Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Dlaczego aż 40%?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 19.04.2010 | Komentarze (5) »

Ile z comiesięcznych wpływów należy oszczędzać? Jasne, że to zależy od jakichś różnych czynników, np. ile ktoś zarabia, jakie ma wydatki. Ale ile jest optymalnie? Kiedyś już dowiodłem, że 10% zarobków, to niezbędne minimum, które w zasadzie wielkich kokosów nie da. To taka bariera kryzysowa, poniżej której raczej nie powinno się schodzić, a zbliżać się do niej należy jak najrzadziej.

Prywatnie sądzę, że dobrym poziomem oszczędzania jest 40% comiesięcznych zarobków. Tak, wiem, to może wydawać się szokujące, zwłaszcza przy pracującej jednej osobie w kilkuosobowej rodzinie, w dodatku osobie zarabiającej średnią krajową. Jednak wyobraźmy sobie kogoś, kto zarabia powiedzmy 10 000 PLN miesięcznie. Dla takiej osoby oszczędzenie 40 czy nawet 50% miesięcznych zarobków to chyba nie będzie problem.

Czytaj dalszą część »

Oszczędzanie i inwestowanie, czy inwestowanie i oszczędzanie?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 18.04.2010 | Skomentuj »

W ten weekend miałem okazję być w swoim domu rodzinnym. Jak zwykle z przyjemnością mogłem porozmawiać sobie z rodzicami, podczas piątkowej rozmowy wyniknął ciekawy temat. Zacznę od tego, że w latach 90 – tych dwudziestego wieku bardzo lubiłem chodzić do pewnego sklepu z zabawkami, akurat jestem takim rocznikiem, że miałem okazję zaznać “PRL – owskiego dobrobytu” i potem, już w nowym ustroju tego bardziej obfitego. Mój ulubiony sklep był właśnie jednym z takich biznesów, które wtedy rozkwitły.
Jakieś dziesięć lat później, kiedy zabawki w tym sklepie mnie już nie nęciły, podziwiałem gościa, który ten sklep prowadził, podziwiałem go za to, że mimo iż wiele firm, które powstały w okresie podobnym, jak jego sklep, upadło. Sklepik z zabawkami z każdej gospodarczej zawieruchy jakoś dawał radę ujść cało.

No i tutaj jest piątkowy “gwóźdź programu”.

Czytaj dalszą część »

Czy Nouriel Roubini jest skorelowany z S&P 500?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 18.04.2010 | Komentarze (14) »

Ten wpis należy do kategorii ‘niewyjaśnione zjawiska rynku kapitałowego’. Jeśli zastanawialiście się kiedyś co się stanie gdy na jednym wykresie przedstawimy indeks S&P 500 (czerwony) i wykres popularności wyszukiwań hasła ‘Roubini’ w Google, na podstawie Google Trends to możecie już przestać:

Na podstawie danych Google Trends i akcje.net

Na podstawie danych Google Trends i akcje.net

Nie jest to mój pomysł. Oryginalna idea należy do autora blogu Ekonomi Turk. Ja tylko sporządziłem własny wykres by przekonać się, że dane wprowadzono poprawnie.

Zwracałem już uwagę na blogu, że permanentne niedźwiedzie, podobnie zresztą jak permanentne byki, nigdy nie ponoszą odpowiedzialności za swoje nietrafione prognozy. Pamiętanie o tym jest niezwykle istotne ponieważ strategia, którą ‘stali w poglądach’ analitycy przyjmują o ile jest bardzo korzystna z ich punktu widzenia to przynosi katastrofalne konsekwencje dla inwestorów, którzy zgodnie ze wskazówki permanentnych niedźwiedzi/byków podejmują działania na rynku.

Otóż, wieszczenie katastrofy przez pięć kolejnych lat popłaca ponieważ na rynku medialnym jest zawsze miejsce dla kontrowersyjnych, wyraźnych głosów. A gdy raz na jakiś czas permanentny niedźwiedź trafi z rynkową prognozą to otrzymuje lukratywne możliwości spieniężenia swojej reputacji ‘guru, który przewidział kryzys’. Mało tego, o ile permanentnych byków traktuje się zawsze jak ‘naiwniaków, sprzedawczyków, etc’ to z nieznanego mi powodu permanentne niedźwiedzie zawsze cieszą się opinią ‘wyrafinowanych intelektualnie, niezależnych, etc’. A w gruncie rzeczy, różnicy pomiędzy wiecznymi niedźwiedziami i bykami nie ma.

