… jak mi się nie chce.
Jak zapewne zauważyliście, akurat ostatnio jestem w stanie takim, który idealnie opisuje tytuł tego posta i wstyd przyznać, ale nie dotyczy to tylko i wyłącznie prowadzenia tego bloga.
Moja mobilizacja oklapła dość mocno, co ja akurat tłumaczę sobie pogodą – najpierw szaro – burą i przygnębiającą, a teraz znowu zbyt upalną (upały znoszę dużo gorzej niż mrozy -20°C). Co w takiej sytuacji, kiedy chciałoby się z jednej strony zrobić jakiś kolejny krok w stronę finansowej niezależności, a z drugiej kuszą tak przyjemne lenistwo i nicnierobienie?