Faktury elektroniczne EBPP

Parsimonia

Muda czyli marnotrawstwo

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 24.06.2010 | Komentarze (1) »

Kompletnie nie w związku z finansami osobistymi zetknęłam się z określeniem Muda.  Muda to japońskie słowo oznaczające marnotrawstwo. Jest ono stosowane w odniesieniu do zarządzania przedsiębiorstwem i wyróżnia się 7 kategorii strat:

  • Nadprodukcja
  • Zapasy
  • Braki
  • Ruch
  • Przetwarzanie
  • Oczekiwanie
  • Transport

Redukcja marnotrawstwa oczywiście przekłada się na zmniejszenie kosztów i co za tym idzie, polepsza wynik finansowy przedsiębiorstwa.  Więcej można poczytać choćby tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Muda_%28Japanese_term%29

Myślę sobie, że łatwo znaleźć odniesienie do finansów domowych: zanim będziemy wdrażać jakieś super programy oszczędzania, warto popatrzeć na to, jak dużo rzeczy marnotrawimy. Ograniczenie tego marnotrawstwa powinno dosyć szybko być odczuwalne dla naszych portfeli.

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 23.06.2010 | Komentarze (3) »

Ponarzekałam na karty kredytowe, ale chyba nie bez powodu cieszą się one dużą popularnością, także w czasie wyjazdów zagranicznych.

Co by nie powiedzieć, posługiwanie się gotówką ma również wady.

  • Nie wiadomo ile wziąć ze sobą pieniędzy. Szczególnie przy dłuższych wyjazdach dobre oszacowanie jest trudne.
  • Jesteśmy dużo bardziej narażeni na kradzież, gdyż harmonia pieniędzy bardziej rzuca się w oczy niż karta.
  • Całość kwoty na wyjazd musielibyśmy zgromadzić przed rozpoczęciem podróży.

Ale za to – nie wracamy z wakacji z długiem do spłacenia. Wiadomo, coś za coś.

Nie chcę, żeby zostało odebrane że posługiwanie się kartą neguję całkowicie. Tak jak napisałam powyżej, karta ma sporo zalet, naprawdę. Ale w przeciągu ostatnich kilku lat nacięłam się na tyle często: prowizje za rozliczenie transakcji, dyskomfort z powodu długu po wakacjach, a przede wszystkim – częste przykre niespodzianki gdy w najmniej sprzyjającym momencie okazywało się, że karty nie są akceptowane, że nie podoba mi się wmawianie nam wszystkim że podróż z kartą jest tak wygodna bezproblemowa i opłacalna.

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 22.06.2010 | Komentarze (4) »

No dobrze, o gotówce już co nieco było, ale na co zwrócić uwagę biorąc kartę kredytową i/lub debetową za granicę?

Punkt pierwszy: waluta rozliczeniowa. Jeżeli jedziemy do strefy euro, kartę powinniśmy taką, dla której walutą rozliczeniową jest również euro.  Po drugie: prowizja za rozliczenie transakcji bezgotówkowej (przeliczenie na złotówki) – można się nieprzyjemnie zdziwić. Po trzecie – prowizje za wypłaty z bankomatu.  Po czwarte: numer telefonu (przechowywany w innym miejscu niż karta) pod którą kartę możemy zastrzec, w razie jej utraty. Po piąte: sprawdźmy jakie ubezpieczenie mamy dla karty. I punkt szósty, chyba ostatni: do wypłaty z bankomatów używamy karty debetowej a nie kredytowej, gdyż ta druga opcja jest baaardzo kosztowna.

Jakie są zalety płacenia kartą za granicą?

Przede wszystkim wygoda i możliwość dostosowania się do zmieniającej sytuacji w podróży. Poza tym – odroczona płatność.

Wady? Wad osobiście widzę sporo więcej.

  • Utrata karty może być dużo bardziej bolesna niż utrata gotówki (w najgorszym wypadku możemy stracić pieniądze aż do wysokości przyznanego limitu);
  • Trudno nam do końca z góry przewidzieć czy płatność kartą będzie możliwa czy nie;
  • Z wakacji wracamy z długiem.

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 21.06.2010 | Komentarze (6) »

Kilka dni temu trafiłam na artykuł w serwisie Money.pl, omawiający preferencje Polaków w odniesieniu do form płatności za granicą. Czy wyjeżdżając za granicę chętniej korzystamy z kart czy z gotówki? Sondaż był przeprowadzony na zlecenie BZ WBK na próbie 1082 dorosłych Polaków, więc trudno jego wyniki uznać za reprezentatywne. Zainteresowani wynikami mogą zapoznać się z artykułem tutaj: http://www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/sondaz;na;urlopie;zdecydowanie;wolimy;gotowke;od;karty,154,0,633242.html

Ja osobiście preferuję gotówkę, ale kartę kredytową i kartę debetową mam w portfelu również. Po to żeby zapłacić (a przynajmniej spróbować) za hotel, lub mieć możliwość wypłacenia gotówki z bankomatu, w przypadku nadprogramowych kosztów (choćby awaria samochodu).

