Faktury elektroniczne EBPP

Parsimonia

Kredyt hipoteczny – nadpłacać, czy nie nadpłacać?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 09.02.2010 | Komentarze (8) »

Jeżeli tylko mamy takie możliwości, warto w miarę szybko pozbyć się wysokooprocentowanych kredytów. Przede wszystkim zadłużenia na karcie kredytowej, potem kredytów konsumpcyjnych, a w kolejnym kroku – kredytu odnawialnego.  Oczywiście trzeba pamiętać, żeby zawsze mieć odłożony jakiś „fundusz awaryjny” i sprawdzić w umowie zapisy odnośnie wcześniejszej spłaty. Do szybszego spłacania wysokooprocentowanych pożyczek praktycznie nikogo namawiać nie trzeba.

A co z kredytem hipotecznym? Tu sytuacja nie jest taka oczywista, szczególnie jeśli kredyt jest w walucie obcej. Generalnie kredyt hipoteczny to jedno z tańszych źródeł pieniądza, i z tego punktu widzenia nie opłaca się go nadpłacać. Zamiast nadpłacać, lepiej pieniądze trzymać na lokacie, rachunku oszczędnościowym, czy lokować tak jak komu pasuje.

Co więcej – ja osobiście uważam – że są sytuacje gdy warto skorzystać z tzw wakacji kredytowych (podejrzewam, że sporo umów kredytowych zawiera w sobie taką możliwość). Na przykład – niski libor + słaba złotówka (przy kredycie walutowym). Słaba złotówka oznacza, że rata w złotówkach jest wysoka, a z kolei niski libor oznacza, że stosunkowo niewiele wzrośnie nam zadłużenie. Oczywiście wszystko zależy od konstrukcji umowy. Pieniądze zamiast na ratę, można przeznaczyć na nadpłatę innego kredytu. Oczywiście zbyt częste korzystanie z wakacji kredytowych pachnie kłopotami.

Moim zdaniem nadpłacanie kredytu hipotecznego ma sens przede wszystkim w przypadku bardzo korzystnej zmiany kursu.  Co prawda kurs franka na poziomie 2 zł (przełom lipca i sierpnia 2008) chyba nam w najbliższej przyszłości nie grozi, ale warto rozważyć gromadzenie pieniędzy na taką okazję. Innymi powodami wcześniejszej spłaty może być chęć sprzedaży nieruchomości albo po prostu chęć skrócenia czasu spłacania, po to żeby kredytu się wreszcie pozbyć i mieć spokój.

Temat kredytów hipotecznych dotyczy wielu z nas, a to co napisałam powyżej, to moje osobiste opinie, pewno niekoniecznie podzielane przez wszystkich czytelników. Mam nadzieję że pod tym postem wywiąże się ciekawa dyskusja.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (8) do "Kredyt hipoteczny – nadpłacać, czy nie nadpłacać?"

  1. agnitz powiedział(a):

    Dyskusja chyba się raczej z mojej strony nie wywiąże :), bo całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Mój kredyt hipoteczny jest w tej chwili oprocentowany na poziomie 3,01 %. Jak popatrzy się na lokaty i dodatkowo na inflację, to rzeczywiście nie opłaca się go nadpłacać. Co oczywiście nie oznacza, że nie kupuję nieco większej ilości waluty w dobrej cenie. To sprawia, że wahania kursów walut niezbyt mnie obchodzą.
    Mam tylko jakiś niepokój związany z “wakacjami kredytowymi”. Mimo wszystko raczej nie wybijałabym się z rytmu spłacania kredytu :)

  2. Parsimonia powiedział(a):

    ja mam oprocentowanie na poziomie 1,97%, więc motywacja do nadpłacania jeszcze mniejsza. z wakacji kredytowych (jednomiesięcznych) korzystam rzadko – w sumie zdarzyło mi się to chyba ze 2-3 razy. i w każdym wypadku – gdy chciałam szybciej spłacić jakąś droższą pożyczkę. absolutnie nie po to żeby np pojechać na wakacje (taki wątek był kiedyś w tv, o zgrozo w jednej z reklam kredytu hipotecznego. coś mi się kojarzy że chodziło o Polbank).