Czytaj dalszą część »

SEC chce odgryźć mackę wampirzej ośmiornicy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 17.04.2010 | Komentarze (6) »

Mam nadzieję, że czytelnicy bloga nie mają nic przeciwko poetyckim tytułom blogowych wpisów. Tytuł nawiązuje oczywiście do znanego tekstu Matta Taibbi o Goldman Sachs. Wczoraj, amerykańska Komisja Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) wystąpiła z pozwem przeciwko Goldman Sachs, pozwem, który spowodował sporą przecenę w segmencie korporacji finansowych i na całej giełdzie, co pokazuje poniższy wykres:

 

Za Bespoke

Za Bespoke

Postaram się przybliżyć tło pozwu SEC i jego potencjalne konsekwencje. Przede wszystkim dlatego, że takie wydarzenie może mieć istotne konsekwencje na ekstremalnie wykupionym rynku. Po drugie,  historia CDO Abacus 2007-AC1, stanowi wartościowy insight w kulturę Wall Street. Narrację zacząć jednak trzeba nie od Goldman Sachs lecz od Johna Paulsona…

John Paulson (faktycznie: jego fundusz hedge) przeprowadził intensywną analizę rynku nieruchomości i stwierdził, że ceny domów są nie do utrzymania. Postanowił więc spekulować (‘zagrać’) na spadek cen domów. Nie było to łatwe z technicznego punktu widzenia ponieważ domów nie można krótko sprzedawać. Narzędziem była krótka sprzedaż syntetycznych derywatów opartych na obligacjach hipotecznych – CDO (Collateralised Debt Obligations).

Całe piękno CDO polegało na to, że mogły być dowolnie tworzone, w pewnym sensie także przez Paulsona. Twórca CDO zbierał duże ilości wybranych przez siebie obligacji opartych o kredyty hipoteczne (RMBS), wrzucał je do jednego zbioru, następnie kroił ten tort na różne transze uwzględniając rodzaje strumieni przepływów pieniężnych (odsetki, spłaty kredytów, etc) i związane z nimi ryzyko zdarzenia kredytowego.

Sedno obecnej afery Goldman Sachs polega na tym, że Paulson przyszedł do Goldman Sachs i zaproponował im duże pieniądze (15 mln USD) za znalezienie kupców na tworzone przez siebie CDO, na których Paulson zajmował krótką pozycję. Goldman Sachs pełnił więc rolę market makera w tym wypadku, pośrednika. ‘Piękno’ działań Paulsona polegało na tym, że Paulson wybrał dużą liczbę toksycznych obligacji a następnie pozwolił klientom znalezionym przez Goldman Sachs wybrać z tych toksycznych aktywów, te które im najbardziej odpowiadają.

Czytaj dalszą część »

Kogo opodatkować zamiast najbogatszych?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 16.04.2010 | Komentarze (15) »

Jon Stewart zastanawiał się w swoim programie kogo należy opodatkować zamiast najbogatszych. Problem jest poważny ponieważ rozsądni ludzie zdają sobie sprawę, że obecny poziom deficytu budżetowego w USA jest nie do utrzymania. Istnieją więc dwa wyjścia: zwiększyć dochody albo zmniejszyć wydatki. To drugie będzie bardzo trudne ponieważ większość wydatków amerykańskiego budżetu trafia na cele militarne, ochronę zdrowia i system emerytalny a wydatki w każdym z tych segmentów redukuje się nie zwykle trudno ze względu na presję polityczną oraz ideę praw nabytych. Pozostaje więc zwiększenie dochodów a jedynym realnym sposobem jest wzrost opodatkowania.

