Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Funduszowe hity i kity (3)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 19.10.2010 | Komentarze (3) »

Przy okazji tego króciutkiego cyklu gdzieś mi umknęło, że mam dopisać do niego jeszcze jeden post. Dzisiaj o kolejnym niewypale:

funduszach mających zarabiać bez względu na warunki rynkowe

Cały pomysł polega na tym, że mogą robić co tylko chcą (nie dosłownie, ale w sporym uproszczeniu), byle tylko z roku na rok powiększać portfele klientów i najlepiej o większy procent, niż dają obligacje, czy lokaty.

Biorąc powyższe pod uwagę i zakładając, że fundusz deklarację wypełni, pewnym paradoksem wydaje się określenie tego typu funduszy jako wyjątkowo ryzykownych, bardziej nawet ryzykownych niż fundusze akcyjne. No bo skoro fundusz ma zarabiać z roku na rok, w dodatku więcej, niż lokata, to jakie kryje się w tym ryzyko?

Czytaj dalszą część »

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o geopolityce metali ziem rzadkich

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.10.2010 | Komentarze (15) »

Problem podaży metali ziem rzadkich na światowych rynkach regularnie wraca na czołówki mediów wraz z kolejnymi ograniczeniami chińskiego eksportu tych surowców. To o tyle interesujące, że w mojej opinii niewielu ludzi zdaje sobie sprawę jak niezbędne dla współczesnej gospodarki są te surowce. Metale ziem rzadkich używane są w produkcji sprzętu elektronicznego (ekrany, magnesy trwałe i baterie), w przemyśle motoryzacyjnym (baterie i katalizatory), w przemyśle samolotowym i rakietowym (części silników), w diagnostyce medycznej, przemyśle militarnym (radary, lasery, etc).

Kluczowa informacja brzmi tak: Chiny kontrolują obecnie około 97% rynku metali ziem rzadkich. Poważnie rozważają całkowity zakaz eksportu tych surowców.

Druga ważna informacja brzmi tak: metale ziem rzadkich, wbrew pozorom, nie są na Ziemi rzadkie. W niskich stężeniach występują praktycznie wszędzie. Problemem jest znalezienie złóż, w których występowanie metali ziem rzadkich, czyni ich produkcję ekonomicznie opłacalną. Co ciekawe, Chiny kontrolują około 57% rezerw metali ziem rzadkich, dużo mniej niż 97% rynku:

Za Cindy Hurst

Za Cindy Hurst

Trzecia ważna informacja brzmi tak: Chiny kontrolują 97% rynku metali ziem rzadkich ponieważ przez ostatnie dwie dekady mocno subsydiowały ich produkcję (a także produkcję półproduktów opartych o MZR) oraz wyłoży gigantyczne publiczne pieniądze na rozwój badań w tej dziedzinie. W ten sposób usunęły z rynku konkurentów i zdobyły monopolistyczną pozycję, czego nie mogę poddać pod rozwagę naiwnym wielbicielom wolnego rynku.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 17.10.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 17.10.2010 | Komentarze (5) »

Nowa porcja linków:

W ostatnich dniach Google poinformowało o zaangażowaniu w projekt samochodu z auto-kierowcą, w projekt budowy gigantycznej farmy wiatrowej na wschodnim wybrzeżu USA oraz… projekt budowy tanich mieszkań pod wynajem (ze względu na bardzo korzystne ulgi podatkowe). Myślę, że wkrótce łatwiej będzie powiedzieć czym Google się nie zajmuje niż czym się zajmuje. To rodzi istotne pytanie: czy dywersyfikacja wyjdzie Google na dobre?

Timothy Noah o wielkiej dywergencji czyli nierównościach gospodarczych w USA. Cykl artykułów, w których autor poszukuje przyczyn powiększania się nierówności dochodowych i majątkowych w USA.

