Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Sztuczki i kruczki w nieruchomościach (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 12.10.2010 | Komentarze (3) »

Kontynuacja tematu zbyt optymistycznych opisów nieruchomości, jakie mamy okazję odnaleźć w Internecie – w portalach z nieruchomościowymi ogłoszeniami.

Wczorajszy opis tyczył się głównie nieścisłości odnośnie stanu technicznego – tego z ogłoszenia i tego rzeczywistego. Z jednej strony opis nieco długawy, a z drugiej – na pewno, jeśli chodzi o stan techniczny, to i z pięć postów dałoby się napisać i treść w żadnym by się nie dublowała.

Chyba jednak nie to jest moim celem, na rynku jest sporo dobrych książek, które temat stanu technicznego na poziomie książkowo – teoretycznym wyczerpują.

W tym zakresie mogę jedynie powtórzyć słowa piosenki:

Przeżyj to sam…

Nic tak nie uczy, jak widziane na własne oczy cuda techniki podwórkowej i pomysłowość ludzi, niekoniecznie powodowana jakąś uznaną technologią (no chyba, że jest taka technologia np. mocowania przedmiotów drucikiem miedzianym “na skrętkę” :P ).

Źródło: skyscrapercity.com

Źródło: skyscrapercity.com

Czytaj dalszą część »

Rynek chodzi swoimi drogami

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 11.10.2010 | Komentarze (6) »

Zwróciła dziś moją uwagę reakcja rynku na komunikat przekazany przez syndyka Techmexu. Syndyk poinformował inwestorów, że trzy dni temu powziął informację, że zarząd Techmexu, 14 maja 2010 roku, postanowił zgodnie z odpowiednimi przepisami, opóźnić publikację bardzo ważnej, cenotwórczej informacji. Informacja ta dotyczyła zainteresowania pewnego inwestora dokapitalizowaniem Techmexu. W tym czasie, w maju 2010 roku ówczesny zarząd Techmexu prowadził z tym inwestorem negocjacje.

Komunikat, którego publikacje, za zgodą KNF, opóźniono (de facto do dzisiaj) kończył się paragrafem: Spółka zamierza przekazać informację o prowadzonych negocjacjach, niezwłocznie po spełnieniu następujących okoliczności: po uzyskaniu informacji od inwestora o pozytywnym zakończeniu negocjacji z wierzycielami Spółki lub po ewentualnym negatywnym zakończeniu negocjacji prowadzonych z inwestorem przez Spółkę, nie później jednak niż do dnia 30 lipca 2010r.

Sprawdziłem komunikaty Techmexu i nie dostrzegam żadnej informacji o zakończeniu rokowań z potencjalnym inwestorem. Co prawda, 17 maja 2010 sąd ogłosił upadłość Techmexu a na początku lipca zmarł prezes zarządu Techmexu, ale nie zmienia to faktu, że ciągłość władzy w spółce została zachowana i fakt, że komunikat ten opublikowany został dopiero dziś zakrawa na skandal.

Tym większy skandal, że zachowanie kursu Techmexu sugeruje, że część uczestników rynku mogło wiedzieć o utajnionym komunikacie:

Czytaj dalszą część »

Sztuczki i kruczki w nieruchomościach (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 11.10.2010 | Skomentuj »

Każdy, kto kiedykolwiek szukał nieruchomości przez Internet wie, że to, co jest tam powypisywane w ogłoszeniach można podzielić na dwie kategorie:

  • Bajki wyssane z palca (niekoniecznie duża objętość)
  • Wyjątkowo skąpy opis

Skąpe opisy można jedynie skwitować tak, że wypadałoby podać jakieś informacje, chociażby w jakiej mniej więcej okolicy (spokojna, przemysłowa itp.) znajduje się oferowana nieruchomość, co jest w pobliżu (szkoły, przystanki, sklepy, przychodnie) i ewentualnie sugestia, pod jaki cel nieruchomość nadawałaby się najbardziej, jeśli nie mieszkaniowy.

Niestety czasami i zdjęcia nie ma…

Szerzej natomiast omówię drugą kategorię:

Nadmierne kolorowanie rzeczywistości w ogłoszeniach.

