W poprzednim poście zastanawiałam się czy i kiedy warto zmienić taryfę, żeby móc obniżyć wydatki na prąd. Chciałabym pociągnąć temat redukcji opłat stałych. Dosyć często spotykam się z takim stwierdzeniem: mamy x dochodu, opłat stałych mamy y, i zostaje nam ledwo na przeżycie, co z tym fantem zrobić?
Jakoś tak jest, że przyzwyczajamy się do faktu, że opłaty stałe są wysokie, i uczymy się z tym żyć. Moim zdaniem warto w miarę regularnie (np raz w roku) zrobić sobie zestawienie opłat stałych i przeanalizować, czy któraś z nich nie jest zbyt wygórowana, albo – czy w ostatnim czasie na rynku nie pojawiła się atrakcyjna oferta, z której warto skorzystać, rezygnując z dotychczasowego dostawcy.
Krytyczne przyjrzenie się opłatom stałym warto robić zarówno wtedy, gdy ledwo starcza do przysłowiowego pierwszego, jak i w sytuacji gdy finansowo powodzi nam się dobrze. Po co przepłacać? Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze możemy przeznaczyć na co innego – na przysłowiowe piwo, na ciuchy, na spłatę jakiś zobowiązań, albo po prostu odłożyć. Każdy ma swoje priorytety i własny rozum.
W moim przypadku opłaty stałe są następujące (i myślę że jest to dosyć typowy przypadek): czynsz (w tym woda i ogrzewanie), prąd (gazu nie mam), 2 komórki (jedna w abonamencie, druga prepaid), internet i kablówka, ubezpieczenia (mieszkanie od włamania + mury od ognia- do kredytu). Razem wychodzi około 1250 zł miesięcznie. Czy to dużo? Tak naprawdę trudno powiedzieć, ale ważniejsze jest stwierdzenie, że jeżeli udałoby mi się ściąć ten koszt o 10%. to rocznie zostaje mi w kieszeni 1500 zł. Wydaje mi się, że warto się po tą kwotę schylić.
W każdym razie moje założenie jest takie, że patrzę jak ograniczyć koszty stałe, nie tracąc nic, albo niewiele, na komforcie życia.
Oczywiście nie na wszystkie koszty mamy wpływ – choćby na czynsz (poza wodą i ogrzewaniem). Ale na większość tych opłat wpływ mamy.
Ja pierwsze podejście do redukcji tego typu kosztów mam za sobą – zajęłam się tematem rok temu. Co mi się udało: zmniejszyłam opłatę za internet i kablówkę o 50 zł (poszłam do Aster z zamiarem wypowiedzenia umowy i dostałam lepszą ofertę utrzymaniową); w przypadku jednego z telefonów komórkowych zmieniłam operatora, co zaowocowało oszczędnością 60 zł miesięcznie. Do tego zaczęłam pilnować oszczędzania prądu (trochę o tym napisałam w poprzednim poście, zapraszam również do lektury starego bloga, tam jest cały wpis na ten temat). Efektem są niższe rachunki za prąd – oszczędność rzędu 30 zł miesięcznie. Czyli praktycznie bez wysiłku, 140 zł zostało w kieszeni. Oprócz tego pilnuję ogrzewania i zużycia wody. Ale zaznaczam – żadnych drakońskich sposobów. O moim sposobie na zużycie wody i ciepła napiszę oddzielnie.
Kolejnym działaniem było krytyczne przyjrzenie się cenom za polisy ubezpieczeniowe. Niby kwoty nie są wysokie, ale: za ubezpieczenie do kredytu co roku płaciłam ok 300 zł. W tym roku przed kupnem polisy sprawdziłam oferty różnych ubezpieczycieli, i polisa (analogiczna jak poprzednio) kosztowała mnie 112 zł :) wystarczyło trochę poszperać w internecie.
W każdym razie teraz chcę zrobić kolejny ruch – zmiana dostawcy internetu i kablówki (uważam że stanowczo przepłacam). Do tego zmiana taryfy na prąd. Więcej pomysłów nie mam, więc pewno na tym poprzestanę.


Tak, możliwe jest zmniejszenie opłat stałych, najczęściej skutkuje pójście do operatorów z zamiarem – tak jak tu wspomniano – wypowiedzenia umowy. Pod warunkiem, że na osiedlu nie ma np. monopolu kablówkowego.
Jeszcze do opłat stałych dodałbym bank, ale z kredytem – to już zupełnie niełatwa historia.
temat rat kredytów celowo odłożyłam na bok, bo to moim zdaniem kompletnie innego rodzaju i skali zobowiązanie niż np czynsz. czynsz za mieszkanie płacą praktycznie wszyscy, a raty kredytow – tylko Ci które zdecydowali się kredyty wziąć.
moznaby jeszcze do kosztów stałych dodać koszty obsługi rachunków bankowych. Ale w tym przypadku u mnie koszt miesięczny to 16.50, i jak tylko będę mogła to się go pozbędę. Uważam że przy aktualnych ofertach prowadzenia rachunków bankowych, ten koszt może być równy albo bliski 0.
DB oferuje bardzo fajny bezpłatny rachunek bankowy. Alior, w którym mam konto niestety podbił opłaty ostatnio.
Jest tez mbank. Nie wiem czemu ludzie go nie doceniaja, a przeciez kosztuje rowne 0…