Gotówka, czyli co? Oczywiście przede wszystkim euro lub dolary, w zależności od kraju do którego jadę. Czytając porady na forach podróżniczych przeczytamy przeróżne opinie – że dolary, że euro, że złotówki, że wypłata z bankomatu, itp. Niestety – warto poczytać, porozmawiać ze znajomymi, ale tak naprawdę każdy musi sam nabrać z czasem doświadczenia w tych kwestiach. Co kraj, upływający czas i zmieniająca się sytuacja gospodarcza – to inne rozwiązanie.

Podróżując na wschód (Ukraina, Rosja) możemy mieć problem w kantorach z wymianą starszych dolarów (sprzed 1990 roku), i dlatego kupując tą walutę w Polsce warto na to zwrócić uwagę, żeby potem na miejscu nie tracić czasu i nerwów na latanie od kantoru do kantoru. Niestety w kantorach w Polsce niezbyt chętnie reagują, jeśli chcemy dolary, ale tylko nowe. Dlatego wygodniejsze może być euro.

Poza euro lub dolarami, zawsze biorę choć trochę waluty lokalnej. Choćby bardziej opłacało się wymieniać na miejscu. Komfort, że będąc o 8 rano w sobotę w Czechach, mogę spokojnie zjeść śniadanie, zamiast czekać, aż w końcu otworzą jakiś kantor, lub przepłacać za wypłatę gotówki w bankomacie – jest może nie bezcenny, ale sporo wart :). Dlatego zawsze przed wyjazdem wymieniam co najmniej około 100 zł na lokalne pieniądze.

Nas to nie dotyczy? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 20.06.2010 | Komentarze (419) »

W praktyce bankowych akcji promocyjnych występują najczęściej dwa parametry kredytów wpływające na koszty: oprocentowanie i prowizja. Z mocy z ustawy z dnia 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim (Dz. U. z 2001 r. Nr 100, poz. 1081) banki powinny podawać wartość RRSO czyli rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania wyliczonej wg specjalnej, ujednoliconej formuły, zarówno  w reklamach jak i w umowie. Pytanie kontrolne w trakcie rozmowy telefonicznej z bankiem teoretycznie mogłoby dotyczyć właśnie RRSO (tyle tylko, że sam ten wskaźnik choć przydatny jest trudniejszy do wyliczenia samodzielnego i ma swoja specyfikę). Lepiej jednak zadać bardziej otwarte pytanie i w przypadku uzyskania informacji o oprocentowaniu rzeczywistym dopytać się co przedstawiciel banku miał na myśli: ustawowe RRSO (dla jakich parametrów – sic!) czy oprocentowanie rzeczywiste.
O ile do tej pory mowa była o kontaktach telefonicznych ujawniających standardy (nie)moralne w tworzeniu i komunikowaniu ofert finansowych warto napisać parę słów o dzwonkach alarmowych, które powinny zabrzmieć przy ofertach drukowanych lub internetowych. Pierwszy test na rzetelną informację o ofercie i jej kosztach to wykazanie wskaźnika RRSO. Dalej: ważny jest też sposób pokazania drażliwych informacji. Lilipucia wielkość czcionki, nieostrość tekstu, jej kolor zlewający się z tłem – wszystko to wskazuje na chęć ukrycia niewygodnych informacji. Podobnie jest z gwiazdkami odsyłającymi donikąd po dodatkowe informacje czy definicje – wskazują na stosowanie sposobu “na cwaną gapę”.
Reakcją na  spostrzeżenie tego typu wybiegów powinna być po prostu dyskwalifikacja oferty. W końcu bezpieczeństwo naszego budżetu domowego musi mieć priorytet, a korzystanie z usług nieprofesjonalnej firmy „my-tego-nie-stosujemy”  naraża nas na dodatkowe koszty i perturbacje.
Opisane kwestie może wydają się banalne i oczywiste, ale trzeba przypominać, przypominać, przypominać także te proste, aby pomóc utrzymać zdrowy rozsądek i odporność na nieuczciwe chwyty kredytowe.

Nas to nie dotyczy? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 20.06.2010 | Komentarze (1) »

Natura ludzka ma to do siebie, że z czasem potrafi dostosować się do każdego niebezpieczeństwa… Z czasem konsument przyzwyczaja się i przestaje reagować tak jak powinien między innymi na czyhające zewsząd pułapki kredytowe.

