Faktury elektroniczne EBPP

Najnowsze wpisy

Czy Singapur jest jednym z najbardziej zadłużonych państw świata?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 06.06.2010 | Komentarze (9) »

Puls Biznesu podał ‘parszywą dwunastkę’ najbardziej zadłużonych państw świata, o których napisał między innymi: siedzą po uszy w długach, a mimo to ciągle zaciągają następne. Inwestorzy, którzy niegdyś im zaufali, teraz drżą, żeby nie przestali płacić. Artykuł podsumowuje lista dwunastu najbardziej zadłużonych państw, według wskaźnika dług publiczny brutto do PKB, a w niej, na szóstym miejscu, nasz dobry znajomy – Singapur, z wynikiem 117,6%.

Pomyślałem, że to odpowiedni moment by przypomnieć, że dla niektórych państw podawanie wartości długu publicznego brutto albo wskaźnika długu publicznego brutto do PKB nie ma najmniejszego sensu. Każdy inwestor obudzony w środku nocy powinien wymienić dwa takie państwa: Norwegia i Singapur, choć zapewne jest ich więcej.

To prawda, że Singapur ma, a raczej miał, około 117% PKB długu publicznego. Zewnętrzny dług publiczny wynosi zero. Singapurski rząd winny jest pieniądze tylko swoim obywatelom. Ale to naturalnie nie wszystko. Singapurski rząd posiada aktywa finansowe przewyższające dług publiczny brutto – to efekt prowadzonej od wielu lat polityki nadwyżek budżetowych.

Czytaj dalszą część »

Skąd będziesz wiedzieć, że to już?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 06.06.2010 | Komentarze (4) »

Większość Czytelników mojego i podobnych blogów, wykonuje jakieś czynności, żeby w końcu osiągnąć finansową niezależność. I dobrze. Gama środków do osiągnięcia tego celu jest bardzo szeroka, chociaż są dwie główne grupy:

  • Obniżanie kosztów życia – co nie jest łatwe, kiedy jednocześnie zależy Nam na utrzymywaniu w miarę wysokiego poziomu naszej egzystencji.
  • Zwiększanie dochodów, najlepiej pasywnych lub chociaż więcej pieniędzy przy tej samej bądź obniżonej ilości pracy.

Tak więc zmniejszamy koszty, zwiększamy dochody. No i teraz skąd mamy wiedzieć, że właśnie osiągnęliśmy wolność finansową i już nie trzeba zmniejszać jeszcze bardziej kosztów życia, ani też nie trzeba gonić za kolejnymi złotówkami bez pracy?

Czytaj dalszą część »

Indeks Wolności Gospodarczej fabryką fascynujących korelacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 06.06.2010 | Komentarze (3) »

Kilka dni temu rozważałem w jakim stopniu Indeks Wolności Gospodarczej (HFI) tworzony przez Heritage Foundation mierzy wolność gospodarczą w potocznym rozumieniu tego terminu. Okazało się, że najważniejsze elementy rankingu wolności gospodarczej kwantyfikują efektywność administracji rządowych – co z jednej strony tłumaczy dlaczego na czele rankingu są bogate, rozwinięte państwa (mają efektywne instytucje biurokratyczne) a z drugiej wyjaśnia dlaczego czołówkę zestawienia okupują państwa nie kojarzące się z wolnością gospodarczą, na przykład Dania czy Kanada.

Postanowiłem przez chwilę ‘pobawić się’ danymi. Okazało się, że Heritage Freedom Index (Index of Economic Freedom) jest kopalnią fascynujących korelacji lub ich braku. Weźmy pierwszą z brzegu korelację pomiędzy punktacją HFI a PKB per capita dla całej puli państw: oszałamiające 0,07. Czytelnicy mogą sobie oczywiście zapamiętać tę liczbę w celu wyprowadzania z równowagi zwolenników tezy o tym, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt (tezy sensownej i intuicyjnej), trzeba jednak pamiętać, że badawcza wartość tej korelacji zmierza do zera. Powodów jest wiele: od zniewolonych gospodarczo bogatych państw naftowych po konstatacje, że HFI mierzy wolność gospodarczą w ostatnim czasie a PKB per capita jest wynikiem procesów trwających dekady czy stulecia.

