Podobno ostatnim życzeniem islandzkiej gospodarki, powalonej na kolona kryzysem finansowym z 2008 roku, było aby rozsypać jej prochy po całej Europie. Sentymentalni Islandczycy nie wzięli pod uwagę, że w ten sposób zagrozić mogą rachitycznemu ożywieniu gospodarczemu na Starym Kontynencie.
Wskutek chmury pyłów wydobywającej się z islandzkiego wulkanu a nazwie, której nie potrafię ani zapisać ani wymówić, (kopiuj/wklej: Eyjafjallajokull) sparaliżowana jest europejska i transatlantycka komunikacja lotnicza. Wyborcza.biz doniosła: Od zeszłego czwartku z każdych pięciu planowanych w Europie lotów odbyło się zaledwie dwa. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) szacuje, że dziennie przestój kosztuje linie lotnicze 200 mln dolarów.
Pierwszą ‘ofiarą’ pyłów wulkanicznych stały się linie lotnicze, sektor, znajdujący się w permanentnym kryzysie, od wielu lat walczący o odzyskanie rentowności. Pył wulkaniczny to kolejna plaga spadająca na segment lotniczych przewozów pasażerskich po traumie World Trade Center i stałym zagrożeniu terrorystycznym oraz po epizodzie bardzo wysokich cen ropy naftowej i nieudanych transakcji zabezpieczających.
Należy jednak wspomnieć, że problemy, które obserwujemy teraz (podróżni koczujący na lotniskach, turyści ‘uwięzieni’ w hotelach) to zaledwie wierzchołek góry lodowej trudności, z którymi europejska gospodarka będzie musiała się zmierzyć jeśli paraliż w ruchu lotniczym potrwa kilka tygodni czy kilka miesięcy. Scenariusz taki wydaje się realny choć jego prawdopodobieństwo jest niskie/trudne do oszacowania.
Zaledwie 2% towarów, w ujęciu ilościowym, w handlu światowym przewożone jest drogą lotniczą. Jednak w ujęciu wartościowym jest to aż 40%. W 2008 roku, transport lotniczy odpowiadał za 0,6% masy całego handlu międzynarodowego Unii Europejskiej ale 20% jego wartości. Te dysproporcje związane jest z faktem, że drogą lotniczą transportuje się towary wysoko-przetworzone lub luksusowe, na przykład farmaceutyki, sprzęt elektroniczny, podzespoły w przemyśle motoryzacyjnym a także świeżą żywność, kwiaty, etc. Paraliż ruchu lotniczego w Europie spowoduje więc duże zakłócenia w całej gospodarce globalnej i konieczność przekształcenia procesów logistycznych.
Czytaj dalszą część »