Faktury elektroniczne EBPP

Parsimonia

Czas zająć się podatkami (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 11.03.2010 | Komentarze (1) »

Bezpośrednią inspiracją do tej notatki był wpis na blogu „No Credit Needed”, którego fanką jestem od dawna.

Dzisiejszy wpis “Working on my taxes”, tym bardziej zmobilizował mnie do działań, które do tej pory odwlekałam na bliżej nieokreśloną przyszłość. Właśnie zdecydowałam, że pora się z tematem zmierzyć w najbliższy weekend. Poza tym pogoda za oknami sprzyja wciąż raczej pracom domowym niż włóczeniu się po świecie :(

Mianowicie – najwyższy czas, żeby w końcu przymierzyć się do rocznego rozliczenia podatku PIT. Teoretycznie sprawa jest prosta – jeśli ktoś ma podatek do dopłacenia, będzie czekał do ostatniej chwili, czyli do 30 kwietnia. Z drugiej strony – jeśli wiemy na pewno, że nadpłaciliśmy podatek dochodowy, to nie ma na co czekać. Im szybciej złożymy deklarację, tym lepiej, bo tym wcześniej dostaniemy zwrot nadpłaconego podatku. Hmm… Sama pamiętam jak rozliczenie miałam gotowe jeszcze w grudniu, i składałam je w pierwszych dniach stycznia, żeby jak najszybciej dostać zwrot. Wiadomo – „where is a will, there is a way…”. Po prostu należał mi się zwrot z tytułu ulgi budowlanej i czekałam kasy jak przysłowiowa kania dżdżu… Potem było na odwrót. Czekałam do prawie ostatniego dnia z rozliczeniem, żeby tylko odwlec moment dopłaty podatku.

Ale nie zawsze jest tak łatwo i jednoznacznie. Tym bardziej warto znaleźć czas, jeszcze w marcu, i policzyć.

Jak zaoszczędzić na internecie (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Skomentuj »

Pozostaje nam jeszcze znaleźć właściwą ofertę.

Znajdź właściwą ofertę
Znalezienie optymalnego dostawcy Internetu powinniśmy zacząć od ustalenia ilu dostawców działa w miejscu lub miejscach gdzie będziemy z niego korzystać. Da nam to orientację, jak duży mamy wybór. Strona http://www.mapa.uke.gov.pl/  pomoże w ustaleniu listy operatorów deklarujących świadczenie usług stacjonarnego szerokopasmowego Internetu. Odnośnie operatorów mobilnych i bezprzewodowych trzeba posiłkować się mapkami zasięgu na ich stronach oraz stroną internetową http://mapa.btsearch.pl/ pokazującą na mapie lokalizacje nadajników w naszej okolicy i w całej Polsce.

Ocena oferty pod kątem cenowym
Wbrew pozorom cena nie jest jedynym parametrem oceny oferty na Internet. Zaoszczędzić można również decydując sie przy dłuższych okresach na prezenty o wymiernej wartości. Jeśli samemu trudno znaleźć jednorazowo środki na program antywirusowy, router bezprzewodowy, MP4-kę, drukarkę, itp, itd., to taka promocja może być dla nas. Kolejna kwestia to korzystanie z pakietów usługowych dających lepsze warunki na korzystanie z więcej niż jednej usługi dostawcy np. telefonicznej czy telewizyjnej. Poza atrakcyjnością oferty trzeba zwrócić uwagę na koszty obsługi klienta. Szczególnie operatorzy komórkowi lubią zmuszać swoich klientów do słonego płacenia za “przywilej” dostępu do obsługi telefonicznej.

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na Internecie? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 07.03.2010 | Skomentuj »

Określając własne potrzeby w zakresie dostępu do Internetu warto jeszcze zastanowić się nad wymaganą przepływnością.

Jaka przepływność jest nam potrzebna?

Mówimy o  przepływności (ang. Throughput), a nie szybkości. Bo naprawdę chodzi o  przesyłanie odpowiedniej liczby danych niezbędnej do korzystania z Internetu w zakresie o jaki nam chodzi: np. czytania tekstów, oglądania  filmów, telewizji, słuchania radia czy muzyki, odbierania i wysyłania poczty elektronicznej, używania komunikatorów, dyskusji na forach dyskusyjnych itp. itd. Wyobraźmy sobie dwie “wody płynące”: cieniutki strumyczek i szeroka rzekę. Rzecz jasna cienki strumyczek nie dostarczy nam równie dużej ilości wody(danych) jak szeroka rzeka mimo identycznej prędkości. Można przyjąć, że do podstawowego korzystania z poczty, komunikatora wystarczy dostęp 256 kbps. Ale bardziej wymagające grono użytkowników np. dzieci szkolne potrzebować będą raczej dostępu min. 1 Megabity na sekundę (Mbps).

