Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Nie będzie niczego? Nawet helu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 24.08.2010 | Komentarze (17) »

Peak Oil, Peak Copper, Peak Gold, Peak Potash – to wszystko można zrozumieć ale Peak Helium? Przez ostatnie kilka dni, światowe media rozpowszechniały wypowiedź noblisty Roberta Richardsona, który stwierdził, że globalne rezerwy helu mogą się wyczerpać w najbliższych 25-30 latach.

To zła wiadomość nie tylko dla miłośników sterowców i urodzinowych baloników – hel wykorzystywany jest w wymiarze przemysłowym przede wszystkim do bardzo intensywnego chłodzenia, między innymi w urządzeniach obrazowania rezonansu magnetycznego (MRI). Te urządzenia maja natomiast zastosowanie medyczne oraz w coraz większym stopniu antyterrorystyczne (skanery na lotniskach).

W Peak Helium nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt, że hel jest drugim najczęściej występującym pierwiastkiem w widzialnym wszechświecie, odpowiadającym za około 24% jego masy. Nawet zasoby helu w ziemskiej atmosferze (hel stanowi 0.00052% atmosfery) są wystarczające do zaspokojenia gospodarczych potrzeb ludzkiej cywilizacji. W czym więc tkwi problem?

Cała historia z Peak Helium jest świetną ilustracją tego co może oznaczać ‘peak’ danego surowca. Otóż, można mówić o dwóch zjawiskach – fizycznym i ekonomicznym. To pierwsze oznacza fizyczne wyczerpywanie się danego zasobu. To drugie oznacza wyczerpywanie się dostępnych ekonomicznie źródeł surowca. Nie muszę dodawać, że peak ekonomiczny poprzedza peak fizyczny.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 23.08.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 23.08.2010 | Komentarze (11) »

Nowa porcja linków:

Intel oferuje 7,7 mld USD za McAfee, BHP Biliton oferuje 39 mld USD za Potash Corp. of Saskatchewan – aktywność na rynku fuzji i przejęć (M&A) wyraźnie wzrosła w 2010 roku. Trudno się temu dziwić, skore tylko amerykańskie firmy dysponują 2 bln USD wolnych środków finansowych (gotówki i aktywów krótkoterminowych). Czy to znak przesilenia na rynku czy potwierdzenie jego siły?

Więcej informacji o próbie przejęcia McAfee przez Intela w artykule Wall Street Journal.

O próbie wrogiego przejęcia Potash Corp. przez BHP Biliton pisał Telegraph.

Zastanawiam się ilu czytelników podałoby przykład rynku słodzonych napojów jako ilustrację konkurencyjnego rynku… Barry Ritholtz przywołuje interesującą analizę amerykańskiego rynku słodzonych napojów by pokazać różnicę pomiędzy rynkiem konkurencyjnym a rynkiem oferującym różnorodność produktów. W USA, trzy firmy (Coca-Cola, Pepsi i Dr. Pepper) kontrolują 89% rynku słodzonych napojów. Wszystko to dzieje się pod ‘osłoną’ 63 marek i 411 rodzajów napojów oferowanych przez ten oligopol.

Czy bycie oszczędnym jest sexy? Świetny tekst w New York Times o tym, że mądre zarządzanie pieniędzmi może zrazić do mężczyzn istotną część rynku matrymonialnego. Polecam uwadze, ogłoszenia matrymonialne z XIX wieku:

A young lady, rather good looking, and of good address, desires the acquaintance of a gentleman of wealth (none other need apply), with a view to matrimony. (podkreślenie moje – T.)

The advertiser, a successful young business man of good education, polite manners and agreeable address, having recently amassed a fortune and safely invested the same, wishes to meet with a young lady or widow.

Z cyklu ‘kiedyś to byli…’ – oto co znalazłem dla czytelników bloga w okolicy La Scali:

Czytaj dalszą część »

Naukowcy odkryli sekret sukcesów naukowych?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 22.08.2010 | Komentarze (15) »

Gregory Webster dokonał analizy około 54 000 tekstów naukowych, który ukazały się w Science w latach 1901-2000 i odkrył bardzo wyraźną korelację pomiędzy liczbą źródeł, które autor artykułu w nim cytuje a tym ile razy artykuł jest później cytowany. Zdaniem Webstera, zjawisko to statystycznie wyjaśnia nawet połowę wariancji w liczbie cytowań poszczególnych artykułów. Co więcej, zdaniem Webstera wspomniana korelacja rosła przez cały XX wieku.