Dlatego w swojej analizie skupiłem się tylko i wyłącznie na państwach OECD, co więcej, zrobiłem także analizę dla państw OECD bez rynków wschodzących (odrzuciłem Czechy, Meksyk, Polskę, Słowację, Turcję i Węgry) a więc tylko dla najbogatszych z najbogatszych państw. Miłośnicy liczb znajdą dużo radości w analizie tej macierzy korelacji dla państw OECD. Wskaźniki zaznaczone niebieskim kolorem to realne wskaźniki gospodarcze z oficjalnych statystyk OECD:

macierz korelacji dla OECD

Proszę zwrócić uwagę, że także w państwach OECD nie ma korelacji pomiędzy wynikiem HFI a wolnością fiskalną i poziomem wydatków rządowych. Istnieje natomiast silna pozytywna korelacja pomiędzy rezultatem w HFI a prawami własności i wolnością od korupcji. Niska pozytywna korelacja pomiędzy wynikiem w HFI a wolnością handlu międzynarodowego to najprawdopodobniej efekt Unii Europejskiej. Warto zauważyć, że w dla rozwiniętych państw OECD korelacja pomiędzy HFI z wolnością fiskalną i wydatkami rządowymi jest pozytywna i różna od zera (odpowiednio: 0,26 i 0,46)

Czytaj dalszą część »

Masz dzieci? Zainwestuj w książki

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 05.06.2010 | Komentarze (16) »

Lubię badania naukowe, które potwierdzają pewne intuicyjne hipotezy, które kiedyś formułowałem. Tak właśnie jest z artykułem Family scholarly culture and educational success: Books and schooling in 27 nations z periodyku Research in Social Stratification and Mobility.

Naukowcy zbadali 70 000 rodzin, w 27 państwach i doszli do wniosku, że obecność książek w mieszkaniu znacząco zwiększa osiągnięcia edukacyjne nawet po uwzględnieniu wykształcenia, dochodów i pozycji zawodowej rodziców. Podkreślam: nie chodzi o prostą korelację ‘liczba książek w domu – liczba lat edukacji dzieci’ ponieważ w takim przypadku książki byłyby po prostu wyrazem edukacji lub dochodów rodziców. Badacze wzięli po uwagę te czynniki mierząc oddziaływanie książek na osiągnięcia edukacyjne dzieci.

Co się okazało? Dzieci pochodzące z domów, w których znajduje się powyżej 500 książek kształcą się o trzy lata dłużej niż dzieci, w których domach jest zaledwie kilka książek. Dzieci pochodzące z domów, w których znajduje się już 25 książek kształcą się przeciętnie o 2 lata dłużej niż dzieci wychowane w domach bez książek.

Czytaj dalszą część »

Rząd, który mówi, że może zbankrutować

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy dnia 04.06.2010 | Komentarze (24) »

Fascynujące rzeczy dzieją się na Węgrzech. Po ośmiu latach rządów socjalistów władzę przejął prawicowy Fidesz. Jedną z pierwszych powyborczych decyzji Fideszu było powołanie komisji śledczej, której celem było odkrycie manipulacji księgowych (zaniżających węgierski dług i deficyt budżetowy), których miał się dopuścić socjalistyczny rząd.

Premier Węgier, Victor Orban i inni politycy Fidesz sugerowali, że gospodarka i finanse publiczne Węgier są w dużo gorszym stanie niż pokazują to oficjalne statystyki. Praktycznie do czwartku zachowanie polityków Fideszu nie odbiegało od ‘tradycyjnego zrzucania winy na poprzedni rząd’, które w przypadku Węgier ma zresztą silne podstawy.

Myślę jednak, że w piątek rzecznik węgierskiego rządu, Peter Szijjarto, przekroczył granicę oddzielającą ‘uprawianie polityki’ od ‘szkodzenia państwu’. Szijjarto powiedział między innymi (cytuję za Parkietem):

Węgry znajdują się w krytycznej sytuacji, gdyż poprzedni rząd manipulował statystykami oraz kłamał na temat stanu gospodarki kraju.

