Zastanawiam się ilu czytelników bloga analizowało wszystkie konsekwencje popularności kart kredytowych. Sprzedawcy płacą specjalne opłaty (z reguły ustalony procent od każdej transakcji) agentowi rozliczeniowemu obsługującemu płatności kartami kredytowymi, który płaci wydawcom kart kredytowych i firmom zarządzającym systemem kart kredytowych (na przykład Visa lub MasterCard). Oznacza to, że ponoszą dodatkowe koszty w przypadku klientów płacących kartami kredytowymi. Tymczasem, ceny w sklepach są jednakowe dla płacących kartami i gotówką.
Oznacza to nie mniej, nie więcej, że koszty transakcji kartami kredytowymi ponoszą wszyscy klienci sklepu, płacąc cenę, która uwzględnia te wydatki. W niektórych państwach, na przykład w USA, firmy zarządzające systemami kart kredytowych skutecznie zresztą lobbowały za prawem zakazującym pobierać opłat za płatności kartą kredytową.
Korzystający z kart kredytowych uczestniczą też w programach lojalnościowych i marketingowych – albo w loteriach albo w z góry ustalonych nagrodach (na przykład zwrocie kilku procent każdej transakcji). Koszty tych programów także rozkładają się na wszystkich klientów banków, także tych nie korzystających z ww. programów.
W gruncie rzeczy, przez opisany mechanizm następuje transfer pieniędzy od gospodarstw niekorzystających z kart kredytowych do gospodarstw korzystających z kart kredytowych. Teraz istotna uwaga: posiadanie i korzystanie z kart kredytowych jest ściśle skorelowane z zamożnością, tak więc system kart kredytowych zapewnia transfer dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych. Analitycy Federal Reserve Bank of Boston policzyli jak duży jest to transfer.
Czytaj dalszą część »