1234

Czytaj dalszą część »

Blaski i cienie publicystyki ekonomicznej

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 10.10.2010 | Komentarze (30) »

Prof. Gregory Mankiw, jeden z gospodarczych doradców Busha juniora i szanowany profesor ekonomii, napisał inspirujący tekst o tym jak bardzo brak przedłużenia cięć podatkowych z 2003 roku pozbawi go motywacji do cięższej pracy. Mankiw wyszedł od kwoty 1000 USD, która po trzydziestu latach i wielu inwestycjach zamienić się powinna w 10 000 USD na kontach potomków profesora w utopijnym świecie wolnym od podatków. W świecie podatków Obamy na kontach jego dzieci znajdzie się jedynie 1000 USD co zdaniem profesora implikuje 90% stawkę podatkową. W świecie podatków Busha stawka podatkowa wynosiłaby 80% i o te właśnie pieniądze (1000 USD) swoim piórem i intelektem walczy profesor Mankiw.

Cóż, moim zdaniem te 90% nie brzmi wystarczająco katastroficznie. Proponuję więc by Mankiw swoje pieniądze zainwestował w sieć kasyn a następnie przekazał dzieciom w postaci papierosów. Pozwoliłoby to efektywnej stawce podatkowej zbliżyć się do magicznych 99%.

Winny jestem czytelnikom podstawową informację. Brak przedłużenia cieć podatkowych kosztowałby Mankiwa dokładnie 46 USD od każdego dodatkowego tysiąca. Jak z tych 46 dolarów Mankiw osiąga 9000 dolarów, które jego rodzina ‘traci’ wskutek istnienia systemu podatkowego nie jest tajemnicą dla nikogo kto zna potęgę procentu składanego – istotne obniżenie kwoty wyjściowej znacząco obniży wartość inwestycji po 30 latach.

Nie chciałbym jednak żartować z retorycznej sztuczki Mankiwa lecz zachęcić czytelników by zechcieli wyszukać ewidentne błędy merytoryczne i logiczne w artykule profesora Mankiwa. Proszę zobaczyć ile można ich znaleźć w krótkim fragmencie: If I invested it in the stock of a company that earned, say, 8 percent a year on its capital, then 30 years from now, when I pass on, my children would inherit about $10,000 (…) And that saving no longer earns 8 percent. First, the corporation in which I have invested pays a 35 percent corporate tax on its earnings. So I get only 5.2 percent in dividends and capital gains.

Zaczynamy. Profesor Mankiw na potrzeby uprawianej przez siebie publicystyki zakłada 5,2% realnej rocznej stopy zwrotu z rynku akcyjnego w najbliższych trzydziestu latach (8% dotyczy świata bez podatków). Czy to rozsądne?

Andrew Lapthorne z Societe Generalne szacuje ten wskaźnik na 3% przed kosztami transakcyjnymi. Lapthorne nie jest wyjątkowym pesymistą.

Profesor Mankiw zakłada, że podatki redukują zyski przedsiębiorstw w USA o 35%. Pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, w reprezentatywnym dla amerykańskiego rynku akcyjnego, indeksie S&P 500 korporacje osiągają około połowę swoich przychodów poza USA. Likwidacja podatków w USA nie miałaby znaczenia dla tych przychodów. Po drugie, używana przez Mankiwa liczba 35% nie jest efektywną stawką podatkową! Ta ostatnia, według różnych badań wynosi około 25%-30%.

Ale to nie koniec. Można zapytać ile wynosiłyby zyski Exxonu, gdyby pozbawiony podatków rząd USA nie wydawał 600 mld USD na rocznie na utrzymanie potęgi militarnej, która de facto ochrania interesy amerykańskich firm poza granicami USA. Ile przedsięwzięć Exxonu zostałoby znacjonalizowanych gdyby nie istniała groźba natychmiastowej interwencji największej potęgi militarnej na świecie? A ile zarabiałby Microsoft gdyby nie istniał aparat sprawiedliwości zdolny egzekwować prawa chroniące własność intelektualną? Ile legalnych kopii Windows sprzedałoby się gdyby nikt nie ‘ścigał’ za rozpowszechnianie podrobionych programów?

