Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Jaki pierwszy tydzień taki cały rok?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 17.01.2010 | Komentarze (22) »

Grzegorz Zalewski kilka dni temu zwrócił uwagę na karkołomną próbę znalezienia rynkowych prawidłowości mających polegać na tym, że położenie względem zera (powyżej/poniżej) stopy zwrotu WIG w pierwszych czterech sesjach roku z dużą dokładnością położenie względem zera stopy zwrotu WIG w całych roku. Przemek Barankiewicz z Pulsu Biznesu ‘odkrył’, że od 1995 roku w 13 przypadkach na 15 kierunek WIG (w pierwszych czterech sesjach – T.) był taki sam, jak w całym rozpoczętym roku.

Pozwoliłem sobie skomentować artykuł Grzegorza Zalewskiego, w którym pokazał, że autor ‘odkrycia’ trochę na siłę szukał prawidłowości, stwierdzeniem, że takie badanie miałoby sens gdyby autor zbadał wszystkie serie czterech kolejnych sesji giełdowych w roku i wynik jaki osiągnął WIG po roku od ostatniego dnia tych serii. Dzięki temu możliwe byłoby stwierdzenie czy efekt ‘pierwszych czterech sesji stycznia’ jest statystycznych złudzeniem czy ma jakąś statystyczną wartość. Podobnie jak Grzegorz Zalewski, uważam, że jest duże prawdopodobieństwo, że takich ‘prognostycznych czwórek’ będzie w roku sporo.

Przyznam szczerze, że wykonanie takiego badania w Excelu wydaje mi się zbyt czasochłonne (aczkolwiek jeśli ktoś z zacięciem programistycznym chciałby to zrobić to chętnie udostępnię mu bloga) dlatego pokażę ‘gotowca’ z rynku amerykańskiego. Amerykanie mawiają ‘as goes the week so goes the year’ i wspomniane w poprzednim akapicie badania istnieją dla pięciu pierwszych sesji w roku i pięciu dowolnych sesji w roku. Amerykański rynek jest też o tyle ‘lepszy’ od polskiego, że dysponujemy na nim liczbą przypadków n > 80 (dla S&P) a nie n < 20 (dla WIG) Tak wygląda podsumowanie tych badań:

Czytaj dalszą część »

Czy zarząd ERG SA działa na szkodę akcjonariuszy?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 16.01.2010 | Komentarze (14) »

Wczoraj zarząd firmy ERG SA, notowanej na warszawskiej giełdzie, poinformował o zawarciu porozumienia inwestycyjnego z dwoma spółkami kojarzonymi ze znanym inwestorem Mariuszem Patrowiczem.  Na mocy tego porozumienia Investment Friends S.A. obejmie 2 985 000 akcji serii E za cenę 0,60 zł/akcję a FON S.A. obejmie 950 000 akcji serii E za cenę 0,60 zł/akcję. Wyemitowanych zostanie 3 935 000 akcji, a więc niemal 10% znajdujących się w obrocie akcji ERG.

A teraz informacja najważniejsza: rynkowa cena akcji ERG to 1,67 złotych. Tak więc zarząd ERG emituje 3,935 mln akcji dla wybranych inwestorów, pozbawiając dotychczasowych akcjonariuszy możliwości wzięcia udziału w emisji, po cenie równej 35% ceny rynkowej. Co ciekawe cena emisyjna akcji jest niższa o około 22% od wartości księgowej (około 77 groszy) przypadającej na jedną akcję.

Gdyby zarząd ERG SA sprzedał wybranemu inwestorowi wartą 1 mln złotych maszynę za 350 000 złotych to nikt nie miałby wątpliwości: zarząd wyprowadza pieniądze ze spółki i działa na szkodę akcjonariuszy. Rzecz w tym, że tak jak obowiązkiem zarządu wobec akcjonariuszy jest sprzedanie majątku spółki po jak najwyższej cenie, tak samo obowiązkiem zarządu jest przeprowadzenie emisji akcji w taki sposób by proces ten był korzystny dla wszystkich akcjonariuszy. Powstaje więc pytanie, czy przy cenie rynkowej akcji równej 1,67 zł zarząd ERG nie jest w stanie znaleźć inwestorów chętnych zapłacić za akcje nowej emisji więcej niż 60 groszy? Czy zarząd ERG podjął działania zmierzające to znalezienia innych inwestorów, skłonnych zaoferować więcej pieniędzy za akcje niż 60 groszy?

