec. Otóż, zgodnie z obliczeniami, Michaela Cembalesta z JP Morgan, koszt pomocy finansowej dla PIIGS może wynieść od 5,1% do 10,5% niemieckiego PKB a więc nawet kilkakrotnie więcej niż koszt kontrybucji wojennych czy reunifikacji.

Za JP Morgan via Paul Kedrosky
Za JP Morgan via Paul Kedrosky

Oczywiście, nie ma powodu by się oszukiwać i traktować niemieckie zaangażowanie w ratowanie ‘projektu euro’ jako działanie bezinteresowne. Po pierwsze, bailout PIIGS, jest pośrednim bailoutem niemieckiego systemu finansowego, który zgromadził wystarczające do zainicjowania jego implozji ilości toksycznego długu państw peryferyjnych EMU. Po drugie, ‘projekt euro’ okazał się olbrzymim wsparciem dla niemieckiej gospodarki ponieważ zdecydowanie poprawił konkurencyjność niemieckiego eksportu kosztem spadku atrakcyjności eksportu z państw południa strefy euro. Niemcy przez dekadę były największym beneficjentem nierównowagi w strefie euro.

Czytaj dalszą część »

Strefa euro nie ma instynktu samozachowawczego!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Rynek kapitałowy dnia 03.05.2010 | Komentarze (19) »

Tragikomiczne informacje napływają w sprawie programu pomocy dla Grecji, który do historii przejdzie jako big fat greek bailout. Otóż, przynajmniej w tej chwili nie ma najmniejszej wzmianki o strzyżeniu obligatariuszy.

Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnich dniach greckimi dwuletnimi obligacjami handlowano poniżej 80 centów za euro można powiedzieć, że podatnicy strefy euro solidarnie zrzucą się na premię dla spekulantów, którzy kupowali greckie obligacje w nadziei, że grecki bailout spowoduje, że zostaną w pełni spłacone! Naprawdę, trudno mi sobie wyobrazić gorszą informację w kontekście długoterminowej stabilności systemu finansowego strefy euro. Moral hazard podniesiony został przez ministrów finansów państw EMU do rangi kluczowej reguły systemu finansowego.

Grecja jest przecież państwem, które bez pomocy państw strefy euro i MFW zmuszone byłoby ogłosić niewypłacalność i restrukturyzować swoje zadłużenie już w połowie maja. Wszyscy, którzy w ostatnich miesiącach kupowali greckie obligacje zdawali sobie z tego sprawę. Nie ma najmniejszego powodu by europejscy podatnicy solidarnie składali się na to by spłacać 100 centów z każdego euro greckich długów a mimo to nic nie wskazuje na to by posiadacze greckich obligacji mieliby partycypować w programie naprawczym greckich finansów.

Grecja otrzymać ma astronomiczną kwotę 110 mld euro – odpowiadającą 43% greckiego PKB. W zamian, to państwo, które bez zagranicznej pomocy byłoby w połowie maja bankrutem, zobowiązało się, że w trzy lata zmniejszy deficyt budżetowy do 3% PKB. Mam nadzieję, że czytelnicy w pełni dostrzegają absurdalność poprzedniego zdania! Grecja jest państwem, które nie jest w stanie na bieżąco spłacać swoich zobowiązań i które mimo to dalej wydaje więcej niż ‘zarabia’ (deficyt budżetowy sięga 13%).  Inne państwa zgadzają się udzielić Grecji pomocy finansowej bez gwarancji, że Grecja kiedykolwiek będzie mieć zrównoważony budżet, a więc bez gwarancji, że Grecja kiedykolwiek będzie w stanie samodzielnie obniżyć poziom swojego zadłużenia.

Komicznie wygląda radykalny plan oszczędnościowy greckiego rządu. Otóż, AFP wśród kluczowych elementów tego planu wymienia likwidację ‘trzynastek’ i ‘czternastek’ (bonusowych pensji) w sektorze publicznym. Pensje pracowników sektora publicznego nie zostaną obniżone w tym radykalnym planie. Odcięte będą bonusy. Mimo to greckie związki zawodowe zapowiadają strajk generalny. Greg Weldon napisał, że strajkowały nawet… greckie siły powietrzne (wszyscy piloci zachorowali) a grecki rząd wyraził… rozczarowanie z tego powodu. Osiągająca w setki miliardów euro pomoc dla państwa, które samo sobie nie chce lub nie jest w stanie pomóc wydaje się być fatalną alokacją aktywów finansowych. Przypomnę tylko, że znajdująca się w nieporównywalnie lepszej sytuacji budżetowej Łotwa zdecydowała się na ścięcie płac w sektorze publicznym o 30% i więcej.

Czytaj dalszą część »

Kogo opodatkować zamiast najbogatszych?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 16.04.2010 | Komentarze (15) »

Jon Stewart zastanawiał się w swoim programie kogo należy opodatkować zamiast najbogatszych. Problem jest poważny ponieważ rozsądni ludzie zdają sobie sprawę, że obecny poziom deficytu budżetowego w USA jest nie do utrzymania. Istnieją więc dwa wyjścia: zwiększyć dochody albo zmniejszyć wydatki. To drugie będzie bardzo trudne ponieważ większość wydatków amerykańskiego budżetu trafia na cele militarne, ochronę zdrowia i system emerytalny a wydatki w każdym z tych segmentów redukuje się nie zwykle trudno ze względu na presję polityczną oraz ideę praw nabytych. Pozostaje więc zwiększenie dochodów a jedynym realnym sposobem jest wzrost opodatkowania.

Amerykanie poważnie rozważają więc wprowadzenie VAT i podniesienie podatków dochodowych, przede wszystkim dla najbogatszych. Tym właśnie problemem zajął się Jon Stewart, pokazując komu można podnieść podatki by nie obciążać najbogatszych Amerykanów – zgodnie z republikańską retoryką, od rana do późnej nocy, zajętych tworzeniem nowych miejsc pracy:

The Daily Show With Jon Stewart Mon – Thurs 11p / 10c
That’s Tariffic
www.thedailyshow.com
Daily Show Full Episodes Political Humor Tea Party

Ja chciałem pokazać jak w ostatnim półwieczu w USA ewoluowała efektywna stawka podatkowa (dla podatków dochodowych) dla najbogatszych Amerykanów, bogatych Amerykanów i średnio-zamożnych Amerykanów (proszę zwrócić uwagę, że progi >2 mln USD i > 250 000 USD są w latach 1960-2005 dostosowane o inflację):

Za Economic Report of The President

Za Economic Report of The President

Powyższy wykres pokazuje jak bardzo obniżyła się efektywna stawka podatkowa dla najbogatszego promila Amerykanów, którzy w 2005 roku zarabiali powyżej 2 mln USD. Z wykresu wynika także, że przynajmniej część obciążeń podatkowych, które zdjęto z najbogatszych Amerykanów włożono na barki klasy średniej.

Inne zestawienie efektywnych stóp podatkowych opublikował blog Economix:

Czytaj dalszą część »

Strona 2 z 6«12345»...Ostatnia »