O tym, jak się mają “promocje” do planowania wydatków, napiszę niedługo. Ale aktualnie skojarzyło mi się, że tzw. „gazetki promocyjne”, czy mądrzej nazywając „newslettery”, doskonale wpisują się w temat zarządzania finansami osobistymi. A o tym w sumie traktuje ten portal :)
Jestem klientką kilku hipermarketów: lidl, tesco i real. Cała reszta jest prze ze mnie odwiedzana sporadycznie. Przede wszystkim wymienione wyżej markety mam blisko domu (albo na drodze praca – dom), a do pozostałej reszty musiałabym specjalnie pojechać. Aha, jeszcze przez ostatnie 3 lata porównałam produkty z tych 3 sieci, więc kolejność jest absolutnie nieprzypadkowa. Ale to temat na oddzielny wątek, jeśli ktoś w ogóle będzie miał ochotę.
Blisko domu mam jeszcze Leclerca, ale ten akurat market miał tyle wpadek (tzn u mnie osobiście), że zakupy robię tam naprawdę wtedy, gdy muszę. Do Biedronki też się jakoś nie przekonałam, z innych powodów.
Tak czy inaczej – zakupy robię w 3 marketach. Do tego lokalne sklepiki (jak najrzadziej) i super bazarek tuż obok, ale dostępny dla mnie tylko w weekendy. No i niestety dosyć drogi.
W każdym razie – na zakupy do marketu jeżdżę z kartką. Zanim listę zakupów przygotuję, lubię zobaczyć co dany sklep ma aktualnie w promocji. Moje zakupy bazuję na dwóch aspektach:
- Co aktualnie muszę kupić (w perspektywie – do najbliższych planowanych większych zakupów)
- Co z artykułów, których używam w ogóle, jest aktualnie w atrakcyjnej promocji. Jeżeli jest w promocji – kupuję na zapas (jakiś).
Gazetki promocyjne, otrzymywane regularnie na maila, są dla mnie podstawowym źródłem informacji o tym, co można aktualnie kupić po dobrej cenie. Analizując te maile (bardzo krótko, naprawdę) patrzę czy naprawdę warto jakiś towar kupić właśnie w tym sklepie. Jeżeli tak – dopisuję go na listę zakupów.
Dzięki spokojnej lekturze w domu, przed zakupami, jestem mniej podatna na “szał zakupów”.
Oprócz newsletterów na gazetki z wyżej wymienionych hipermarketów, chętnie dowiaduję się, gdzie można po atrakcyjnej cenie kupić inne, interesujące mnie produkty: kosmetyki, leki, chemia gospodarcza, elektronika, agd. Nie chcę podawać nazw konkretnych serwisów, bo jeśli ktoś jest zainteresowany, to łatwo trafi.


oprócz zaplanowania zakupów w cenach promocyjnych “na zapas”, takie elektroniczne gazetki przydają się też do odłożenia niektórych zakupów. Z reguły na maila docierają kilka dni przed okresem obowiązywania, więc nieraz udaje ustrzec się przed zakupem produktu, który za kilka dni będzie w lepszej cenie.
Czasem też są produkty, które planuję kupić, ale czekam na spełnienie jakiegoś warunku (ceny , parametru itp.). Zdarza się, że właśnie z gazetki Jyska, Tesco, Makro wykonałem zakup planowanej ‘ogólnie’ szafki na buty, zabawki itp. – w innym przypadku nie odwiedziłbym wcale sklepu czy działu i przegapił cenę lub pomysł. (Choć to może być i pułapką.)
Bardzo chętnie poczytam porównanie produktów z tych sklepów. Zakupy robię głównie w Lidlu, Rossmannie i zależnie od promocji w innych sklepach ale tam już muszę się wybierać na większe zakupy więc promocji mnie interesujących musi być albo wiele albo z niezłym zyskiem.