Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Niewinny jak Mariusz Patrowicz

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 20.03.2010 | Komentarze (15) »

W dzikim kraju (® Mirosław Drzewicki) zawistne władze znów nastają na dobre imię, a może także wolność, uczciwego biznesmana – Mariusza Patrowicza. Weekendowy Parkiet informuje: Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa śledztwa w związku ze złożonymi przez Komisję Nadzoru Finansowego zawiadomieniami o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez Mariusza Patrowicza oraz osoby powiązane lub kojarzone z tym inwestorem.

Mariusz Patrowicz kategorycznie zaprzecza popełnienia jakichkolwiek czynów zabronionych związanych z obrotem giełdowym.

A ja pokażę tabelkę i wykresy. Po inwestycji w FON, Patrowicz zainwestował w kilka spółek publicznych: Atlantis, Izolację Jarocin, Chemos oraz Stark Development. Zapowiedział też oficjalnie inwestycję w ZTSERG. Poniższa tabelka pokazuje różnicę (stopa zwrotu spółek minus stopa zwrotu indeksu) w tygodniowej i miesięcznej stopie zwrotu pomiędzy wymienionymi spółkami a benchmarkiem (NC Index dla Stark i WIG dla pozostałych) w tygodniu (5 sesji) i miesiącu (20 sesji) poprzedzającym komunikat o zaangażowaniu Patrowicza i w tygodniu i w miesiącu po komunikacie o zaangażowaniu Patrowicza, a więc pokazuje coś w rodzaju abnormal returns. To taka statystyka na poziomie gimnazjum. Proszę zwrócić uwagę, że choć dołożyłem wszelkich starań by dane w tabeli były dokładne, fakt, że pełna automatyzacja badania nie była możliwa, nakazuje mi przypomnieć, że mogłem popełnić błędy w obliczeniach.

  Atlantis Izolacja Chemos Stark ZTSERG
Miesiąc przed 80% 110% 304% 292% 70%
Tydzień przed 96% 97% 288% 213% -5%
           
Tydzień po 68% 75% 6% -24% 2%
Miesiąc po 42% 7% 38% -39% -1%

Ja nie widzę potrzeby wyciągania na blogu wniosków z powyższej tabeli. Te wnioski są oczywiste. Można oczywiście przyjąć hipotezę, że rynek przeczuwa pojawienie się Patrowicza w akcjonariacie spółek ale jestem w 100% przekonany, że średnio zdolny statystyk zatrudniony na etacie w Komisji Nadzoru Finansowego obali ją w kilka godzin. Na przykład, porównując abnormal returns dla ‘spółek Patrowicza’ i spółek z wezwaniami powyżej ceny rynkowej czy spółek, w których udziały zwiększają instytucje (OFE i TFI).

Zdaje sobie sprawę, że tabelka dla części czytelników może być nieczytelna więc przygotowałem wizualizację tych danych w postaci prostych wykresów z zaznaczoną sesją, na której rynek dowiedział się, że w akcjonariacie pojawił się lub ma się pojawić Patrowicz albo kontrolowana przez niego spółka. Proszę zwrócić uwagę, że wykresy są dostosowane o splity i emisje z PP:

Atlantis

P w ATS

Izolacja

Czytaj dalszą część »

Ubezpieczenia OC – ciąg dalszy dyskusji z Panem Korwin-Mikke

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 20.03.2010 | Komentarze (56) »

Pan Janusz Korwin-Mikke zdecydował się na dłuższą polemikę z moim tekstem o ubezpieczeniach OC. W całości można ją przeczytać tutaj. Naturalnie, nie mógłbym sobie odmówić przyjemności powtórzenia swoich argumentów.

Zacznijmy od początku: uważam, że ubezpieczenia OC powinny być obowiązkowe ponieważ jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków. Ubezpieczenia OC nie chronią bowiem posiadacza polisy lecz ofiary wypadków, które powoduje. Dlatego też, to czy posiadam ubezpieczenie OC nie jest moim dowolnym wyborem ponieważ mój lekkomyślny wybór może krzywdzić innych a moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda innych.