Interesujący tekst o ekonomii giełdowego spamu. Na czym polega to zjawiska wie każdy kto zostawił kiedyś swój adres mailowy na podejrzanej stronie z poradami inwestycyjnymi. Spam giełdowy dotyczy z reguły mało płynnych, śmieciowych spółek. Nadawcy obiecują kilkuset-procentowe zyski i naganiają na zakup konkretnej firmy. W tym miejscu muszę zapytać: czy zauważyliście to zjawisko w Polsce?

Dystrybucja dochodów w państwach OECD – interesujące wykresy, na których znajduje się także Polska, pokazujące nierówności dochodowe w państwach OECD.

Dwa artykuły, które przydadzą się wszystkim:

Z serii, bajty, niepotrzebnej wiedzy:

Mapy stereotypów, czyli świat oczami poszczególnych narodów. Tutaj, Europa według Polaków:

Za Mapping Stereotypes

Za Mapping Stereotypes

A co Wy przeczytaliście interesującego?

Wymarzony dom za 350 PLN miesięcznie

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 17.10.2010 | Komentarze (8) »

Czy nie byłoby wspaniale móc tak tanio nabyć dom?

Taki tytuł nosi e-mail reklamowy, nie powiem, jaka firma wysyła takie wiadomości, ale pewnie wielu czytelników domyśla się o którą chodzi.

Po otwarciu e-maila już jest trochę szczegółów, które sprawiają, że oferta trochę traci na atrakcyjności. Dowiaduję się, że rata kredytu hipotecznego wyniosłaby tyle, gdybym wziął  kredyt na 100 000 PLN, zaś kredyt na 200 000 PLN, to rata w wysokości 700 PLN. Innych szczegółów brak (Edycja: Jest jeszcze zastrzeżenie drobną czcionką, którego nie sposób bez powiększenia przeczytać na 10 – calowym netbooku).

Sprawdźmy zatem, jaki to kredyt hipoteczny może cechować się taką ratą.

Do poszukiwań użyję kalkulatora kredytowego znajdującego się na otodom.pl:

  • Kredyt hipoteczny na 30 lat. Wstępne dane, jakie znajdują się w kalkulatorze rat w otodom to:
    - 30 lat, oprocentowanie 5,68%. Rata, przy kwocie 100 000,- wyniesie 590 PLN. Cóż, od obiecywanych 350 PLN trochę daleko.
    - Dopiero po wstukaniu oprocentowania 1,6% wyskakuje mi rata w przybliżeniu 350 PLN.

    No to teraz odszukując wartości WIBOR, widać, że na pewno reklamującej się firmie doradczej nie chodziło o kredyty hipoteczne w PLN, albowiem sam WIBOR 3 M wynosi 3,82%, WIBOR 6 M jeszcze więcej. Jako, że oprocentowanie hipoteki składa się z WIBOR-u/LIBOR-u oraz marży, nie sądzę, żeby jakiś bank udzielał hipotek z ujemna marżą.
    Jeśli chodzi o LIBOR, to dla Euro sześciomiesięczny wynosi 1,17 %. Bank musiałby więc udzielić kredytu z marżą zaledwie 0,43%, co jest mało realne, skoro kredyty w polskiej walucie mają o wiele wyższe marże.

  • Hipoteka na 40 lat. Dla porównania z okresem 30 – letnim najpierw oprocentowanie 5,68%. Kalkulator w otodom pokazuje mi ratę 528 PLN przy kredycie na 100 000,-. Więc to dalej nie jest obiecywane 350 PLN.
    Dopiero oprocentowanie 2,85% daje ratę w przybliżeniu 350 PLN. Wynika stąd, że marża kredytu hipotecznego w Euro powinna wynieść jakieś 1,65%.

Ok, teraz zostaje tylko sprawdzić, czy obecnie jakiś bank oferuje takie kredyty w Euro – do tego posłuży porównywarka Comperii.

Na początek kredyt na 100 000,- przy całkowitym finansowaniu zakupu nieruchomości kredytem (LTV = 100%). Niestety, oprocentowanie zaczyna się od 4,8% w BOŚ – u, a kończy na 8% w Multibanku.

Zapewne problemem jest LTV, które wyniosło 100%. Zmieńmy więc dane, tak, żeby LTV wyniosło 80%: kwota transakcji 125 000,-; kwota kredytu
100 000,-.