My tego nie stosujemy
Telefon: “Mamy nową promocję…, kredyt konsumpcyjny bez prowizji na x procent“. Czas na zadanie pytania kontrolnego, testującego poziom niebezpieczeństwa – A jakie jest oprocentowanie rzeczywiste dla tego kredytu? Noo, nie wiem; podajemy oprocentowanie z oferty.
Inny telefon: – “W związku z posiadaniem naszej karty chcemy zaproponować promocyjną pożyczkę na y procent, prowizja wynosi tylko z procent, ale ją również można skredytować“. Świetnie. Znów pytanie kontrolne o oprocentowanie rzeczywiste. Odpowiedź pada znamienna: My tego nie stosujemy. Hmm… Zatem już wiemy z kim mamy do czynienia. Po takim “zachęceniu” do skorzystania z oferty jak najprędzej należy wpisać telefony instytucji postępujących z potencjalnymi klientami w taki sposób na listę zatytułowaną – Niebezpieczeństwo! nie odbierać pod żadnym pozorem.

Powyższe dwa cytaty pochodzą z faktycznych rozmów, jakie przytrafiły się jednemu z moich znajomych. Na całe szczęście po pierwsze nie potrzebował pilnie żadnego kredytu a po drugie jest osobą w miarę przytomną i zorientowaną w tematach „okołokredytowych”.

Tani internet mobilny – może Play Online?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 15.06.2010 | Komentarze (8) »

Przymierzam się do zmiany dostawcy Internetu, i wpadła mi w oko oferta PLAY.

Ponieważ Internetu do celów prywatnych używam praktycznie codziennie, interesuje mnie abonament. Co mogę dostać w Play i za ile?

Za miesięczny limit transfery 5GB, przy prędkości transferu danych do 1Mbit/s (te parametry uważam za wystarczające dla mnie) miesięcznie będę musiała płacić 45 zł.  W stosunku do tego co płacę obecnie – oszczędność ogromna.

Kupując przez Internet, w e-shopie (http://sklep.playmobile.pl/ecommerce/), przez pierwsze 4 mce zapłacę za abonament 1 zł. Modem Huawei E1750C HSUPA za 1 zł, umowa na 18 miesięcy, więc nie jakoś tragicznie długo.

Oferta wygląda naprawdę ciekawie (inne opcje można sprawdzić tutaj: http://www.playmobile.pl/pl/internet/oferta/index.html). Druga interesująca oferta – dla abonentów Play – 10GB za 45 zł miesięcznie. Umowa również na 18 mcy, modem także za 1 zł.

Oferty wyglądają atrakcyjnie, ale oczywiście najważniejsze dla każdego – jaka będzie jakość tej usługi?

Na razie na mapce zasięgu (http://internet.playmobile.pl/maps/) sprawdziłam, że w miejscach w których Internetu potrzebuję, zasięg jest. Zobaczymy. Przy niektórych ofertach Play oferuje opcję Try&Buy (zwrot w ciągu 7 dni), co pozwala na wycofanie się z umowy jeżeli Internet za wolno chodzi.

Lokaty Open Finance – obsługa przez Internet (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 12.06.2010 | Komentarze (1) »

No właśnie – czego brakuje, żeby uznać obsługę lokat OF za wygodną?

Jak dla mnie – przede wszystkim wygodnej obsługi procesu odnawiania lokat.

Dla lokat zakładanych jako nieodnawialna jest łatwo. Gdy lokata dobiega końca, otrzymujemy mailowo przypomnienie o kończącym się terminie lokaty i korzystając z funkcji „przedłóż” sami decydujemy na jaki okres lokatę przedłużamy. Wiadomo, OF pilnuje, żebyśmy pieniędzy nie przenieśli do konkurencji.

Jest to o tyle istotne, że warunki lokat w czasie się zmieniają, i to co było atrakcyjne kilka miesięcy temu, tak atrakcyjne teraz nie musi być. Konkretny przykład?

Na początku roku lokaty optymalne na 3, 6 i 12 mcy miały takie samo oprocentowanie. Ale nie tak dawno dla lokaty trzymiesięcznej oprocentowanie spadło, więc jest całkiem naturalne, że przy przedłużaniu takiej lokaty będziemy rozważać inny okres trwania lokaty. Przy lokacie nieodnawialnej  po prostu sami w serwisie określamy parametry nowej lokaty. I koniec.

