Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Szwajcarski Bank Narodowy ma szanse na sukces

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.09.2011 | Komentarze (73) »

We wtorek Szwajcarski Bank Narodowy ogłosił, że ustalił dolną granicę kursu euro do franka na poziomie 1,2 CHF. SNB z pełną determinacją ma egzekwować tę granicę i nie pozwoli by euro kosztowało mniej niż 1,2 CHF. W tym celu SNB gotów jest kupować zagraniczne waluty w nieograniczonych ilościach.

Piotr Kuczyński zadał wczoraj w TVN CNBC naiwne pytanie: Ciekawe jak chce to zrobić? Następnie sam sobie na nie odpowiedział: Chyba bank będzie drukował franki albo zaangażuje się Europejski Bank Centralny.

Należy podkreślić, że SNB ma ułatwione zadanie: nie będzie tak jak Bank Anglii w 1992 roku umacniać waluty wbrew zamierzeniom globalnych inwestorów lecz będzie osłabiał swoją walutę. W celu umacniania waluty bank centralny wykorzystuje rezerwy walutowe i kupuje walutę swojego państwa. Rzecz w tym, że z reguły zasoby rezerw walutowych są bardziej ograniczone niż zasoby globalnych inwestorów.

Szwajcarski Bank Szwajcarski zamierza natomiast sprzedawać franki by kupować euro, to jest aktywa denominowane w euro. Rzecz w tym, że SNB może autonomicznie wytwarzać franki by kupować za nie euro. Jedynym ograniczeniem jest wola szwajcarskiego banku centralnego. Można więc powiedzieć, że w ramach kreowania kursu CHF bank centralny Szwajcarii przeprowadzać będzie quantitative easing.

Oczywiście QE będzie miało wpływ na sytuację monetarną w Szwajcarii – będzie czynnikiem wywołującym inflację. W latach 70’ SNB dwukrotnie usztywniał kurs franka w związku z olbrzymim popytem inwestorów zagranicznym na szwajcarską walutę i dwukrotnie działania te kończyły się wzrostem inflacji. Pomiędzy 1978 rokiem, gdy SNB przywiązał franka do marki niemieckiej a 1981 rokiem inflacja wzrosła z 0,7% do 6,6%.

Mam jednak nadzieję, że czytelnicy bloga pamiętają, że to nie wzrost podaży pieniądza bezpośrednio wpływa na inflację lecz popyt na pieniądz w realnej gospodarce. Doskonale pokazuje to przykład polityki monetarnej w USA i inflacji, której nie ma.

Czytaj dalszą część »

20 sigma event na rynku finansowym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 06.09.2011 | Komentarze (40) »

Obserwatorzy rynków finansowych byli dziś świadkami niezwykłego wydarzenia na rynku walutowym. W kilka minut po opublikowaniu przez Szwajcarski Bank Narodowy oświadczenia o ustaleniu dolnej granicy kursu euro do franka na poziomie 1,2 CHF frank szwajcarski osłabił się o około 8% w stosunku do euro (z około 1,12 do 1,2). Ruch o podobnej sile i gwałtowności (z 3,8 zł na 3,5 złotego) miał miejsce na parze CHF/PLN.

Felix Salmon pokazał jak nietypowe było to zdarzenie:

Za Felix Salmon

Za Felix Salmon

Biorąc pod uwagę dzienną zmienność kursu euro do franka w ostatnich 12 latach, dzisiejszy ruch miał zasięg 20 odchyleń standardowych – inwestorzy przeżyli więc 20 sigma event. Gdyby dystrybucja ruchów na rynku finansowym była rozkładem normalnym to takie wydarzenie nie miałoby prawa się pojawić. To znaczy pojawiałoby się raz na X lat, gdzie X to 10 razy najwyższy szacunek liczby wszystkich cząsteczek we wszechświecie. Wydarzenia typu 7,2 sigma ‘powinny’ przytrafiać się raz cały okres istnienia wszechświata a więc wszystko powyżej 7,2 sigma ‘nie powinno’ istnieć.

Rzecz, w tym, że dystrybucja ruchów czy stóp zwrotu na rynku finansowym nie jest rozkładem normalnym lecz rozkładem z grubymi ogonami. Spadek amerykańskie rynku akcyjnego o 23% 19 października 1987 roku był wydarzeniem typu 23 sigma biorąc pod uwagę odchylenie standardowe dziennych stóp zwrotu z lat 1950-1986. William Nordhaus odnalazł wydarzenia typu 10 sigma w miesięcznych stopach zwrotu amerykańskiego rynku akcyjnego w latach 1871-2010.

