Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Przychody pasywne – moja lista metod (2)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 20.05.2010 | Skomentuj »

Panuje raczej powszechne przekonanie, że przychody pasywne można stworzyć jedynie posiadając duże pieniądze. Jest to prawda, ale nie tak do końca. Prezentowane wczoraj sposoby rzeczywiście wymagają dość poważnej kwoty, by dało się z nich żyć. Są też i inne sposoby, które mogą dać pasywny dochód, a nie wymagają jakichś powalających kwot.

To jedna strona medalu. Druga jest taka, że na ogół wymagają mnóstwa pracy, dobrego pomysłu i odrobiny szczęścia. Metody, 0 których było wczoraj, może zastosować w zasadzie każdy, nawet niezbyt utalentowany człowiek, byle miał forsę w odpowiedniej ilości. Pieniądze są ceną za to, że sposoby działają.

Ceną za działanie sposobów dzisiejszych właśnie nie są pieniądze, a praca, wiedza i talent, by to jakoś zyskownie połączyć. Jakie to sposoby?

Czytaj dalszą część »

Jak bardzo zadłużone są polskie rodziny?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 19.05.2010 | Komentarze (18) »

Zajmowałem się już na blogu zadłużeniem amerykańskich gospodarstw domowych, a konkretnie udowadnianiem, że wartość zagregowanych aktywów amerykańskich rodzin pięciokrotnie przekracza wartość zagregowanych zobowiązań. Dziś chciałbym wrócić do tej kwestii ponieważ znalazłem interesujące wykresy pokazujące poziom długu gospodarstw domowych w państwach OECD, w tym w Polsce.

Nie będę ukrywać, że dane OECD wskazują, że zadłużenie polskich rodzin nie jest duże, w porównaniu do sytuacji w innych państwach OECD.. W zestawieniu dług do dochodów (rocznych) gospodarstw domowych Polska znajduje się na samym końcu stawki, co w tym wypadku jest bardzo dobrym wynikiem ponieważ oznacza, że dług stanowi niewielką część dochodów polskich gospodarstw domowych:

Za CGA

Za CGA

Drugi wykres pokazuje stosunek długu konsumpcyjnego (nie-hipoteczny dług gospodarstw domowych) do aktywów finansowych (fundusze, akcje, obligacje, polisy ubezpieczeniowe – bez nieruchomości i dóbr materialnych). W tym przypadku Polska znajduje bliżej czołówki zestawienia.

Czytaj dalszą część »

Przychody pasywne – moja lista metod (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 19.05.2010 | Komentarze (2) »

Niekoniecznie oryginalna, ale często metody na otrzymywanie przychodów pasywnych są porozrzucane po różnych stronach w internecie. Ponadto, nie wiem z jakiego powodu, ale dla wielu ludzi przychody pasywne, to takie, które wymagają mnóstwa pracy na początku, ciułania każdego grosza, by potem żyć z niekoniecznie pewnych inwestycji kapitałowych. Otóż może, ale niekoniecznie musi tak być.

Jeśli czytałeś też mój wpis p.t. “Na ile przychód pasywny jest pasywny”, to wiesz, że całkowicie pasywny przychód nie istnieje, raczej można sobie stworzyć sytuację, gdzie płyną jakieś sensowne pieniądze przy małej i nieregularnie, według uznania dawkowanej pracy. Praca etatowa, nawet jeśli ją uwielbiasz, nie jest takim przychodem, bo jeśli nie będziesz się pokazywał w pracy, to rychło źródło przychodów może się skończyć, nawet jeśli źródłem nieobecności jest choroba (na co nawet pozwala w pewnych przypadkach Kodeks Pracy!)

No, to lecimy z tą listą.

Czytaj dalszą część »

Myślisz, że jesteś skutecznym inwestorem?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 18.05.2010 | Komentarze (38) »

Goldman Sachs, Citigroup, JP Morgan oraz Bank of America w pierwszym kwartale 2010 roku nie zanotowały sesji, na której poniosłyby stratę w transakcjach przeprowadzanych na własny rachunek. Goldman Sachs zarabiał powyżej 25 mln USD w każdym z 63 dni roboczych w I kw. 2010, 35 razy notując zysk przekraczający 100 mln USD. JP Morgan zarabiał przeciętnie 118 mln USD dziennie w pierwszym kwartale.

Wyniki amerykańskich banków nie robią jednak takiego wrażenia jeśli weźmie się pod uwagę, że dysponowały one praktycznie nieograniczonych kapitałem od FED oprocentowanym na ultra-korzystnych warunkach. W takich warunkach skuteczne inwestowanie na rynku instrumentów dłużnych nie jest wyjątkowo trudne.

Są jednak inwestorzy, którzy na wyniki Goldman Sachs mogą patrzeć z góry. New York Times w artykule o firmach zajmujących się handlem błyskawicznych (high-frequency trading) napisał o spółce Tradebot z Kansas City: Założyciel Tradebot, powiedział studentom w 2008 roku, że dla jego firmy, przeciętny okres inwestycji w akcje to 11 sekund. Tradebot, jeden z największych operatorów handlu błyskawicznego, nie zanotował dnia ze stratą od czterech lat! Biorąc pod uwagę charakter handlu błyskawicznego, który przypomina trochę działania animatora rynku z tą kluczową różnicą, że nie ułatwia zawierania transakcji zwykłym inwestorom tylko podnosi ich koszty, wypowiedź założyciela Tradebot może być prawdziwa.