I znowu najniższe oprocentowanie ma BOŚ – 4,75%, a najwyższe Multibank – 7,95%. Co nie zmienia faktu, że nadal daleko jest do poszukiwanych 2,85%.

I ostatnie manipulowanie danymi. LTV = 60%, czyli kredyt 100 000 PLN, zaś wartość nieruchomości około 165 000,-. Niestety, nic to nie daje, bo nadal najniżej oprocentowany kredyt ma 4,75%.

Konkluzja.

Niedawno opisywałem, jak można pocwaniaczyć przy opisywaniu nieruchomości do sprzedaży. Co z tego, że w opisie jest niemalże apartament, skoro w rzeczywistości potencjalny nabywca zobaczy ruderę.

Nieco podobnie jest z takimi reklamami kredytów, na papierze, czy w e-mailu może fajnie to wygląda, tylko jak się ma to do rzeczywistości? Czy nie jest aby tak, że trzeba ściągnąć niewiarygodnymi obietnicami klienta do oddziału? Jak już przyjdzie, to pewnie się zaangażuje i może wyjdzie z tego jakiś deal?

Na wszelki wypadek jednak dodam, że jeśli omawiana dzisiaj firma doradztwa finansowego ma rzeczywiście takie kredyty w ofercie, to proszę o kontakt na e-mail – chętnie z takiej oferty skorzystam. Jej przedstawiciele zapewne będą wiedzieć, że to o ich firmę chodzi.

Pozdrawiam.

Czy pozew przeciwko Goldman Sachs był początkiem lawiny?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 16.10.2010 | Komentarze (31) »

Jeśli to co referuje Felix Salmon jest choć w części prawdą to Wall Street czekają dziesiątki procesów podobnych do tego, którego zapłaceniem gigantycznej kary uniknął Goldman Sachs.

W skrócie wygląda to tak: banki inwestycyjne kupujące grupy (pools) hipotek, by stworzyć z nich obligacje zatrudniały wyspecjalizowaną firmę by sprawdzić czy standardy tworzenia tych hipotek (underwriting standards) są zgodne ze specyfikacjami podanymi przez sprzedawców hipotek. Wyspecjalizowana firma sprawdzała dokładnie kilka, kilkanaście procent hipotek w grupie – to oczywista praktyka jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w dużych transakcjach sekurytyzacyjnych brały udział tysiące kredytów hipotecznych. Wskaźnik odrzuceń, w takich badaniach zlecanych przez sponsorów obligacji opartych na kredytach hipotecznych (RMBS) wynosił nawet kilkadziesiąt procent.

Bank inwestycyjny rezygnował z tych konkretnych, odrzuconych hipotek. Nie rezygnował jednak z całej grupy hipotek (pool) choć wiedział, że odsetek złych (pod względem formalnym) hipotek jest w niej zbliżony do tego w grupie badawczej. Bank inwestycyjny renegocjował więc warunku zakupu i otrzymywał istotne zniżki. Im większe wynegocjował zniżki, tym bardziej zyskowna była transakcja sekurytyzacyjna ponieważ zniżek tych nie przenosił na swoich klientów. Teraz najważniejsza informacja: żaden bank nie informował o tym inwestorów kupujących obligacje powstałe z dzielenia i łączenia hipotek. Banki inwestycyjne domagały się (i otrzymywały) od twórców hipotek zniżek ponieważ kredyty hipoteczne były niższej jakości niż informowali o tym ich twórcy (podmioty udzielające kredytów) ale nie informowały o tym inwestorów kupujących obligacje oparte o te kredyty hipoteczne. Inwestorzy kupujący obligacje (RMBS) nie mieli natomiast technicznych możliwości sprawdzenia jakości procesu tworzenia kredytów hipotecznych.

