Faktury elektroniczne EBPP

Parsimonia

Jak się dobrze sprzedać i przy okazji zaoszczędzić na telefonii

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 21.05.2010 | Komentarze (1) »

Wydawać by się mogło, że jako konsumenci dokonujący tylko pojedynczych zakupów detalicznych nie dysponujemy żadną siła przetargową w stosunku do firm np. telekomunikacyjnych. Ale jak to widać było na przykładzie opisanym we wpisie Jak zaoszczędzić na Internecie ciąg dalszy stosunkowo niewielkie kwoty wydawane regularne stają się całkiem spore nie tylko dla nas, ale także dla dostawców usług telekomunikacyjnych. Oczywiście, aby dostawcy doszli do takiej korzystnej dla nas konstatacji musi istnieć “niewidzialna ręka” konkurencji, która sprawia, że firmom chce się chcieć.

Na całe szczęście, w zakresie usług telefonii narastające ciśnienie konkurencji – głównie dzięki pojawieniu się czwartego istotnego gracza na rynku – P4, operatora marki PLAY, pozwala nam – pojedynczym konsumentom odnieść z tej sytuacji wymierne korzyści, jeśli tylko zechcemy spieniężyć naszą lojalność czyli ponawianie decyzji zakupów u tego samego dostawcy.

Czytaj dalszą część »

Nadpłacanie kredytu w PKO BP (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 20.05.2010 | Komentarze (9) »

Jak takie nadpłacanie w praktyce wygląda? Wyjątkowo uciążliwie i nieprzyjaźnie dla klienta. Już podpisując umowę wiedziałam, że wygodnie nie będzie. Mianowicie w umowie jest zapis, że chęć nadpłaty muszę zgłosić pisemnie z 2 dniowym wyprzedzeniem. Są banki, które po prostu udostępniają dodatkowy numer konta do nadpłat, ale PKO BP musi mieć pisemne oświadczenie… Pewno mogłabym je wysyłać pocztą, ale szansę, że trafiłoby tam gdzie trzeba w odpowiednim czasie, uważam za znikomą.

Dlatego ścieżki korespondencyjnej nawet nie zamierzam testować. Oznacza to, że co miesiąc (bo nadpłacać zamierzam regularnie, aż do szczęśliwego finału, który powinien nastąpić w listopadzie) czeka mnie rozrywka pod tytułem wizyta w oddziale.

Żeby było lepiej, jako posiadaczka złotego konta, mam przydzielonego „doradcę”. Brzmi nieźle, ale działa słabiej – poza operacjami kasowymi, praktycznie nic nie mogę załatwić jak wszyscy „normalni” klienci, w sali operacyjnej. Ale moja opinia na temat roli “doradcy”, która pojawiła się ostatnio prawie w każdym banku, to oddzielny temat.

Za każdym razem, gdy chcę złożyć na przykład dyspozycję nadpłaty, muszę umówić się z doradcą na wizytę, i w uzgodnionym terminie stawić się w banku. Oczywiście mój doradca ma swoje godziny pracy – w jednym tygodniu od rana, w kolejnym, po południu, do 19.00, kiedy oddział kończy pracę. Czyli mój grafik pracy zawodowej muszę jeszcze z tym faktem jakoś zgrać. Zgadnijcie, czy pracując jako konsultant, wogóle biorę pod uwagę zmianę grafiku pracy z takiego powodu, jak wizyta w banku?

Rzecz się dzieje w centrum Warszawy, w oddziale przy ul. Nowogrodzkiej. Pewno ktoś chciał dobrze – żeby klienci zostawiający w banku więcej pieniędzy, byli lepiej obsługiwani. A wyszło tak jak wyszło. Mam po prostu jeszcze jeden argument za tym, żeby rachunek w PKO BP zamknąć, jak tylko „wyskoczę” z tego kredytu.

Nadpłacanie kredytu w PKO BP

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 18.05.2010 | Komentarze (6) »

Mniej więcej półtora roku temu wzięłam kredyt gotówkowy w PKO BP. Warunki były bardzo korzystne, jak na kredyt gotówkowy, a powód zaciągnięcia kredytu – sensowny. Zdecydowałam się na raty malejące (dzięki równym ratom kapitałowym co miesiąc spłacam znaczną część kapitału, więc zadłużenie faktycznie maleje) i pięcioletni okres spłaty.

W ubiegłym roku udało mi się całkowicie wyjść z kredytu odnawialnego, a cel na ten rok – całkowite spłacenie kredytu gotówkowego. Oprocentowanie jest w dalszym ciągu atrakcyjne – 7,92%, ale życie z dwoma kredytami (hipotecznym, którego nie zamierzam nadpłacać oraz opisywanym właśnie kredytem gotówkowym) – po prostu mnie męczy. Stąd cel na ten rok – zamknąć kredyt gotówkowy oraz konto w PKO BP.