Poniższy wykres przedstawia omawiana korelację przy uwzględnieniu ilości stron artykułów:

Za Gregory Webster

Za Gregory Webster

Badania są o tyle interesujące, że liczba cytowań, w świecie desperacko szukającym kwantytatywnych sposobów oceny wyników uchodzi za jeden z istotnych wskaźników rozwoju naukowego. Zdumiewa mnie natomiast wyjaśnienie Webstera, który od zaobserwowanej korelacji do związku przyczynowo-skutkowego przechodzi za pomocą teorii ‘ja Ciebie cytuję, a Ty mnie’. Daleki jestem od zaprzeczania, że taki efekt istnieje – to zjawisko da się nawet zaobserwować w blogosferze.

Zdumiewa mnie natomiast fakt, że nikt nie pochylił się nad najbardziej oczywistym rozwiązaniem zagadki. Otóż, ja nie wiem jak sytuacja wygląda w naukach ścisłych czy przyrodniczych oraz jak sytuacja wygląda na poziome uznanych naukowców. Mogę jednak powiedzieć, że na poziomie magistrów i doktorantów, w naukach społecznych, liczba cytowanych źródeł jest ściśle skorelowana… z jakością przeprowadzonych badań. Oczywiście są wyjątki, świetne artykuły z małą ilością cytowanych źródeł i słabe teksty ‘upstrzone’ cytowaniami. Generalnie jednak, solidnie przeprowadzone badania polegają między innymi na zapoznaniu się z możliwie szerokim zakresem literatury a to skutkuje częstym cytowaniem. W tym przypadku korelacja pomiędzy liczbą cytowań w artykule i liczbą cytowań artykułu byłaby wynikiem faktu, że obydwa wskaźniki skorelowane są z merytoryczną jakością artykułu.

A jakie są Wasze spostrzeżenia?

Inwestowanie w nieruchomości – jak? (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 21.08.2010 | Komentarze (2) »

Czy aby wszystkie możliwości inwestycyjne, mające w nazwie słowo “nieruchomości” bądź jakieś ich warianty obcojęzyczne, rzeczywiście mają jakieś powiązanie z nieruchomościami?

Jeśli chodzi o “jakieś” powiązanie, to na pewno ono występuje. Jednak są i takie produkty inwestycyjne, które delikatnie mówiąc z nieruchomościami mają niewiele wspólnego.

Dzisiaj kolejna porcja “nieruchomościowych” aktywów:

Czytaj dalszą część »

To normalne, że gospodarczy środek ciężkości się przesuwa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 21.08.2010 | Komentarze (8) »

Paul Kedrosky zamieścił na swoim blogu mapę, która moim zdaniem bardzo wiele wyjaśnia w dyskusji o przemieszczaniu się siły gospodarczej z państw rozwiniętych do gospodarek wschodzących, przede wszystkim Chin, Indii i innych państw Azji. Myślę, że można powiedzieć, że globalny gospodarczy środek ciężkości przemieszcza się na południe i na wschód. To chyba bardziej trafny opis niż stwierdzenie, że przesuwa się z Oceanu Atlantyckiego nad Pacyfik.

Otóż, proces tez wyda się zupełnie normalny gdy spojrzymy na rozmieszczenie światowej populacji na poszczególnych długościach i szerokościach geograficznych:

Za Paul Kedrosky

Za Paul Kedrosky

Proces globalizacji pozwolił miliardom ludzi w państwach wschodzących zmniejszyć przepaść dzielącą ich do społeczeństw rozwiniętych. Nie stało się to wskutek zubożenia bogatych społeczeństw, to raczej zamożność państw wschodzących rosła szybciej. Przy zdecydowanej przewadze demograficznej państw wschodzących musi to oznaczać wzrost ich znaczenia w globalnej gospodarce.

Do przeczytania: 20.08.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Świat dnia 20.08.2010 | Komentarze (14) »

Nowa porcja linków na weekend:

W nawiązaniu do tekstu o tym jak rozpoznać, ze prezes kłamie chciałbym zwrócić uwagę na interesujące badania, które przeprowadzono w Polsce, a których celem było ustalenie jak wielkość zaangażowania zarządu i rady nadzorczej w spółkę (mierzona udziałem w kapitale akcyjnym) wpływa na skłonność spółek do podawania zawyżonych wyników finansowych przed debiutem na rynku publicznym i przed audytem oraz skłonność do odrzucania zasad Dobrych Praktyk. Tutaj znajduje się omówienie badań na blogu Grzegorza Zalewskiego a tutaj oryginalna praca. To jeden z wykresów:

Za Inga Kowalewska

Za Inga Kowalewska

Dziewczynka wprowadziła sporo zamieszania na rynki towarów rolnych. Fenomen klimatyczny istotnie wpływa na plony kluczowych zbóż i roślin przemysłowych a tym samym na notowania cen tych surowców. Poniżej mapa z artykułu w Finacial Times o wpływie Dziewczynki na rynki rolne.