  3. Dorota powiedział(a):

    witam, moj kredyt we frankach jest oprocentoewny w tej chwili 1,65%. jego nadplata to dla mnie teraz numer jeden do rozmyslan. splacam go dopiero 2,5 roku, czyli jeszcze dosc dluga droga przede mna. nie mam innych obciazen – kredytow konsupcyjnych, odnawialnych, kart kredytowych.splacilam kredyt odnawialny, stworzylam fundusz awaryjny i zastanawiam sie czy nie zaczac nadplacac regularnie (powiedzmy raz na kwartal-raz na pol roku) kredytu niewielkimi kwotami – ok. 1000 pln (moja umowa z bankiem na to zezwala). w perspektywie 5-6 lat mam zamiane mieszkania na wieksze i wiem, ze czekaja mnie spore akrobacje w tym zakresie. moznaby zapytac, czy nie lepiej tych pieniedzy odkladac. moze i mozna, ale tak jak pisalam jestem na poczatku splaty kredytu i im wiekszy kapital splace teraz, tym mniej zostawie w banku w postaci odsetek, a i moje planowane nadplaty nie beda w duzych kwotach. odkladac i tak bede i tak.
    moje zdanie jest takie, ze nadplacanie kredytu hipotecznego ma sens na poczatku, a im blizej konca, tym zasadnosc maleje.
    bez wzgledu na to gdzie jestesmy na osi czasu nie ma sensu robic nadplat, gdy kurs jest niekorzystny.
    a juz zupelnie bez sensu, gdy wczesniejsza splata pociaga za soba dodatkowe koszty, np w formie prowizji.

  4. agnitz powiedział(a):

    Dorota – w Twoim przypadku, gdy nie masz innych zobowiązań to rzeczywiście nadpłaty mają sens.
    Możesz po prostu kupować walutę przy dobrym kursie i wtedy nadpłacać kredyt.
    Zastanawiam się, czy jednak nie lepiej przygotowywać się do spłaty kredytu za 5-6 lat w ten sposób, że wszystkie “nadpłaty” kierować sobie na dobrą lokatę lub, dajmy na to, obligacje kilkuletnie. Pozwoli Ci to zaoszczędzić i spłacić kredyt przy zmianie mieszkania. Oczywiście jeżeli zmiany kursów walut Ci tego nie zjedzą.
    Podsumowując wydaje mi się, że nadpłata takiego kredytu jest na rzeczy, kiedy nie możemy odłożyć pieniędzy, które moglibyśmy odłożyć na spłatę w przyszłość. Natomiast jeżeli dobrze nam idzie oszczędzanie i wiemy, że tych pieniędzy nie przejemy na bieżąco, to można pokusić się o składanie sobie kapitału. Pieniądze na koncie (oszczędnościowym) zawsze robią dobrze, szczególnie jak się kupuje nieruchomość. Można wtedy co nieco wynegocjować. Zarówno z bankiem, jak i właścicielem nieruchomości :)

  5. Dorota powiedział(a):

    Agnitz – masz racje z tym odkladaniem na lokate czy obligacje, te sa wyzej oprocentowane niz moj kredyt. gdybym byla kalkulatorem to zastosowalabym tylko to rozwiazanie i z głowy. ale czynnik psychologiczny popycha mnie w kierunku małych nadplat kredytu mimo wszystko… i jednoczesnego odkladania (inwestowania?- bo horyzont czasowy jest na tyle dlugi, ze gra jest warta zachodu). kazda nadplata zmniejsza mi kolejne raty (przy naiwnym zalozeniu niezmiennego oprocentowania, no i tylko w walucie, w zlotowkach roznie to moze byc:)), efekt kuli snieznej do mnie przemawia.

  6. agnitz powiedział(a):

    Dorota – czynnik psychologiczny to chyba najważniejszy czynnik w ekonomii ;)))

  7. Ala powiedział(a):

    Dorota, na Twoim miejscu bym spłacała miejsze kwoty. Moja umowa z bankiem niestety pozwala na minimalna spłatę 10 000, z koniecznościa zapłacenia za przeliczenie kredytu, natomiast gdybym tylko mogła spłacać po 1000 – 1500 to już bym dawno ładny kawałek nadpłaciła.

  8. Jaro powiedział(a):

    Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie leży gdzieś pośrodku. Czyli – gromadzić część pieniędzy na lokatach, aby mieć fundusz awaryjny. Ale jesli wpadną jeszcze jakieś dodatkowe pieniądze to dlaczego nie nadpłacić części kredytu? Pamiętajmy że LIBOR 3M w CHF nie będzie wiecznie na poziomie 0.25%. 2 lata temu było to około 2,7%. Nie chcę siać paniki ale 10 lat temu bylo jeszcze weselej bo LIBOR 3M dla franka wynosił ponad 6,8%. Więc gdyby coś takiego się powtórzyło….

Dodaj komentarz