Czytaj dalszą część »

Jak zaoszczędzić na Internecie? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 28.02.2010 | Skomentuj »

Według ostatnich danych na koniec 2009 roku, ponad dwie trzecie gospodarstw domowych w Polsce deklarowało, że korzysta z Internetu. Jeśli dodamy do tego informację, że ponad 97 % respondentów używa Internetu z domu, możemy być pewni, że ten rodzaj wydatków na stałe trafił do budżetów domowych. Ponieważ warto regularnie przeglądać nasze wydatki stałe, pod kątem możliwości zmniejszenia opłat, należy również przyjrzeć się naszym opłatom za dostęp do Internetu – dla jednych cywilizacyjnej konieczności, dla innych – kolejnego pożeracza czasu i pieniędzy.

Raport z badania konsumenckiego, przeprowadzonego na reprezentacyjnej próbie gospodarstw domowych, opublikowany pod koniec stycznia br przez Urząd Komunikacji Elektronicznej dostarcza ciekawych danych pozwalający na znalezienie punktu odniesienia dla własnych wyborów.

Czytaj dalszą część »

Oszczędni czy skąpi?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 22.02.2010 | Komentarze (4) »

No właśnie. Gdzie leży granica między oszczędnym życiem, a skąpstwem? Do którego momentu jesteśmy jeszcze oszczędni, a od którego – już skąpi?

Na drugim biegunie w porównaniu ze skąpstwem – jest rozrzutność, życie ponad stan. Ale jednak większość dykteryjek dotyczy raczej skąpych niż rozrzutnych. Jest też sporo wątków w literaturze czy filmie odnoszących się skąpego krewnego. Choćby Ebenezer Scroodge z Opowieści wigilijnej Karola Dickensa, czy Sknerus McKwacz z komiksów Disneya. Także w internecie, na przeróżnych forach dyskusyjnych można znaleźć dziesiątki wątków wyśmiewających się z osób skąpych. Osoby rozrzutne nie wzbudzają takich reakcji.

Dla mnie granica między skąpstwem a życiem oszczędnym przebiega mniej więcej w miejscu, gdzie sposób wydawania pieniędzy (a raczej ich niewydawanie) znacząco pogarsza jakość naszych relacji z rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi. Drugie kryterium – gdy ma potencjalnie negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Czytaj dalszą część »

Miary zamożności (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 15.02.2010 | Skomentuj »

Pod ostatnim postem pojawił się ciekawy komentarz, za który bardzo dziękuję. Dotyczył śledzenia wartości netto w czasie. Faktycznie temat wartości netto, bez śledzenia zmian w czasie jest niepełny. Ja osobiście bilans spróbowałam po raz pierwszy zrobić 2 lata temu i było to ciekawe i pouczające doświadczenie. Od tamtej pory liczę stan aktualny (co jakiś czas, tak naprawdę jak mi się przypomni, albo mam za dużo wolnego czasu) oraz przechowuję wartości archiwalne – w odstępach co pół roku (koniec danego roku i koniec półrocza). Niewiele trzeba, żeby excel policzył nam przyrosty w tych pozycjach, które są dla nas istotne. Na przykład ile oszczędności przyrosło mi w 2009 roku i jak to się ma do roku 2008. jak zmalały moje długi, itp.

Przeszłość jest interesująca, ale najbardziej ciekawi mnie przyszłość. Bilans jest bardzo dobrym narzędziem, żeby dobrze zdefiniować cele finansowe, które chcemy osiągnąć np na koniec bieżącego roku. Natomiast wydaje mi się, że jest metodą zbyt szczegółową, jeżeli  zastanawiamy się nad celami strategicznymi – gdzie chcemy być w perspektywie np 10 lat.

Ostatnim chyba aspektem bilansu jest kwestia wyceny aktywów oraz niektórych zobowiązań (na przykład kredytów walutowych). Jeśli chodzi o stronę aktywów, to musimy pamiętać o tym, żeby wycena odnosiła się do aktualnej, rzeczywistej wartości danego przedmiotu, a nie ceny zakupu. Najprostszy przykład – wartość samochodu z czasem spada, i trzeba to uwzględnić. Oczywiście nie chodzi o to żeby tracić czas na śledzenie aktualnej wartości rynkowej, ale warto pamiętać, że aby bilans był wartościowy, musi zawierać prawdziwe dane.

Miary zamożności (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 12.02.2010 | Komentarze (2) »

Tak jak napisałam w poprzednim poście, za główną miarę zamożności uważam wartość netto. Pierwszy i uproszczony sposób policzenia jej, to zsumowanie tego co posiadamy i odjęcie od tej kwoty wszystkich zobowiązań.

Druga metoda, prowadząca do tego samego wyniku, to stworzenie bilansu dla naszych finansów. Analogicznie, jak sporządza się bilans dla firmy.

