Dan Ariely zwrócił uwagę na fundamentalne błędy popełnianie przez doradców finansowych tworzących indywidualne plany emerytalne dla swoich klientów. Z reguły zadają oni dwa pytania:
- Jaki odsetek obecnych zarobków klient będzie potrzebował na emeryturze?
- Jaki jest poziom awersji do ryzyka w siedmio czy dziesięciopunktowej skali?
Następnie doradcy finansowi optymalizują plan emerytalny klienta za co pobierają w USA około 1% wartości aktywów. Zdecydowanie za dużo tym bardziej, że odpowiedzi na pytania, które zadają są kompletnie nieprzydatne przy optymalizacji planu emerytalnego. Dlaczego?
Ariely przeprowadził badania, w którym zadał uczestnikom podobne pytania. Zapytał między innymi o oczekiwany przez uczestników poziom zastępowalności ostatniego wynagrodzenia. Najczęstszą odpowiedzią było 75% – uczestnicy chcieli mieć do dyspozycji na emeryturze 3/4 pensji sprzed przejścia na emeryturę. Nie potrafili jednak wyjaśnić dlaczego tak odpowiedzieli, wskazywali, że wydawało im się, że tak powinni odpowiedzieć i sugerowali, że takie sugestie (o 75%) słyszeli od przedstawicieli sektora finansowego.
Ariely zapytał więc uczestników o to co chcą robić na emeryturze, jak wyobrażają sobie przeciętny dzień na emeryturze, ich aktywności, etc. Następnie Ariely oszacował ilość pieniędzy niezbędnych do sfinansowania oczekiwanego przez uczestników badania poziomu życia na emeryturze. Okazało się, że ludzie planowali na emeryturze wieść życie, na którego sfinansowanie potrzebowaliby 135% ostatniej pensji.
Czytaj dalszą część »










