Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Oszczędzanie i inwestowanie

Zagubiony podpis

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 04.08.2011 | Komentarze (50) »

Opowiedziano mi interesującą historię, która świetnie pokazuje funkcjonowanie polskiego systemu bankowego. Dotyczy dwóch największych polskich banków.

Sprawa wyglądała tak: był sobie Pan, powiedzmy Kowalski, który kupował mieszkanie od Pana Nowaka. Pan Nowak wziął wcześniej kredyt hipoteczny, którego zabezpieczeniem było wspomniane mieszkanie. Kredytu udzielił PKO Bank Polski.

Pan Kowalski finansował zakup mieszkania kredytem hipotecznym, którego udzielał drugi największy polski bank – Bank Pekao SA. Jak zawsze w takiej sytuacji, do podpisania umowy kredytowej wymagane jest zaświadczenie o całkowitym zadłużeniu kredytu.

Tutaj zaczyna się taka historia. Największy polski bank wystawia takie zaświadczenia w formie dokumentu elektronicznego na podstawie art. 7 ustawy Prawo Bankowe (DZ. U. z 2002r., Nr 72. Poz. 665 z późn. zm.)

Na dokumencie znajduje się dopisek: Nie wymaga podpisu ani pieczęci.

Co ciekawe, na zaświadczeniu jest także taka formułka: PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych w oparciu o niniejsze zaświadczenie.

Otóż, drugi największy polski bank za żadne skarby nie chce zaakceptować takiego dokumentu. Domaga się uwierzytelnienia. Dzwoniłem do kilku znajomych: nie tylko Bank Pekao SA nie akceptuje elektronicznego zaświadczenia o zadłużeniu z PKO BP SA.

Sytuacja wygląda więc tak, że Pan Kowalski by otrzymać kredyt musi namówić Pana Nowaka by postarał się o pieczęć i podpis pracownika banku wydającego zaświadczenie. Formalność? Ani trochę. Żaden zwykły pracownik banku nie uwierzytelni tego zaświadczenia. Sprawa trafia więc w końcu do kierownika oddziału. Z opowiedzianej mi historii wiem, że w PKO BP są kierownicy oddziałów, którzy przybijają pieczątkę i piszą ‘zaświadczenie wydano’ i są tacy, którzy twierdzą, że nie leży to w ich kompetencji. A w ogóle to zaświadczenie w formie dokumentu elektronicznego (wydrukowanego) jest zgodne z Prawem Bankowym i procedurami PKO BP i oni nie widzą powodów do interwencji.

Czytaj dalszą część »

Do banku po taniego franka

Opublikowane przez Analitycy iFIN24 w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 03.08.2011 | Komentarze (40) »

Wysoki kurs franka szwajcarskiego, z jakim mamy do czynienia od kilku tygodni coraz częściej wykorzystują banki, podnosząc spread czyli różnicę pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży waluty, co dodatkowo uderza po kieszeniach kredytobiorców. Według analizy Comperii od stycznia średni spread wzrósł o około 4 grosze (z 20 gr. na 23-24 gr.), co spowodowało, że rata kredytu we frankach zaciągniętego w styczniu 2008 roku na 30 lat o wartości 300 tysięcy złotych zdrożała o prawie 15 zł miesięcznie. Oznacza to, że jeżeli takie spready zostaną utrzymane to przeciętny kredytobiorca straci na tym blisko 5000 zł.

wykres spread

Na szczęście niektóre banki zaczęły się wyłamywać się z tego niekorzystnego trendu promując i oferując klientom zakup tanich franków.

Czytaj dalszą część »

Jak obniżyć ratę kredytu we frankach?

