Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Do przeczytania: 24.06.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii, Społeczeństwo, Świat dnia 24.06.2010 | Komentarze (9) »

Nowa porcja linków:

Jak nazywa się chińska waluta: yuan czy renminbi? Z tego tekstu wynika, że renminbi to chińskie określenie na legalny środek płatniczy a nazwą własną waluty jest yuan (juan). Wikipedia ma zgoła odmienne zdanie.

Fantastyczny artykuł Sorkina o jednym z najbardziej znanych venture capitalist – Elonie Musku, współtwórcy między innymi PayPala i głównym udziałowcy Tesla (producenta samochodów elektrycznych), który znajduje się obecnie w środku dwóch głośnych wydarzeń: swojego rozwodu i oferty publicznej Tesla. Z dokumentów rozwodowych wynika, że Pan Musk ma pewne problemy z płynnością finansową i cierpi na duży niedobór gotówki – choć jego aktywa warte są kilkaset milionów dolarów. W każdy razie, inwestorzy w Tesla muszą wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik ryzyka: wynik sprawy rozwodowej, który zdecyduje czy Musk będzie musiał spieniężyć część swoich udziałów w przedsięwzięciu.

Na rynku zbóż znów straszą katastroficzne nadwyżki. Dzieje się to zaledwie dwa lat po okresie napięć na rynku spowodowanych problemami podaży z nadążeniem za rosnącym popytem. Wszystkim politykom warto polecić ostatnie zdanie artykułu: czego nas to uczy? Rolnictwo zawsze było i będzie cyklicznym biznesem.

Wszystko co trzeba wiedzieć o Internecie, w artykule profesora ‘publicznego zrozumienia technologii’ w The Observer. Interesujące są rozważania o długoterminowych skutkach powstania Sieci. Czy Gutenberg domyślał się wszystkich konsekwencji swojego odkrycia kilkanaście lat po jego pierwszym wdrożeniu?

Próbowaliście wpisać kiedyś ‘anagram’ albo ‘recursion’ w Google? Tutaj znajduje się lista piętnastu najlepszych dowcipów wbudowanych w aplikacje Google.

Czytaj dalszą część »

Muda czyli marnotrawstwo

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 24.06.2010 | Skomentuj »

Kompletnie nie w związku z finansami osobistymi zetknęłam się z określeniem Muda.  Muda to japońskie słowo oznaczające marnotrawstwo. Jest ono stosowane w odniesieniu do zarządzania przedsiębiorstwem i wyróżnia się 7 kategorii strat:

  • Nadprodukcja
  • Zapasy
  • Braki
  • Ruch
  • Przetwarzanie
  • Oczekiwanie
  • Transport

Redukcja marnotrawstwa oczywiście przekłada się na zmniejszenie kosztów i co za tym idzie, polepsza wynik finansowy przedsiębiorstwa.  Więcej można poczytać choćby tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Muda_%28Japanese_term%29

Myślę sobie, że łatwo znaleźć odniesienie do finansów domowych: zanim będziemy wdrażać jakieś super programy oszczędzania, warto popatrzeć na to, jak dużo rzeczy marnotrawimy. Ograniczenie tego marnotrawstwa powinno dosyć szybko być odczuwalne dla naszych portfeli.

Optymistyczne skrzywienie rekomendacji analitycznych

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 23.06.2010 | Komentarze (10) »

We wspomnianym w poprzednim tekście o rekomendacjach analitycznych artykule Bloomberga, zwróciły moją uwagę dane dotyczące najbardziej nielubianych przez analityków w grudniu 2009 roku spółek, a więc firm posiadających najwięcej rekomendacji ‘sprzedaj’. W trzech sektorach z największym odsetkiem rekomendacji ‘sprzedaj’ wśród wszystkich zaleceń (są jeszcze ‘trzymaj’ i ‘kupuj’) udział rekomendacji ‘sprzedaj’ przedstawiał się następująco:

  • 17% w sektorze bankowym
  • 14% w sektorze producentów samochodów (motoryzacyjnym)
  • 13% w sektorze deweloperskim

To były sektory z największym udziałem rekomendacji ‘sprzedaj’. Trudno w to uwierzyć ponieważ w żadnym z nich udział tych rekomendacji nie przekracza 1/5 wszystkich zaleceń.

Bespoke podaje szczegółowe dane z czerwca 2010 roku. Pięciuset spółkom z indeksu S&P 500 wydano 10 112 rekomendacji, co daje przeciętnie 20 rekomendacji na jedną spółkę. Wśród 10 112 rekomendacji jest:

  • 5 331 kupuj, czyli 53%
  • 4 245 trzymaj, czyli 42%
  • 536 sprzedaj, czyli 5%

Każdy inwestor z przyzwoitym stażem na rynku zdaje sobie sprawę z optymistycznego skrzywienia kompleksu analitycznego  tzw. ‘sell side’.  Jednak skala tego zjawiska zaskakuje. Tym bardziej, że rynek znajduje się 60% powyżej minimów a spółki znajdują się daleko od atrakcyjnych wycen.