Czytaj dalszą część »

Dziesięć procent raz jeszcze.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 16.01.2010 | Komentarze (8) »

Po wczorajszym artykule, obnażającym słabości zasady oszczędzania dziesięciu procent, komentarze może nie były super liczne, za to w mojej ocenie wymagają dłuższego wyjaśnienia, po co był tamten tekst. Przede wszystkim, tak jak myślałem, wzbudzi on trochę kontrowersji. I dobrze, liczyłem na to i nie zawiedliście mnie :)

Liczyłem na to, bo przeważnie jakaś nowa idea, czy twierdzenie sprzeczne z innymi już przyjętymi, z początku ma samych przeciwników, potem jest pół na pół, żeby na końcu wszyscy stwierdzili, że od początku to twierdzenie wspierali. Myślę, że i Czytelnicy sprowokowani wczorajszym wpisem, po lekturze dzisiejszego trochę bardziej zaakceptują, że reguła dziesięciu procent ogólnie jest myśleniem w dobrym kierunku, tylko może nie wystarczać.

A w ogóle to po co wzbudzałem kontrowersje?

Ano dlatego, że są chyba najlepszym sposobem na to byś zadał sobie pytanie:

A może autor, któremu tak wierzę, nie ma racji?

Czytaj dalszą część »

Inwestorze! Nie zrzucaj na Żydów winy za swoją głupotę…

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 15.01.2010 | Komentarze (46) »

Tekst w Pulsie Biznesu o tym, że prezes US Gold Corp., Rob McEwen, przewiduje, że na koniec 2010 roku uncja złota kosztować będzie $2000, a w latach 2012-2014 cena złota osiągnie $5000. Doprawdy, zdziwiłbym się gdyby prezes firmy zajmującej się wydobywaniem złota zapowiadał załamanie cen surowca.

Nie o tym jednak chciałem napisać. McEwan napisał, że cena złota pójdzie w górę z powodu upadku dolara spowodowanego polityką FED i rządu amerykańskiego, która powoduje wzrost podaży pieniądza. Jest trzynaście komentarzy pod tekstem. Trzy z nich brzmią tak:

koszer Aaron, święte słowa 15.01.10 18:35

nochale ze swoją drukarnią FED wybierają się do krainy niebytu. Lichwiarze łączcie się w pęczki – będzie wam łatwiej w czeluści czarnej dziury.

mosze, aj waj to prawda 15.01.10 18:39

Wy goje nam skopaliście interes! my wam tego nie wybaczymy! My wam jeszcze pokarzemy?

jurand, USD nie upadnie 15.01.10 19:38

Myślę że USD nie upadnie, ale agentura prywatnej korporacji [czytaj dla zmylenia gojów FED] musi naganiać. Złoto 2000,a może 5000, a może milion pięćset sto dziewięćset jarmarczny naganiaczu. Taka twoja robota wyprowadzą gojów w pole i ubierać ”geszeft”.

Nie da się ukryć, że ‘Żydzi’, ‘nochale’, ‘pejsaci’ to jeszcze jedno wytłumaczenie dla frustratów, którzy stracili pieniądze na rynku kapitałowym. Niektórzy mają ‘drukarzy’, inni mają ‘pejsatych’. Nie jest to bynajmniej polska specjalność. Wielokrotnie widziałem podobne komentarze na Zero Hedge i innych anglojęzycznych blogach. Jeśli nie ma w pobliżu rudowłosej kobiety, którą można oskarżyć o czary i spalić to ‘Żydzi’ zawsze się znajdą pod ręką. Drukują pieniądze, wstrzykują rtęć do szczepionek i cały czas knują jak zapanować nad światem. W hitlerowskich Niemczech też odpowiadali za bezrobocie i drożyznę w sklepach. Nic się nie zmieniło.

Mój komentarz jest krótki: nigdy nie odniesiesz sukcesu na rynku kapitałowym jeśli nie weźmiesz osobistej odpowiedzialności za wszystkie swoje straty.

