Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Wyprzedaże, wyprzedaże… (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 06.02.2010 | Komentarze (1) »

Zima niestety nie chce się jakoś skończyć, przynajmniej w Warszawie. Natomiast kończą się zimowe wyprzedaże. Nie jestem ekspertem od wyszukiwania okazji, ale z wyprzedaży od kilku lat korzystam, jak zapewne prawie wszyscy. Korzystam – znaczy kupuję ciuchy i tyle :)

Nie mam prawie żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o kupowanie na wyprzedażach elektroniki lub sprzętu agd. Dlatego ten wątek pominę. Odnośnie kupowania żywności, kosmetyków i tzw. chemii w promocjach – przymierzam się do oddzielnego wpisu, bo to trochę inny temat.

Wyprzedaże w galeriach handlowych są robione sezonowo i służą przede wszystkim przeczyszczeniu magazynów (czyli pozbyciu się towaru, który nie zszedł) oraz przyciągnięciu klientów do sklepów, którzy przy okazji „wyprzedaży” wydadzą pieniądze na nieprzecenione towary. Czyli chodzi o to, żeby interes się kręcił :) .

Czytaj dalszą część »

Przegląd globalnych rynków kapitałowych: 06.02.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Świat dnia 06.02.2010 | Komentarze (10) »

Niezawodny Bespoke opublikował najświeższe dane dotyczące globalnych rynków kapitałowych: wyniki głównych rynków akcyjnych w 2010 roku oraz zachowanie CDS (credit default swap) na dług rządowy istotnych na gospodarczej mapie państw.

Zacznijmy od credit default swaps. Przypomnę, że CDS pokazują koszt ubezpieczenia rządowych obligacji od ryzyka niewypłacalności. Cena CDS na poziomie 100 (punktów bazowych) oznacza, że roczny koszt ubezpieczenia wartych 10 000 USD obligacji wynosi 100 USD. Im wyższa cena CDS tym większe ryzyko związane z posiadaniem obligacji.

W poniższej tabeli można znaleźć relatywnie bardzo dobre informacje o postrzeganiu przez globalnych inwestorów polskiego długu. Koszt ubezpieczenia polskich obligacji jest już niższy niż koszt ubezpieczenia długu takich państw ze strefy euro jak Grecja, Irlandia, Portugalia, Włochy i Hiszpania! Wyprzedziliśmy wszystkie ‘świnki’ (PIIGS – to akronim stworzony dla tych pięciu państw, taki anty-BRIC). Cała tabela znajduje się poniżej:

Czytaj dalszą część »

Bureau of Labor Statistics potrafi dogodzić każdemu

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 05.02.2010 | Komentarze (19) »

Jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził – głosi stare polskie przysłowie a amerykańskie Bureau of Labor Statistics pokazuje, że jest możliwe. Dziś, BLS opublikowało kolejny raport, który zadowolił zarówno byki jak i niedźwiedzie.

Dwa kluczowe wskaźniki – stopa bezrobocia i zmiana miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (NFP – Nonfarm payrolls) wydawały się pochodzić z dwóch różnych gospodarek. Stopa bezrobocia spadła z 10% do 9,7% (przy prognozach na poziomie 10%). Amerykańska gospodarka straciła natomiast 20 000 miejsc pracy, po utracie 150 000 w grudniu. Jak to możliwe?

Poświęciłem temu problemowi dwa teksty (tutaj i tutaj) więc przypomnę w telegraficznym skrócie. Stopa bezrobocia i NFP pochodzą z dwóch różnych badań. Stopa bezrobocia z ankiety przeprowadzonej wśród gospodarstw domowych (Household Survey Data w ramach Current Population Survey). NFP z badań przeprowadzanych wśród przedsiębiorstw (Establishment Survey Data w ramach Current Employment Statistics). Dlatego często zdarza się, że stopa bezrobocia spada gdy NFP są ujemne lub stopa bezrobocia rośnie gdy NFP są dodatnie.