Opublikowane przez Analitycy iFIN24 w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 27.07.2011 | Komentarze (6) »

frank szwajcarski

Od kilku tygodni drożejący frank szwajcarski jest jednym z głównych tematów poruszanych we wszystkich mediach. Jest on szczególnie istotny przede wszystkim dla 700 tys. Polaków, którzy mają zaciągnięty kredyt w tej właśnie walucie. Rata kredytu w ich przypadku w wyniku wzrostu kursu franka  jest wyższa o ponad 13 procent w stosunku do tej, jaką płacili jeszcze na początku roku.

Wiele osób zastanawia się, co w tej sytuacji zrobić, jak uchronić budżet przed coraz większym obciążeniem.

Czytaj dalszą część »

Joel Greenblatt opowiada o swojej filozofii inwestowania

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 21.07.2011 | Komentarze (7) »

Joel Greenblatt to autor The Little Book That Beats the Market i współzałożyciel Value Investors Club, o którym pisałem w marcu. Steve Forbes przeprowadził niedawno interesujący wywiad z Greenblattem.

Greenblatt poruszył kilka kwestii, które moim zdaniem warto przypomnieć. Po pierwsze zwrócił uwagę na czynniki istotnie utrudniające indywidualnym inwestorom osiąganie stóp zwrotu wyższych od rynku przez inwestowanie w tradycyjne fundusze.

Należy zacząć od tego, że pomiędzy 2/3 a 3/4 (to zależy od poszczególnych badań – Greenblatt podaje wartość 70%) managerów przegrywa z indeksami. Ktoś mógłby pomyśleć, że wystarczy zatem znaleźć tych zarządzających, którzy należą do pokonujących benchmarki 30%. Moim zdaniem, łatwiej jest już wybrać ‘wygrywające’ spółki niż ‘wygrywających’ zarządzających. Dlaczego? Praktycznie nie ma wskaźników charakteryzujących ‘wygrywających’ zarządzających. Istnieją strategie kwantytatywne, oparte o wycenę lub efekt momentum, które pozwalają pobić rynek. Nie słyszałem natomiast o takich strategiach umożliwiających skuteczne inwestowanie w aktywnie zarządzane fundusze.

Greenblatt zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. Po pierwsze nie ma korelacji pomiędzy wynikami zarządzających w ostatnich 1,3,5 latach a wynikami, które osiągną w kolejnych okresach. Po drugie, jeśli stworzy się ranking zarządzających w zależności od wyników w ostatniej dekadzie to okaże się, że wśród 25% najlepszych managerów:

  • 97% spędziło przynajmniej 3 lata w dolnej połowie rankingu
  • 79% spędziło przynajmniej 3 lata w dolnych 25% rankingu
  • 47% spędziło przynajmniej 3 lata w dolnych 10% rankingu

Czytaj dalszą część »

Już 20% spółek z WGPW jest poniżej poziomów z dołka bessy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 20.07.2011 | Komentarze (35) »

Ocenianie rynku przez pryzmat indeksów może być złudne. Dzieje się tak z kilku powodów:

Gdy wczoraj oglądałem indeksy wybranych spółek zwróciłem uwagę, że wiele z nich znajduje się na poziomach (lub poniżej) z dołka bessy w 2009. Wieczorem kompleksowo zbadałem to zagadnienie i okazało się, że z około 355 spółek z bazy Stooq (uwzględnia PP, splity i dywidendy), które były notowane 17 lutego 2009 roku (WIG zanotował minimum bessy w ten dzień) i 15 lipca 2011 roku około 20% walorów znajduje się poniżej poziomów notowanych w dołku bessy szerokiego indeksu.

Poniżej 20 spółek o najgorszych stopach zwrotu:

20 worst ROC od lutego 2009

W okresie dwóch lat i pięciu miesięcy od dna bessy, WIG zyskał 125%. Przeciętna stopa zwrotu 356 spółek wyniosła 116% a mediana stóp zwrotu 63%. Wynik lepszy od WIG zanotowała co trzecia spółka (32%).