Oczywiście, podobny efekt dałoby zmuszenie wszystkich kierowców by złożyli na specjalnym koncie odpowiednią sumę pieniędzy, która będzie wykorzystana do pokrycia szkód w czasie wypadku. Nie mam nic przeciwko pozostawieniu kierowcom wyboru (OC albo zdeponowanie kwoty), ba, taki system istnieje w wielu państwach, między innymi w Irlandii. Rzecz w tym, że byłby dużo droższy niż klasyczne ubezpieczenia. Wystarczy wziąć 100 000 – 500 000 złotych (taką kwotę zapewne trzeba by zdeponować) i policzyć różnicę w oprocentowaniu rocznej lokaty i ‘lokaty na żądanie z sądownymi obostrzeniami’ by zorientować się, że taniej byłoby kupić OC.

Pan Korwin-Mikke zaczyna od stwierdzenia, że skoro ubezpieczenia w New Hampshire są nieobowiązkowe a liczba nieubezpieczonych jest w tym stanie niższa niż przeciętna w USA to oznacza to, że obowiązkowe ubezpieczenia powinno się znieść. Od razu widać, że Pan Korwin-Mikke nie przeczytał dyskusji, która się toczyła ani nie zapoznał się z tekstami źródłowymi. Liczba nieubezpieczonych w New Hampshire jest co prawda niższa niż przeciętna w USA, ale o kilka punktów procentowych wyższa niż liczba nieubezpieczonych w pobliskich stanach Nowej Anglii. Odsetek nieubezpieczonych kierowców waha się w USA od kilku procent w stanach Północnego-Wschodu do dwudziestu kilku procent na Południu. Jeśli anegdotyczny przykład NH do czegoś miałby służyć – to wskazaniu, że przymus ubezpieczenia zmusza kilka procent kierowców do wykupienia polisy, którzy bez przymusu tego by nie zrobili.

Przejdźmy teraz do najważniejszej łamigłówki statystycznej. Pan Korwin-Mikke napisał: Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa

Tu dochodzimy do sedna. Przejawia się ono w tym czego w cytacie nie ma. Nie ma odnośników do badań naukowych, do danych statystycznych, do czegokolwiek co pozwoliłoby rozsądnemu człowiekowi na sprawdzenia tezy Pana Korwina-Mikke. Nie! Pan Korwin-Mikke wie, że jego teza jest prawdziwa. Niestety, ja takiej pewności o swoich sądach nie mam dlatego staram się potwierdzić to co piszę obiektywnymi danymi. Oto co wykazałem:

Nieubezpieczeni kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki niż ubezpieczeni kierowcy. Pan Korwin-Mikke zgodził się ze mną, że przyczyna tkwi w awersji do ryzyka: Ci, którzy się ubezpieczają boją się ryzyka i jeżdżą ostrożniej – Ci, którzy nie wykupują OC mają niską awersję do ryzyka. Nie widzą potrzeby kupować OC i jeździć ostrożnie.

Otóż moim zdaniem powyższe fakty dowodzą tego, że styl jazdy zależy przede wszystkim od emocjonalno-intelektualnych właściwości kierowcy! To nie fakt posiadania ubezpieczenia OC lub nieposiadania ubezpieczenia OC jest statystycznie istotny przy skłonności do wypadków lecz awersja do ryzyka. Ta ostatnia nie zmienia się wraz z wykupieniem OC. Innymi słowy teza Pana Korwina-Mikke wcale nie musi być prawdziwa.

Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności przypomnienia, że w swoim poprzednim tekście Pan Korwin-Mikke sugerował, że ubezpieczenia OC są główną przyczyną wypadków i zachętą do ludobójstwa. Widzę więc olbrzymi postęp w formułowaniu publicystycznych tez.

Podsumowując ten fragment: by naukowo zbadać tezę Pana Korwina-Mikke konieczne jest przeprowadzenie dużego eksperymentu badawczego. Trzeba wybrać 10 000 nieubezpieczonych kierowców, skłonić by kupili OC i sprawdzić czy będą powodować więcej wypadków oraz znaleźć 10 000 ubezpieczonych kierowców, skłonić ich by nie odnawiali OC i sprawdzić czy będą powodować mniej wypadków. Dopóki taki eksperyment nie zostanie przeprowadzony teza Pana Korwina-Mikke jest jak kot Schrödingera: martwa i żywa jednocześnie. W sensie praktycznym: bezużyteczna.