Oczywiście, wzięcie pod uwagę tych czynników zmniejszyłoby siłę ekonomicznej propagandy zawartej w artykule Mankiwa. Doskonale rozumiem, że publicystyka ekonomiczna ma swoje prawa i nie podlega rygorom badań naukowych. Z tym większą radością zauważam więc, że całym swoim tekstem Mankiw potwierdził argument przeciwników utrzymania cieć podatkowych dla najbogatszych. Argument ten opiera się na założeniu, że najbogatsi nie wydadzą pozostawionych im pieniędzy lecz je zainwestują (zaoszczędzą). Tymczasem amerykańska gospodarka potrzebuje najbardziej odbudowy popytu – argumentują przeciwnicy utrzymania cięć podatkowych dla najbogatszych.

Zanim zaczniesz dyskusję o polskiej służbie zdrowia… Cz: II

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 09.10.2010 | Komentarze (9) »

Jeszcze dwa wykresy jestem winny czytelnikom w projekcie przygotowania podstaw merytorycznych do dyskusji o służbie zdrowia. Generalnie, dużo łatwo jest określić poziom wydatków na ochronę zdrowia niż zbadać efektywność systemu ochrony zdrowia. Takie wskaźniki, jak liczba szpitalnych łóżek czy liczba lekarzy (na 1000 mieszkańców) nie muszą się przekładać na jakość świadczonych usług. Z drugiej strony, takie wskaźniki jak przewidywana długość życia czy liczba zgonów na raka (na 1000 mieszkańców) mogą być uwarunkowane czynnikami kulturowymi, na przykład trybem życia i dietą. Choć z drugiej strony, nikt nie ma przecież wątpliwości, że profilaktyka jest częścią fundamentalnych zadań systemu ochrony zdrowia.

Zobaczmy najpierw porównanie wydatków na ochronę zdrowia per capita z liczba lekarzy na 1000 mieszkańców:

Za OECD

Za OECD

Jeśli coś wynika z tego wykresu, to fakt, że ‘nasycenie’ systemu ochrony zdrowia lekarzami jest nie najlepszym wskaźnikiem efektywności służby zdrowia.

Spójrzmy więc na wykres pokazujący wydatki per capita i oczekiwaną długość życia przy urodzeniu:

Czytaj dalszą część »

Domowy budżet na kartce

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 09.10.2010 | Komentarze (3) »

Jak ten czas leci…

Niedawno składałem Czytelnikom życzenia szczęśliwego Nowego Roku, a tu niebawem znowu przyjdzie mi to zrobić. Wakacje przemknęły nawet nie wiem kiedy, niestety rozluźniłem swoje podejście do domowego budżetu i po przeglądzie podsumowującym miesiące wakacyjne plus wrzesień, widzę, że najlepiej trzymać się ściśle planu, bo kupa forsy też umknęła mi nie wiem kiedy.

Te kilka miesięcy w obrębie finansów mógłbym określić cytatem:

Jedz, pij, a popuszczaj pasa

Czytaj dalszą część »

Zanim zaczniesz dyskusję o polskiej służbie zdrowia… Cz: I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 08.10.2010 | Komentarze (28) »

Cóż, najwyższy czas by dodać do listy zarzutów wobec mojego bloga kolejny: udostępnianie istotnych danych statystycznych ułatwiających dyskusję o ważnych kwestiach gospodarczych i społecznych. Proszę dopisać ten zarzut tuż pod ‘tłumaczeniem abstraktów badań naukowych’ – mojego ulubionego, stawiającego mnie tuż obok Tylera Cowena, Marka Thomy czy Robina Hansona i wielu innych blogerów, którzy referują abstrakty badań naukowych (z uwzględnieniem  przepaści w dorobku naukowym, która dzieli mnie i wymienionych blogerów).

