Tak jak napisałam w poprzednim poście, za główną miarę zamożności uważam wartość netto. Pierwszy i uproszczony sposób policzenia jej, to zsumowanie tego co posiadamy i odjęcie od tej kwoty wszystkich zobowiązań.
Druga metoda, prowadząca do tego samego wyniku, to stworzenie bilansu dla naszych finansów. Analogicznie, jak sporządza się bilans dla firmy.
Po lewej stronie spisujemy aktywa – czyli składniki naszego majątku: nieruchomości, ruchomości (ale tylko te o faktycznej wartości i zbywalne): samochody, dzieła sztuki, kolekcje (np. monet), itp. lokaty, obligacje, akcje, jednostki fi, udziały, środki na rachunkach bankowych i gotówka. Suma, która wychodzi musi być równa temu co po prawej stronie bilansu – pasywom, czyli źródłom finansowania. Tu właśnie będziemy mieli kapitał własny, a także wszystkie zobowiązania krótko i długoterminowe: kredyty, pożyczki w rodzinie, zadłużenie w koncie osobistym, zadłużenie na kartach kredytowych, należności które musimy ponieść (np. niezapłacony jeszcze a należny podatek). Kapitał własny wyliczy się jako różnica między sumą aktywów, a wszystkimi zobowiązaniami. To tak w dużym skrócie i uproszczeniu, jak do tematu bilansu podejść, nie będąc finansistą.
Oczywiście im kapitał własny wyższy – tym lepiej. Ale to też zależy i należy odnieść do wielkości aktywów w ogóle. Do tego – nie każde zobowiązanie jest „złym długiem”. Tak czy inaczej namawiam do rzetelnej (czyli bez zaklinania rzeczywistości) próby zrobienia bilansu naszego gospodarstwa domowego i zastanowienia się, w jakiej sytuacji finansowej jesteśmy. Hmm… i czarno na białym widać, jak daleko nam do przysłowiowego miliona :)


Samo wyliczenie wartości netto czy zrobienie bilansu, jest oczywiście pożytecznym ćwiczeniem, ale ciekawe jest dopiero, jak te miary zmieniają się w czasie. Idealnie byłoby oczywiście, gdyby wartość netto rosła. Warto oprócz obecnej wartości netto obliczyć, jaką mieliśmy przed rokiem i wyznaczyć sobie cel na przyszły rok. Mamy wtedy o wiele lepszy obraz sytuacji i motywujący cel do osiągnięcia.
Ciekawa metoda. Muszę zastosować. Ciekawym tylko jak ja w swoim “bilansie” miałbym ująć kredyt studencki. Wiadomo w pasywach wartość pozostałych rat do spłaty ale co w aktywach? Wykształcenie ;)?