Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Płać najpierw sobie, czyli co po czym?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 10.05.2010 | Komentarze (9) »

Guru finansów osobistych jak pierwszy krok w celu powiększenia majątku proponują Nam “płacenie najpierw sobie”. W teorii wszystko wygląda pięknie, jak to w teorii. Czyli: płacisz sobie (znaczy się oszczędzasz i ewentualnie inwestujesz) jeszcze przed opłaceniem wszystkich rachunków. Załóżmy, że zarabiasz 2 000 PLN i 20% z tej kwoty chcesz oszczędzić. łatwo policzyć, że to będzie 400 PLN, czyli kwota można by rzec – odczuwalna. Idea opiera się na tym, że potem, dla opłacenia rachunków, które MUSISZ opłacić, zrobisz wiele, by uniknąć zaległości. Tak jak piszę, teoria w tym wypadku jest dobra i jak najbardziej słuszna. Niestety, jak to z teorią najczęściej bywa, pisałem tutaj.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 09.05.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 09.05.2010 | Komentarze (12) »

Porcja linków na niedziele:

Czy można stworzyć skuteczną strategię inwestycyjna na podstawie wskazówek od pozaziemskiej cywilizacji przekazywanych przez butelkę Coca-Coli? Chuck LeBeau  przedstawia przykład inwestora, który tego dokonał. Świetny tekst o istotności money management w skutecznym inwestowaniu oraz impuls do dyskusji czy punkty wejścia w rynek mają jakiekolwiek znaczenie. (Ukłony: Lucek)

Grzegorz Zalewski o astrologii finansowej. Mam nadzieje, że ‘urodzi się’ z tego interesująca dyskusja w inwestycyjnym Internecie. Sam pisałem kiedyś o fazach księżyca w inwestowaniu. Sceptycznie.

Po obejrzeniu I Love You Phillip Morris nie mogłem sobie odmówić poczytania czegoś o człowieku, którego historia posłużyła do zbudowania filmu. Steven Jay Russell to jeden z najsłynniejszych oszustów w historii USA i skazany, który wielokrotnie uciekał z więzienia. Moje pytanie brzmi: co sądzicie o skazaniu na 144 lata więzienia, a więc dożywocie, osoby, która nie dopuściła się fizycznej przemocy względem innych ludzi, a której oszustwa finansowe miały ograniczoną skalę?

Na ulubionym blogu fotograficznym zdjęcia  z wojny w Wietnamie.

Interesujący wykład o problemach związanych z hodowlą zwierząt i dietą mięsną w ramach Corocznego Wykładu im. Malthusa. Bardzo dużo interesujących faktów, na przykład informacja, że gospodarka globalna produkuje wystarczająco dużo zboża by zapewnić niezbędne kalorie wszystkim ludziom na Ziemi. Problemem jest niższa od zbóż ‘wydajność kaloryczna’ mięsa.

Tekst o tym dlaczego Peak Oil nie przyniesie ceny baryłki ropy naftowej na astronomicznych poziomach, 500 USD czy 1000 USD. To jest z kluczowych błędów popełnianych przez inwestujących ‘pod Peak Oil’ wynikający z ignorowania strony popytowej i cenowej elastyczności popytu. Warto przeczytać nie trzeba się zgadzać. Moim zdaniem to rynek a nie rządowe interwencje wykluczą ekstremalne poziomy cenowe.

Czytaj dalszą część »

Gdzie są łowcy oszustw w raportach z amerykańskiego rynku pracy?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 08.05.2010 | Komentarze (26) »

W piątek opublikowano raport z amerykańskiego rynku pracy. Dane o zatrudnieniu w USA znalazły się jednak w cieniu sytuacji na Europie i czwartkowej przeceny na giełdzie w Nowym Jorku. Ja chciałbym zwrócić uwagę na ten raport ponieważ fantastycznie podsumowuje on pewną dyskusję o rynku pracy, która miała miejsce na przełomie 2009 i 2010 roku.

Otóż, kilku słabo poinformowanych blogerów ogłosiło wtedy wielkie oszustwo w raporcie z rynku pracy, które miało polegać na tym, że stopa bezrobocia spadła mimo, że raport z rynku pracy pokazał istotną utratę miejsc pracy. Jak to możliwe? – pytali a następnie sugerowali, że mamy do czynienia z gigantycznym oszustem i ludźmi ‘znikającymi’ z rynku pracy. Mam dla tych blogerów dobrą wiadomość: ludzie, którzy jesienią 2009 roku zniknęli z rynku pracy, po kilkumiesięcznym pobycie w krainie ignorancji, pojawili się na nim ponownie wiosną 2010. Może po prostu zapadli w sen zimowy?