Za Financial Times

Za Financial Times

Nawet Puls Biznesu napisał o wystąpieniu 12 sierpnia 2010 Omenu Hindenburga na Wall Street. Bespoke zwraca uwagę na pewne nieścisłości przy analizie tego wskaźnika. Jedną z zasad Omenu Hindenburga jest wystąpienie wysokiej liczby walorów osiągających nowe maksima i nowe minima na nowojorskiej giełdzie. Problem polega na tym, że wiele z papierów, które 12 sierpnia osiągnęły nowe maksima nie było akcjami zwykłymi lecz raczej papierami dłużnymi zapakowanymi w  papiery udziałowe. Czy takie walory rzeczywiście można użyć do mierzenia rozchwiania nastrojów na rynku akcyjnym?

Czytaj dalszą część »

Rynek stadny – raj czy piekło dla indywidualistów?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 19.08.2010 | Komentarze (4) »

W ostatnich kilku tygodniach bardzo dużo napisano o rosnących korelacjach pomiędzy poszczególnymi rynkami akcyjnymi oraz w obrębie poszczególnych rynków. W wielu przypadkach korelacja pomiędzy rynkami czy akcjami osiągnęła lub przekroczyła poziomy z jesieni 2008 roku choć żadnego szoku na miarę upadku Lehman Brothers nie było.

Niedawno, Bespoke zwrócił uwagę na inną manifestacje fenomenu stadnego rynku – rosnącą liczbę dni, w której wartość netto wskaźnika A/D line osiąga w indeksie S&P 500 poziom 400 lub więcej. A/D line to wskaźnik pokazujący różnicę pomiędzy liczbą rosnących spółek a liczba spadających spółek. Wartość netto A/D line powyżej 400 wskazuje więc, że ponad 400 spółek z liczącego 500 walorów indeksu S&P podążało w tym samym kierunku – albo traciło albo zyskiwało na wartości.

Za Bespoke

Za Bespoke

Jak można zauważyć liczba sesji z wartością netto A/D line powyżej 400 wzrosła znacząco w ostatnich latach. Od początku lat 90’ do 2006 roku nie przekraczała 20 rocznie. W 2007 roku wzrosła do ponad 30, a w ostatnich trzech latach sięgała 50 (w 2010 roku osiągnie tyle przy założeniu, że trend od początku roku do sierpnia się utrzyma). O ile jednak w latach 2007-2009 zjawisko to można było tłumaczyć silnymi trendami na rynku, najpierw bessą a potem hossą to w 2010 roku występuję ono przy trendzie bocznym.

Czytaj dalszą część »

Inwestowanie w nieruchomości – jak? (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 19.08.2010 | Komentarze (1) »

Zwykło się sądzić, że nieruchomości to inwestycja pewna, zyskowna i mało ryzykowna. Czy pewna, to zależy, kto co przez to rozumie, jeśli chodzi o “pewna” w sensie, że na pewno jest inwestycją, to może to być racja, ale to trochę takie masło maślane. Określenie “pewna inwestycja” raczej wzięło się w przypadku nieruchomości z dwóch pozostałych przymiotów, to znaczy “zyskowna” i “mało ryzykowna”.

Wreszcie, nieruchomości kojarzą się z zakupem domu, bądź mieszkania jako takich – czyli budynków, lub ich części. No i tu jest taka nieścisłość, że inwestowanie w nieruchomości już niekoniecznie może oznaczać powiązanie z jakimiś budynkami, czy gruntami. A już na pewno, jeśli jakiś produkt finansowy ma w nazwie “nieruchomości”, to wcale nie można być pewnym, że za tym hasłem rzeczywiście kryje się jakiś budynek, hala czy kawał ziemi.

Zatem co pod nazwą “nieruchomości” może się kryć w wielu wehikułach inwestycyjnych i jak można inwestować w “nieruchomości”?

Najlepszy dowód na luki w systemie socjalnym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 18.08.2010 | Komentarze (26) »

Przyznać muszę, że znudzony już jestem oklepanymi przykładami nadużywania systemów socjalnych w państwach rozwiniętych. Znudziło mnie uzależnienie od muzyki metalowej, irytują mnie rasistowskie podteksty historii o muzułmanach, którzy żyją wygodnie w Szwecji czy Norwegii utrzymując się z zasiłków za płodzone dzieci. Postanowiłem pomóc krytykom systemów socjalnych i znaleźć porządny przykład na lukę w systemie świadczeń socjalnych.