Inspirujących przykładów nie brakuje też na lokalnym polskim rynku. W tym przypadku z pomocą przychodzi Puls Biznesu, który opublikował wywiad z najlepszym inwestorem walutowym na świecie – Polakiem, który wygrał jeden z wielu konkursów na rynku FX, w okresie jednego roku uzyskując stopę zwrotu 555%. Zaczynał od realnej kwoty 15 tysięcy PLN.

Tutaj pozwolę sobie na małą dygresję: relacje pomiędzy konkursami inwestycyjnymi a inwestowaniem przypominają według mnie relacje pomiędzy konkursami w liczbie podbić piłką a graniem w piłkę. Można oczekiwać, że skuteczni inwestorzy nieźle poradzą sobie w konkursach tak jak można zakładać, że najlepsi piłkarze potrafią podbijać futbolówkę. Nie zakładałbym jednak, że ktoś będzie gwiazdą Ligi Mistrzów tylko dlatego, że potrafi 20 000 razy podbić piłkę lewą nogą. Innymi słowy, do zwycięstwa w konkursach inwestycyjnych nie potrzeba całej gamy umiejętności, które decydują o tym, że ktoś jest skutecznym inwestorem. Zwycięzcy konkursów mogą te umiejętności posiadać albo i nie.

Wróćmy jednak do  najlepszego inwestora walutowego na świecie. Pozwolę sobie zacytować dwa fragmenty wywiadu:

Czytaj dalszą część »

Mądry Polak po szkodzie. Szkoda, że nie przed.

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Społeczeństwo dnia 18.05.2010 | Komentarze (14) »

W mediach tematem nr 1 jest powódź.

Tak się składa, że z jednej zalewanej miejscowości wyprowadziłem się do innej – też zalewanej. Pomału powodzie w województwach śląskim i opolskim zaczynają być normą (na przemian z huraganowymi wiatrami).

las koszęcin

Chyba jakieś dwa lata temu nad Śląskiem przeszedł huragan, powyżej jest fotka, co ów huragan zrobił z lasem sosnowym. W tamtej klęsce ucierpiały też domy. Rok temu podobne wiatry przeszły nad Opolszczyzną.

Czytaj dalszą część »

Nadpłacanie kredytu w PKO BP

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 18.05.2010 | Skomentuj »

Mniej więcej półtora roku temu wzięłam kredyt gotówkowy w PKO BP. Warunki były bardzo korzystne, jak na kredyt gotówkowy, a powód zaciągnięcia kredytu – sensowny. Zdecydowałam się na raty malejące (dzięki równym ratom kapitałowym co miesiąc spłacam znaczną część kapitału, więc zadłużenie faktycznie maleje) i pięcioletni okres spłaty.

W ubiegłym roku udało mi się całkowicie wyjść z kredytu odnawialnego, a cel na ten rok – całkowite spłacenie kredytu gotówkowego. Oprocentowanie jest w dalszym ciągu atrakcyjne – 7,92%, ale życie z dwoma kredytami (hipotecznym, którego nie zamierzam nadpłacać oraz opisywanym właśnie kredytem gotówkowym) – po prostu mnie męczy. Stąd cel na ten rok – zamknąć kredyt gotówkowy oraz konto w PKO BP.

Analizując w miarę realnie sytuację finansową – cel jak najbardziej do osiągnięcia, przy równoczesnym jakimś budowaniu oszczędności. Ale zobaczymy jaki będzie efekt w grudniu.

Tak czy inaczej, mam za sobą pierwsze wydarzenie pod tytułem “nadpłacanie kredytu w PKO BP”. O ile zaciągnięcie kredytu było błyskawiczne i bezproblemowe (1 telefon z mojej strony do doradcy oraz zwrotny telefon po 2 dniach, że kredyt przyznany i pytanie kiedy mogę przyjść podpisać umowę – w rezultacie środki na koncie miałam 1 godzinę od podpisania umowy), to spłacanie takie łatwe nie jest. Wiadomo. Bankowi wcale nie zależy na tym, żeby klient wcześniej spłacił kredyt i dlatego procesu tego co najmniej nie ułatwia.

Kronika fiskalnej degrengolady strefy euro

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 17.05.2010 | Komentarze (45) »

Mam zagadkę dla czytelników bloga: ile razy w okresie 10 lat członkostwa w strefie euro (2001-2010) Grecja przekroczyła 3% limit deficytu budżetowego z Pakt Stabilności i Wzrostu? Odpowiedź, mimo wszystko, zaskoczyć może największych sceptyków integracji europejskiej. Okazuje się bowiem, że Grecja przekraczała 3% limit (3% PKB) deficytu w każdym roku członkostwa w strefie euro.