Mówienie o niewypłacalności naszego kraju nie jest przesadą.

Wcześniej, wiceprzewodniczący Fidesz powiedział:

Węgry mają małe szanse na uniknięcie kryzysu, w jaki wpadła Grecja.

W piątek węgierska giełda spadała nawet 8% by zakończyć dzień na poziomie -3,3%. Forint osłabił się 2% do euro. Koszt CDS na węgierskie obligacje wzrósł o 100 punktów bazowych do 430 pb.

Wielokrotnie powtarzałem, że państwa czy korporacje nie bankrutują z powodu negatywnych raportów analitycznych czy katastroficznych wypowiedzi. Przyczyny niewypłacalności zawsze leżą w bilansie.

Stwierdziwszy to co powyżej, muszę wyrazić bezgraniczne zdumienie sytuacją, w której rzecznik rządu sugeruje rynkom, że niewypłacalność państwa jest realnym scenariuszem. Tym bardziej, że sytuacja Węgier nie specjalnie pozwala mówić o groźbie niewypłacalności. Węgierski dług publiczny stanowi około 78% PKB (przy 125% w Grecji). Co więcej, krótkoterminowe zobowiązania zewnętrzne węgierskiego rządu to zaledwie 2,4% PKB (dług w walutach obcych, który musi być spłacony w okresie roku) czyli 2,6 mld euro. Przy czym węgierski rząd dysponuje jeszcze 12 mld euro z linii kredytowej IMF z 2008 roku. Trudno więc mówić o ryzyku niewypłacalności.

Czytaj dalszą część »

Inwestorze! Nie obrażaj się na rynek

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 03.06.2010 | Komentarze (9) »

Najnowszy komentarz zarządzających do wyników funduszu Investor FIZ stanowi fascynującą lekturę. Z całą pewnością, w pewnym stopniu jest to efekt fascynujących wyników inwestycyjnych funduszu w maju: -16,3%. Investor FIZ jest w tej chwili 10% poniżej poziomu z lutego 2009 (cherry picking z mojej strony: fundusz zachowywał się lepiej niż szeroki rynek w czasie bessy) co może sprawiać, że cierpliwość wielu inwestorów jest na wyczerpaniu.

W komentarzu znajdują się dwa interesujące fragmenty. Na pierwszy z nich zwrócił uwagę APP Funds: Sytuacja na rynkach finansowych wymknęła sie spod kontroli rządów europejskich, co doprowadziło do silnego załamania na giełdach w USA gdzie indeksy spadły w ciągu kilku godzin o 10%. Miało to bezpośredni wpływ na bardzo słaby wynik funduszu, ponieważ uruchomiło to zlecenia stop loss i fundusz był zmuszony redukować portfel z części akcji i zamykać pozycje w kontraktach indeksowych i surowcowych. W związku z tak dużą stratą wszystkie operacje zostały wstrzymane do końca miesiąca i środki funduszu są przechowywane w instrumentach pieniężnych.

Moje pytanie brzmi: czy zarządzający Investor FIZ naprawdę stracili 16% na flash crash, w dniu 6 maja 2010? Być może powinienem zapytać czy zarządzający Investor FIZ naprawdę sądzą, że klienci uwierzą, że stracili 16% na flash crash w dniu 6 maja 2010? Inna wersja pytania: czy zarządzający Investor FIZ uważają, że informacja, iż stracili 16% na flash crash w dniu 6 maja 2010 podziała na obecnych i potencjalnych inwestorów USPOKAJAJĄCO?

Zresztą, z obliczeń na kopercie (na podstawie danych ze sprawozdania za I kw. 2010 i struktury portfela z kwietnia 2010 roku) wynika, że udział amerykańskich akcji wynosił około 25% aktywów Inwestor FIZ (dane z 31.03.2010) lub maksymalnie 35% aktywów (interpretacja danych z 30.04.2010). Niewiele spółek spadło w czasie flash crash o więcej niż 10% tak więc nawet w najbardziej niekorzystnym scenariuszu Investor FIZ nie powinien stracić więcej niż 2,5% do 3,5% wartości na spadku portfela akcyjnego. Pozostają więc kontrakty terminowe.