Amerykanie poważnie rozważają więc wprowadzenie VAT i podniesienie podatków dochodowych, przede wszystkim dla najbogatszych. Tym właśnie problemem zajął się Jon Stewart, pokazując komu można podnieść podatki by nie obciążać najbogatszych Amerykanów – zgodnie z republikańską retoryką, od rana do późnej nocy, zajętych tworzeniem nowych miejsc pracy:

The Daily Show With Jon Stewart Mon – Thurs 11p / 10c
That’s Tariffic
www.thedailyshow.com
Daily Show Full Episodes Political Humor Tea Party

Ja chciałem pokazać jak w ostatnim półwieczu w USA ewoluowała efektywna stawka podatkowa (dla podatków dochodowych) dla najbogatszych Amerykanów, bogatych Amerykanów i średnio-zamożnych Amerykanów (proszę zwrócić uwagę, że progi >2 mln USD i > 250 000 USD są w latach 1960-2005 dostosowane o inflację):

Za Economic Report of The President

Za Economic Report of The President

Powyższy wykres pokazuje jak bardzo obniżyła się efektywna stawka podatkowa dla najbogatszego promila Amerykanów, którzy w 2005 roku zarabiali powyżej 2 mln USD. Z wykresu wynika także, że przynajmniej część obciążeń podatkowych, które zdjęto z najbogatszych Amerykanów włożono na barki klasy średniej.

Inne zestawienie efektywnych stóp podatkowych opublikował blog Economix:

Czytaj dalszą część »

Puls Biznesu, Forex, TMS Brokers i przyzwoitość

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 15.04.2010 | Komentarze (41) »

Kilka tygodni temu czytałem na stronach Pulsu Biznesu wywiad z prezesem TMS Brokers. Mariusz Potaczała, jak na sprzedawcę przystało zachwalał rynek Forex. Na pytanie dziennikarza o to, czy wśród klientów TMS Brokers są jakieś ‘gwiazdy’ odpowiedział:

Jest ich wiele. Mamy nowego klienta, który miesiąc temu wpłacił 15-20 tys. zł. i trafnie przewidział ostatnie osłabienie  euro. Tydzień temu wypłacił z rachunku 400 tys. zł. Zostawił sobie 100 tys. zł i gra dalej.

Mamy też klienta, który wpłacił rok temu około 5 mln zł. Stracił dużo. W pewnym momencie zostało mu 700 tys. zł. Źle obstawiał dołki i górki w trendzie. Inwestor wyciągnął jednak wnioski i dzisiaj jego portfel to 7 mln zł.

Swoją wypowiedź o przepisach na sukces dla początkujących rozpoczął w ten sposób:

Tzw. trading czy dilowanie to rzecz naprawdę prosta. Jest kilka żelaznych zasad, których trzeba się trzymać.

Po przeczytaniu tego wywiadu, pomyślałem sobie, że cena przyzwoitości musi być bardzo wysoka skoro ani dziennikarz ani Pan prezes TMS Brokers nie mogą sobie na nią pozwolić i powiedzieć prawdę o rynku Forex. A prawdę, niechcący, wyjawił dziś sam Puls Biznesu w doniesieniu o pozwaniu duńskiego Saxo Banku przez portugalską firmę. Cytuje:

Według osób z władz Saxo Bank, większość klientów traci cały depozyt podczas gry na zmiennych rynkach w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Niedawno „Puls Biznesu” pisał – powołując się na jedno z biur maklerskich – które wycofało się z planów inwestycji w platformę forex, że średni czas życia rachunku klienta w Polsce to … 63 dni.

Czytaj dalszą część »

Byki nie zwalniają tempa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 14.04.2010 | Komentarze (9) »

Barry Ritholtz zamieścił na swoim blogu dziesięć porad inwestycyjnych, wśród których znalazła się uwaga, że jeśli ktoś przegapił trwający od marca 2009 roku wielki rajd na rynkach akcyjnych to powinien poważnie przemyśleć swoją strategię inwestycyjną. Zastanawiam się jednak czy poza kilkoma blogerami są na rynku ludzie, którzy przez cały ten okres znajdowali się poza rynkiem akcyjnym.

Piszę o tym ponieważ zauważyłem, że trwający rynek byka zaczął mnie emocjonalnie męczyć. Nie jest to żaden wskaźnik rynkowy, w żadnym wypadku proszę tego w ten sposób nie traktować. Przyjęta przeze mnie strategia zakłada, że w czasie żmudnego posuwania się rynku w górę osiągane przez strategię stopy zwrotu będą zbliżone do rynkowych co jest emocjonalnie męczące po okresach znaczącej przewagi nad rynkiem w czasie korekt czy ruchu bocznego.