Dzisiejszy ruch na rynku walutowym pokazał, że inwestorzy muszą być spodziewać się niespodziewanego co oznacza adekwatne zarządzanie ryzykiem. Spadek o 8% kursu waluty, która powszechnie uchodziła za bezpieczną przystań jest wydarzeniem nietypowym ale nie można go wykluczyć.

Akurat w przypadku rynku Forex jedynym sensownym zabezpieczeniem przed takimi wydarzenia są zlecenia ochronne i rachunek u brokera, który będzie w stanie je zrealizować.

‘Liderzy wzrostu’ czyli gdzie się podział sens informacji finansowej?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 05.09.2011 | Komentarze (161) »

Tuż po godzinie 11, wszedłem na strony Pulsu Biznesu i kliknąłem na tekst Na parkiecie czerwień, a Polrest rośnie. Artykuł napisany o 10:37 omawiał zachowanie rynku akcyjnego w Warszawie. W tekście można było przeczytać między innymi: Na szerokim rynku liderem jest  Polrest. Spółka drożeje o ponad 12 proc., ale w jej przypadku wahania są częste. Jest ulubieńcem spekulantów, nie prowadzi żadnej działalności operacyjnej.

W czołówce wzrostów jest też  Yawal, zyskując 8 proc. Za nim plasuje się Idea TFI, ze wzrostem na poziomie ponad 7 proc.

A teraz popatrzcie na zrzut z ekranu mojego programu do odbioru notowań giełdowych, który pokazuje co naprawdę działo się ze spółkami, o których napisał Puls Biznesu:

liderzy wzrostu

12,5% wzrost Polrestu wygenerowała jedna transakcja o wartości 54 złotych. 8% wzrost Yawalu to zasługa jednej transakcji o wartości 32,4 złotych, w której właściciela zmieniło 6 akcji. Wreszcie, 7% zwyżka notowań Idea TFI to wynik jednej transakcji o wartości 70 złotych.

Wygląda na to, że znów znęcam się nad Pulsem Biznesu więc zaznaczę, że podobny sposób relacjonowania zachowania szerokiego rynku typowy jest dla mediów finansowych i niefinansowych w Polsce. Zastanawiam się jaką wartość ma informacja, że po jednej transakcji o wartości 54 złotych spółka rośnie 12,5%? Kto może z niej skorzystać?

Może znacie jakieś wytłumaczenie tej zagadki?

Dopisane: Yawal stał się właśnie (12:02) jednym z liderów spadków, ze zmianą kursu -10% i obrotem na poziomie około 7 000 złotych.

Do przeczytania: 04.09.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 04.09.2011 | Komentarze (53) »

Świeża porcja linków na niedzielę.

Zaczniemy od nietypowej ankiety. Ostatnio zastanawiałem się czy wykształcił się już jakiś standard płacenia napiwków w restauracjach, do których chodzi się z kuponami z portali zakupów grupowych. Konkretnie: czy płaci się napiwek od wartości nominalnej kuponu czy od sumy zapłaconej za kupon?

Załóżmy, że regulujemy rachunek w restauracji, której przyszliśmy z kuponem ’50 zł za potrawy o wartości 100 zł’. Kupiliśmy napoje za 20 zł. Załóżmy, że płacimy minimalne 10% napiwku. Ile to będzie?

Ile to będzie?

      Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Fenomenalne podsumowanie problemów, które nierówności dochodowe stwarzają porównywaniu wskaźników rozwoju gospodarczego pomiędzy państwami. Całkiem niedawno w dyskusji na blogu porównywaliśmy wzrost PKB per capita we Francji i w USA w ostatnich 25 latach. Okazało się, że dochody Amerykanów rosły trochę szybciej: średnio 1,72% rocznie przy 1,42% we Francji.

Proszę więc zwrócić uwagę na fragment artykułu naukowego pod tytułem Top Incomes in the Long Run of History, którego autorami są Anthony Atkinson, Thomas Piketty i Emmanuel Saez: Na przykład, przeciętne realne dochody amerykańskich gospodarstw domowych w USA wzrosły o 32,2% w latach 1975-2006 podczas gdy we Francji, w tym samym okresie wzrosły zaledwie o 27,1%, pokazując, że makroekonomiczne wyniki USA były lepsze niż we Francji. Po wykluczeniu z analizy najbogatszego 1% Amerykanów przeciętne, realne dochody wzrosły tylko o 17,9% w latach 1975-2006. Po wykluczeniu najbogatszego 1% Francuzów, przeciętnie realne dochody wzrosły we Francji w tym okresie o 26,4%. Jak więc widać, ekonomiczne wyniki USA i Francji dramatycznie się odwracają po wykluczeniu z analizy najzamożniejszy 1% społeczeństwa. Który więc system ekonomiczny okazał się lepszy dla społeczeństwa?

