Dosyć często spotykam się z takim stwierdzeniem: muszę zainwestować w nowy garnitur. Albo w nowy telewizor, stary jest do niczego. Albo (co gorsza) w nowy samochód. Coś mnie skręca w środku.
Kiedy mówimy o inwestowaniu, a kiedy po prostu o wydawaniu? I drugie pytanie – dlaczego nadużywamy określenia “inwestowanie”?
W moim rozumieniu (nieprofesjonalistki, a normalnej osoby(tu przepraszam całą rzeszę profesjonalistów, którzy jednocześnie są normalni :) mam nadzieję, że wybaczą mi ten skrót myślowy) inwestowanie to działanie, której spodziewanym efektem będzie jakiś dochód. Trochę mądrzej pisząc – spodziewam się większego od zera ROI, czyli zwrotu na inwestycji. Na przykład kupuję działkę, i spodziewam się że w jakiejś perspektywie mogę na niej zarobić.
Czytaj dalszą część »