By uświadomić sobie upór z jakim rynek wspina się na coraz wyższe poziome warto rozważyć fakt, że indeks S&P 500 od 50 dni nie zanotował cofnięcia o 1% i więcej w cenach zamknięcia. Dokładnie 6 kwietnia Bespoke napisał o tym zjawisku. Od 1990 roku zaledwie 11 razy S&P 500 notował serie 40 dni i więcej bez 1% cofnięcia (nie wynika to bezpośrednio z artykułu Bespoke ale z analizy zachowania S&P 500 w marcu 2010 wynika, że chodzi o ceny zamknięcia a nie intraday oraz dni kalendarzowe a nie sesje giełdowe). Wszystko wskazuje na to, że seria ta cały czas ma miejsce.

Czytaj dalszą część »

Fundusz raz jeszcze

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 14.04.2010 | Skomentuj »

Wiem, że ogólnie w internecie, pośród bardziej doświadczonych inwestorów panuje pogląd, iż nie warto inwestować w fundusze. Argumenty przeciwników funduszy sa poważne, na pierwszym miejscu wysokie w Polsce opłaty, a zaraz na drugim argument, że mało który fundusz pokonuje rynek.

Oba są oczywiście zasadne i nie mam zamiaru się z tymi argumentami spierać.

Czytaj dalszą część »

Dokąd zmierza S&P 500?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 13.04.2010 | Komentarze (5) »

JP Morgan przygotował na koniec I kwartału 2010 roku bardzo pożyteczną analizę amerykańskiego rynku akcyjnego. Myślę, że może być ona przydatnym narzędziem dla inwestorów uwzględniających w swojej strategii zachowanie rynku amerykańskiego.

Wybrałem z tego opracowania cztery najbardziej interesujące wykresy. Pierwszy przedstawia zachowanie indeksu S&P 500 od 1997 roku do końca I kw. 2010 z uwzględnieniem podstawowych wskaźników wyceny (wskaźnik cena/zysk i stopa dywidendy oraz rentowności dziesięciolatek):

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Drugi wykres pokazuje stopy zwrotu indeksu S&P 500 w I kw. 2010, w 2009 roku, od minimum 2009 do końca I kw. 2010 oraz od szczytu w 2007 do końca I kw. 2010 z podziałem na duże, średnie i małe spółki oraz na spółki fundamentalne (niskie wskaźniki wyceny: C/Z i C/WK), rosnące (wysokie wskaźniki wzrostu zysku, wysokie wyceny) i pośrednie:

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Trzeci wykres pokazuje podstawowe wskaźniki wyceny indeksu S&P 500, takie jak, cena do zysku, cena do wartości księgowej, cena do przepływów pieniężnych, cena do sprzedaży oraz stopa zysków (odwrócone C/Z)  i stopa dywidendy. Zestawienie porównuje wartość tych wskaźników z wartościami historycznymi, średnimi z ostatniego roku oraz 3, 5, 10, 15 i 20 lat. Proszę zwrócić szczególną uwagę na porównanie rentowności 10 – letnich obligacji i stopę zysków ponieważ pokazują one relatywną wycenę rynku akcyjnego, względem alternatywnych aktywów – obligacji skarbowych. Wielu analityków i inwestorów zapomina o tym, że środowisko niskich stóp procentowych i niskich rentowności obligacji, teoretycznie, uzasadnia podwyższone wyceny fundamentalne rynku akcyjnego.

Czytaj dalszą część »

Własna firma – czy oznacza bezpieczeństwo?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 13.04.2010 | Komentarze (2) »

Dzisiaj rano starałem się dokonać przeglądu plusów i minusów zarabiania na etacie. Własciwie to skupiłem się bardziej na plusach, bo art miał być kontrą dla bezmyślnego powtarzania za amerykańskimi guru od finansów osobistych, że jedynie własna firma jest dobrym źródłem dochodu. Dzisiaj ciąg dalszy tej kontry, tyle że dzisiaj przegląd samego zarabiania na działalności gospodarczej.

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player