W tekście Hipoteczny bałagan w USA pisałem o masowych oszustwach w procesie udzielania kredytów hipotecznych, sekurytyzacji oraz w czasie procesu zajmowania nieruchomości niewypłacalnego dłużnika. Choć działania banków mogą wyglądać jak zwykłe niedopełnienie formalności w kwestiach administracyjnych (niechlujnie wykonana robota papierkowa – jak nazywają problem zatrudnieni przez sektor bankowy specjaliści od public relations) to w rzeczywistości wyczerpują znamiona krzywoprzysięstwa (podpisywanie dokumentów hipotecznych przez podstawione osoby, tzw robo-signing) czy oszustw podatkowych (niepłacenie podatków od pewnych czynności prawnych związanych z transferem kredytów hipotecznych). W każdym razie Kate Berry z American Banker donosi, że opisane wyżej praktyki cały czas mają miejsce. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sektor bankowy negocjuje właśnie z administracją Obamy niezwykle korzystną dla siebie ugodę w sprawie tych praktyk to można pokusić się o hipotezę, że albo Wall Street zatraciła resztki instynktu samozachowawczego albo jest pewna, że w obecnym klimacie politycznym w USA nic jej nie grozi.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 03.09.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 03.09.2011 | Komentarze (18) »

Świeża porcja linków na sobotę:

Kolejny słaby raport z amerykańskiego rynku pracy. Amerykańska gospodarka stworzyła 0, słownie: zero, miejsc pracy w sierpniu. 17 000 miejsc pracy utworzonych przez sektor prywatny zostało zneutralizowane przez 17 000 etatów obciętych w sektorze rządowych. Należy jednak pamiętać, że obraz zdeformowany został przez strajk w sektorze telekomunikacyjnym, który tymczasowo ‘zlikwidował’ 45 000 etatów. Raport został omówiony między innymi na blogu:

Na co warto zwrócić uwagę:

  • zmniejszyła się przeciętna liczba godzin pracy w tygodniu
  • liczba miejsc pracy tymczasowej zwiększyła się zaledwie o 5 000
  • REALNE tygodniowe zarobki Amerykanów wykazują rok do roku ujemną (-0,1%) dynamikę
  • po raz kolejny pojawiła się różnica pomiędzy danymi z  Establishment Survey (0 nowych miejsc pracy w sierpniu) i Household Survey (330 tysięcy nowych miejsc pracy w sierpniu)

O metodologii raportu z amerykańskiego rynku pracy pisałem na blogu – I cześć, II część.

Na blogu Trystero.pl umieściłem raport analityczny Goldman Sachs z 16 sierpnia 2011 roku, w którym strateg Goldmana, Alan Brazil, przedstawia bardzo pesymistyczną wizję rynku finansowego. Raport skupia się na problemach sektora finansowego w Europie i potencjalnym spowolnieniu w Chinach. Brazil sugeruje, że europejskie banki potrzebują nawet bilion euro dofinansowania. To astronomiczna suma – pięć razy wyższa od szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Warto zapoznać się z 54 stronami wykresów, tabel i komentarzy.

Zastanawialiście się jak wygląda 1300 ton złota? Reporter CNBC, Bob Pisani, odwiedził z kamerą skarbiec, w którym największy fundusz rynku złota SPDR Gold Shares (inwestuje w fizyczne złoto w sztabkach) przechowuje warte około 70 mld USD złoto. SDPR GLD to jeden z dwóch największych pod względem wartości aktywów ETF-ów na świecie. Rywalizuje z funduszem SPDR S&P 500 o pierwszą pozycję i przez pewien okres w sierpniu wysunął się na pozycję lidera. Obejrzyjcie reportaż poniżej:

Czytaj dalszą część »

Sezonowość września i sierpnia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 02.09.2011 | Komentarze (3) »

Początek nowego miesiąca, zwłaszcza takiego jak wrzesień, to dobry moment by przypomnieć cykl tabel z danymi o przeciętnych stopach zwrotu w poszczególnych miesiącach. Napisałem ‘zwłaszcza takiego jak wrzesień’ ponieważ wrzesień uchodzi za relatywnie słaby miesiąc na rynkach akcyjnych.