Analizując w miarę realnie sytuację finansową – cel jak najbardziej do osiągnięcia, przy równoczesnym jakimś budowaniu oszczędności. Ale zobaczymy jaki będzie efekt w grudniu.

Tak czy inaczej, mam za sobą pierwsze wydarzenie pod tytułem “nadpłacanie kredytu w PKO BP”. O ile zaciągnięcie kredytu było błyskawiczne i bezproblemowe (1 telefon z mojej strony do doradcy oraz zwrotny telefon po 2 dniach, że kredyt przyznany i pytanie kiedy mogę przyjść podpisać umowę – w rezultacie środki na koncie miałam 1 godzinę od podpisania umowy), to spłacanie takie łatwe nie jest. Wiadomo. Bankowi wcale nie zależy na tym, żeby klient wcześniej spłacił kredyt i dlatego procesu tego co najmniej nie ułatwia.

Co na początek – przypadek II

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 20.04.2010 | Komentarze (5) »

Sporą grupę moich znajomych stanowią małżeństwa z dziećmi, głównie w wieku szkolnym. Większość z nich osiąga przyzwoite dochody, spłaca kredyt mieszkaniowy, ale kredyt zaciągali w miarę przytomnie i nie mają problemu ze spłatą.

Tak czy inaczej – padło z ich strony pytanie, od czego powinni zacząć porządkowanie swoich finansów. Dlaczego pytają? Bo jakoś uświadamiają sobie, że co prawda nieźle zarabiają, ale wydają praktycznie wszystkie pieniądze na bieżące wydatki oraz na spłatę kredytu. Co w takiej sytuacji?

Przede wszystkim przypominam jeden z moich ulubionych cytatów: „nie ważne ile zarabiasz, ważne ile Ci zostaje”.

Po pierwsze proponuję sporządzenia listy dochodów po jednej stronie, a po drugiej – listy wydatków.  W pierwszym przybliżeniu wydatki na życie będzie trzeba po prostu oszacować (bo mało kto, rozpoczynający porządkowanie finansów domowych zapisuje wydatki i wie konkretnie, ile tzw życie kosztuje), ale nawet wartość przybliżona jest wystarczająco dobra do sporządzenia pierwszej wersji zestawienia. Po porównaniu dochodów z wydatkami mamy jak na dłoni wstępną ocenę sytuacji: jeśli dochody przewyższają wydatki, generalnie jest nieźle. Jeśli jest na odwrót – trzeba jak najszybciej wziąć się za rozwiązanie problemu.

Czytaj dalszą część »

Co na początek – przypadek I

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 19.04.2010 | Komentarze (2) »

Wśród moich znajomych są ludzie o przeróżnej sytuacji – zarówno materialnej jak i rodzinnej. Przyjaźnię się między innymi z singielkami/singlami, którym tak się póki co ułożyło, że mają średnio ciekawą pracę, za mniej niż średnie pieniądze. Żyją skromnie, nie mają wygórowanych wymagań, więc do pierwszego im starcza, na jakieś ciuchy, rozrywki i wyjazdy również.

Co bym zrobiła będąc na ich miejscu, gdybym chciała „coś zrobić” ze swoimi finansami? W tym przypadku przede wszystkim skupiłabym się na zmianie pracy na bardziej dochodową. Pół biedy, jeśli praca jest bardzo ciekawa, po prostu pasjonująca i ma tylko jedną wadę – kiepskie zarobki. Ale jeżeli praca jest „średnia” i zarobki słabe, to należy postawić sobie pytanie: czy chcę żeby tak wyglądało całe moje życie? Co będzie za 5-10 lat? Czy chcę coś zmienić? Jeśli chcę, to na co czekać?

Czytaj dalszą część »

Co na początek?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 13.04.2010 | Komentarze (336) »

Ostatnio kilkukrotnie spotkałam się z pytaniem, od czego rozpocząć „zrobienie czegoś” z własnymi finansami. Jeśli pyta osoba, która właśnie się zorientowała, że zabrnęła w długi, żyje ponad stan i przestaje „wyrabiać” – sprawa jest dosyć oczywista i omawiana wielokrotnie na blogach oraz we wszelkiego rodzaju serwisach www, prasie i książkach.