Czytaj dalszą część »

Wiosenne porządki (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 20.03.2010 | Komentarze (1) »

Pora na wiosenne remanenty w szafach, szafkach i spiżarkach nastała. Ale – dwie kwestie. Po pierwsze – jak to wykonać, żeby ilość (rzeczy do przejrzenia, decyzji do podjęcia) nas nie przerosła, żeby udało się to wykonać w skończonym czasie. A po drugie – dlaczego warto to robić, czyli jakie korzyści (w tym nasz domowy budżet) odniesiemy.

Jak pisałam poprzednio, przegląd robię w szafach z ubraniami i obuwiem, bieliźniarce, szafkach z chemią i kosmetykami oraz w szafkach w kuchni, gdzie mam zapasy, naczynia i sztućce oraz drobny sprzęt agd.

Na jeden raz zabieram się za jedną konkretną szafę, czy szafkę. W przypadku dużej szafy w przedpokoju, remanent dzielę na 2 dni. Opróżniam szafę całkowicie, a następnie przyglądam się co tam było. Przy okazji można odkurzyć i umyć półki. Ponieważ nie lubię gromadzić rzeczy, z przedmiotami niepotrzebnymi rozprawiam się bezlitośnie. W zasadzie nie mam sentymentów. Jeśli jednak jest podejrzenie, że dana rzecz (najczęściej ubranie lub pantofle) mogą się jeszcze przydać, daję im jeszcze jedną szansę, do następnego remanentu. Ale pilnuję, żeby przy kolejnym przeglądzie rzeczy się pozbyć, jeśli w międzyczasie nie okazały się przydatne.

Czytaj dalszą część »

Apple i Google

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 19.03.2010 | Komentarze (7) »

Kilkanaście dni temu inwestycyjny świat żył informacją, że kapitalizacja Apple dogniła kapitalizację Wal-Mart. Paul Kedrosky przedstawił pewien kontekst, przydatny do zrozumienia 205 mld dolarów kapitalizacji. Jest to:

  • cztery razy więcej niż globalny rynek smartphonów
  • pięć razy więcej niż globalny rynek muzyczny
  • 100 razy więcej niż globalny rynek aplikacji na smartphony
  • wystarczająco dużo by kupić HP, Dell, Hitachi i Xerox

Z jednej strony mamy więc pewne poważne symptomy przewartościowania, z drugiej strony fenomenalny model biznesowy i strategię. Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, powiedział niedawno o Apple: Jesteśmy najbardziej skoncentrowaną, skupioną korporacją o jakiej wiem, o jakiej czytałem i o jakiej mam wiedzę. Mówimy ‘nie’ dobrym pomysłom każdego dnia. Mówimy ‘nie’ świetnym pomysłom by utrzymać liczbę rzeczy, na których się skupiamy na odpowiednio niskim poziomie, by włożyć gigantyczną energię w realizację tych pomysłów, które wybierzemy. Stół, przy którym siedzicie mógłby pomieścić wszystkie produkty wytwarzane przez Apple  a jednak nasze przychody sięgają 40 mld USD.

Dziś chciałem pokazać dwa interesujące zestawienia, które znalazłem w sieci. Pierwsze zajmuje się aplikacjami na I-phona i I-pod Touch. Miesięcznie, około 58 mln użytkowników tych produktów, generuje około 250 mln USD przychodów, z których 70% trafia do deweloperów a 30% do Apple. Więcej interesujących danych znajduje się w poniższym zestawieniu:

Czytaj dalszą część »

Pytanie o SL

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 19.03.2010 | Komentarze (5) »

Pod jednym z postów opisujących Social Lending padło kilka pytań odnośnie tej formy inwestowania. Tak, jak podejrzewam, inwestowanie w pożyczki społecznościowe zapewne wzbudza w wielu osobach znaczną ciekawość, bo mimo ponad dwuletniego okresu istnienia tej formy lokowania pieniędzy, nadal nie znika ona z polskiego internetu, co więcej – rozwija się. Oznacza to, że ktoś musi na tym zarabiać, bo nadal są ludzie inwestujący kapitał (chętnych na wzięcie pożyczki podejrzewam nigdy nie braknie). Ponadto, mimo, że pożyczanie pieniędzy ma w Polsce już dwa lata z hakiem, nadal nie wyszła żadna sensowna publikacja opisująca jak należy inwestować.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Czytaj dalszą część »

