Pora na wiosenne remanenty w szafach, szafkach i spiżarkach nastała. Ale – dwie kwestie. Po pierwsze – jak to wykonać, żeby ilość (rzeczy do przejrzenia, decyzji do podjęcia) nas nie przerosła, żeby udało się to wykonać w skończonym czasie. A po drugie – dlaczego warto to robić, czyli jakie korzyści (w tym nasz domowy budżet) odniesiemy.
Jak pisałam poprzednio, przegląd robię w szafach z ubraniami i obuwiem, bieliźniarce, szafkach z chemią i kosmetykami oraz w szafkach w kuchni, gdzie mam zapasy, naczynia i sztućce oraz drobny sprzęt agd.
Na jeden raz zabieram się za jedną konkretną szafę, czy szafkę. W przypadku dużej szafy w przedpokoju, remanent dzielę na 2 dni. Opróżniam szafę całkowicie, a następnie przyglądam się co tam było. Przy okazji można odkurzyć i umyć półki. Ponieważ nie lubię gromadzić rzeczy, z przedmiotami niepotrzebnymi rozprawiam się bezlitośnie. W zasadzie nie mam sentymentów. Jeśli jednak jest podejrzenie, że dana rzecz (najczęściej ubranie lub pantofle) mogą się jeszcze przydać, daję im jeszcze jedną szansę, do następnego remanentu. Ale pilnuję, żeby przy kolejnym przeglądzie rzeczy się pozbyć, jeśli w międzyczasie nie okazały się przydatne.
Rzeczy, które przetrwały, z powrotem lądują w szafie z tym, że układam je z namysłem. Po to, żeby każda z nich miała swoje własne miejsce i żeby odkładanie na miejsce po użyciu było wygodne. Odkładanie rzeczy na swoje miejsce jest jednym z warunków łatwego utrzymania porządku w domu i ograniczenia ciągłego sprzątania. Dlatego miejsce i sposób przechowywania powinno być dobrze przemyślane.
Z przedmiotów, z którymi się rozstaję definitywnie, wybieram (ale dosyć krytycznie) przedmioty, które komuś z moich bliskich mogą się przydać. Ale nie chcę nikogo uszczęśliwiać gratami, które mi przeszkadzają, albo niechcianymi ubraniami. Całą resztę pakuję w worki i wynoszę. Albo na śmietnik (przeterminowane kosmetyki, jedzenie, nietrafione wyposażenie kuchenne, itp. – szczęśliwie sporadycznie) albo – w przypadku ubrań, obuwia, pościeli, itp. do bagażnika samochodu, po to żeby przy najbliżej jeździe samochodem podjechać pod pojemniki PCK i te worki tam zostawić. Wiem, że sporo osób sprzedaje niepotrzebne rzeczy na allegro albo oddaje np. za pośrednictwem serwisu http://gratyzchaty.pl/. U mnie, poza sprzedażą podręczników, sprzedawanie się nigdy nie sprawdziło. Wolę rzeczy oddać potrzebującym (kiedyś – głównie ubrania dziecięce i zabawki, na które chętnych można łatwo znaleźć dzięki internetowi), albo po prostu wyrzucić. Poza tym, ponieważ staram się nie gromadzić nadmiaru rzeczy, dosyć często robię przegląd zawartości szaf i raczej rozważnie robię zakupy, jednorazowo nie mam aż tak dużo gratów do pozbycia się.


Fajny wpis :-) Z ciuchami nie tylko kobiety miewają kłopot :-D
Siostra dała mi kiedyś dobrą radę – prostą, skuteczną i w zasadzie oczywistą. W zasadzie to odmiana tego o czym piszesz, lecz dla osób które są mniej zdecydowane. “Przydasiów” najlepiej nie mieszać z “normalnymi” rzeczami, więc wkładam je do osobnej torby i kładę gdzieś na dnie szafy. Jeśli przez najbliższe pół roku nie okażą się potrzebne, mogę się ich spokojnie i bez zastanawiania pozbyć ;-)
Dziękuję też za adres serwisu, mam w domu trochę “gratów” które może się jeszcze komuś przydadzą…