Rady z reguły układają się w następujący ciąg działań (czasem kolejność trochę się zmienia): zrób zestawienie długów, policz ile wydajesz a ile zarabiasz, poszukaj dodatkowych źródeł dochodu,  tnij wydatki, zbuduj jakikolwiek fundusz awaryjny, zacznij spłacać długi (i tu też są co najmniej 3 strategie – najpierw dług o najwyższym oprocentowaniu (podejście matematyczne), albo najpierw dług o najniższej wartości (tu bardziej liczy się aspekt psychologiczny – nieduży dług łatwiej spłacić, a fakt całkowitej spłaty działa bardzo motywująco), albo w końcu strategia mieszana), nie zaciągaj żadnych nowych kredytów.

Ale pytania zadały mi osoby, które nie mają ani długów, ani nie żyją ponad stan. Po prostu zainteresował je temat zarządzania finansami osobistymi i zaczęliśmy rozmawiać, co z tego mogą wziąć dla siebie. Tak czy inaczej w kolejnych postach spróbuję zaproponować możliwy plan działań i przekonać, że zarządzanie finansami osobistymi nie jest tylko dla ludzi tonących w długach albo dla tych, którym nie starcza do pierwszego.

Open Finance – moja pierwsza wizyta w sprawie kredytu hipotecznego (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 08.04.2010 | Komentarze (2) »

Nie wiem, czy z kupna mieszkania coś wyjdzie. Dziś wybrałam się do biura developera, żeby zarezerwować mieszkanie. Niestety pomimo tego, że prasa jest pełna artykułów o załamaniu na rynku nieruchomości, o kryzysie i o tysiącach niesprzedanych mieszkań, w przypadku inwestycji którą mam na oku, mieszkania sprzedają się na razie jak ciepłe bułeczki (szczególnie nieduże). Teren budowy jeszcze nie ogrodzony, ogłoszenie pojawiło się w ubiegłym tygodniu, a z 4 mieszkań, które jak dla mnie wchodziły w grę, 2 są już sprzedane, a w przypadku dwóch pozostałych jestem druga na liście rezerwacji. I nie są to wcale jedyne sprzedane mieszkania. Więc nie wiem czy coś z tego wyjdzie, bo kupować nieciekawego mieszkania nie zamierzam. Jak teraz się nie uda, to poszukam innej inwestycji, lub poczekam na drugi etap.

Tak czy inaczej na razie się nie poddaję i zaczynam gromadzić dokumenty do wniosków o kredyt. Pierwszy raz (nie musiałam jeszcze nigdy tego robić), z powodu prowadzonej działalności, muszę dostarczyć zaświadczenia z US i ZUS, PITy, kopię KPiR i kilka dokumentów jeszcze. Przy etacie było znacznie prościej. Wnioski będę składała za pośrednictwem Open Finance. Doradca z OF po zebraniu ode mnie wszelkich informacji, zaproponował kilka możliwych opcji. Wybieram kredyt w euro, na 20 lat. Wnioski pójdą do banków, do których jeszcze się nie zraziłam i które jednocześnie mają atrakcyjną ofertę. Zobaczymy co z tego wyniknie…

Open Finance – moja pierwsza wizyta w sprawie kredytu hipotecznego (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 06.04.2010 | Komentarze (1) »

Tak jak było to planowane, spotkanie odbyło się dzisiaj. Generalnie byłam nastawiona ze sporą rezerwą, ale wrażenie pozytywne, naprawdę. Cały czas zdawałam sobie sprawę z tego, że rozmawiam ze sprzedawcą, a nie doradcą, ale ten sprzedawca sprzedawał coś na czym się znał i czego ja potrzebowałam. Tak bym całe spotkanie mogła podsumować w skrócie.

W kolejnych wpisach nie zamierzam zamęczać czytelników bloga opisem wszystkich szczegółów moich zmagań z kupowaniem mieszkania na kredyt, bo temat zgrany jak świat a moja historia zbyt nietypowa nie jest. Opiszę jedynie kluczowe kroki w tej akcji. Zresztą nie wiem, czy to wszystko skończy się zakupem mieszkania, czy sobie z przeróżnych powodów nie odpuszczę.

Przede wszystkim obawiałam się, że mogę nie dostać kredytu ponieważ: a) mam już jeden i to raczej solidny kredyt hipoteczny b) mam od niecałych dwóch lat działalność gospodarczą i pewnie lepiej by było gdybym przyniosła zaświadczenie z jakiejś korporacji, że pobieram solidną pensję dyrektorską.

