Po wczorajszym artykule, obnażającym słabości zasady oszczędzania dziesięciu procent, komentarze może nie były super liczne, za to w mojej ocenie wymagają dłuższego wyjaśnienia, po co był tamten tekst. Przede wszystkim, tak jak myślałem, wzbudzi on trochę kontrowersji. I dobrze, liczyłem na to i nie zawiedliście mnie :)
Liczyłem na to, bo przeważnie jakaś nowa idea, czy twierdzenie sprzeczne z innymi już przyjętymi, z początku ma samych przeciwników, potem jest pół na pół, żeby na końcu wszyscy stwierdzili, że od początku to twierdzenie wspierali. Myślę, że i Czytelnicy sprowokowani wczorajszym wpisem, po lekturze dzisiejszego trochę bardziej zaakceptują, że reguła dziesięciu procent ogólnie jest myśleniem w dobrym kierunku, tylko może nie wystarczać.
A w ogóle to po co wzbudzałem kontrowersje?
Ano dlatego, że są chyba najlepszym sposobem na to byś zadał sobie pytanie:
A może autor, któremu tak wierzę, nie ma racji?





