Określenie “opłaty stałe” sugeruje, że jest to pozycja w naszym domowym budżecie niezmienna. Nic bardziej mylnego. Gdy pierwszy raz siądziemy do sporządzenia budżetu zobaczymy czarno na białym jak znaczącą kwotę miesięcznie opłaty stałe pochłaniają. Warto z tym zrobić porządek. I co więcej – namawiam do regularnego przeglądu (mam na myśli raz do roku) opłat stałych pod kątem możliwości ich obniżenia.
Na niektóre kwoty (np wysokość czynszu) wpływu prawie nie mamy. Ale wszystkie inne opłaty “stałe” można obniżyć, a przynajmniej próbować. O obniżaniu rachunków za prąd, internet i ogrzewanie kiedyś już pisałam. Ale zostają jeszcze rachunki za wodę, telewizję kablową/satelitarną, komórki, telefon stacjonarny, miejsce garażowe, bilety miesięczne, koszty prowadzenia rachunku bankowego.
Sprawdźmy kiedy kończy nam się umowa z dostawcą. Może warto przejść na tańszy pakiet? Albo zainteresować się ofertą konkurencji? W dzisiejszych czasach dostawcy telewizji, internetu, operatorzy telekomunikacyjni, banki walczą o pozycję na rynku, i my jako klienci możemy na tej walce skorzystać. Oczywiście jeżeli sami przypilnujemy naszych finansów i podejmiemy działania żeby z lepszych ofert korzystać.
Poza kosztami ponoszonymi w ujęciu miesięcznym, na pewno mamy wydatki stałe, ale ponoszone np raz do roku. Choćby ubezpieczenie mieszkania czy samochodu. Oczywiście najwygodniej jest przedłużyć dotychczasową polisę. Ale przed tym krokiem lepiej rozejrzeć się trochę na rynku i porównać konkurencyjne oferty.
Opłaty stałe wcale nie muszą być stałe. To zależy głównie od nas.