Zawsze podkreślam, że w przypadku raportów z rynku pracy nie można polegać na głównych danych i trzeba sprawdzać szczegóły. Dlatego wybrałem informacje z dzisiejszego raportu, które zadowolą niedźwiedzie i byki. Zacznijmy od negatywnych sygnałów:

Raporty pokazały dotkliwe rewizje w dół poprzednich danych. Pisałem wczoraj, że dane od kwietnia 2008 do marca 2009 zostaną zrewidowane o 824 000 w dół. Rewizja sięgnęła 930 000. Co więcej, wstępnie zrewidowano dane z okresu marzec 2009 – grudzień 2009 i podano, że gospodarka utraciła o 433 000 więcej etatów niż pierwotnie publikowano. Od początku recesji w grudniu 2007 roku, USA straciły 8,4 miliona miejsc pracy.

Za Calculated Risk

Za Calculated Risk

Fatalnie wyglądają dane o długości pozostawania bez pracy. Ponad 41% bezrobotnych nie ma pracy pół roku i więcej. To 6,3 mln Amerykanów. Bez wątpienia, obecna sytuacja na rynku pracy w USA nie wynika tylko z cyklu koniunkturalnego. To problem strukturalny.

Dzisiejszy raport zawierał także pozytywne sygnały:

Czytaj dalszą część »

Jutro amerykańska gospodarka straci prawie milion miejsc pracy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 04.02.2010 | Komentarze (9) »

Tak naprawdę to nie milion tylko około 824 000 i nie straci ale zostanie opublikowane, że straciła od kwietnia 2008 do marca 2009. Tytuły wpisów na blogu powinny jednak przyciągać uwagę a powyższy  świetnie wywiązuje się z tej funkcji.

Nie wiązałbym także, dzisiejszego zachowania rynku z tą wiadomością. Z trzech ważnych powodów. Po pierwsze, doświadczeni inwestorzy wiedzą, że ‘dzienne’ ruchy na rynku z reguły są tylko ‘szumem’. Po drugie, informacja o zbliżającej się korekcie danych przez Bureau of Labor Statistics, były od dawna znane. Po trzecie, jeśli już szukałbym impulsu do dzisiejszego spadku (tak, jakby rynek, który wzrósł o ponad 60% od dołka bez większej korekty, potrzebował impulsu by spadać) to zwróciłbym uwagę na dzisiejsze dane o nowych podaniach o zasiłek dla bezrobotnych. Dane z dzisiaj, 480 000, połączone z danymi z poprzednich tygodni, sugerują, że gospodarka ma problem z tworzeniem nowych miejsc pracy. Historycznie, gospodarka kreuje nowe miejsca pracy gdy Initial Claims wyraźnie spadają poniżej 500 000. Wróćmy do tematu.

Jutrzejsza rewizja związana jest z modelem birth/death, który Bureau of Labor Statistics wprowadziło w 2000 roku by dane statystyczne lepiej odzwierciedlały zmiany na rynku pracy generowane przez powstające i zamykane przedsiębiorstwa. W tak dużej gospodarce jak amerykańska, każdego miesiąca tworzonych i likwidowanych jest tysiące przedsiębiorstw. Powstają w ten sposób lub są likwidowane miejsca pracy, które nie od razu uwzględniane są w oficjalnych badaniach w ramach CES – Current Employment Statistics. Dlatego BLS stworzyło birth/death model.

Niestety model ma wyraźne braki. Birth/death model jest częścią rozległego systemu raportowania z rynku pracy a te dane, jak wiele wskaźników gospodarczych, raportuje dane gorszę niż są w rzeczywistości na początku ożywienia gospodarczego i pokazuje dane lepsze od ‘realnych’ w czasie recesji. Pokazuje to zestawienie rewizji rocznych danych o zatrudnieniu z ostatniej dekady:

Czytaj dalszą część »

Czysta matematyka

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 04.02.2010 | Komentarze (10) »

Pod moim ostatnim wpisem pojawił się jeden z komentarzy, w którym przedstawiono pewien matematyczny trick. Polegał on na tym, że można wziąć kredyt na 20% w skali roku, zainwestować go na 10% w skali roku i przy okresie pięcioletnim wyjść na swoje.

Jak to jest możliwe?

