Nie wiem, czy z kupna mieszkania coś wyjdzie. Dziś wybrałam się do biura developera, żeby zarezerwować mieszkanie. Niestety pomimo tego, że prasa jest pełna artykułów o załamaniu na rynku nieruchomości, o kryzysie i o tysiącach niesprzedanych mieszkań, w przypadku inwestycji którą mam na oku, mieszkania sprzedają się na razie jak ciepłe bułeczki (szczególnie nieduże). Teren budowy jeszcze nie ogrodzony, ogłoszenie pojawiło się w ubiegłym tygodniu, a z 4 mieszkań, które jak dla mnie wchodziły w grę, 2 są już sprzedane, a w przypadku dwóch pozostałych jestem druga na liście rezerwacji. I nie są to wcale jedyne sprzedane mieszkania. Więc nie wiem czy coś z tego wyjdzie, bo kupować nieciekawego mieszkania nie zamierzam. Jak teraz się nie uda, to poszukam innej inwestycji, lub poczekam na drugi etap.
Tak czy inaczej na razie się nie poddaję i zaczynam gromadzić dokumenty do wniosków o kredyt. Pierwszy raz (nie musiałam jeszcze nigdy tego robić), z powodu prowadzonej działalności, muszę dostarczyć zaświadczenia z US i ZUS, PITy, kopię KPiR i kilka dokumentów jeszcze. Przy etacie było znacznie prościej. Wnioski będę składała za pośrednictwem Open Finance. Doradca z OF po zebraniu ode mnie wszelkich informacji, zaproponował kilka możliwych opcji. Wybieram kredyt w euro, na 20 lat. Wnioski pójdą do banków, do których jeszcze się nie zraziłam i które jednocześnie mają atrakcyjną ofertę. Zobaczymy co z tego wyniknie…


“Wnioski pójdą do banków, do których jeszcze się nie zraziłam” – hehe, coś coraz częściej słychać o zrażaniu klientów do banków :)
mam takie pytanie, bo tez jestem w trakcie brania kredytu i OF – doradca kusi zlotowkami, bo twierdzi ze w najblizszym czasie (5 lat) nastapi wejscie do strefy euro, czyli przewalutowanie, a marza pozostanie ta sama. Teraz jest marza na zlotowkach mniejsza niz na euro, co za tym idzie koszt kredytu bedzie nizszy za te “5 lat”. Czy u to jest moze wiarygodna informacja (nie o wejsciu PL do euro) z ta marza?…