Warto przeczytać nowy raport, który udostępnił Jeremy Grantham. Grantham zdecydował się przeanalizować sytuację na rynku surowców i towarów. Rozważania Granthama można podsumować tak: trwający ponad stulecie długoterminowy trend spadku realnych cen surowców odwrócił się. Przyczyny tego zjawiska mają charakter fundamentalny i związane są ze wzrostem popytu (rosnąca liczba bogacącej się ludzkości) oraz napięciami podaży związanymi z ograniczoną wielkością dostępnych surowców.
Interesujący artykuł w New York Times zajmujący się tym jak mógłby wyglądać system finansowy bez FED. Ktoś przecież musiałby emitować pieniądze. Jeśli nie Departament Skarbu (to przecież gorzej niż FED) to prywatne banki. No właśnie: kogo rozpala wizja JP Morgan i Goldman Sachsa kontrolujących podaż pieniądza w USA?
Dzisiejszy odcinek do przeczytania będzie bardzo rozrywkowy.
Zaczniemy od dwóch świetnie wyprodukowanych hiphopowych walk pomiędzy Keynesem a Hayekiem. Bardzo podoba mnie się ten sposób popularyzowania wiedzy ekonomicznej. Piszę to mimo tego, że nie mam wątpliwości po czyjej stronie znajdowały się sympatię twórców teledysków (po stronie Hayeka) i czyje argumenty w tych walkach wygrywają (Hayeka):
Pierwsza runda:
Druga runda:
Tak sobie myślę, może komuś chciałoby się stworzyć polskie napisy?
Może dla przywrócenia ideologicznej równowagi na blogu pokażę świetny rysunek, który, nie uwierzycie, znalazłem na blogu Adama Dudy.
By zakończyć temat sezonowości miesięcznej na WGPW brakuje jeszcze pokazania jak zachowują się w poszczególnych miesiącach indeksy sezonowe oraz pokazania sezonowości miesięcznej na poszczególnych spółkach.
Zacznijmy od spółek ponieważ w tym przypadku powstaje najwięcej kontrowersji. Trzeba bowiem pamiętać, że dysponujemy na WGPW co najwyżej kilkunastoma obserwacjami i jeden ekstremalny miesiąc (wysokiego, dwucyfrowego wzrostu lub spadku) spowodowany jakimś wydarzeniem może zakłócić całą statystykę. Z drugiej strony, to właśnie na spółkach, najłatwiej można znaleźć efekty sezonowości będące czynnikiem sezonowości działalności operacyjnej. Dotyczyć to może spółek z sektora IT, niektórych segmentów sektora spożywczego czy niektórych przedstawicieli sektora handlu detalicznego.
Postanowiłem pokazać sezonowość w maju, opartą na latach 2000-2010, baza Bossa. Wybrałem 10 spółek o najwyższym odsetku dodatnich stóp zwrotu w maju. By nie wprowadzać zamieszania, podałem tylko pierwszą literę nazwy spółek (7 pozycja to KGHM):
Czy na podstawie takich danych można podejmować decyzje rynkowe? Szczerze mówiąc: nie sądzę Choć dwie pierwsze spółki w zestawieniu wyglądają interesująco. Czy zdecydowałbym się na podstawie tych danych otworzyć pozycję? Nie wiem.
Poznanie sezonowości indeksów sektorowych może pełnić inną funkcję niż sezonowość poszczególnych spółek. Moim zdaniem służyć może kształtowaniu naszego sentymentu do konkretnych sektorów. Choć trudno wykluczyć zbudowanie sensowej strategii inwestycyjnej opartej o sezonowość sektorów, zwłaszcza jeśli dodamy do niej inne klasy aktywów. Tak wygląda sezonowość indeksów sektorowych (w nawiasie ilość obserwacji, część indeksów sektorach istnieje dopiero kilka lat i nie uwzględniłem ich w zestawieniu).
Nie używam strategii opartej tylko i wyłącznie na miesięcznej sezonowości (choć od dłuższego stosuję strategię opartą na efekcie pierwszych sesji miesiąca). Pokazanie miesięcznych sezonowości nie służy zachęceniu do oparcia na nich strategii inwestycyjnej – raczej do uwzględnienia tego zjawiska przy decyzjach inwestycyjnych. Dlaczego?
