Utarło się, że bezpieczne inwestycje, czy też raczej bezpieczne oszczędzanie, to tylko lokata i obligacje Skarbu Państwa. Jako, że instrumenty bezpieczne goszczą prawie zawsze w części portfela, zwanej “fundusz bezpieczeństwa“, taki fundusz składa się zazwyczaj tylko z lokat lub kont oszczędnościowych, rzadziej z obligacji. Można ewentualnie jeszcze dorzucić tutaj tak zwane “bezpieczne” fundusze inwestycyjne, ale to jest rozwiązanie dosyć śliskie, o czym więcej napisałem tutaj.
Do funduszu bezpieczeństwa w zasadzie nadają się wszystkie wyżej wymienione sposoby inwestowania / oszczędzania, nawet fundusze inwestycyjne, o ile znajdą się tam przy pełnej świadomości ich wad i zalet. Część bezpieczna portfela mogłaby na tym się zakończyć, jeśli inwestor jest zwolennikiem większej ekspozycji na ryzykowne aktywa. Sytuacja taka może mieć miejsce, kiedy ma dłuższy horyzont inwestycyjny, czyli co najmniej 5 lat, chociaż ostatnio ukazują się publikacje, wedle których i w czasie 5 lat można skończyć ryzykowną inwestycję pod kreską. Stąd raczej skłaniam sie ku horyzontowi 10 letniemu.
No ale są przecież ludzie o krótszym horyzoncie inwestycyjnym, przykładowo zbierający kapitał na zakup jakiegoś ważnego przedmiotu za X lat. Im to “X” mniejsze, tym mniej w portfelu powinno być akcji. Prawda stara jak inwestowanie. Przy 1 – 2 letniej inwestycji w zasadzie pozostają tylko lokaty i obligacje.
Ale czy na pewno?