Temat wydatków na służbę zdrowia podjąłem już kilka miesięcy temu. Dyskusję wtedy zepsuł fakt, że nie wszyscy komentatorzy zrozumieli, że podałem wielkość wydatków na służbę zdrowia jako odsetek PKB – a więc w formacie, który uwzględnia różnice w zamożności. Jaki przyświeca mi cel? Idę pod prąd i próbuję pokazać, że system ochrony zdrowia w Polsce jest relatywnie (z uwzględnieniem poziomu gospodarczego Polski) niedofinansowany. Poniższy wykres przedstawia wydatki na służbę zdrowia (całkowite: sektora prywatnego i publicznego) jako odsetek PKB (oś OY, w procentach) oraz per capita (na osobę) z uwzględnieniem siły nabywczej (oś OX, w USD) wśród państw OECD. Można więc porównać Polskę nie tylko z Niemcami czy z USA ale także ze Słowacją czy Węgrami:

Za OECD

Za OECD

Co się okazuje? W kontekście wydatków na służbę zdrowia jako odsetka PKB, tylko trzy państwa OECD wydają mniej niż Polska: Turcja, Meksyk i Korea. Trzy państwa regionu CEE, Czechy, Węgry i Słowacja, wydają 0,4 punktu procentowego, 1,0 pp. I 1,3 punktu procentowego więcej. Jeden punkt procentowy to około 12 mld złotych dodatkowych wydatków na służbę zdrowia. W USA na ochronę zdrowia wydaje się 2,5 razy więcej niż w Polsce – licząc jako odsetek PKB!

W kontekście wydatków per capita, tylko Turcja i Meksyk wydają w OECD mniej na ochronę zdrowia niż Polska. Na Węgrzech wydatki na ochronę zdrowia są o 40% wyższe, na Słowacji o 50% wyższe, a w Czechach o 60% wyższe. W USA są szesnaście razy wyższe!

Zobaczmy teraz, pierwsze lepsze dane pokazujące efektywność systemu ochrony zdrowia, choćby śmiertelność niemowląt:

Czytaj dalszą część »

Nomura o cenach surowców rolnych

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.10.2010 | Komentarze (22) »

Dziesięcioprocentowy wzrost cen pszenicy na chicagowskiej giełdzie to dobry pretekst by zwrócić uwagę czytelników na interesujący raport analityczny, który przygotował Nomura. Japoński bank inwestycyjny prognozuje wzrost cen żywności w nadchodzących latach, którego głównym determinantem będzie rosnący popyt z państw wschodzących. Wzrost wspomnianego popytu będzie miał dwa źródła – wzrost liczby ludności i wzrost zamożności, którego skutkiem będzie zmiany w diecie: zwiększenie ilości przyjmowanych kalorii i zastąpienie produktów roślinnych produktami zwierzęcymi.

Tutaj potrzebna jest fundamentalna uwaga: otóż ta sama ilość 1000 kalorii dostarczona organizmowi przez produkty roślinne, na przykład przetwory zbóż (chleb, makaron) wymaga na wytworzenie dużo mniejszej ilości ziemi uprawnej, wody, energii i pracy niż dostarczona przez produkty zwierzęce, na przykład zrazy wołowe.

W tym miejscu potrzebna jest druga uwaga: wielu czytelników zignoruje raport Nomury ponieważ w dużym stopniu opiera się on na ekstrapolacji historycznych trendów. Nie pozostaje mi nic innego niż napisać, że taka metoda niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw ale jest najlepszą jaką obecnie dysponujemy.

Czas na dwa podstawowe wykresy. Pierwszy wykres przedstawia dochodową elastyczność popytu na trzy typy surowców: zboża, energię i metale w czterech grupach zamożności (według dochodu narodowego per capita). Innymi słowy, wykres przedstawia o ile się zwiększy popyt na zboża, surowce i metale gdy dochody wzrosną o 10%:

Za Nomura

Za Nomura

Co się okazuje? Wzrost zamożności przekłada się na istotny wzrost popytu na zboża w państwach najbiedniejszych: o niskich dochodach lub niższych średnich dochodach. W przypadku wyższych średnich dochodów i wysokich dochodów ten efekt jest minimalny i zanika – najzwyczajniej w świecie, bogaci ludzie zarabiają tyle, że wzrost dochodów nie pływa na ilość konsumowanych przez nich żywności ani na zmianę diety (nie można jeść samego mięsa!)