Czytaj dalszą część »

5 kontrowersyjnych sposobów na duże pieniądze

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 15.10.2010 | Komentarze (3) »

Pieniądze można zarobić w dowolny sposób. Jeden jest bardziej znany, inny mniej. Jeden jest uczciwy, inny nie – w sensie legalności. Wreszcie, jeden jest kontrowersyjny, bo działa na czyjąś szkodę, inny nie. Wokół tego ostatniego podziału wyrosły nawet

fundusze inwestycyjne inwestujące w firmy odpowiedzialne społecznie.

Z drugiej strony pamiętam, że krajowy emitent lokat strukturyzowanych zaoferował kiedyś strukturkę opartą o spółki z grupy branż “grzesznych” – kasyna, producenci alkoholu, tytoniu itp. Inwestycja w takie firmy – abstrahując od  kwestii moralnych zarabiania na uzależnieniach, a więc i nieszczęściach innych ludzi – ma sens. Ma sens właśnie ze względu na znaczną bazę lojalnych wskutek uzależnienia klientów. Natomiast kwestia, że czyjeś zyski są okupione rakiem płuc kogoś innego, albo rozbitą przez alkohol rodziną, nie wyglądają już tak różowo.

Wymieńmy więc, jak można zarabiać w sposób niekoniecznie mile widziany:

Czytaj dalszą część »

Sąd i prokuratura chronią złodzieja?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 15.10.2010 | Komentarze (26) »

Ten tekst spodoba się kilku ludziom – nie będzie w nich danych statystycznych, badań empirycznych, będzie za to moja własna opinia. W gruncie rzeczy podobną tyradę moglibyście usłyszeć w kolejce do lekarza – co wyjaśnia dlaczego takich tekstów piszę niewiele.

Sprawa jest jednak poważna. Gazeta.pl doniosła o maklerze, który ukradł z kont klientów około miliona złotych. Okazało się, ze duży polski bank kompletnie nie nadzorował pracy tego maklera. Mało tego, nie nadzorował pracy całego segmentu usług obracania jednostkami funduszy inwestycyjnych ponieważ, cytuję, nie miał wglądu do specjalnego programu informatycznego, który obsługiwał te transakcje. Potencjalnym klientom Banku Gospodarki Żywnościowej polecam tę informację pod rozwagę.

Bank oczywiście oddał klientom pieniądze a sprawa trafiła do sądu. Makler oddał bankowi 120 000 złotych, do zwrotu zostało 860 000 złotych. Tak się złożyło, ze w czasie śledztwa makler zdołał rozwieść się z żoną i przepisać na nią cały majątek czemu, być może z dobrodusznym uśmiechem przyglądała się prokuratura. Cytuję prokurator: Zrobiliśmy wszystko, aby zabezpieczyć majątek podejrzanego, ale on był sprytniejszy.

A teraz najlepsze. Złodziej nie pójdzie siedzieć. Zawarł układ z prokuraturą. Poddał się dobrowolnie karze i otrzymał cztery lata więzienia w zawieszeniu na sześć lat. Znów cytuję panią prokurator: To rozwiązanie zaakceptował niezawisły sąd, co znaczy, że musiało być trafne. Cóż za argument!

Moje pytanie brzmi: jaki sygnał wysłał sąd i prokuratura do potencjalnych oszustów w białych kołnierzykach? Ja odniosłem wrażenie, że można w Polsce ordynarnie ukraść pierwszy milion, ukryć pieniądze przed wymiarem sprawiedliwości i nie trafić do więzienia.

Zastanawiam się więc czy naprawdę nie ma w Polsce wystarczającej liczby uczciwych polityków by znowelizować Kodeks Karny i wpisać do niego, że jeżeli oszust finansowy, złodziej, etc nie współpracuje w 100% z prokuraturą (nie robi w czasie śledztwa wszystkiego co prokuratura od niego żąda) w kwestii zadośćuczynienia wyrządzonych przez siebie szkód to sąd MA OBOWIĄZEK wymierzyć mu maksymalny możliwy wymiar kary. Czy nie brzmi to rozsądnie?

Jak prokurator może zawrzeć układ z przestępcą, o którym prokurator mówi, że w czasie śledztwa okazał się sprytniejszy od prokuratury i zdołał ukryć ukradzione pieniądze przed wymiarem sprawiedliwości? Sądziłem, że wszelkie mechanizmy łagodzące karę przysługują jedynie oskarżonym, którzy współpracują z wymiarem sprawiedliwości.