Proszę zwrócić uwagę na dane Bespoke dla DJIA dla ostatnich 50 lat lub dane MarketSci dla S&P500 dla ostatnich 80 lat.

Ja przygotowałem dane dla głównych indeksów WGPW z lat 2000-2011. Za każdym razem pojawiają się podobne uwagi, dlatego postaram się je uprzedzić:

  • proszę zwrócić uwagę na niewielką (11) liczbę obserwacji
  • proszę zwrócić uwagę na wartość odchylenia standardowego, która wskazuje, że przedstawiane sezonowości miesięczne nie można bezpośrednio wykorzystać w inwestowaniu

Zacznijmy najpierw od pominiętego sierpnia. Ten miesiąc w 2011 roku okazał się najgorszym sierpniem z 11 zbadanych. WIG stracił 10,5%. To prawie dwukrotnie większy spadek niż w rekordowym do tej pory sierpniu 2006 roku.

SM Sierpien indeksy

Sezonowość miesięczna dla września także na WGPW nie wygląda zachęcająco. Zwróćcie uwagę na wykres sektorowy WIG Informatyka:

SM Wrzesien indeksy

W USA większość staje się mniejszością

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 01.09.2011 | Komentarze (109) »

Fascynujące dane przyniósł amerykański spis powszechny z 2010 roku. William H. Frey z Brookings Institution zwraca uwagę, że zgodnie z danymi ze badania 49,8% wszystkich dzieci urodziło się w rodzinach należących do mniejszości rasowo-etnicznych. Ten wynik można porównać z rezultatem z 2000 roku, który wyniósł 42,4%.

Biorąc pod uwagę trend demograficzny można oczekiwać, że mniej więcej teraz w USA zaczyna się rodzić więcej dzieci w rodzinach z mniejszości rasowo-etnicznych.

Interesujące jest porównanie rasowo-etnicznej struktury amerykańskiego społeczeństwa w poszczególnych grupach wiekowych. Z poniższego wykresu wynika, że biali jeszcze przez wiele lat pozostaną w USA większością rasowo-etniczną:

Za Brookings Institution

Za Brookings Institution

Na blogu Real Time Economics znajduje się zestawienie map przedstawiające strukturę rasowo-etniczną USA, z podziałem na grupy wiekowe. Tak wygląda mapa dla dzieci do pierwszego roku życia:

Czytaj dalszą część »

Grube ogony wśród dziennych stóp zwrotu na rynku akcyjnym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 31.08.2011 | Komentarze (8) »

Od czasu do czasu zwolennicy strategii kup i trzymaj podają dane o tym ile zysków straciliby inwestorzy, którzy z jakiś powodów (na przykład market timingu) nie byliby na rynku w trakcie 10 sesji o najwyższych stopach zwrotu. Rzeczywiście, duża część stopy zwrotu z rynku akcyjnego generowana jest w małym procencie ekstremalnie korzystnych dla inwestorów sesji.

Na przykład, pominięcie 22 najlepszych sesji w latach 1928-2010 (1 promil wszystkich sesji) spowodowałoby obniżenie przeciętnej rocznej stopy zwrotu w tym okresie niemal o połowę.

Natknąłem się na interesującą analizę wpływu ekstremalnych (pod względem stóp zwrotu) dni na wyniki inwestycyjne w indeksie S&P 500. Badanie jest przydatne z dwóch powodów. Po pierwsze pokazuje grube ogony (fat tails) rozkładu dziennych stóp zwrotu na rynku akcyjnym  i w pewnym sensie ‘oswaja’ inwestorów z tymi dniami. Po drugie, uczy czegoś ważnego o zmienności na rynkach.

Mebane Faber z Cambria Investment Management rozpoczął od podania statystyki dla wszystkich 21 729 sesji giełdowych w okresie wrzesień 1929 – 2010 dla indeksu S&P500. Przeciętna dzienna stopa zwrotu wyniosła 0,03%, roczna 4,86% a całkowita 5869%.

Następnie przedstawił dane o 1% najgorszych i najlepszych sesji giełdowych, pod względem dziennej stopy zwrotu w tym okresie. 1% obejmuje w tym przypadku 217 sesji giełdowych. Tego typu dni występują przeciętnie kilka razy w roku:

Za Mebane Faber

Za Mebane Faber

Podobne dane można uzyskać dla 1‰ najgorszych i najlepszych sesji giełdowych, których w badanym okresie 82 lat było 44 (po 22 dla promila najlepszych i promila najgorszych):

Za Mebane Faber

Za Mebane Faber

Najbardziej interesująca dane pojawią się w poniższej tabeli, która pokazuje jaki wpływ na przeciętną roczną stopę zwrotu miałoby opuszczenie 1% i 1‰ najlepszych i najgorszych sesji giełdowych:

Czytaj dalszą część »

Do przerwy 0:1

Gdy duże emocje łączą się z wielkimi pieniędzmi robi się naprawdę ciekawie. Dlatego współczesny football interesuje mnie nie tylko od strony rozrywkowej ale także gospodarczej.