Bureau of Labor Statistics podało wczoraj, że główna stopa bezrobocia wzrosła w kwietniu z 9,7% do 9,9%, najszersza stopa bezrobocia wzrosła z 16,9% do 17,1%. W tym samym czasie amerykańska gospodarka stworzyła 290 000 nowych etatów (netto). Nikt nie ogłasza oszustwa?

Taka sytuacja jest możliwa z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że dane o tworzonych i likwidowanych miejscach pracy pochodzą z innego badania (Establishment Survey Data – ESD) niż dane o stopie bezrobocia (Household Survey Data – HSD). Te pierwsze pochodzą z badania kilkuset tysięcy firm i instytucji, te drugie z ankiety przeprowadzanej w kilkudziesięciu tysiącach gospodarstw domowych. Te dane są ze sobą skorelowane, rozdźwięk między nimi zawsze ma charakter tymczasowy ale sytuacje takie jak w ostatnim raporcie się zdarzają.

Po drugie, trzeba zwrócić uwagę na sposób w jaki obliczana jest stopa bezrobocia. Jest to odsetek osób nie posiadających pracy w stosunku do siły roboczej. Siła robocza to natomiast osoby pracujące i aktywnie poszukujące pracy, ewentualnie gotowe ją podjąć gdyby się znalazła. Siła robocza nie pokrywa się więc pulą osób w wieku produkcyjnym. Osoby zniechęcone bezowocnym, kilkumiesięcznym poszukiwaniem pracy mogą odejść z siły roboczej deklarując, że nie szukają już pracy. W ten sposób przestają być bezrobotnymi. Nie muszę dodawać, że taka sytuacja ma miejsce w czasie recesji gdy wiele osób uświadamia sobie, że nie mają szans znaleźć pracy.

Odwrotny proces ma miejsce w czasie ożywienia, którego jesteśmy świadkami. Osoby, które w poprzednich miesiącach znajdowały się poza siłą roboczą i które zaniżały stopę bezrobocia powracają na rynek pracy ponieważ dostrzegają okazję do znalezienia zatrudnienia. W kwietniu 2010 roku siła robocza w USA zwiększyła się o 805 000, z czego 195 000 osób to byli bezrobotni, którzy weszli do siły roboczej po zadeklarowaniu zainteresowania podjęciem pracy. To są dokładnie ci sami Amerykanie, którzy jesienią 2009 roku ‘znikali’ z rynku pracy.

Co ciekawe istnieją wskaźniki pozwalające uwzględniać ten proces. Pierwszym z nich jest wskaźnik partycypacji w sile roboczej, który pokazuje jaki odsetek osób w wieku produkcyjnym znajduje się w sile roboczej, czyli pracuje lub szuka pracy. Drugim wskaźnikiem jest wskaźnik aktywności zawodowej, który pokazuje jaka część osób w wieku produkcyjnym jest zatrudniona. Obydwa te wskaźniki obniżają się w czasie recesji i wzrastają w czasie ożywienia. Na przykład w kwietniu, Labor Force Participation Rate, zwiększył się o 0,3 pp. do 65,2%. Employment-population ratio wzrósł w kwietniu o 0,2 pp. do 58,8%. Obydwa wskaźniki wzrosły o 0,6 pp. od grudnia 2009 roku.

Czytaj dalszą część »

Błąd, algorytmy, brak algorytmów czy spanikowany rynek?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 07.05.2010 | Komentarze (24) »

W czasie wczorajszej sesji indeks Dow Jones tracił nawet 1010 punktów, 10,23%, od maksimum dziennego. Ten rezultat pozostaje naturalnie w cieniu dwóch październikowych dni 1987 roku, w których różnica pomiędzy dziennym maksimum a minimum przekraczała 27% ale zachęca do tego by zapytać o kondycję rynku akcyjnego, który w kilkanaście minut jest w stanie zmienić swoją kapitalizację o 500 miliardów dolarów.

Nie ma przy tym znaczenia czy wczorajszy spadek był wynikiem tylko emocjonalnej reakcji inwestorów, którzy w końcu uświadomili sobie ryzyko związane z kryzysem rządowego zadłużenia czy też do spadku w znaczący sposób przyczyniły się czynniki techniczne: błąd lub automatyczny handel (handel oparty na algorytmach czy handel wysokich częstotliwości).