Cała prawda o dziesięciu procentach.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 15.01.2010 | Komentarze (9) »

Szkół budowania majątku jest wiele. Jedni, jak np. obrzucany błotem Kiyosaki, radzą korzystanie z kredytu, kiedy tylko można, inne szkoły kategorycznie zabraniają inwestowania na kredyt. Jednak nie kwestia kredytu jest tematem dzisiejszego wpisu. Dzisiaj o czym innym, o wspólnej dla wszystkich metod budowania majątku zasadzie:

Oszczędzaj z każdej wypłaty 10%

Rzeczywiście, której publikacji by nie czytać, ta zasada pojawia się zawsze. Każdy autor książki, kursu, czy czegokolwiek traktującego o budowaniu bogactwa bezkrytycznie wskazuje zasadę oszczędzania 10% swoich przychodów jako pewny sposób na zostanie rentierem.

Źródło:inspirander.pl

No to przeanalizujmy tę zasadę, czy aby na pewno jest tak, jak bez zastanowienia przyjmuje wielu autorów i guru od finansowej niezależności:

Czytaj dalszą część »

600 lat ze złotem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 14.01.2010 | Komentarze (45) »

Moim zdaniem to interesujący dodatek do ostatniej dyskusji. Wykres cen złota na przestrzeni ostatnich 600 lat w ujęciu realnym, a więc uwzględniający inflację. Na wykresie sprowadzono ceny do wartości dolara z 1998 roku – tak więc by ‘zmodyfikować’ ten wykres tak by ceny wyrażono w dolarach z 2010 roku trzeba uwzględnić inflację w latach 1998 – 2009. Kalkulator na Coin News podaje, że było to 32,7%.

Niestety, nie wiem na podstawie jakich danych sporządzono ten wykres. Próbowałem szukać informacji na ten temat ale w końcu zawsze trafiałem na stronę, na której ktoś chciał mi sprzedać sztabkę złota. Jednym ze sposobów na sporządzanie takich wykresów jest łączenie danych o zawartości złota w bitych w danym okresie monetach i danych o sile nabywczej tych monet, na przykład w oparciu o koszt roboczogodziny. W ten sposób można z pewnym przybliżeniem ustalić wartość złota nawet w czasach Rzymskich. Naturalnie im, bliżej współczesności tym dane będą wiarygodniejsze.

Wykres kończy się w 1998 roku dlatego pozwoliłem sobie poprowadzić linię trendu (przerywana czerwona linia – trudno przeoczyć) by pokazać gdzie ten wykres byłby teraz. Proszę tylko pamiętać, że obecną cenę złota ($1140) przeliczyłem na dolary z 1998 roku ($860).

Czytaj dalszą część »

Haiti – państwo, które przestało istnieć?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Świat dnia 14.01.2010 | Komentarze (16) »

W 2009 roku PKB per capita na Haiti wyniosło $790. Oznacza to, że przeciętny Haitańczyk miał na swoje utrzymanie dwa dolary dziennie w 2009 roku. Ponad 80% ludności Haiti żyło poniżej granicy ubóstwa. W 2008 roku na Haiti spadło kilka groźnych huraganów w jednym z najgorszych sezonów burzowych w historii.

A wczoraj Haiti nawiedziło olbrzymie trzęsienie ziemi, które dotknęło rejon stolicy państwa: Port-Au-Prince, który zamieszkiwany jest przez 1/3 dziesięciomilionowej populacji Haiti. Najprawdopodobniej zginęło dziesiątki a może setki tysięcy ludzi. Nie pracuje haitański rząd. Nie funkcjonuje armia ani policja. Zniszczone są najważniejsze więzienia – ich pensjonariusze są na wolności. Nie działa lotnisko, uszkodzony jest główny port morski.

Czy społeczność międzynarodowa tego chce czy nie, najprawdopodobniej po raz kolejny w ostatnich latach będzie miała okazję przećwiczyć budowanie państwa od podstaw. Haiti to 10 mln ludzi, żyjących na 1/10 terytorium Polski i egzystujących w ekstremalnym ubóstwie.

Tylor Cowen prowadził na swoim blogu inspirujące rozważania o przyczynach ubóstwa Haiti. Wśród potencjalnych przyczyn wymienił

  • zbyt wczesne odzyskanie niepodległości, odcięcie więzi z metropolią i brak pomocy w XX wieku
  • francuska spuścizna kolonialna – byłe francuskie kolonie radzą sobie gorzej niż angielskie
  • oparcie gospodarki na monokulturowej uprawie trzciny cukrowej
  • fatalne skutki dyktatury Duvaliera i jego syna
  • heterogeniczność etniczna społeczeństwa, które pochodzi z różnych regionów Afryki (ludność Haiti to głównie potomkowie niewolników)
  • brak chińskiej emigracji na początku XX wieku
  • powszechność poligamii

Czytaj dalszą część »

Super hasła zarządzania finansami osobistymi – moje top 3.