Ale co się dzieje gdy (stety niestety) wybraliśmy opcję „lokata odnawialna”? Lokata standardowo zostanie przedłużona na poprzednich warunkach (tzn z uwzględnieniem aktualnego oprocentowania). Jeśli chcemy parametry zmienić, pozostają 2 ścieżki – zerwanie lokaty zaraz po odnowieniu i założenie następnej. Albo – obsługa zmiany przy pomocy Infolinii. Brzmi dosyć prosto, ale takie wcale nie jest. Proces uwierzytelniania, ustalania telekomu i oddzwaniania, powoduje, że trwa to w najlepszym razie kilkanaście minut. W najlepszym. Pozostaje mieć nadzieję, że poza utrzymaniem atrakcyjnych warunków lokat, OF zadba również o rozwój funkcjonalności serwisu.

Lokaty Open Finance – obsługa przez Internet (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 10.06.2010 | Komentarze (62) »

Warunki lokat OF są (moim zdaniem) już od wielu miesięcy jednymi z najlepszych na rynku: atrakcyjne oprocentowanie + dzienna kapitalizacja + niski próg wejścia.

Ich obsługa  - w porównaniu z analogicznymi produktami innych instytucji finansowych – jest dosyć wygodna. Już od dawna lokaty OF można zakładać przez Internet i zaryzykuję stwierdzenie, że nie trzeba być jakimś super specem od finansów i komputerów, żeby sobie z tym poradzić. Od czasu gdy OF usiłuje – z wykorzystaniem nowego portalu poza lokatami sprzedawać inne produkty finansowe (m. in. konto, karty kredytowe i kredyty), – jest coraz wygodniej :)

Ale do komfortu jeszcze sporo brakuje. Na starym portalu można było jedynie sprawdzić stan lokat, założyć nową i umówić się na spotkanie z doradcą. Teraz jest trochę lepiej – jest bardziej przejrzysta prezentacja danych o lokatach, której towarzyszy zrozumiała wizualizacja. Do tego pojawiła się bardzo wygodna funkcjonalność – można samodzielnie zerwać lokatę. Jeszcze niedawno taka operacja wymagała kontaktu z infolinią. Czego nadal brakuje?

Jak zaoszczędzić na Internecie ciąg dalszy

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 22.05.2010 | Komentarze (535) »

Do napisania jeszcze jednego wpisu skłoniła mnie nie tak dawna dawna prośba znajomych o pomoc w wypełnianiu zeznania podatkowego. W trakcie tego “PITolenia” przyszedł czas na uwzględnienie ulgi internetowej. Znajomi nie zarabiają (jeszcze) setek tysięcy złotych rocznie, dlatego każdy tysiąc złotych wydatków jest dobrze widoczny w strukturze ich budżetu domowego i warto się nad nim pochylić.  Przecież wystarczy 84 zł miesięcznie, żeby rocznie uzbierała się już kwota z trzema zerami.

I tak jak pisałam we wcześniejszych wpisach poświęconych opłatom za usługi, nie tylko chodzi o to, aby było tanio, ale również, aby wydatki były optymalne. Co to znaczy? Okazuje się, że najwolniejsze opcje stałego dostępu do Internetu kosztują tyle samo co te o większej przepływności, oszczędzające czas – pozwalające zrobić to samo w krótszym czasie. Akurat w przypadku znajomych Internet to nie tylko time killer “zabijacz czasu” ale także time saver narzędzie do pracy zawodowej.

Ponadto ktoś powiedział If you can’t measure it, you can’t manage it - jeśli nie możesz tego zmierzyć nie możesz tym zarządzać. I powiedział mądrze.  Odnośnie Internetu jako kategorii wydatków oznacza to potrzebę wiedzy o swojej konsumpcji Internetu (czyli ilości danych przesyłanych przez nasze łącze) mimo braku). Jak to zrobić?

W zamierzchłych czasach połączeń modemowych tzw dial-up były specjalne programiki zliczające nieubłaganie naliczane impulsy. Obecnie trzeba zaopatrzyć się w program zliczający właśnie ilość bitów przelewających się przez naszą internetowa rurkę łącząca nas z oceanem zasobów Internetów. Choć wydawać se to komuś sprzeczne ze standardowym dla łączy stacjonarnych brakiem limitu transferu danych to jednak taka wiedza jest potrzebna. Tylko wyposażeni w te wiedzę moi znajomi będą w stanie racjonalnie zastanowić się na opcją internetu bezprzewodowego (gdzie standardem są miesięczne limity ilości transferowanych danych). Tylko w ten sposób będą widzieli podczas następnego “PITolenia”, że lepiej wydać tych pieniędzy nie mogli.

Strona 1 z 512345»

Parsimonia

niezależny blog finansowy

Gdy spostrzegłam, że zarabiam dobrze, a wydaję jeszcze więcej, postanowiłam swoje finanse uporządkować i zacząć budować zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Czytałam różne blogi, ale czegoś mi brakowało. Chyba spojrzenia kobiety i bardziej praktycznego podejścia do tematu. więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player