Tak wyglądała struktura aktywów Investor FIZ pod koniec kwietnia 2010 roku:

Za Investor FIZ

Za Investor FIZ

Przy okazji, mam zagadkę dla czytelników: akcje, której spółki stanowiły największy element aktywów Investor FIZ na koniec I kw. 2010? Łączna wartość akcji tej spółki w portfelu Investor FIZ wyniosła na koniec I kw. 2010 około 50 mln złotych. Trzy podpowiedzi. Spółka ‘gościła’ na łamach bloga. Akcje kupowano za około 33 USD (obliczenia na kopercie). Nazwa spółki składa się z trzech liter.

Czytaj dalszą część »

Czego uczy szkoła?

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Społeczeństwo dnia 03.06.2010 | Komentarze (8) »

W naszym kraju istnieje dość często spotykane szufladkowanie ludzi wg majątku.

Biedny, to znaczy uczciwy i dobry.

Bogaty, to na pewno złodziej, oszust.

Tyle ze sztuki meblarskiej. Ale właściwie to skąd wzięły się te stereotypy? Większość rodaków ma je od swoich przodków – rodziców, dziadków itp.

No ale u nich też musiało się to skądś wziąć. A skąd? Jedną z możliwych odpowiedzi jest…

Czytaj dalszą część »

Czym jest ryzyko?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 02.06.2010 | Komentarze (16) »

Świadomość, że w rdzeniu wielu najważniejszych teorii ekonomii finansowej leży koncept, którego zdefiniowanie sprawia duże problemy zarówno naukowcom jak i uczestnikom rynku nie napawa optymistycznie. Rynek kapitałowy w pewnym sensie opiera się na założeniu, że inwestorzy oczekują wyższych stóp zwrotu z inwestycji obarczonych większym ryzykiem. Założenie to wymaga oczywiście by ryzyko było wielkością dającą się skwantyfikować.

W tym miejscu powstają dwa istotne problemy. Po pierwsze, istnieją duże problemy z mierzeniem ryzyka, po części wynikające z trudności w zdefiniowaniu tego pojęcia. Po drugie, nawet jeśli inwestorzy oczekują wyższych stóp zwrotu za wyższe ryzyko inwestycji to wiele badań empirycznych pokazuje, że tych ‘ekstra zysków’ nie otrzymują, że premia za ryzyko nie istnieje. Jeśli natomiast rynek nie wynagradza za podejmowanie większego ryzyka to pewna część teorii finansów zwyczajnie się załamie.

Zainspirowany rozważaniami Tomasza Symonowicza o tym, czy bardziej ryzykowany jest rynek akcyjny czy rynek kontraktów terminowych postanowiłem zastanowić się nad tym w jaki sposób rozumiemy ryzyko inwestycji. Tym bardziej, że bardzo często ‘chodzę na skróty’ i utożsamiam na blogu ryzyko ze zmiennością. Na ten nawyk zwrócił uwagę Eric Falkenstein, który pokazał na swoim blogu wykres, który Campbell Harvey – edytor Journal of Finance.

Za Campbell Harvey

Za Campbell Harvey

Wykres pokazuje stopy zwrotu i odchylenie standardowe stóp zwrotu kilku wybranych klas aktywów. Jego legenda sugeruje natomiast, że przedstawia zależność pomiędzy ryzykiem inwestycji a stopą zwrotu. Kluczowe pytanie brzmi: czy odchylenie standardowe stóp zwrotu, jedna z miar zmienności, jest tożsame z ryzykiem inwestycji?

Czytaj dalszą część »

Dlaczego efektywność biurokracji nazywa się wolnością gospodarczą?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 01.06.2010 | Komentarze (29) »

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Efektywność biurokracji państwowych jest pozytywne skorelowana z poziomem rozwoju gospodarczego. Jeśli więc skonstruuje się indeks wolności gospodarczej tak by mierzył po części wolność gospodarczą a po części efektywność biurokracji rządowej, przy czym pozycja w indeksie determinowana będzie przez czynniki mierzące efektywność instytucji biurokratycznych, to będzie można we wszystkich mediach pokazywać, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt. Na taki właśnie, genialny w swej prostocie, koncept wpadła Heritage Foundation i stworzyła Freedom Index.