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 14.01.2010 | Komentarze (7) »

Jeśli przeczytamy choćby kilka najważniejszych książek dotyczących budowania bogactwa, zarządzania finansami osobistymi itp., to dosyć szybko zorientujemy się ,że jest kilka “golden rules”, albo inaczej – zasad, które (zdaniem ich autorów) powinny nas pokierować wprost ku bogactwu,  a co najmniej zamożności.

I te właśnie reguły są nieustannie „przerabiane” w kolejnych książkach, a przede wszystkim na blogach. Niektóre z tych reguł, jeśli coś tam czytamy i myślimy trochę, uznamy za… co najmniej kontrowersyjne. A niektóre uznajemy za wartościowe  i   jakoś staramy się brać pod uwagę w naszym życiu. Proponuję małą wyliczankę.  Dla mnie najbardziej inspirujące są takie:

  • Nie ważne ile zarabiasz. Ważne ile Ci zostaje.
  • Płać najpierw sobie.
  • Reguła latte.

Myślę, że akurat te trzy reguły, a w zasadzie za pewne po prostu hasła reklamowe, miały największy wpływ na moje myślenie o moich własnych finansach. A jak jest z Wami? Co byście dopisali do tej listy?

Bezpieczne inwestycje – tylko lokata?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 14.01.2010 | Komentarze (4) »

Utarło się, że bezpieczne inwestycje, czy też raczej bezpieczne oszczędzanie, to tylko lokata i obligacje Skarbu Państwa. Jako, że instrumenty bezpieczne goszczą prawie zawsze w części portfela, zwanej “fundusz bezpieczeństwa“, taki fundusz składa się zazwyczaj tylko z lokat lub kont oszczędnościowych, rzadziej z obligacji. Można ewentualnie jeszcze dorzucić tutaj tak zwane “bezpieczne” fundusze inwestycyjne, ale to jest rozwiązanie dosyć śliskie, o czym więcej napisałem tutaj.

Do funduszu bezpieczeństwa w zasadzie nadają się wszystkie wyżej wymienione sposoby inwestowania / oszczędzania, nawet fundusze inwestycyjne, o ile znajdą się tam przy pełnej świadomości ich wad i zalet. Część bezpieczna portfela mogłaby na tym się zakończyć, jeśli inwestor jest zwolennikiem większej ekspozycji na ryzykowne aktywa. Sytuacja taka może mieć miejsce, kiedy ma dłuższy horyzont inwestycyjny, czyli co najmniej 5 lat, chociaż ostatnio ukazują się publikacje, wedle których i w czasie 5 lat można skończyć ryzykowną inwestycję pod kreską. Stąd raczej skłaniam sie ku horyzontowi 10 letniemu.

No ale są przecież ludzie o krótszym horyzoncie inwestycyjnym, przykładowo zbierający kapitał na zakup jakiegoś ważnego przedmiotu za X lat. Im to “X” mniejsze, tym mniej w portfelu powinno być akcji. Prawda stara jak inwestowanie. Przy 1 – 2 letniej inwestycji w zasadzie pozostają tylko lokaty i obligacje.

Ale czy na pewno?

Czytaj dalszą część »

Amerykański konsument cały czas się delewaruje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 13.01.2010 | Komentarze (20) »

Myślę, że co do faktu, że amerykański konsumenci zgromadzili zbyt wiele długu panuje zgoda wśród analityków i komentatorów. Delewarowanie się amerykańskich gospodarstw domowych jest elementem powrotu amerykańskiej gospodarki do stanu równowagi.

Proces delewarowania świetnie pokazuje poniższy wykres, na którym pokazano miesięczną zmianę wartości kredytów konsumenckich w USA. Delewarowanie, które rozpoczęło się w 2008 roku (choć dynamika przyrostu kredytu załamała się rok wcześniej) wydaję się nabierać tempa:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

W listopadzie, kredyt konsumencki zmniejszył się o 17,5 mld USD – był to dziesiąty kolejny miesiąc spadku tego wskaźnika, seria nie spotykana w historii. Podobne wnioski można wyciągnąć z obserwacji zmiany rocznej konsumenckiego kredytu rewolwingowego (to przede wszystkim dług na kartach kredytowych):

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player