Myślę, że klarownej odpowiedzi na to pytanie udzieli tabela zawierająca pełne dane o majowej sezonowości na WGPW, w latach 2000-2010. Przy okazji wyjaśni się dlaczego na wykresach zbiorczych podaję tylko przeciętną stopę zwrotu – zwyczajnie, nie ma miejsca na całość danych, które mogą wyglądać tak (SD to odchylenie standardowe, Ś gdy + to średnia z okresów z pozytywną stopą zwrotu, % + to odsetek wzrostowych miesięcy, Min to minimalna stopa zwrotu):
Oczywiście podobne zestawienia można sporządzić dla poszczególnych spółek. Należy jednak oczekiwać zdecydowanej wyższej zmienności.
Postanowiłem więc zrobić ściągę dla wszystkich zainteresowanych i pokazać stopy zwrotu najważniejszych indeksów WGPW w poszczególnych miesiącach. Korzystałem z bazy danych ze strony Bossa. W nawiasie podano ilość obserwacji (lat) dla kwietnia. Badania kończą się w połowie kwietnia 2011 roku. Ostatnia kolumna to średnia miesięczna stopa zwrotu w badanym okresie.
Psycholodzy i ekonomiści behawioralni doskonale zdają sobie sprawę z trudności, które przetwarzanie problemów prawdopodobieństwa przysparza ludzkiemu umysłowi. W całej grupie błędów poznawczych, błędy związane z oceną prawdopodobieństwa stanowią liczny i ważny podzbiór.
Wszystko zaczyna się w iluzji grupowania, czyli tendencji ludzkiego umysłu do wyszukiwania wzorców tam gdzie ich nie ma. Skonfrontowany z losowym zbiorem liczb ludzki umysł rozpocznie katorżniczą pracę wyszukiwania w nim prawidłowości.
W tej pracy umysł podlegać będzie efektowi świeżości, który sprawi, że ostatnim wydarzeniom przyznawać będzie nieproporcjonalnie duże znaczenie.
Wspomniane procesy zaprowadziły nas do oceny prawdopodobieństwa przyszłych zdarzeń, na podstawie historycznych wyników. W tej operacji rywalizują z sobą dwa błędy poznawcze: paradoks hazardzisty i błąd gorącej ręki.
Paradoks hazardzisty polega na założeniu, że zdarzenie będące przedłużeniem jakiejś serii (będącej wynikiem procesu losowego) jest mniej prawdopodobne niż zdarzenie załamujące serię. Po pięciu rzutach monetą, w której wyrzuciliśmy pięć reszek – orzeł wydaje się bardziej prawdopodobny w szóstym rzucie, choć nie jest.
Problem w tym, że istnieje inny błąd poznawczy, błąd gorącej ręki, który polega na założeniu, że seria niezwyczajnych wydarzeń będzie kontynuowana. Błąd gorącej ręki ma genezę sportową i związany jest z przekonaniem graczy w koszykówkę, że seria udanych rzutów do kosza będzie kontynuowana.
Okazuje się jednak, że błąd gorącej ręki może pojawić się przy ocenie prawdopodobieństwa zdarzeń losowych, jeśli oceniający nie jest do końca przekonany co do uczciwości procesu losowego.
Teraz możemy przejść do badań nad rzeczywistymi decyzjami ludzi, w których badacze pokazali jak paradoks hazardzisty i efekt gorącej ręki walczą o uwagę ludzi. Jørgensen, Suetens i Tyran dysponowali danymi o indywidualnych decyzjach graczy w duńskiego Lotto. To o tyle interesujące, że losowość Lotto jest znana a organizator loterii robi wszystko co możliwe by udowodnić uczciwość procesu. W przypadku Lotto, historyczne wyniki nie zawierają wskazówki w kwestii przyszłych rezultatów.