Niestety, popełniła błąd – udostępniła metodologie liczenia indeksu. Wykorzystał to bloger StatsGuy, który w tekście na Baseline Scenario pokazał co naprawdę mierzy Heritage Freedom Index (HFI). Postaram się przybliżyć główne myśli tego fenomenalnego tekstu.

Co ciekawe, już samo spojrzenie na czołówkę rankingu powinno włączyć żółte światło ostrzegawcze u każdego rozsądnego człowieka. Ranking otwiera Hong Kong – tu nie ma niespodzianki, na drugim miejscu znajduje się Singapur – państwo, w którym rząd kontroluje 85% rynku mieszkaniowego (tyle obywateli Singapuru mieszka w domach zbudowanych i zarządzanych przez singapurski rząd), potem zaczynają się niespodzianki. Kanada, ta właśnie ‘socjalistyczna’ Kanada znajduje się na miejscu siódmym, przed USA, Chile i Estonią. Na miejscu dziewiątym znajduje się Dania – państwo, w której wydatki rządowe wynoszą ponad 50% PKB (licząc udział podatków w PKB). Powtórzę to: państwo, w którym rząd odpowiada za ponad połowę gospodarki znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wolnych gospodarek na świecie. Jak to możliwe?

To proste: HFI zbudowany jest z 10 subindeksów, które mierzą:

  • wolność biznesu
  • wolność handlu międzynarodowego
  • wolność podatkową
  • wydatki rządowe
  • wolność monetarną
  • wolność inwestowania
  • wolność sektora finansów
  • prawa własności
  • wolność od korupcji
  • wolność rynku pracy

Kluczem do zrozumienia tego jak działa Indeks Wolności Gospodarczej będzie macierz korelacji pomiędzy poszczególnych subindeksami.

Za StatsGuy

Za StatsGuy

Dwa fakty stają się jasne. Subindeksy ‘wolność podatkowa’ i ‘wydatki rządowe’ nie są skorelowane z wynikami Indeksu Wolności Gospodarczej, ich korelacja z innymi wskaźnikami poza samymi sobą jest niska i raczej negatywna. Pełnią w HFI rolę ozdobników broniących neoliberalnej narracji. To dlatego wiele państw o bardzo dużym udziale rządu w gospodarce i wysokich podatkach znajduje się w czołówce rankingu. Nie mam nic przeciwko temu – nie widzę sprzeczności pomiędzy wolnością gospodarczą a aktywnym w gospodarce rządem. Problem polega na tym, że twórcy indeksy i Ci, którzy się na niego powołują mają chyba przeciwną opinię.

Czytaj dalszą część »

Duża kasa bez wychodzenia z domu

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 01.06.2010 | Komentarze (4) »

Dzisiaj nie będzie poradnika, a raczej post przeglądowy.

Większości ludzi wydaje się nadal, że praca zarobkowa, to taki schemat, gdzie rano w pośpiechu je się śniadanie, potem jakaś droga z domu do pracy – krótsza lub dłuższa, po czym następuje kilka godzin w jakimś miejscu innym niż dom. Celowo nie piszę “w pracy”, bo sugerować to może przesiadywanie w jednym miejscu, np. w biurze itp, a niekoniecznie tak jest. Ważne, że utarty schemat zarabiania w pracy nie wiąże się w umysłach znakomitej większości ludzi z przebywaniem w domu.

Z kolei, przeglądając polski Internet, można dojść do wniosku, że praca “z domu” to tylko składanie długopisów, czy adresowanie kopert. Pozostawiam już wiarygodność tego typu ofert, sam nie korzystałem, ale fakty są takie, że zaufania mojego nie wzbudzają.

Serwis wynagrodzenia.pl opublikował ciekawy moim zdaniem artykuł na temat pracy w domu, bazujący na danych z rynku amerykańskiego.

Źródło: wynagrodzenia.pl
Źródło: wynagrodzenia.pl

Czytaj dalszą część »