Gdy przeczytałem, że najcenniejszy według rankingu Forbes klub piłkarski świata, Manchester United, planuje publiczną ofertę akcji (IPO) na giełdzie w Singapurze stwierdziłem, że muszę o tym napisać. Trudno pozostać obojętnym wobec nagłówka: Manchester United liczy na wsparcie fanów z Azji w singapurskim IPO.

Forbes wycenia Man Utd  na około 1,86 mld USD. Obecni właściciele, rodzina Glazerów zapłacili za klub 1,3 mld USD w 2005 roku. W publicznej ofercie Manchester wyceniany jest na 3 mld USD.

W poprzednich pięciu latach Man Utd osiągnął zysk tylko w 2009 roku – dzięki sprzedaży Ronaldo do Realu Madryt za 80 mln funtów.

Nie dziwi więc, że analitycy prognozują, że baza inwestorów w IPO będzie mniej instytucjonalna a bardziej indywidualna. Jeden z nich powiedział: Wygląda na to, że ludzie będą inwestować z perspektywy konsumenckiej, by mogli powiedzieć ‘mam 200 akcji Manchesteru United’. To jak kupowanie najbardziej pożądanego klubowego gadgetu. Przynajmniej nikt nie owija w bawełnę – Man Utd szuka naiwniaków.

Manchester nie będzie pierwszym klubem piłkarskim notowanym na giełdzie. W 1983 roku drogę przetarł  Tottenham Hotspur. Obecnie na giełdach notowanych jest około 30 europejskich klubów piłkarskich. 23 kluby wchodzą w skład DJ StoXX Football Index. W indeksie znajdują się między innymi: Ajax, Roma, Borussia Dortmund, Celtic, FC Porto, Galatasaray, Juventus, Lazio,  Olympique Lyon, Benfica i Sporting Lizbona, Tottenham oraz… Ruch Chorzów. Poniższa tabela prezentuje skład indeksu, wagę klubu w indeksie, oraz kapitalizację rynkową:

Za Stoxx

Za Stoxx

Proszę zwrócić uwagę, że największy klub, Borussia Dortmund ma kapitalizację 60 mln euro. Kapitalizacja 7 klubów, w tym tryumfatora Ligii Europejskiej FC Porto, nie przekracza 10 mln euro.

To właśnie początek mody na upublicznianie klubów piłkarskich w Polsce (poza Ruchem Chorzów na NewConnect notowany jest też GKS Katowice, od jakiegoś czasu mówi się o IPO Legii Warszawa) był kolejnym bodźcem, który skłonił mnie do sprawdzenia jak się prezentują inwestycje w kluby piłkarskie.

Czytaj dalszą część »

34% Amerykanów uważa złoto za najlepszą inwestycję długoterminową

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 29.08.2011 | Komentarze (25) »

Jestem niezmiernie ciekawy w jaki sposób ‘byki’ na rynku złota zinterpretują wyniki sondażu Gallupa (11-14 sierpnia 2011 roku), w którym zapytano dorosłych Amerykanów o najlepszą ich zdaniem inwestycję długoterminową. Poniższa tabela zawiera wyniki sondażu:

Za Gallup

Za Gallup

Zawsze uważałem ‘złotomaniaków’ za kontrarian, którzy widzieli siebie jako wyedukowane finansowo jednostki w społeczeństwie ‘kupującym’ propagandę banków centralnych i polityków. Dlatego wyniki najnowszego sondażu Gallupa są tak interesujące.

Gallup pytał Amerykanów o najlepszą inwestycję długoterminową od 2002 roku. Niestety, dopiero w 2011 roku dodał złoto do pozostałych czterech opcji (akcji i funduszy inwestycyjnych, depozytów i lokat bankowych, obligacji i nieruchomości). Tak przedstawiały się historyczne wyniki tego sondażu:

Za Gallup

Za Gallup

Interesująco wygląda korelacja pomiędzy zachowaniem amerykańskiego rynku akcyjnego (DJIA) i odsetkiem respondentów wskazujących na akcje i fundusze inwestycyjne jako najlepszą inwestycję długoterminową:

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player