Czytaj dalszą część »

Ostatnie wolne mieszkania

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 07.10.2010 | Komentarze (5) »

Tak sobie od czasu do czasu lubię wstąpić na kawę do mojej ulubionej kawiarni, a kiedy na tę kawę jadę na peryferia miasta, przejeżdżam koło nie najnowszego już osiedla, wybudowanego jakieś 2 lata temu.

Grubo (na prawdę grubo) ponad rok temu na jednym z budynków tego osiedla zawisła wielka płachta z równie wielkim napisem:

“Ostatnie wolne mieszkania”

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 06.10.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 06.10.2010 | Komentarze (24) »

Porcja linków. Uwaga, dzisiejsza porcja należy w większości do kategorii ‘ciekawostki’. Kompletnie nieprzydatne w inwestowaniu – co piszę by nikt nie narzekał…

Niezwykle przydatny tekst dla osób planujących wstąpić w związek małżeński. Robin Hanson omawia badania empiryczne o zawodach najbardziej i najmniej podatnych na rozwody (z uwzględnieniem pewnych demograficznych czynników). Najwyższy wskaźnik rozwodów notują:

  • tancerze i choreografowie
  • barmani
  • masażyści
  • pracownicy kasyn

Najniższy wskaźnik rozwodów notują:

  • inżynierowie rolnictwa
  • inżynierowie w dziale sprzedaży (to chyba przedstawiciele handlowi z wykształceniem inżynierskim)
  • inżynierowie nuklearni
  • optometrycy

Hanson podaje podobne statystyki z początku XX wieku.

Barry Ritholtz w bardzo mądrym tekście o błędzie w definiowaniu sporu ideologicznego w ramach: prawica kontra lewica czy Republikanie kontra Demokraci. Według Ritholtza prawdziwy spór toczy się na płaszczyźnie prawa jednostek kontra korporacje. Ja zamieniłbym korporacje na wielki biznes a następnie podpisałbym się pod diagnozą Ritholtza, nie ukrywam, głównie dlatego, że jest to także moja własna diagnoza.

Dobra wiadomość: znów działa blog Best of Wikipedia. To jest sposób w jaki ludzie świadomi swoich potrzeb intelektualnych marnują swój czas gdy pozostali ludzie przeglądają Kundelka. Wczoraj, na prywatnej sesji unikania wzięcia się do pożytecznej pracy, dowiedziałem się o:

  • nowatorskiej metodzie ewangelizacyjnej
  • rosyjskich psach antyczołgowych – to jest fenomenalne (choć bezdennie smutne)! Rosjanie popełnili dwa błędy w szkoleniu psów, które miały być psami-samobójcami atakującymi niemieckie czołgi. Po pierwsze, szkolili psy przy stojących a nie poruszających się czołgach. Okazało się wejść pod stojący czołg jest łatwiejsze dla psa niż wejść pod jeżdżący czołg. Po drugie, szkolili psy na rosyjskich czołgach. Okazało się, że na polu walki psy nienajlepiej radziły sobie z odróżnianiem niemieckich i rosyjskich czołgów. Polecam też informację o planie dwóch milionów psów, które miały zaatakować wyspy japońskie pod koniec II wojny.
  • zabawach elit w średniowieczu – jeden papież nie przepadał za swoim poprzednikiem, więc wykopał go z grobu, posadził na tronie i odbył nad nim sąd
  • zasadzie ‘głupek w pośpiechu’, czyli o tym, że jeśli dwie rzeczy są na tyle różne, ze tylko głupek w pośpiechu nie byłby w stanie ich odróżnić to nie ma mowy o złamaniu praw autorskich, etc

Cytat tygodnia: gdyby efekt pewności wstecznej (hindsight bias) i efekt potwierdzania (confirmation bias) miały dziecko to nazywałoby się złudzenie teksańskiego strzelca wyborowego (Texas sharpshooter fallacy). Świetny tekst wyjaśniający logiczne błędy stojące za przywiązywaniem uwagi do logicznych wzorów, które są efektem losowości. Przy okazji, w weekend, na Podkarpaciu, widziałem Pana z różdżką szukającego miejsca na budowę studni. Czterdzieści lat po lądowaniu  człowieka na księżycu.

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player