Kilka powodów by zwrócić uwagę na Hiszpanię

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.03.2010 | Komentarze (13) »

Gdy w ostatnim czasie zajmowałem się kryzysem finansowym w Grecji, zwracałem uwagę, że mimo rozmiarów budżetowych problemów tego państwa, sytuacja Grecji nie stanowi dużego ryzyka dla strefy euro i Europy. Potencjalnie, dużo większe ryzyko tkwi w Hiszpanii. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na kilka powodów, które potwierdzają taki tok myślenia.

Po pierwsze, Hiszpania jest dużo większym państwem niż Grecja. Hiszpańska gospodarka to 11% PKB strefy euro przy 2,7% Grecji. To oznacza, że Hiszpania może się okazać zbyt duża do uratowania

Po drugie, o ile sytuacja budżetowa hiszpańska rządu nie wydaję się być zła, to uwagę zwraca słabość sektora prywatnego, przede wszystkim poziom lewarowania sektora prywatnego:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Po trzecie, problem z dźwignią finansową dotyczy zarówno gospodarstw domowych jak i korporacji. W ostatnim raporcie McKinsey wskazał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo delewarowania gospodarstw domowych, sektora nieruchomości komercyjnych, sektora korporacyjnego oraz finansowego:

Za McKinsey

Za McKinsey

Po czwarte, choć problemy budżetowe hiszpańskiego rządu nie są tak poważnego jak trudności w Grecji, to sytuacja budżetowa pogarsza duży deficyt budżetowe, przy relatywnie niskim stosunku długu publicznego do PKB. Co więcej, sytuację finansową sektora publicznego komplikuje decentralizacja państwa i bardzo duże uprawnienia regionów autonomicznych, na które przypada aż 2/3 wydatków publicznych.

Czytaj dalszą część »

Rzecz o specjalistach.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 18.03.2010 | Komentarze (1) »

Dzisiaj krótko o tym, że specjaliści także mogą się mylić – na przykładzie pewnej instytucji. Nie chcę wymieniać nazwy, bo jak się niedawno okazało, firmy o których piszę tutaj posty też je czytają. Więc opiszę tylko ogólnie, w czym rzecz, żeby nie psuć ewentualnych kolejnych emisji certyfikatów funduszu który mam na myśli.

A mowa o pewnym funduszu zamkniętym.

Czytaj dalszą część »

Pewniaki

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 17.03.2010 | Komentarze (3) »

W obecnych czasach – kiedy bessa jest w pamięci inwestorów, dośc powszechny jest trend szukania pewnych inwestycji. Mimo rocznych wzrostów na giełdzie, hasła z reklam lokat w tonie: “lepiej zarobić mniej na lokacie, ale pewnie“, nadal znajdują grono odbiorców. Dla nieco bardziej zaawansowanych świeżaków są jeszcze reklamy o złocie, czy funduszach opartych o ceny złota, w których przywołuje się argument, że złoto było pewną lokatą od 5 000 lat. Może i było, tyle, że zależy jak zinterpretuje się hasło “pewna lokata“.

Czy zatem można zaliczyć wtopę inwestując w “pewne” aktywa?

Czytaj dalszą część »

Prywatyzacja, kapitalizacja, aktywność zawodowa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 17.03.2010 | Komentarze (20) »

Będę się dziś czepiał.

Gazeta Wyborcza odkryła, że Ministerstwo Skarbu sprzedaje dobrze prosperującą spółkę Merazet za 11 mln zł podczas gdy same tylko nieruchomości warte są 20 mln zł a cały majątek około 30 mln.