Ta historia dotyczy dwóch istotnych kwestii. Po pierwsze, przyzwolenia na łagodne traktowanie przestępców w białych kołnierzykach. Czy ktoś wyobraża sobie, że złodziej, który włamał się do banku, ukradł milion złotych a po złapaniu nie wskazał miejsca schowania łupu mógłby uniknąć więzienia? Po drugie, ignorowania faktu, że jest kategoria przestępców, którzy łamią prawo z kalkulacji. Wysokie kary mogą nie odstraszyć zwykłych złodziejaszków, morderców, przestępców seksualnych ponieważ z reguły nie kalkulują oni opłacalności przestępstwa. Złodzieje w białych kołnierzykach kalkulują.

Nie chcę żyć w państwie, w którym opłacane z moich podatków sądy i prokuratury dają oszustom do zrozumienia, że przywłaszczanie cudzych pieniędzy jest w Polsce ekonomicznie opłacalne NAWET GDY ZOSTANIE SIĘ ZŁAPANYM.

Bezużyteczny jak medialny ekspert

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 14.10.2010 | Komentarze (14) »

Nie mogę uwierzyć, że przegapiłem tak fascynujące badania naukowe. Profesor Philip E. Tetlock przez dwadzieścia lat skrzętnie notował rezultaty prognoz setek medialnych ekspertów: ekonomicznych, politycznych i militarnych. Uzbierał ponad 30 000 krótko i długoterminowych prognoz stworzonych z 90 000 scenariuszy.

Wszyscy uczestnicy jego eksperymentu utrzymywali się z publikowania eksperckich opinii w wymienionych wyżej dziedzinach. Oczywiście, pozostali anonimowi. 64% z badanych posiadało doktorat, 97% wykształcenie wyższe (postgraduate diplomas). Przeciętnie posiadali 12 lat profesjonalnego doświadczenia. Profesor Tetlock nie korzystał z tego co eksperci powiedzieli lub napisali lecz zadawał im konkretne pytania, które zmuszały ich do postawienia prognoz spełniających kryteria SMART. Eksperci z reguły mieli do wyboru trzy odpowiedzi. Na przykład zapytani o poziom długu publicznego USA do PKB w latach 90) mieli przypisać prawdopodobieństwo trzem scenariuszom:

  • pozostanie w granicach 35%-40%
  • będzie powyżej tego poziomu
  • znajdzie się poniżej tego poziomu

Co się okazało? Jak łatwo się domyśleć, kolektywnie eksperci okazali się dużo gorsi od zaawansowanych modeli statystycznych. Przegrali także z prymitywnymi modelami statystycznymi, na przykład opartymi na prostej ekstrapolacji trendu. Mało tego, okazali się nawet gorsi od stada małp rzucającego lotkami – skuteczność ich prognoz wynosiła mniej niż 33% (większość pytań miała trzy scenariusze).

Co ciekawe, profesor Tetlock zauważył istotną korelację pomiędzy medialną popularnością eksperta a słabymi wynikami jego prognoz. Niech Roubini Indeks będzie anegdotyczną ilustracją tego zjawiska.

Czytaj dalszą część »

Nie wykluczam, że w tym roku przejmę Microsoft

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 13.10.2010 | Komentarze (13) »

Tworzenie własnego bloga pozwala na skonfrontowanie własnych, subiektywnych opinii z poglądami większej liczby osób i taki jest właśnie cel tego tekstu. Otóż, chciałbym zwrócić uwagę czytelników na wyjątkowo irytujące mnie sformułowanie używane przez władze giełdowych spółek gdy opowiadają o planach kierowanych przez siebie przedsiębiorstw: ‘nie wyklucza’.