Poniżej 20 spółek o najwyższych stopach zwrotu:

Czytaj dalszą część »

Szał letnich wyprzedaży

Opublikowane przez Analitycy iFIN24 w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 20.07.2011 | Komentarze (569) »

sale

W większości sklepów trwają letnie wyprzedaże. Pomimo, że obniżki nie są tak wysokie jak w innych państwach europejskich, to Polacy bardzo chętnie korzystają z możliwości zakupów po okazyjnej cenie. Jest to bowiem świetna okazja na “upolowanie” czegoś, na co normalnie nas nie stać lub na uzupełnienie letniej garderoby np. przed wakacyjnym wyjazdem.

Czytaj dalszą część »

Grzegorz Hajdarowicz ustanawia nowe standardy komunikacji z rynkiem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 19.07.2011 | Komentarze (18) »

Grzegorz Hajdarowicz stał się popularnym biznesmenem gdy kontrolowana przez niego firma zakupiła kontrolny pakiet w wydającej Rzeczpospolitą spółce Presspublica.

Niedawno trafiłem na wywiad z Hajdarowiczem, w którym przekonuje, że sektor mediów to zaledwie niewielka część jego działalności inwestycyjnej. Inwestycje medialne zajmują Hajdarowiczowi 20%-30% czasu. We wspomnianym wywiadzie znajduje się fascynujący fragment, który po pierwsze ustanawia nowe standardy relacji inwestorskich a po drugie bardzo wiele informuje do stosunku Hajdarowicza do rynku kapitałowego.

Cytuję: Inwestycje medialne nie zajmą mi więcej niż 20-30 proc. mojego czasu, mam inne rzeczy. Niech Pan nie patrzy na wartość giełdową moich firm, którą między sobą handlują jacyś troglodyci i spekulanci. Trzeba patrzeć na faktyczną wartość, na ich aktywa, a to są setki milionów złotych! Poza tym większość mojego majątku jest poza giełdą.

To nie pierwszy raz gdy Hajdarowicz obraża akcjonariuszy swoich spółek. Pod koniec czerwca Hajdarowicz powiedział dziennikarzowi Parkietu: Ale proszę przeanalizować, jaki procent na walnych zgromadzeniach stanowią nasze akcje i akcje rozsądnych udziałowców, a jakie reszty? Jak możemy dyskutować z kimś, kto kupił kilka walorów i po prostu warcholi? Trzeba mieć wiele złej woli, by nie dostrzegać ruchów, jakie wykonujemy, by podnieść wartość firm, budując ich fundamenty, a nie grając na kursach.

O ‘warcholeniu na portalach internetowych’ Hajdarowicz wspomniał też w wywiadzie dla TVN CNBC. W wywiadzie Hajdarowicz wspomina też o troglodytach i durnych głąbach, które nie rozumieją to co piszą oraz o oszołomach o twarzach nieskażonych inteligencją. Przedsiębiorca zamierza nawet podjąć kroki prawne przeciwko niektórym z wymienionych osób.

Czytaj dalszą część »

Złudzenia odgrywają ważną rolę na rynku nieruchomości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 18.07.2011 | Komentarze (10) »

Obserwatorzy rynku nieruchomości zdają sobie sprawę, że niektórzy sprzedawcy skłonni są wystawiać nieruchomości po cenie zbliżonej do ich wartości rynkowej a inni sprzedający oczekują ceny o kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt procent powyżej aktualnej ceny rynkowej.

Na przykład analiza ponad 1 mln ogłoszeń na stronach Zillow pokazała, że domy kupione przed 2005 rokiem są wystawione około 10% powyżej wartości rynkowej, domy kupione w okolicach szczytu cenowego (2005-2007) około 6,5% powyżej wartości rynkowej. Jednak nieruchomości zakupione po 2007 roku wystawione są po cenie znacznie przekraczającej wartość rynkową. Dywergencja ta osiąga 22,7% dla nieruchomości kupionych w 2009 roku.