Po przeczytaniu połowy artykułu dowiedziałem się, że 11 mln złotych to cena minimalna za spółkę Merazet, która sprzedawana jest w przetargu publicznym. Ja naturalnie nie mam wątpliwości, że w procesie prywatyzacyjnym zdarzały się i zdarzają nadużycia, manipulacje i ordynarne oszustwa. Rzecz w tym, że przetarg publiczny to bardzo transparentny sposób sprzedaży spółki. Jeśli spółka warta jest 30 mln jak twierdzą pracownicy Merazet a za nimi Gazeta Wyborcza to zapewne znajdą się inwestorzy skłonni tyle zapłacić i cena minimalna nie będzie miała większego znaczenia.

Z drugiej strony, jeśli Merazet rzeczywiście wart jest 30 mln to czy istnieje jakiś rozsądny powód, dla którego cena minimalna jest tak niska? Ja takiego nie znam.

W tekście z Gazety Wyborczej znajduje się jednak ‘kwiatek’, który nie daje mi spokoju, i który zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Prezes Merazetu powiedział tak: Zapytałem ministerstwo, czy aby nie doszło do pomyłki, bo razem z naszą spółką wyceniano znacznie mniejszy częstochowski Hutmar. Roczne przychody Hutmaru to 3 mln zł, a Merazetu – 33 mln zł. Mimo to ich akcje wyceniono na 37 zł, a nasze tylko na 15 zł.

O rany! Toż przecież człowiek siłą oderwany od pługa i zmuszony do inwestowania na giełdzie, w pierwszym tygodniu obecności na rynku akcyjnym uczy się, że wartość spółki nie określa cena pojedynczej akcji lecz kapitalizacja! Kapitalizacja to cena rynkowa akcji pomnożona przez liczbę akcji.

Jaki jest sens podawania, że akcje Hutmaru kosztują 37 zł a akcje Merazetu 15 skoro czytelnik nie ma pojęcia na ile akcji dzieli się kapitał akcyjny tych spółek? Okazuje się, że w przypadku Hutmaru jest to 345 000 a w przypadku Merazetu 897 500. Dawałoby to kapitalizację Hutmaru na 12,765 mln i Merazetu na 13,4625 mln złotych. Oczywiście nie wyjaśnia to kwestii niskiej ceny minimalnej Merazetu ale niesie dużo więcej informacji niż podanie jedynie ceny oferowanych akcji!

Czytaj dalszą część »

Wiosenne porządki (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 17.03.2010 | Skomentuj »

W wielu serwisach internetowych i blogach pojawiły się artykuły związane z tematem wiosennych porządków. Nie mogłam się powstrzymać i ja. Tym bardziej, że do wzięcia się za takie porządki skłaniał mnie bardzo optymistyczny widok w zeszłym tygodniu, w drodze do pracy. A mianowicie – spore zespoły panów w żółtych kubraczkach, którzy z większym lub mniejszym zapałem sprzątają ulice na Ursynowie i Mokotowie. Co roku widok ten jest dla mnie oznaką nadchodzącej wiosny. Tak się złożyło, że zima znów przyatakowała i ekipy sprzątające zastąpiono chwilowo ekipami odśnieżającymi :(

Tak czy inaczej mam nadzieję, że władze Warszawy budżet na sprzątanie zaplanowały bardziej roztropnie niż budżet na odśnieżanie (pewno sporo osób kojarzy, co się działo w Warszawie po pierwszym tygodniu opadów śniegu – tonęliśmy w zaspach, a miejscy urzędnicy bezradnie rozkładali ręce, bo „pieniądze się skończyły”. Nota bene – jestem ciekawa, czy w podobny sposób zarządzają swoimi budżetami domowymi…)

Do rzeczy. Jestem osobą, która nie lubi gromadzić przedmiotów. Dobrze się czuję w miejscach przestronnych, nieprzeładowanych. Między innymi dlatego „remanenty” w szafach przeprowadzam mniej więcej 3 razy w roku. Koniec zimy, to czas, gdy na kolejny taki remanent przychodzi pora.

Przeglądowi podlegają zawartości: szaf z ubraniami i butami; szafek z zapasami jedzenia; szafek z chemią gospodarczą i kosmetykami; komoda z bielizną pościelową, ręcznikami, obrusami itp.; szafki kuchenne, w których przechowuję cały sprzęt agd, naczynia, sztućce. Słabość mam jedynie do książek, więc remanenty na regałach z książkami odbywają się sporadycznie albo wcale.