Pomógł mi w tym Tyler Cowen, który przypomniał artykuł z El Mundo z 2006 roku. Bohaterem tekstu jest Jürgen Hass, 56-letni Niemiec. Na początku lat 90’ był dobrze prosperującym właścicielem firmy (agencji?) ubezpieczeniowej i lokalnym działaczem Partii Liberalnej (FDP?). W 1993 niemieckie państwo dotkliwie go skrzywdziło, skazało na karę więzienia i wysoką grzywnę za wykonywanie zawodu prawnika bez zezwolenia. Stracił biznes, przyjaciół i rodzinę – choć nie wiem czy w tej właśnie kolejności. Poprzysiągł zemstę.

Najwyraźniej w niemieckim systemie socjalnym jest przepis, który nakłada na państwo niemieckie obowiązek opieki nad każdym dzieckiem spłodzonym przez niemieckiego obywatela. Najwyraźniej, miesięczny zasiłek z tego tytułu wynosił w 2006 roku około 500 euro. Najwyraźniej nie miało znaczenie czy dziecko rodzi się w państwie, którym 500 euro ma bardzo dużą siłę nabywczą. Reszty możecie się domyśleć.

Jürgen Hass wędrował po świecie i siał na ile mu na to pozwalały możliwości, a możliwości miał spore. Gdy zabrakło możliwości Hass po prostu uznawał nie swoje dzieci za swoje, wypełniał stosowne dokumenty i w gruncie rzeczy otwierał kolejny program zindywidualizowanej pomocy humanitarnej. Działał w Rumunii, Mołdawii, Ukrainie, Indii, Brazylii i Paragwaju. Przyznaje się do ojcostwa 1000 dzieci choć skromnie podkreśla, że tylko część z tej liczby do jego biologiczni potomkowie. Do 2006 roku państwo niemieckie wydało 3 mln euro na zasiłki dla dzieci spłodzonych lub zaadoptowanych przez Hassa.

Ocenę moralną postawy Hassa zostawiam czytelnikom. Paragwajski system sprawiedliwości miał jakieś obiekcje ponieważ skazał Niemca na 2 i pół roku za fałszowanie dokumentów.

Jednak następnym razem gdy będziecie chcieli podkreślić oczywisty fakt, że w systemach socjalnych są luki użyjcie interesującego przykładu – rozmówcy będą wdzięczni.

Nowa ‘normalność’ czy powrót do historycznego trendu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.08.2010 | Komentarze (2) »

Kilka dni temu globalne media finansowe żyły wiadomością, że w II kw. 2010 roku chińska gospodarka oficjalnie wyprzedziła japońską i stała się drugą największą gospodarką na świecie, po amerykańskiej. Cóż, to rzeczywiście ważne wydarzenie, nie warto jednak tracić z widoku szerszego obrazu.

Przedstawia go poniższy wykres, znany czytelnikom bloga, pokazujący udział poszczególnych potęg gospodarczych w globalnych PKB w okresie ostatnich 2000 lat:

Za The Economist

Za The Economist

Okazuje się, że Chiny i Indie dominowały w światowej gospodarce od początku naszej ery do połowy XIX wieku kiedy zostały wyprzedzone przez połączone siły gospodarek euro-atlantyckich (USA, UK, Francji, Włoch i Niemiec). Dopiero pod koniec XIX wieku pierwsze państwo z regionu euro-atlantyckiego, oczywiście USA, stało się największą gospodarką na świecie. Następne siedemdziesiąt lat to okres dalszego osuwania się gospodarek Chin i Indii w rankingu. W 1970 roku Indie i Chiny wytwarzały mniej niż 8% globalnego PKB, choć jeszcze w 1820 roku produkowały ponad połowę światowego PKB. To co obserwujemy obecnie to po prostu powrót do historycznego trendu.

Zresztą na chińską gospodarkę należy patrzeć pod jeszcze innym kątem. Chińska gospodarka potrzebować będzie jeszcze kilka lat by pod względem rozwoju dogonić Albanię, Jamajkę czy Tunezję (choć, co dla wielu czytelników zabrzmi sensacyjnie, przegoniła już Ukrainę!). Skupianie się jedynie na wielkości PKB, bez zwracania uwagi na PKB per capita nie ma większego sensu.

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player