Główny ekonomista Zillow, Stan Humphries, zauważył, że istnieje pewien związek pomiędzy tym jak istotna przy ustalaniu ceny ofertowej nieruchomości jest dla sprzedającego cena, po której kupił nieruchomość a tym jak daleko cena ofertowa odbiega od wartości rynkowej nieruchomości. Tylko 4% sprzedawców, którzy kupili nieruchomość przed 2002 rokiem uznaje cenę nabycia nieruchomości za główny czynnik determinujący cenę wystawionej na sprzedaż nieruchomości. Ten sam wskaźnik dla sprzedających, którzy nabyli nieruchomość po 2006 roku wynosi 17%. Wydaje się oczywiste, że im krótszy czas pomiędzy nabyciem nieruchomości a jej sprzedażą tym częściej cena nabycia służyć będzie jako kotwica przy ustalaniu ceny sprzedaży. Kotwiczenie jest popularnym błędem poznawczym popełnianym w inwestowaniu.

Czytaj dalszą część »

Wakacje z kartą

Opublikowane przez Analitycy iFIN24 w kategorii Bez kategorii, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 13.07.2011 | Komentarze (490) »

206579_2170

Niewątpliwą wadą podróżowania z gotówką jest fakt, że zabierając ze sobą dużą ilość pieniędzy jesteśmy narażeni na kradzież i ich bezpowrotną utratę. Dlatego dużo wygodniejsze i na pewno bezpieczniejsze jest korzystanie z kart płatniczych. W przypadku zgubienia bądź kradzieży karty mamy wówczas możliwość jej zastrzeżenia, co chroni nas przed nieuprawnionymi transakcjami. Jeżeli taka transakcja miałaby miejsce przed zastrzeżeniem karty to wówczas ponosimy odpowiedzialność tylko do kwoty 150 Euro. Za wszystkie operacje po zastrzeżeniu karty odpowiada natomiast bank.

Czytaj dalszą część »

Michael Mauboussin o zasadach inwestycyjnych

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 08.07.2011 | Komentarze (11) »

Michael Mauboussin jest głównym strategiem inwestycyjnym w Legg Mason Capital Management. Niedawno, Consuelo Mack prowadząca program Wealth Track przeprowadziła z Mauboussinem wywiad, w którym pytała o najważniejsze zasady inwestycyjne.

Mauboussin zwrócił uwagę na kilka interesujących problemów. Rozpoczyna wywiad od stwierdzenia, że choć w większości dziedzin życia ciężka praca i większa aktywność przynoszą większe zyski to inwestowanie jest wyjątkiem od tej reguły. Mauboussin nie sugeruje oczywiście, że leniwi inwestorzy osiągają lepsze wyniki lecz powołuje się na badania dowodzące, że mniejsza aktywność inwestycyjna (mniej transakcji, mniejszy ruch w portfelu) może być korzystna dla wyników inwestycyjnych.

Zwróciłem na to uwagę w tekstach:

Mauboussin podaje przykład polityki kadrowej dużych funduszy inwestycyjnych. Instytucje te z reguły zwalniają zarządzających, którzy w ostatnim czasie notowali słabe wyniki i zatrudniają zarządzających, którzy w ostatnim czasie spisywali się lepiej niż ich benchmarki. Problem polega na tym, że jak wykazały badania akademickie, w okresie dwóch lat po zwolnieniu/zatrudnieniu zwolnieni zarządzający (w innych instytucjach) osiągali lepsze wyniki niż nowo zatrudnieni zarządzający.

Mauboussin stara się więc przekazać, że w inwestowaniu wstrzymywanie się od działania często kreuje lepsze rezultaty niż aktywność. Grzegorz Zalewski podsumowując wyniki jednego z konkursów inwestycyjnych zwrócił uwagę na fakt, że liderzy klasyfikacji utrzymywali swoje pozycje zdecydowanie dłużej niż inwestorzy, którzy w konkursie tracili.

Czytaj dalszą część »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player