Jednym z działań, które podejmuję, żeby zoptymalizować mój domowy budżet, jest ograniczenie opłat stałych do niezbędnego minimum.
Między innymi wzięłam się za rachunki za energię elektryczną. Oczywiście najpierw poszukałam możliwości ograniczenia zużycia prądu. Wymieniłam żarówki na energooszczędne (wszędzie tam gdzie światło świeci się relatywnie długo i nie jest często zapalane i gaszone); podpięłam znaczną część urządzeń do listew, żeby w wygodny sposób móc je wyłączać i nie zostawiać w trybie stand by. Pralka i zmywarka są włączane przy pełnym wsadzie, a ładowarki komórek i akumulatorków tkwią w gniazdkach tylko gdy potrzeba. Światła nigdy nie nadużywałam, więc nie było tu pola do redukcji. Tak czy inaczej – więcej pola do oszczędzania nie widzę, bo przede wszystkim chcę normalnie żyć. Po ciemku siedzieć nie zamierzam :) Czyli zrobiłam co mogłam, i jest pytanie co dalej.
Postanowiłam przyjrzeć się, czy zmiana taryfy może dać jakieś oszczędności, i czy w ogóle warto taką zmianę robić? O jakich oszczędnościach mówimy?
Wyszłam z założenia, że jeżeli oszczędność jest rzędu 10%, to warto się nad tematem pochylić. Jeśli poniżej – szkoda czasu i atłasu.
Ponieważ jestem klientką RWE Stoen, na przykładzie tego dostawcy mogę spróbować przymierzyć się do tematu.
W RWE (w dużym uproszczeniu) dla klienta indywidualnego są możliwe 2 taryfy – G11 “Najprostsza dla Ciebie” oraz G12 “Najprostsza dzień i noc”. G11 ma stałą cenę przez całą dobę, a G12 – niższą cenę w godz. 22.00-6.00 oraz 13.00-15.00, i wyższą w pozostałych.
Zmiana między taryfami nie częściej niż raz do roku jest bezpłatna. Ale wiąże się każdorazowo z wymianą licznika. Ale to też jest za darmo (nie częściej niż raz do roku), z tym że wymiana może (ale nie musi – w zależności od montera) wymagać naszej fizycznej obecności w lokalu albo nie.
Zasadnicze pytanie jest takie: kiedy się opłaca przejście z G11 na G12? A kiedy to jest bez znaczenia. Tak jak napisałam wyżej, jeśli mogę zredukować rachunek za prąd o 10%, to zabawa jest warta zachodu. Jeżeli poniżej – to szkoda zawracać sobie głowy.
Gdy podpisywałam umowę o zmianę taryfy, konsultant obsługujący moją sprawę powiedział, że żeby wyszło taniej, to 70% energii powinno być konsumowane w G12, a 30% w G11. Mam nadzieję że wie co mówi. Na mój zwykły babski rozum: po pierwsze musimy zlokalizować prądożerców, i w drugim kroku zastanowić się, czy możemy ich przekierować na godziny tańszej taryfy.
Ja osobiście prądożerców zlokalizowałam dzięki stronie: http://www.vattenfall.pl/kalkulatorenergii/
Moje wnioski są takie: warto zmienić taryfę, jeżeli generalnie prowadzimy nocne życie. Czyli cały dzień wszyscy pracują, robią karierę, itp. i do domu wracamy na noc. Druga opcja – sporo czynności prądożernych możemy przesunąć na późny wieczór (pralka, zmywarka) lub czas w ciągu dnia(13-15) – pieczenie, odkurzacz… Jeśli zużycie prądu rozkłada się w miarę rownomiernie i nic nie możemy przesunąć bez “stawania na głowie”, to nie warto sięw to bawić. Albo poczekajmy, aż nasz dostwaca energii postara się, żeby mieć lepszą dla nas ofertę. Ale póki praktycznie mamy monopol – to raczej mało prawdopodobne.
Chętnie bym poczytała jakie są Wasze praktyczne doświadczenia w zmianach taryf. Kiedy warto Waszym zdaniem to robić, a kiedy sobie odpuścić?


Bardzo fajnie dotknięty temat oszczędzania na elektryczności w kontekście obniżania wydatków stałych. Wydaje się, że nie ma możliwości wydawania mniej kasy na takie rzeczy jak prąd, gaz czy woda, ale tak jak napisałaś, jak się chce to się ma :-)
Konsultant sie pomylil. Okolo 30% powinno byc zuzywane w G12 a 70% w G11 zby stalo sie to oplacalne.
przepraszam, nieprecyzyjnie się wyraziłam. Zdaniem konsultanta, żeby zmiana taryfy G11(całodobowej) na G12 była opłacalna, 70% zużycia powinno być w okresie gdy jest niższa cena (czyli noc + godziny 13-15) , a 30% – w droższym czasie. Ale tak naprawdę wszystko zależy od konkretnego cennika (jak się mają te dwie ceny do siebie i do ceny z G11).
Mnie w kontekście dwóch taryf dręczy magazynowanie energii – idea jest prosta – ładuję baterie / akumulatory w czasie jak prąd jest tani, a jednocześnie w tych godzinach wszelkie urządzenia karmię z sieci. W godzinach “drogich” wszystkie urządzenia przełączam na prąd z akumulatorów. Tylko obawiam się że straty energii na tej operacji będą na tyle duże, że stanie się to nieopłacalne, a uzyskanie 240 V z akumulatorów też tanie nie jest…
A pościk fajny.
Wlasnie na odwrot: 30% powinno byc zuzywane w taryfie nocnej, 70% w dziennej. Im wiecej powyzej tego 30% zuzywanego w nocy tym wieksza oszczednosci.
U nas (Gdańsk) dostępne są 3 taryfy, poza wymienionymi jest jeszcze G12w (dzień i noc + weekend).
Poza tym polecam kalkulator tutejszego zakładu http://www.energa.pl/kalkulator
@Guest: mam nadzieję że masz rację, bo konsultantka mówiła odwrotnie, i brzmiało to nieprzekonująco.
O prograch oplacalnosci mozesz poczytac tutaj: http://www.enerad.pl/index/?id=854d6fae5ee42911677c739ee1734486