Można więc zadać dodatkowe pytanie: ile razy Grecja została ukarana za łamanie limitu deficytu budżetowego? Odpowiedź na to pytanie brzmi: zero.

Warto podkreślić, że Grecja nie jest jedynym państwem, który regularnie łamał limit deficytu budżetowego. W latach 1999-2010, Włochy łamały limit deficytu 7 razy (58%), a Niemcy, Francja i Portugalia 6 razy (50%). Pokazuje to poniższy wykres, nie uwzględniający 2010 roku:

Za UniCredit

Za UniCredit

Warto podkreślić, że w latach 1999-2010, recesja mogłaby wyjaśnić zwiększony deficyt budżetowy zaledwie w pięciu latach: ujemną zmianę PKB w EMU zanotowano tylko w 2009 roku, w latach 2002-2003 i 2008 i 2010 zmiana PKB wyniosła/wyniesie poniżej 1%. W Grecji, ujemna zmiana PKB wystąpiła tylko w latach 2009-2010!

Przejdźmy zatem do ostatniego pytania: ile państw strefy euro nie przekracza limitu deficytu budżetowego w 2010 roku? W tym przypadku odpowiedź także może zaskoczyć: zero. Pokazuje to poniższy wykres z Der Spiegel:

Czytaj dalszą część »

Wartość netto czy cash flow?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 17.05.2010 | Komentarze (6) »

Bogactwo może być różnie określane. Dla jednych miarą bogactwa jest wartość netto,  czyli to co posiadamy minus kredyty. Dla innych duży, pasywny przepływ pieniężny będzie miarą bogactwa w myśl zasady, że

To, czy jesteś bogaty, określa ile czasu możesz przeżyć bez pracy zarobkowej.

Co jest lepsze? Mieć dużą wartość netto, czy duży pozytywny cash flow przy mniejszej wartości netto?

W polskich blogach finansowo – inwestycyjnych ostatnio dylemat ten obrazuje spór o to, czy lepiej jest mieć milion (zapewne jako symbol wysokiej wartości netto), czy pasywne przychody wystarczające na utrzymanie nie posiadając miliona. Muszę przyznać, że ja osobiście nie pogardziłbym żadną z tych opcji – dlaczego? O tym na koniec wpisu. Zobaczmy, jakie możliwości daje milion, a jakie daje spory cash flow:

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: wysokie podatki powodują rozrost szarej strefy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 16.05.2010 | Komentarze (16) »

W opublikowanych na blogu danych pokazujących wielkość szarej strefy (nieformalnego segmentu gospodarki) w poszczególnych państwach można było zauważyć brak intuicyjnie spodziewanej zależności pomiędzy wysokością obciążenia podatkami a wielkością szarej strefy. Wiele państw znanych z wysokich podatków posiadało małą szarą strefę. Z kolei część państw kojarzonych z niskimi podatkami miało relatywnie duży segment nieformalnej gospodarki. Okazuje się, że nie było to złudzenie.

Z części badań wyłania się negatywna korelacja pomiędzy wysokością podatków (mierzoną albo wysokością stopy podatkowe albo udziałem podatków w PKB) a wielkością szarej strefy. Na przykład, w artykule Informal Sector, Government Policy and Institutions, Boragan Aruoba zamieścił takie dwa wykresy:

Za Boragan Aruoba

Za Boragan Aruoba

Na osi pionowej pokazano wielkość szarej strefy jako odsetek PKB. Na osi poziomej pokazano odpowiednio poziom całkowitej stawki podatkowej i obciążenie gospodarki podatkami liczone za pomocą udziału podatków w PKB.

Skoro poziom obciążeń podatkowych nie wydaje się być skorelowany z wielkością szarej strefy to co wyjaśnia różną wielkość nieformalnego sektora gospodarki? Jakość instytucji, w wykresie pokazana jako praworządność (Rule of Law) na podstawie danych Banku Światowego dobrze  wyjaśnia różnice w wielkości szarej strefy:

Czytaj dalszą część »

Przechadzka po supermarkecie

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 16.05.2010 | Komentarze (7) »

Przez 20 lat naszego nowego ustroju zmieniło się wiele. Kiedyś, mimo, że miało się wypłatę, to ciężko było nabyć za tę wypłatę towar. Zaś dzisiaj – odwrotnie: kupić można wszystko, jak nie w sklepie to w internecie. Nadal jednak podstawowe produkty nabywamy raczej w sklepach, raczej w tych wielkopowierzchniowych, bo raz, że wszystko jest pod ręką, a dwa, że jest w miarę tanio. Nie każdego towaru to dotyczy, no ale przecież dużych sklepów teraz jest mrowie, można w jednym kupić tanie rzeczy, a w innym te, które w pierwszym były drogie. Niedzielne zakupy powoli stały się u Nas formą rozrywki – po ciężkim tygodniu pracy kilka godzin na polowaniu na ulubiony towar.

Kupić można wszystko, problemem jest tylko, że często pieniędzy nie wystarcza na wszystkie zakupowe życzenia. Czy aby na pewno?

Czytaj dalszą część »