Warto zauważyć, że 10% spadek nie byłby możliwy albo byłby dużo trudniejszy na rynku, który nie byłby ekstremalnie wykupiony po radykalnie przeciągniętym rajdzie byka. Nie mam też wątpliwości, że ten rynek spokojnie mógłby spaść 10% w kilka sesji.

Rzecz w tym, że moim zdaniem charakter spadków z wczoraj wskazuje, że coś rynkowi pomogło. Nie wiem co to było ale najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza wskazująca na ‘niefortunnie’ skonfigurowane programy do automatycznego handlu, które zgodnie z popularną wiedzą opierają na się na efekcie momentum w sekundowej skali czasowej.

Proszę zwrócić uwagę na poniższe zestawienie z Bespoke pokazujące zachowanie akcji wchodzących w skład indeksu DJIA. Dwie spółki, które spadły najbardziej Procter & Gamble  i 3M  odebrały indeksowi niemal 3% (1,65% i 1,35%) w czasie swoich dziennych minimów. Hewlett Packard dodał 0,6% a IBM 0,9% ( ale w przypadku IBM kluczowe znaczenia ma 9% udział w indeksie) – te cztery walory odpowiadają za 4,5% z 10% spadku DJIA licząc po cenach z minimów.

Za Bespoke
Za Bespoke

Dodatkowo NASDAQ unieważnił transakcje z godziny 14:40 do 15:00 zawarte poniżej 60% od ceny odniesienia ponieważ część spółek spadło o 90% czy 99%. Nie oszukujmy się, nie ma powodów dla których, których Procter & Gamble miałby spaść 37% a Accenture o 99%. Nawet najbardziej spanikowani inwestorzy nie zdołaliby tego osiągnąć w tak krótkim czasie! Transakcje po kuriozalnie niskich kursach zawierano także na rynku ETF.

Tutaj problemem jest fakt, że o ile na NYSE zadziały widełki cenowe, w konstrukcji podobne do tych znanych polskim inwestorom z WGPW, to na NASDAQ i mniejszych elektronicznych platformach (przypominających trochę platformy FOREX) zabezpieczeń nie było i handel toczył się do jednego centa. Wszystkie duże giełdy (NYSE, NASDAQ i CME) wykluczyły błędy w systemie transakcyjnym.

Giełda w Chicago zdementowała też informacje, że przyczyną spadków było błędne zlecenia złożone na kontrakty oparte na indeksie S&P 500. Propagowana wczoraj przez CNBC teoria ‘grubego palca’ czy maklera, który miliard pomylił się z milionem wydaje się więc być plotką. Szkoda, zdjęcia takie jak poniżej, znów miałyby swoje pięć minut.

Czytaj dalszą część »

Czy pojawia się nowy sposób na pieniądze bez pracy?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 07.05.2010 | Komentarze (2) »

Tak sobie obserwuję, co tam ciekawego się dzieje na rynku kont osobistych.

Na przełomie roku wydawało się, że przełomowe rzeczy będą się działy na polu rachunków osobistych – miały być jakieś super ułatwienia w przenoszeniu rachunków, czego obawiało się wiele banków. Z całego zamieszania na razie nic większego nie wynikło. Żaden “bankozaurus” nie odnotował drastycznego zmniejszenia liczby rachunków, a banki dalej muszą walczyć o klienta różnymi promocjami. I dobrze, jako klient, lubię czuć, że się o mnie walczy :)

Metoda na klienta znana od dawna, żerująca na jego chciwości, metoda którą zapoczątkowała bodajże ta reklama:

Czytaj dalszą część »

Kto pomaga Grecji?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 06.05.2010 | Komentarze (32) »

Kwestia big fat greek bailout (BFGB) wzbudza spore zainteresowanie dlatego postanowiłem wyjść naprzeciw ciekawości czytelników bloga i policzyć procentowy i wartościowych udział poszczególnych państw w pomocy dla Grecji. Wszystko dzięki populistycznym Amerykanom, którzy nie przelawszy jeszcze złamanego centa, zaczęli biadolić, że amerykański podatnik sponsorować będzie grecki socjalizm.

Gdybym był złośliwy to zapytałbym tych Amerykanów gdzie byli gdy amerykański podatnik przez AIG bailout ratował europejskie banki? Zresztą, Amerykańska pomoc dla Grecji ograniczy się do kilku miliardów dolarów i równie dobrze można to potraktować jako zapłatę za prawa autorskie do Troi i 300. Koniec żartów.