Świąteczna atmosfera nie sprzyja dyskusjom o strategiach inwestycyjnych dlatego także dziś ograniczę się do przygotowania listy interesujących lektur:
Świetny tekst o tym co korporacje produkujące smartphony i oprogramowanie do smartphonów wiedzą o życiu użytkowników tych urządzeń. Artykuł idealnie wpisuje się w moją argumentację, że Wielki Brat, którego obawia się tak wielu ludzi nie powstanie w sektorze publicznym lecz w sektorze prywatnym. Cytuję: Z reguły urządzenie rejestruje informacje o rozmowach, wiadomościach tekstowych, wyszukiwaniach i aktywności online. Wiele smartphonów wyposażone jest w sensory ruchu, bliskości innych osób z telefonami i natężenia światła oraz posiada możliwość robienia zdjęć i nagrywania filmów. Zwykle urządzenia posiadają także kompas, żyroskop i przyspieszeniomierz. Inny cytat: test jednego telefonu z systemem Android pokazał, że telefon zapisywał informację o lokalizacji co kilka sekund i transmitował je do Google kilka razy na godzinę.
W artykule znajduje się także fragment poświęcony badaczom, którzy podali analizie 9,7 mln wiadomości, które 2,7 użytkowników Tweetera wysłało ze swoich smartphonów i komputerów pomiędzy marcem a grudniem 2008 roku. Skupili się na analizie emocjonalnej zawartości słów w wiadomościach. Autor artykułu twierdzi, że dr Bollen pokazał, że te miliony tych wiadomości oddają zmiany nastrojów społeczeństwa, które prognozują zmiany indeksu Dow Jones do sześciu dni naprzód z trafnością 87,6%. Naprawdę?
New York Times o tym dlaczego kilkanaście miesięcy po gigantycznym kryzysie finansowym, żadna z centralnych postaci tamtych wydarzeń nie została pociągnięta do odpowiedzialności karnej.
Efekt specjalizacji, czyli pierwsze trzy rozdziały Bogactwa Narodów przedstawione na filmie edukacyjnym:
Naukowe wyjaśnienie tego dlaczego tak wielu ludzi nie ufa nauce. Świetny tekst, pełen empirycznych przykładów pokazujących, że ideologia wraz z efektami potwierdzenia i zaprzeczenia w wielu przypadkach determinuje stosunek wielu ludzi do obiektywnych faktów naukowych. Absolutnie nie zdziwił mnie fakt, że komentarze pod artykułem dotyczą przede wszystkim naukowej poprawności teorii o antropogenicznym ociepleniu klimatu.
managerowie, którzy celowo opierają się na nadmiernej (redundant) komunikacji doprowadzają swoje projekty do końca szybciej i sprawniej niż managerowie, którzy tak nie postępują
badacze stwierdzili także, że klarowność przekazu, choć nie jest niczym szkodliwym, nie jest głównym celem nadmiernej komunikacji – nawet jeśli skuteczny manager jest bezpośredni i zrozumiały w komunikacji z pracownikiem to, tym co ma znaczenie jest powtarzalność przekazu
Świetna prezentacja w ramach Ted Talks o błędach i myleniu się. Kathryn Shulz zachęca słuchaczy by zastanowili się w jaki błędzie obecnie tkwią. To polecenie wydaje się absurdalne, w końcu gdybyśmy tkwili w jakimś błędzie i byli tego świadomi to najprawdopodobniej dostosowalibyśmy swój światopogląd do nowych informacji. Tymczasem, świadomość tego jak często się mylimy, skłania do refleksji, że zapewne mylimy się także teraz lecz nie chcemy lub nie jesteśmy w stanie sobie tego uświadomić. Shulz wskazuje jednak na kreatywną siłę trwania w błędzie – różnorodność poglądów sprzyjającą innowacjom. Warto obejrzeć:
New York Times odnalazł Andrew Wakefielda, lekarza odpowiedzialnego za anty-szczepionkową histerię, związaną z niepotwierdzonym związkiem pomiędzy szczepionką MMR a autyzmem. Interesujący artykuł, bynajmniej nie jednostronny, pokazuje pewien schemat związany z powstaniem anty-establishmentowych guru, także w Akademii.
Psychologia oszukiwania. Artykuł w New York Times potwierdza moje intuicyjnie wyrobione poglądy w tej sprawie. Cytuję: Oszukiwanie jest szczególnie łatwe do usprawiedliwienia gdy oszust przedstawia sytuację w taki sposób, że obsadza siebie w roli ofiary jakiegoś rodzaju niesprawiedliwości. Wtedy całe oszustwo przybiera postać wyrównywania rachunku, oszust nie oszukuje, oszust przywraca sprawiedliwość.