Czytaj dalszą część »

Niższe rachunki za ogrzewanie (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 03.02.2010 | Komentarze (1) »

W poprzednim poście skupiłam się na zagadnieniu wytropienia i wyeliminowania (a w zasadzie ograniczenia) dróg, którymi ucieka ciepło z naszego domu – przede wszystkim drzwiach wejściowych i oknach.
Jednak zasadniczym sposobem na ograniczenie rachunków za ogrzewanie w moim przypadku jest właściwe używanie grzejników.
Z najbardziej oczywistych, aczkolwiek niedużych rzeczy:

  • Ograniczam do niezbędnego minimum (wyłącznie sytuacje “awaryjne”) suszenie prania na kaloryferze. Pranie z zasady suszę w łazience, na suszarce.
  • Po drugie – zadbałam, żeby grzejniki nie były zastawione żadnymi meblami, tak aby cyrkulacja powietrza była jak najlepsza. Wiadomo, że nie zawsze się da, ale warto o tym pamiętać.
  • Czytałam jeszcze, że można za grzejnikami zamontować ekrany, które będą ograniczały pochłanianie ciepła przez ścianę i będą je odbijały. Ale z drugiej strony czytałam również, że stwarza to idealne warunki do rozwoju grzyba na ścianie :( Trzeba więc uważać, i przytomnie podjąć decyzję.

    Czytaj dalszą część »

Czy potrafisz ‘myśleć liczbami’?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 03.02.2010 | Komentarze (51) »

Wybrałem dwie proste zagadki z książki Ayresa o rozwoju analizy statystycznej we współczesnym świecie. Pierwsza zagadka sprawdza znajomość konceptu odchylenia od średniej o więcej niż dwa odchylenia standardowe. Druga zagadka sprawdza umiejętność wiązania ze sobą różnych prawdopodobieństw w prawdopodobieństwo warunkowe.

Zagadka 1

Przeciętny wzrost dorosłego mężczyzny wynosi 175 cm. Odchylenie standardowe to 7,5 cm. W biurze, które wyposażasz, pracować ma 200 mężczyzn. Ilu z nich potrzebować będzie ekstra dużych biurek dla osób wyższych niż 190 cm?

Zagadka 2

Beata i Basia mają po 40 lat. Zrobiły sobie badania mammograficzne. 1% z czterdziestoletnich kobiet, które robią te badania ma raka piersi. Wśród kobiet z rakiem piersi, 80% będzie miało pozytywny (zły) wynik mammografii. Pozytywny wynik mammografii mieć będzie też 10% kobiet, które nie mają raka piersi.

Beata miała pozytywny wynik mammografii. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ma raka piersi?

Basia miała negatywny wynik mammografii. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ma raka piersi?

Czy są to trudne zadania? Myślę, że przeciętny mieszkaniec Polski miałby problem je rozwiązać. Dla wielu czytelników mogą się wydać banalnie proste – co  dobrze będzie świadczyć o ich zdolnościach do przeprowadzania prostych działań na liczbach. W każdym razie, znajomość podstaw matematyki i statystyki przydaje się w życiu i ośmielę się postawić tezę, że jest to wiedza, która można zdobyć w kilka, może kilkanaście, weekendów.

Kredyt na 6%, lokata na 7%

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 03.02.2010 | Komentarze (7) »

Była kiedyś taka reklama jednego z banków: Kredyt na 6%.

Żeby było śmieszniej, ten sam bank oferował lokaty na 7% lub nawet więcej.

Wniosek jest prosty: Nabrać kredytu ile się da i wszystko na lokatę! Przy odpowiednich kwotach ten jeden procent różnicy to może być niezły kawał grosza.

Niestety, nie będę zdradzał, który to bank jest tak wspaniały dla klientów. Ta oferta już nie obowiązuje, a i tak nie dałoby się tego jednego procenta zarobić. Co prawda nie wgryzałem się akurat w szczegóły tej promocji 6% – 7%, ale podejrzewam, że zastosowano tam prosty trick. Trick, dzięki któremu w jednym banku mając kredyt na 12% w skali roku można zapłacić i dwa razy większe raty, niż w banku, który czesze 20% z pożyczonych pieniędzy.

Jaki to trick?