Grecja otrzymać ma 110 mld euro czyli 145 mld USD (to się szybko teraz zmienia). Uwaga: resztę kwot, z nie do końca zrozumianych dla mnie powodów podawać będę w dolarach. Z tych 145 mld USD, 106 mld zapłacą członkowie strefy euro a 39 mld USD udostępni Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Wszystko wskazuje na to, że członkowie EMU partycypować będą w BFGB proporcjonalnie do udziału w kapitale Europejskiego Banku Centralnego (zapewne po wyłączeniu Grecji z wyliczeń). Tak właśnie to policzyłem. Większy problem jest z IMF. Rozważa ten problem Bob Davis w Wall Street Journal. Ja wykorzystałem udział poszczególnych państwa w kapitale IMF i założyłem, że partycypacja w pomocy dla Grecji będzie proporcjonalna do tego udziału. Stąd dane dotyczące puli IMF są szacunkowe. Uwzględniłem, że 20% kapitału IMF jest opłacona w walutach, których nie da się wykorzystać (nikt ich nie chce) i podniosłem o 20% udział głównych państw. Uwaga: dodałem kontrybucje Niemiec, Francji i Włoch z EMU i IMF.

Sporządziłem dwa wykresy: procentowy i wartościowy. Co zwróciło moją uwagę? ‘Biedni’ Słowacy wyłożą na ratowanie dużo bogatszej Grecji ponad miliard dolarów. Borykająca się z własnymi problemami budżetowymi Hiszpania będzie musiał znaleźć dodatkowe 12 mld USD na pomoc dla Grecji. Portugalia wyda na BFGB 2,7 mld USD a Irlandia 1,7 mld USD.

kto pomaga Grecji w mld USD

Niemal 53% pomocy pochodzić będzie od trzech państw: Niemców, Francji i Włoch:

Czytaj dalszą część »

Rynek się myli albo Polska i Słowacja są oazami stabilności

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 05.05.2010 | Komentarze (13) »

Polska Agencja Prasowa zaczęła regularnie podawać dane o cenach (spreadach) CDS na dług rządowy od lutego 2010 – wtedy przynajmniej pojawiły się depesze w serwisie informacyjnym mojego domu maklerskiego. Zastanawiam się czy można potraktować te działania jako dowód, że w tym właśnie okresie ryzyko związane z długiem rządowym stało się powszechnie znane w Polsce.

Problem długu rządowego przewijał się w opracowaniach analitycznych już od początku odbicia na rynkach kapitałowych na wiosnę 2009 roku a katalizatorem były problemu Dubaju jesienią 2009 roku. Po problemach tego emiratu uwaga finansowego świata skupiła się na południu Europy, przede wszystkim na Grecji, Portugalii i Hiszpanii.

Notowania CDS (credit default swap), czyli swapów ryzyka kredytowego a więc ubezpieczenia od ryzyka niewypłacalności emitenta papierów dłużnych są traktowane jak ocena, którą międzynarodowy rynek finansowy wystawia stanowi finansów publicznych danego państwa i jego stabilności finansowej.

Ostatnie zestawienie cen CDS na dług rządowy, przygotowane przez Bespoke i stworzone na podstawie danych z 3 maja 2010 roku, wskazuje, że rynki finansowe bardzo pozytywnie oceniają perspektywy polskiego długu. Ubezpieczenie polskiego długu jest już tańsze od kosztów ubezpieczenia długu wszystkich państw PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja, Hiszpania). Dla przykładu cena CDS na włoskie obligacje to 164 punkty bazowe (pb. – 100 pb. to 1%), co oznacza, że za roczne ubezpieczenie wartych 10 000 USD włoskich obligacji trzeba zapłacić 164 USD. Ubezpieczenie polskiego długu kosztuje 105 punktów bazowych.

Rynek ocenia, że polski dług jest także bezpieczniejszy od długów Brazylii, Meksyku, Tajlandii oraz Izraela. Jeszcze na początku 2010 roku rynek ‘wyceniał’ polski dług jako bardziej ryzykowny od zadłużenia wymienionych wyżej państw. Od cen CDS na obligacje Belgii czy Wielkiej Brytanii ceny ‘polskich CDS’ dzieli zaledwie 22-23 punkty bazowe.

Czytaj dalszą część »

Plan B.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 05.05.2010 | Komentarze (2) »

Jakie można wymienić sposoby osiągnięcia finansowej niezależności?