Po lewej stronie spisujemy aktywa – czyli składniki naszego majątku: nieruchomości, ruchomości (ale tylko te o faktycznej wartości i zbywalne): samochody, dzieła sztuki, kolekcje (np. monet), itp. lokaty, obligacje, akcje, jednostki fi, udziały,  środki na rachunkach bankowych i gotówka. Suma, która wychodzi musi być równa temu co po prawej stronie bilansu – pasywom, czyli źródłom finansowania. Tu właśnie będziemy mieli kapitał własny, a także wszystkie zobowiązania krótko i długoterminowe: kredyty, pożyczki w rodzinie, zadłużenie w koncie osobistym, zadłużenie na kartach kredytowych, należności które musimy ponieść (np. niezapłacony jeszcze a należny podatek).  Kapitał własny wyliczy się jako różnica między sumą aktywów, a wszystkimi zobowiązaniami. To tak w dużym skrócie i uproszczeniu, jak do tematu bilansu podejść, nie będąc finansistą.

Oczywiście im kapitał własny wyższy – tym lepiej. Ale to też zależy i należy odnieść do wielkości aktywów w ogóle. Do tego – nie każde zobowiązanie jest   „złym długiem”. Tak czy inaczej namawiam do rzetelnej (czyli bez zaklinania rzeczywistości) próby zrobienia bilansu naszego gospodarstwa domowego i zastanowienia się, w jakiej sytuacji finansowej jesteśmy. Hmm… i czarno na białym widać, jak daleko nam do przysłowiowego miliona :)

Miary zamożności (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 11.02.2010 | Komentarze (1) »

Jak określić, czy ktoś jest bogaty? Co to określenie w ogóle oznacza? Najczęściej zamożność kojarzy nam się z jej zewnętrznymi oznakami: luksusowym mieszkaniem lub domem; drogim, często zmienianym samochodem,  częstymi wyjazdami  w egzotyczne miejsca, markowymi ubraniami, i z innymi luksusowymi przedmiotami/rozrywkami. Ale oczywiście to tylko pozory. Za tymi wszystkimi błyskotkami może kryć się życie ponad stan, co prowadzi do długów, albo w bardziej optymistycznym wariancie – oznacza brak jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego dla rodziny. Oczywiście może tak być, ale nie musi.

Z drugiej strony – jest sporo osób, które wybierają skromniejsze życie, i świadomie rezygnują z zewnętrznych atrybutów bogactwa, dysponując jednocześnie solidnym majątkiem.

Stara prawda – lepiej nie sądzić po pozorach.No więc jak określić zamożność? Moim zdaniem istotne są dwie miary.

Czytaj dalszą część »

Gazetki promocyjne

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 10.02.2010 | Komentarze (2) »

O tym, jak się mają “promocje” do planowania wydatków, napiszę niedługo. Ale aktualnie skojarzyło mi się, że tzw. „gazetki promocyjne”, czy mądrzej nazywając „newslettery”, doskonale wpisują się w temat zarządzania finansami osobistymi. A o tym w sumie traktuje ten portal :)

Jestem klientką kilku hipermarketów:  lidl, tesco i real. Cała reszta jest prze ze mnie odwiedzana sporadycznie. Przede wszystkim wymienione wyżej markety mam blisko domu (albo na drodze praca – dom), a do pozostałej reszty musiałabym specjalnie pojechać. Aha, jeszcze przez ostatnie 3 lata porównałam produkty  z tych 3 sieci, więc kolejność jest absolutnie nieprzypadkowa. Ale to temat na oddzielny wątek, jeśli ktoś w ogóle będzie miał ochotę.

Blisko domu mam jeszcze Leclerca, ale ten akurat market miał tyle wpadek (tzn u mnie osobiście), że zakupy robię tam naprawdę wtedy, gdy muszę. Do Biedronki też się jakoś nie przekonałam, z innych powodów.

Czytaj dalszą część »

Kredyt hipoteczny – nadpłacać, czy nie nadpłacać?

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 09.02.2010 | Komentarze (8) »

Jeżeli tylko mamy takie możliwości, warto w miarę szybko pozbyć się wysokooprocentowanych kredytów. Przede wszystkim zadłużenia na karcie kredytowej, potem kredytów konsumpcyjnych, a w kolejnym kroku – kredytu odnawialnego.  Oczywiście trzeba pamiętać, żeby zawsze mieć odłożony jakiś „fundusz awaryjny” i sprawdzić w umowie zapisy odnośnie wcześniejszej spłaty. Do szybszego spłacania wysokooprocentowanych pożyczek praktycznie nikogo namawiać nie trzeba.

A co z kredytem hipotecznym? Tu sytuacja nie jest taka oczywista, szczególnie jeśli kredyt jest w walucie obcej. Generalnie kredyt hipoteczny to jedno z tańszych źródeł pieniądza, i z tego punktu widzenia nie opłaca się go nadpłacać. Zamiast nadpłacać, lepiej pieniądze trzymać na lokacie, rachunku oszczędnościowym, czy lokować tak jak komu pasuje.

Co więcej – ja osobiście uważam – że są sytuacje gdy warto skorzystać z tzw wakacji kredytowych (podejrzewam, że sporo umów kredytowych zawiera w sobie taką możliwość).

Czytaj dalszą część »

Strona 1 z 3123»