No właśnie. Jak podejść do wyprzedaży, żeby z jednej strony skorzystać z okazji, a z drugiej – robić zakupy z głową. Ja robię tak:
- Na wyprzedaże chodzę. Staram się pójść wtedy, gdy kolejki do przymierzalni i kas są nieduże. Łatwiej napisać, niż wykonać :( . Ale jest faktem, że jak widzę tłum, to po prostu odpuszczam. I niestety – nie wystarczy raz przeznaczyć pół dnia na chodzenie po wyprzedażach. Ja potrzebuję połazić po sklepach 2-3 razy i wtedy coś trafię.
- Przygotowuję sobie listę, czego tak naprawdę szukam, w jakich kolorach, jakiego rodzaju wzór (jeśli mam koncepcję), no i na jakie okazje. Lista zazwyczaj wychodzi dosyć długa i wiadomo, że jej nie zrealizuję w całości.
- Do powyższej listy dokładam sobie (w myślach oczywiście) jakąś kwotę na niespodziewane okazje. Wiadomo, robienie zakupów z listą, to żaden fun :)
Do wszelkich zakupów staram się podejść krytycznie i jeżeli mam wątpliwości – to generalnie odpuszczam zakup. Warto zadać sobie takie pytania:
- Czy to naprawdę jest atrakcyjna cena
- Czy właśnie tego szukam
- W ilu zestawach daną rzecz będę używała. Jeżeli jest super fajny żakiet, który nie pasuje do niczego, to po co go kupować? Tzn można, ale wtedy trzeba coś do niego jeszcze dokupić :(
- Na jaką konkretnie okazję jest to ciuch. Czy pójdę w nim do teatru, do pracy, czy jak? Jeśli trudno określić wykorzystanie, to lepiej sobie odpuścić.
- Czy pasuje do mojego własnego stylu ubierania? – jeśli po prostu nie lubię chodzić w szpilkach, to nawet jeśli są zajebiste, wyglądałabym w nich ekstra, i są za 50 zł – to i tak jest to zakup bez sensu, bo poza naprawdę wyjątkowymi sytuacjami nie założę ich.
Osobiście uważam, że ostatnie 3 powody, są głównymi, dla których kupowane ubrania są albo trafione i używane, albo po prostu pomyłka – przepełniona szafa i tekst „nie mam co na siebie włożyć”.
Kupując na wyprzedażach warto patrzeć wprzód. Środek zimy to idealny moment na kupowanie kurtek i płaszczy oraz butów na następną zimę. Teraz naprawdę są fajne okazje. Jeśli chcemy kupić letnie ciuchy – to środek lata będzie najlepszy, itp, itd. Niestety ta zasada nie dotyczy zakupów dla dzieci – trudno zaplanować jaki nr buta będzie miała nasza pociecha za 10 miesięcy :(


witam, wyprzedaze to dobra rzecz, ale dla tych tylko co faktycznie okazje potrafia odroznic od zwyklego wciskania nam kitu… samej mi blizej do tej drugiej grupy… do teraz na dnie mojej szafy leza np rozowe spodnie kupione rok temu. musialam miec zupelnie zacmienie umyslu :)
udane zakupy wyprzedazowe to ubrania dla mojego malego synka. tutaj jak na razie same sukcesy (jak np kombinezon na te zime, kupiony w marcu zeszlego roku, przeceniony ze 120 na 25 pln). pozdrawiam
ps. bloga sledze juz od pewnego czasu, przeczytalam go od deski do deski, bardzo mi sie podoba, gratuluje i oby tak dalej :)
baaardzo dziękuję za ciepłe słowa :))) i pozdrawiam.