Czytaj dalszą część »

Rekomendacje analityczne jako antywskaźnik?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 23.06.2010 | Komentarze (5) »

Bloomberg opublikował interesujący tekst o rekomendacjach analitycznych dla amerykańskich spółek. Okazało się, że firmy, które w grudniu 2009 miały największy udział rekomendacji ‘sprzedaj’ zdecydowanie pobiły w pierwszym półroczu zarówno szeroki rynek jak i korporacje z największym odsetkiem rekomendacji ‘kupuj’. Co ciekawe, korporacje najbardziej w grudniu 2009 ‘lubiane’ przez analityków spisywały się dużo gorzej od szerokiego rynku.

Artykuł Bloomberga nie jest przykładem precyzyjnego przedstawiania danych, tak więc nie dysponuję kompletnym zestawieniem wyników dla obydwu grup. Można jednak obliczyć, że portfel złożony z dziesięciu spółek (między innymi AIG, Eastman Kodak i Sears Holding) z najwyższym odsetkiem rekomendacji ‘sprzedaj’ w grudniu 2009 uzyskałby w 2010 roku stopę zwrotu na poziomie 24%, przy stopie zwrotu indeksu S&P 500 na poziomie -0,2% (dane na 21 czerwiec 2010). Odchylenie standardowe stóp zwrotu spółek z portfela wyniosło 32%.

Czytaj dalszą część »

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (3)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 23.06.2010 | Komentarze (3) »

Ponarzekałam na karty kredytowe, ale chyba nie bez powodu cieszą się one dużą popularnością, także w czasie wyjazdów zagranicznych.

Co by nie powiedzieć, posługiwanie się gotówką ma również wady.

  • Nie wiadomo ile wziąć ze sobą pieniędzy. Szczególnie przy dłuższych wyjazdach dobre oszacowanie jest trudne.
  • Jesteśmy dużo bardziej narażeni na kradzież, gdyż harmonia pieniędzy bardziej rzuca się w oczy niż karta.
  • Całość kwoty na wyjazd musielibyśmy zgromadzić przed rozpoczęciem podróży.

Ale za to – nie wracamy z wakacji z długiem do spłacenia. Wiadomo, coś za coś.

Nie chcę, żeby zostało odebrane że posługiwanie się kartą neguję całkowicie. Tak jak napisałam powyżej, karta ma sporo zalet, naprawdę. Ale w przeciągu ostatnich kilku lat nacięłam się na tyle często: prowizje za rozliczenie transakcji, dyskomfort z powodu długu po wakacjach, a przede wszystkim – częste przykre niespodzianki gdy w najmniej sprzyjającym momencie okazywało się, że karty nie są akceptowane, że nie podoba mi się wmawianie nam wszystkim że podróż z kartą jest tak wygodna bezproblemowa i opłacalna.

Jak duży jest wyciek ropy z Deepwater Horizon?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 22.06.2010 | Komentarze (30) »

Dzięki projektowi ifitwasmyhome.com może sprawdzić relatywną wielkość wycieku ropy z głębokowodnej platformy wydobywczej w Zatoce Meksykańskiej. Nie wiem, czy są publicyści i analitycy bagatelizujący rozmiary katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej, jeśli są, to ten obrazek przemówi do nich głośniej niż tysiące słów.

Tak wyglądałby wyciek ropy z Deepwater Horizon gdyby platforma wiertnicza znajdowała się gdzieś w okolicy Bornholmu:

Za Google Maps i ifitwasmyhome.com

Za Google Maps i ifitwasmyhome.com

Czytaj dalszą część »

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (2)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Bez kategorii dnia 22.06.2010 | Komentarze (4) »

No dobrze, o gotówce już co nieco było, ale na co zwrócić uwagę biorąc kartę kredytową i/lub debetową za granicę?

Punkt pierwszy: waluta rozliczeniowa. Jeżeli jedziemy do strefy euro, kartę powinniśmy taką, dla której walutą rozliczeniową jest również euro.  Po drugie: prowizja za rozliczenie transakcji bezgotówkowej (przeliczenie na złotówki) – można się nieprzyjemnie zdziwić. Po trzecie – prowizje za wypłaty z bankomatu.  Po czwarte: numer telefonu (przechowywany w innym miejscu niż karta) pod którą kartę możemy zastrzec, w razie jej utraty. Po piąte: sprawdźmy jakie ubezpieczenie mamy dla karty. I punkt szósty, chyba ostatni: do wypłaty z bankomatów używamy karty debetowej a nie kredytowej, gdyż ta druga opcja jest baaardzo kosztowna.