Ale okazało się, że zdolność kredytową posiadam i to bez problemu. Na pewno pomógł fakt (ale nie sądzę, żeby przeważał), że nie mam żadnego kredytu odnawialnego i że mam tylko jedną kartę kredytową, z niezbyt dużym limitem. Tym bardziej cieszę się, że w zeszłym roku spięłam się i zamknęłam kredyt odnawialny i ograniczyłam korzystanie z kart kredytowych. Ale na pewno podstawowe kryterium to dochody i zobowiązania.

Za to okazało się (co było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo po prostu nie śledzę rynku kredytów hipotecznych), że aktualnie banki niechętnie udzielają kredytów na tzw “dziurę w ziemi”. U mnie jest gorzej, bo dziurę zaczną kopać w przyszłym tygodniu, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Tak czy inaczej na starcie zawęża to listę banków, które mogą chcieć, żebym została ich klientką.

Kontakt z Open Finance – tym razem jako potencjalna klientka kredytu hipotecznego

Do tej pory z usług OF korzystałam jedynie w zakresie lokat. Uważam, że aktualnie ich lokata optymalna jest jedną z najlepszych na rynku.

Dziś stwierdziłam, że pora przetestować OF na okoliczność kredytów hipotecznych. Powód? Jadąc rano do pracy zobaczyłam ogłoszenie, że mój aktualny developer/zarządca nieruchomości rozpoczyna nową inwestycję. I oczywiście namawia, żeby skorzystać z super atrakcyjnej oferty J)))) Oczywiście oferta jest rynkowa i tyle.

Ale dla mnie ważne jest kilka kryteriów: znam developera (tzn nie jest idealny, ale wiem zawczasu jakich fuck upów mogę się spodziewać), lokalizacja jest niezła (następna działka w stosunku do tej, w której aktualnie mieszkam),  cena – wstępnie akceptowalna. Zobaczymy. Mieszkanie docelowo będzie na wynajem.

W  każdym razie – ponieważ wyedukowałam się na książkach Roberta Kiyosaki, mam ciężki dyskomfort odnośnie kupowania nieruchomości za gotówkę. Preferuję transakcje, gdzie możliwe jest finansowanie zakupu nieruchomości kredytem hipotecznym na poziomie co najmniej 100%.

Na spotkanie z konsultantem OF umówiłam się na najbliższy wtorek. Zobaczymy co z tego wyniknie. Mam już jeden kredyt hipoteczny, do tego prowadzę działalność gospodarczą. Więc może być nieźle. Tak czy inaczej postęp jest – gdy przy kredycie 5 lat temu chciałam się spotkać z konsultantem OF, zaproponowano mi godziny w ciągu dnia pracy – musiałabym się zwalniać z pracy. Tym razem okazało się że OF pracuje do 20.00, i kompletnie nie było problemu ze spotkaniem o 18.00. Jak widać wszyscy się uczymy :)

Oczywiście mam wątpliwości czy pakować się w kolejny kredyt. Czy nie lepiej spokojniej żyć, a nadwyżki  pakować na lokaty lub obligacje. Ale obawiam się, że takim spokojnym, bezpiecznym odkładaniem oszczędności, nie zapewnię sobie zamożnej emerytury. I dlatego próbuję wymyślić coś z lepszą stopą zwrotu, a jednocześnie w miarę bezpiecznego.

Na co nam szkoda pieniędzy a na co nie?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 31.03.2010 | Komentarze (2) »

Jeśli się rozejrzymy dookoła, to dosyć szybko spostrzeżemy, że:

  • osoby o niższych od nas dochodach wydają pieniądze na rzeczy, na które nam szkoda naszych środków;

I na odwrót:

  • widzimy, że osoby o wyższych dochodach żałują pieniędzy na tematy, które my finansujemy szczodrą ręką

I po trzecie:

  • osoby o dochodach porównywalnych do naszych, przeznaczają je na kompletnie inne rzeczy niż my.

Przykład: szkoda mi pieniędzy żeby przepłacać za opłaty stałe, odsetki od debetu, wypasiony samochód, restauracje, markowe ciuchy, książki w Empiku (przerzuciłam się na wypożyczalnię). Ale – nie szczędzę na wyjazdy. I niektóre inne drobniejsze przyjemności.

Z kolei widzę jak moi znajomi szczędzą na wielu rzeczach, ale za to – ładują pieniądze w ukochany motor albo gadżety albo w działkę.

A jak jest u Was?

Strona 2 z 5«12345»

Parsimonia

niezależny blog finansowy

Gdy spostrzegłam, że zarabiam dobrze, a wydaję jeszcze więcej, postanowiłam swoje finanse uporządkować i zacząć budować zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Czytałam różne blogi, ale czegoś mi brakowało. Chyba spojrzenia kobiety i bardziej praktycznego podejścia do tematu. więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player