Jest ich wiele, żeby wymienić te popularniejsze:

  • Nieruchomości na wynajem
  • Odsetki od lokat i ogólnie życie z profitów, które przynoszą inwestycje kapitałowe
  • Wszelkiego rodzaju biznesy, których jesteś właścicielem – firma, programy partnerskie, MLM
  • Tantiemy z praw autorskich (książki, utwory muzyczne, patenty)

    Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: rozdawanie moskitier to wyrzucanie pieniędzy w błoto

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 05.05.2010 | Komentarze (15) »

Zapytajcie przypadkowego zwolennika wolnego rynku o to czy rozdawanie moskitier ma ekonomiczny sens. Odpowie, że to wspaniały przykład na nieskuteczność pomocy (rozdawnictwa) w państwach rozwijających się. Ludzie nie szanują darmowych moskitier i ich nie używają.

A to właśnie trzecia z tischnerowskiej listy prawd o czym przekonuje Esther Duflo, laureatka medalu John Bates Clark dla najlepszego ekonomisty przed czterdziestką i zapewne przyszła zdobywczyni ekonomicznego Nobla. Esther Duflo organizuje kontrolowane eksperymenty badające skuteczność działań w dziedzinie ekonomii rozwoju.

Jeden z nich dotyczył moskitier. W wiejskich regionach Kenii rozdawano vouchery na moskitiery, które można było wykorzystać w lokalnych sklepach. Część zapewniała 100% rabat, część 80% rabat, część 60% rabat i tak dalej.  Co się okazało? Wystąpił silny, wyraźny związek pomiędzy wysokością rabatu a odsetkiem osób, które kupiły moskitierę. Praktycznie nie wystąpiły różnice w odsetku ludzi wykorzystujących zakupione moskitiery. Pokazują to poniższe wykresy:

Za Esther Duflo

Za Esther Duflo

Co więcej, trochę wbrew intuicji, okazało się, że osoby, który otrzymały wyższy rabat były bardziej skłonne kupić nowe moskitiery po roku czasu niż osoby, które otrzymały niższy rabat lub płaciły pewną kwotę. Rozdawnictwo moskitier nie zabiło więc mechanizmów rynkowych – ludzie przywiązali się do moskitier a nie do ‘darmochy’.

Czytaj dalszą część »

Jak to jest z zapasami w raporcie o zmianie PKB?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 04.05.2010 | Komentarze (9) »

W piątek opublikowano raport o amerykańskim PKB w I kw. 2010. Amerykańska gospodarka rosła w zanualizowanym tempie 3,2%. To tempo wolniejsze od 5,6% z IV kw. 2009. Analitycy podkreślają także, że choć amerykańska gospodarka wchodzi w okres ożywienia to jest ono słabsze niż w ‘podobnych’ recesjach w przeszłości, na przykład w latach 1983-1984.

Warto jednak zauważyć, że piątkowy raport wydawał się zdrowszy pod pewnymi względami przede wszystkim w segmencie konsumpcji indywidualnej. Konsumpcja rosła w zanualizowanym tempie 3,6%, wyraźnie powyżej tempa z IV kw. 2009 roku, który wynosiło 1,6%. W pierwszym kwartale 2010 roku amerykańscy konsumencie przyłączyli się ożywienia co jest dobrym sygnałem. Pewne wątpliwości nasuwają się gdy poszukamy przyczyn wzrostu konsumpcji, których część analityków upatruje w transferach rządowych i niewypłacalnościach w segmencie kredytów hipotecznych (przejęcie domu przez bank oznacza brak konieczności spłaty rat kredytu a więc zwiększa pulę dochodów przeznaczonych na konsumpcję).

Na wykresach poniżej znajdują się informacje o tym jak poszczególne części składowe gospodarki wpłynęły na poziom amerykańskiego PKB w I kw. 2010:

Za Econompicdata
Za Econompicdata

Proszę zwrócić uwagę, że zmiana wielkości zapasów znów dodatnie wpłynęła na zmianę PKB, dodając do wyniku 1,6 punktu procentowego (pp). W IV kw. 2009 zmiana zapasów dodała aż 3,8 pp. Co ciekawe, I kw. 2010 był pierwszym w tym cyklu koniunkturalnym, w którym amerykańskie firmy zwiększyły zapasy produktów, o 31 mld USD. W poprzednim kwartale zapasy zmniejszyły się o 20 mld USD.

Pomyślałem więc, że dobrze będzie wyjaśnić porządnie wpływ zmian zapasów na raport o PKB tym bardziej, że praktycznie za każdym razem to zagadnienie wzbudza kontrowersje. Bo niby dlaczego w IV kwartale zmiana zapasów dodała do PKB aż 3,8 pp. skoro zapasy spadły o 20 mld USD? Dlaczego w I kw. 2010 zmiana zapasów dodała zaledwie 1,6 pp. skoro zapasy wzrosły o 31 mld USD?

Czytaj dalszą część »