Jakie są zalety płacenia kartą za granicą?

Przede wszystkim wygoda i możliwość dostosowania się do zmieniającej sytuacji w podróży. Poza tym – odroczona płatność.

Wady? Wad osobiście widzę sporo więcej.

  • Utrata karty może być dużo bardziej bolesna niż utrata gotówki (w najgorszym wypadku możemy stracić pieniądze aż do wysokości przyznanego limitu);
  • Trudno nam do końca z góry przewidzieć czy płatność kartą będzie możliwa czy nie;
  • Z wakacji wracamy z długiem.

Kolejny kandydat do transakcji stulecia?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 21.06.2010 | Komentarze (11) »

Zastanawiam się, ilu z Was słyszało o firmie Tencent? Giełdowa kapitalizacja Tencent przekracza 31 mld USD. To więcej niż rynkowa kapitalizacja Yahoo i eBay. Porównuje Tencent z tymi firmami ponieważ Internet jest obszarem, w którym działa Tencent. Dwa podstawowe produkty tej firmy to komunikator internetowy QQ i serwis społecznościowy Qzone. Obydwa produkty są liderami w swoich kategoriach w Chinach.

Przyznam szczerze, że choć słyszałem o QQ i Qzone to nie wiedziałem o istnieniu Tencent do przeczytania artykułu o tej korporacji na TechCrunch.

Okazuje się, że dobrze znany z polskiego rynku internetowego Naspers (właściciel Gadu-Gadu i Allegro), w 2001 roku zainwestował 32 mln USD. W tej chwili udziały Naspersa w Tencent warte są 10,85 mld USD. Dałoby to stopę zwrotu z inwestycji na poziomie… 33 800%, czyli CAGR na poziomie 91%.

Czytaj dalszą część »

“Don’t be evil” oczami pracownika

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 21.06.2010 | Komentarze (4) »

Tytułowe “don’t be evil” chyba większość czytelników kojarzy. To motto Google, która nie tylko wobec użytkowników internetu stara się być no evil. Firma także swoich pracowników traktuje zgodnie z ogłaszaną wszędzie zasadą.

Czyli jak konkretnie?

Wakacje za granicą – karta czy gotówka? (1)

Opublikowane przez Parsimonia w kategorii Społeczeństwo dnia 21.06.2010 | Komentarze (6) »

Kilka dni temu trafiłam na artykuł w serwisie Money.pl, omawiający preferencje Polaków w odniesieniu do form płatności za granicą. Czy wyjeżdżając za granicę chętniej korzystamy z kart czy z gotówki? Sondaż był przeprowadzony na zlecenie BZ WBK na próbie 1082 dorosłych Polaków, więc trudno jego wyniki uznać za reprezentatywne. Zainteresowani wynikami mogą zapoznać się z artykułem tutaj: http://www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/sondaz;na;urlopie;zdecydowanie;wolimy;gotowke;od;karty,154,0,633242.html

Ja osobiście preferuję gotówkę, ale kartę kredytową i kartę debetową mam w portfelu również. Po to żeby zapłacić (a przynajmniej spróbować) za hotel, lub mieć możliwość wypłacenia gotówki z bankomatu, w przypadku nadprogramowych kosztów (choćby awaria samochodu).

Gotówka, czyli co? Oczywiście przede wszystkim euro lub dolary, w zależności od kraju do którego jadę. Czytając porady na forach podróżniczych przeczytamy przeróżne opinie – że dolary, że euro, że złotówki, że wypłata z bankomatu, itp. Niestety – warto poczytać, porozmawiać ze znajomymi, ale tak naprawdę każdy musi sam nabrać z czasem doświadczenia w tych kwestiach. Co kraj, upływający czas i zmieniająca się sytuacja gospodarcza – to inne rozwiązanie.

Podróżując na wschód (Ukraina, Rosja) możemy mieć problem w kantorach z wymianą starszych dolarów (sprzed 1990 roku), i dlatego kupując tą walutę w Polsce warto na to zwrócić uwagę, żeby potem na miejscu nie tracić czasu i nerwów na latanie od kantoru do kantoru. Niestety w kantorach w Polsce niezbyt chętnie reagują, jeśli chcemy dolary, ale tylko nowe. Dlatego wygodniejsze może być euro.

Poza euro lub dolarami, zawsze biorę choć trochę waluty lokalnej. Choćby bardziej opłacało się wymieniać na miejscu. Komfort, że będąc o 8 rano w sobotę w Czechach, mogę spokojnie zjeść śniadanie, zamiast czekać, aż w końcu otworzą jakiś kantor, lub przepłacać za wypłatę gotówki w bankomacie – jest może nie bezcenny, ale sporo wart :). Dlatego zawsze przed wyjazdem wymieniam co najmniej około 100 zł na lokalne pieniądze.