Czytaj dalszą część »

Automatyzacja – fundusze (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 02.02.2010 | Komentarze (2) »

Tak jak obiecałem, dzisiaj druga część wcześniejszego wpisu. Wcześniej pisałem, na podstawie jakich narzędzi możesz wybrać fundusz inwestycyjny, dzisiaj wpis odnośnie tego, jak minimalnym nakładem czasu i uwagi kontrolować swoją inwestycję. Widaomo, że nie każdy ma czas, żeby przeszukiwać sieć, czy inne źródłą w poszukiwaniu pewnych informacji, nie każdemu też chce się codziennie sprawdzać wyceny swoich funduszy, a potem liczyć zmiany wycen w interesującym okresie i porównywać tego z innymi funduszami.

Można zatem zrobić to jeden raz i mieć z głowy, a potem tylko sprawdzać, czy zaprogramowany przez Ciebie automat nie wysyła jakiejść informacji ostrzegawczej. Oto jak ułatwić sobie kontrolę nad funduszem w progress24:

Czytaj dalszą część »

Dlaczego ‘myślenie liczbami’ jest nowym sposobem na bycie mądrym?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 02.02.2010 | Komentarze (28) »

Spora część polskiej Sieci wie, że zamówiłem trochę książek w Amazon. Przyszły dwa tygodnie przed terminem. Dwie z nich już przeczytałem. Jedną z nich jest Super Crunchers Ian Ayresa (to z podtytułu tej książki zapożyczyłem tytuł tego tekstu).

By zrozumieć o czym opowiada Ayres wystarczy przypomnieć sobie co stało się z młodszymi specjalistami kredytowymi w bankach. Wychowani w PRL czytelnicy bloga zapewne w ogóle nie mają takich wspomnień, ale jeszcze 30 lat temu, na przykład w USA, o udzieleniu kredytu decydował pracownik lokalnego oddziału banku, bardzo szanowany członek społeczności, który na podstawie własnej oceny popartej finansową analizą możliwości kredytowych klienta, przyznawał kredyt lub odmawiał jego udzielenia.

Tak było zanim stworzono punktową metodę przyznawania kredytów (w oparciu o credit score). Obecnie, specjalista do spraw kredytów tym różni się od osoby wprowadzającej dane do systemu, że ma ‘ładny’ tytuł stanowiska. Dane wprowadzone przez pracownika banku przetwarzane są przez centralny system instytucji i to stworzone przez innych pracowników banku algorytmy decydują o przejęciu lub odrzuceniu podania o kredyt.

Ayres w gruncie rzeczy pyta: kto następny? W jakich kolejnych dziedzinach analiza statystyczna okaże się lepsza, wydajniejsza od pracy ekspertów? Jednym z najbardziej opornych dziedzin jest medycyna. Trudno się temu dziwić – to w końcu medycy przez długie lata ignorowali statystyczne dowody na efektywność ‘wariackiego’ konceptu Ingaza Semmelweisa, że mycie rąk przez lekarzy drastycznie obniża śmiertelność matek na izbach porodowych. Dziś, trudno uwierzyć, że terabajty danych, które miliony pacjentów w państwach rozwiniętych ‘produkuje’ każdego roku swoimi dolegliwościami jest praktycznie niewykorzystane. Istnieją już jednak programy komputerowe, które z listy 30 000 potencjalnych chorób wskazują, na podstawie wprowadzonych do systemu symptomów, kilka najbardziej prawdopodobnych schorzeń. Tymczasem, po zdigitalizowaniu kart pacjenta i zmuszeniu lekarzy pierwszego kontaktu do dokładnego wpisywania danych, cała służba zdrowia mogłaby się przekształcić w jedno gigantyczne badanie kliniczne. Ten system istnieje już w onkologii (gdzie lekarze mogą na przykład skorzystać ze statystyk o tym czy przy III stadium raka mózgu skuteczniejsza jest radioterapia czy chemioterapia) i nie ma technicznych przeciwwskazań przed rozszerzeniem do na inne dziedziny.

Wykładniczy wzrost mocy obliczeniowych i dostępnej pojemności pamięci umożliwił gromadzenie, przetwarzanie i analizowanie danych na skalę nie znaną jeszcze 30 lat temu. Biblioteka Kongresu liczy około 20 terabajtów informacji. W 2007 roku Yahoo każdego dnia gromadziło 12 terabajtów danych!

Czytaj dalszą część »