Władze spółek ‘nie wykluczają’ dokonania akwizycji, wypłacenia dywidendy, przekroczenia prognoz, podniesienia prognoz, emisji akcji, wejścia na nowe rynki, sprzedaży aktywów. Wszystko jest możliwe. Proszę zobaczyć:

nie wyklucza

Za Bossa.pl

Mnie zastanawia jaka jest wartość informacyjna owego ‘nie wyklucza’. Dlatego zatytułowałem ten tekst tak a nie inaczej. Czy mogę wykluczyć przejęcie Microsoftu? Jeśli Bill Gates zadzwoni do mnie i zaproponuje mi sprzedaż swoich udziałów za symbolicznego dolara to zapewne się zgodzę. Nie mogę więc wykluczyć przyjęcia Microsoftu. Oczywiście, prawdopodobieństwo takiego zdarzenia zmierza do zera ale pierwszego stycznia 2011 roku nikt nie będzie mógł zarzucić mi manipulacji bo przecież nie obiecałem, że przejmę Microsoft. Nie wykluczyłem takiej możliwości.

Czy podobnie kalkulują władze giełdowych spółek? Nie wiem. Myślę jednak, że wyrażenie ‘nie wykluczam przekroczenia prognoz’ obarczone jest mniejszą odpowiedzialnością niż ‘istnieje duże prawdopodobieństwo, że spółka przekroczy prognozy’. Z drugiej strony, obydwa stwierdzenia nie niosą ze sobą żadnej odpowiedzialności prawnej. Dlaczego więc zarządy giełdowych spółek tak często ‘nie wykluczają’?

Czy są jakieś elementy procesu komunikacji spółek giełdowych z rynkiem, które Was irytują?

Czy 225 mln złotych to dużo?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 12.10.2010 | Komentarze (37) »

W tekście o pasach bezpieczeństwa, przedstawiłem dane OBOP, z których wynika, że 20% Polaków deklaruje, że zapina pasy bezpieczeństwa tylko dlatego, że istnieje taki prawny obowiązek. Korzystając z danych o liczbie wypadków drogowych w Polsce oraz liczbie ofiar śmiertelnych policzyłem, że istnienie prawnego obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa ratuje 150 istnień ludzkich rocznie.

Zgodnie z obliczeniami, jedna ofiara wypadku drogowego kosztuje gospodarkę około 1,5 mln złotych. Z przedstawionych danych wynika więc, że obowiązek zapinania pasów przynosi polskiej gospodarce 225 mln złotych rocznie oszczędności. Gdyby ktoś potrzebował przykładu bardzo mądrych regulacji, które zwiększają dobrobyt społeczeństwa to może wykorzystać obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa. Naturalnie, korzyści z istnienia tego przepisu są większe, gdyż moja naprędce stworzona kalkulacja, nie obejmuje korzyści związanych z niższymi kosztami leczenia lżej rannych, dzięki pasom, ofiar.

Zatrzymajmy się na chwilę przy liczbie 1,5 mln złotych – czyli ekonomicznym koszcie ofiary wypadku drogowego w Polsce. Zgodnie z wyliczeniami Samodzielnej Pracowni Ekonomiki Instytutu Badawczego Dróg i Mostów 1 tyś kilometrów autostrad zmniejszyłby liczbę ofiar śmiertelnych na polskich drogich o 200 osób rocznie a liczbę rannych o 1300. To oznacza, ze kilometr autostrady ‘oszczędza’ 0,2 ofiary śmiertelnej i 1,3 rannego rocznie. Zakładając, że koszt rannego w wypadku drogowym to 1/10 kosztu ofiary śmiertelnej (rannych jest 10 razy więcej niż zabitych) możemy obliczyć, że jeden kilometr autostrady oszczędza rocznie 0,45 mln złotych w postaci niższych kosztów wypadków drogowych.

Koszt budowy kilometra autostrady to 45 mln złotych. Oznacza to, że w okresie kilku pokoleń koszt autostrady ‘zwróci’ się już w postaci poprawy bezpieczeństwa na drogach. A przecież inwestycja w budowę autostrad to przede wszystkim oszczędność w postaci ‘czasu’, która rozlewa się na całą gospodarkę od gospodarstw domowych przez turystykę po spedycję międzynarodową.

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player