Płace na szczycie – New York Times przedstawił listę najlepiej opłacanych managerów w USA. Listę otwiera z 85 mln USD prezes Viacom – Philippe P. Dauman.
Kilka dni temu na stronach Gazeta.pl ukazał się artykuł o ‘wysypie nielegalnych taksówek’ w Warszawie (gdzie, nielegalnych znaczy tyle co nieposiadających licencji). Gdy czytałem ten artykuł to duża część komentarzy wyrażała poparcie dla ‘nielegalnych taksówkarzy’ i przekonanie, że całe to licencjonowanie taksówek to kolejny zamach urzędników (w nomenklaturze komentatorów ‘biurw’) na wolność gospodarczą. Z ciekawości sprawdziłem więc, jak tę sprawę załatwiono w liberalnym raju – Singapurze:
Wszyscy kierowcy taxi w Singapurze muszą posiadać Licencję Zawodowego Kierowcy Taxi wydawaną przez Urząd Transportu Lądowego, którą otrzymują po spełnieniu podstawowych wymagań wstępnych, ukończeniu kursu treningowego w Singapurskiej Akademii Taxi i zaliczeniu testu teoretycznego.Więcej w angielskiej Wikipedii. Et tu Singapura contra me.
W 2004 roku New Jersey podniosło stanowy podatek dochodowy dla osób o rocznych dochodach powyżej 500 000 USD z 6,37% do 8,97%. Po podwyżce podatku liczba milionerów płacących podatki w New Jersey zwiększyła się w kolejnych latach. Część milionerów wyjechała ale ten ubytek zrekompensowała kreacja nowych milionerów. Autorzy badań sprawdzili więc czy odsetek emigrantów wśród osób dotkniętych podwyżką podatku (zarabiających powyżej 500 000 USD) odbiegał od wskaźnika emigracji zamożnych osób nie podlegających podwyżce podatku (zarabiających od 200 000 do 500 000 USD). Efekt podwyżki podatku nie miał mierzalnego efektu na wskaźnik migracji. Pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie: czy dane statystyczne są nierzetelne czy autorzy badań posłużyli się błędną metodologią?
Postanowiłem sobie stworzyć jakąś sensowną bazę spółek z alternatywnego systemu obrotu – NewConnect. Przy okazji zweryfikowałem to co przeczytałem na oficjalnej stronie rynku NewConnect:
30 sierpnia 2007 r. ruszył nowy, zorganizowany i prowadzony przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, rynek finansujący rozwój młodych przedsiębiorstw o wysokim potencjale wzrostu (…)
To oferta dla młodych rozwijających się firm, działających zwłaszcza w obszarze nowych technologii (choć oczywiście możliwe będzie także notowanie firm z innych branż).
NewConnect jest rynkiem dla spółek reprezentujących sektory innowacyjne, oparte przede wszystkim na aktywach niematerialnych (np. IT, media elektroniczne, telekomunikacja, biotechnologie, ochrona środowiska, energia alternatywna, nowoczesne usługi).
Co zrobiłem? Sprawdziłem jaki udział w kapitalizacji NewConnect oraz liczbie spółek na NewConnect mają spółki z poszczególnych sektorów (dane z 20.04.2011).
Zacznijmy od udziału poszczególnych sektorów w kapitalizacji NC, która na zamknięcie w środę 20 kwietnia 2011 wyniosło około 6,2 mld złotych:
Interesująco przedstawia się przeciętna kapitalizacja spółek z poszczególnych sektorów:
Przeciętna spółka notowana na NC ma kapitalizację 27 mln złotych. Co ciekawe, mediana kapitalizacji to tylko 15 mln złotych co sugeruje, że przeciętna wyciągana jest przez kilka spółek o dużej kapitalizacji (pomiędzy 100 a 200 mln). Liderem kapitalizacji była spółka Mobruk (313 mln). Na drugim miejscu znajduje się firma Balticon (185 mln), o której pisałem na blogu.
Takiego obrazu rynku NewConnect spodziewaliście się?
Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.