Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Bez etatu (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 16.12.2010 | Komentarze (8) »

Tym wpisem rozpoczynam serię wywiadów z osobami, które nie pracują na etacie, a mimo to są w stanie się spokojnie utrzymać. Cykl ma na celu pokazanie, że finansowa niezależność, to nie tylko jakieś wymysły Kiyosaki’ego i jeszcze kilku. Prezentowane w nim osoby są żywym dowodem na to, że bez pracy na etacie także można żyć i mieć się całkiem nieźle.

Tobiasz Maliński

Dzisiaj pierwsza część wywiadu z Tobiaszem Malińskim. Zobaczcie sami, z czego utrzymuje się Tobiasz:


Cześć Tobiasz, powiedz Czytelnikom coś o sobie.

Witaj, jestem studentem III roku finansów i rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Interesuję się inwestowaniem, lubię pisać i uprawiać różne sporty.

Wiem, że masz różnie nietypowe źródła dochodu. Z czego się utrzymujesz?

Na dzień dzisiejszy mam dwa główne źródła dochodu, oba pasywne, tzn. – inwestycje giełdowe oraz honoraria autorskie z książek, które napisałem. W inwestycjach giełdowych kładę główny nacisk na dywidendy, które z uwagi na swój charakter (przepływ pieniężny) są stabilniejsze i solidniejsze niż zyski kapitałowe. Zyski kapitałowe są jednak szybszą formą pomnażania pieniędzy, dlatego inwestuję również w spółki, które prędzej czy później zyskają na wartości.

Książki – skąd taki pomysł?

Trudno powiedzieć, wiesz. W dzieciństwie zdarzyło mi się napisać jedną książkę, ale było to zupełnie hobbystyczne i na tym się skończyło. Pomysł napisania pierwszej książki z myślą o jej publikacji narodził się w 2007 roku, kiedy wydałem ebooka o obsłudze Internetu dla ludzi 50+. Cieszyłem się z samego faktu, że został on wydany, chociaż z perspektywy czasu mam do niego dużo zastrzeżeń. Najnowsza książka o inwestowaniu a’la Warren Buffett była od początku do końca przemyślanym projektem.

Czy ciężko jest napisać książkę tak, żeby się dobrze sprzedawała?

Pisanie książek jest zajęciem twórczym, natomiast pisanie poradników inwestycyjnych jest zajęciem z pogranicza biznesu oraz twórczości. Niemniej, pisanie czegokolwiek powinno odbywać się przede wszystkim pod wpływem inspiracji i dawać spełnienie piszącemu w momencie tworzenia. Pieniądze są w takim przypadku skutkiem ubocznym twórczości. Można jednak technicznie zwiększyć potencjał sprzedaży poprzez wybór odpowiedniego tematu, który będzie poczytny. Z pisaniem książek jest jak z prowadzeniem biznesu – na początku najlepiej znaleźć niszę rynkową, czyli temat, na który jest zapotrzebowanie, a na który nie zostało jeszcze nic napisane lub zostało napisane niewiele.

Czy robisz jakieś dodatkowe rozpoznanie, czego poszukują twoi czytelnicy, czy raczej piszesz o tym, na czym się znasz?

Interesuję się giełdą i finansami więc siłą rzeczy piszę książki na ten temat. Przydatne jest jednak poznanie preferencji czytelników, aby móc skutecznie zaspokoić ich potrzeby. Ale tak jak powiedziałem wcześniej – pisanie jest przede wszystkim zajęciem twórczym i nie zawsze jest sens przeprowadzać badanie rynku, bo może się okazać, że według logicznych reguł autor nie powinien nawet zabierać się do tworzenia, jednak intuicja podpowiada, aby to zrobić. Osobiście zawsze skłaniam się najpierw w kierunku intuicji, a dopiero później wykorzystuję logikę. Tak to już jest z działalnością twórczą.

Sporo można zarobić na pisaniu książek?

Wszystko zależy od autora i od tematu. Najbardziej poczytni autorzy, których książki znalazły się na listach bestsellerów zarabiają tyle, że większość przeciętnych Kowalskich nie zarobi przez całe życie w pracy na etacie. Jestem, jakby nie było, początkującym autorem, ale mogę powiedzieć jedno – wysokość honorariów autorskich książek, nie będących bestsellerami, jest wystarczająca, aby pokryć koszty życia przeciętnego człowieka. Ważne jest wydawnictwo z którym się współpracuje – warto postawić na doświadczonego wydawcę ze stabilnymi kanałami dystrybucji zarówno internetowymi jak i tradycyjnymi (księgarnie).

Jak długo książka daje Tobie comiesięczny przychód?

Książki napisane na tematy, które się nie dezaktualizują zbyt szybko zarabiają cały czas. Póki co, każdego miesiąca notuję regularne wpływy na moje konto bankowe.

c.d.n.

I co o tym sądzicie? Tobiasz reprezentuje styl życia, jaki chciałoby zapewne prowadzić wielu (ja na pewno). W tej części wywiadu skupiliśmy się na pisaniu książek, co jednak nadal jest u Nas rzadko spotykanym sposobem utrzymania. Okazuje się jednak, że nawet pisząc dla węższego grona odbiorców, można się z tego źródła utrzymać – dobrze wiedzieć, bo raczej ciężko jest w sieci znaleźć informacje na ten temat.
W dalszej części Tobiasz zdradzi coś więcej na temat jego inwestycji – w co inwestuje, jakim sposobem. Tymczasem nie chcę przedłużać.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (8) do "Bez etatu (1)"

  1. Arek powiedział(a):

    Ta seria wpisów zapowiada się wyśmienicie! Czekam na więcej!

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Będzie więcej, będzie :-)

  3. przemek powiedział(a):

    hmmmm… sądząc po zdjęciu to autor jest młodym człowiekiem, więc jestem trochę sceptycznie nastawiony do książki o inwestowaniu a’la Warren Buffet.
    Zwłaszcza w odniesieniu do polskiej giełdy gdzie spółek płacących regularnie przyzwoite dywidendy nie ma. Przyzwoite dywidendy to są praktycznie jednorazowe wydarzenia.
    Za przyzwoitą dywidendę rozumiem powyżej 5% ceny akcji bo inaczej to lepiej pieniądze wsadzić na lokatę gdyż inwestowanie w dywidendy gdy odsetki na lokatach są większe mija się z celem.
    A najlepiej jak by można było zobaczyć equity czyli krzywą kapitału z inwestycji naszego bohatera- ona powie wszystko.

  4. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Jak to nie ma spółek płacących dywidendy powyżej 5% ceny?
    Zresztą ja też jestem zwolennikiem takiego podejścia jak Tobiasz, jak się zagłębisz w szczegóły, to najlepiej takie spółki kupować jak są bardzo tanie. A nawet teraz są spółki regularnie płacące dużo więcej, niż 5%, poszukaj dywidend Żywca, Kagiehu, od lat płacą i to grubo… A był przecież okres, kiedy KGH można było kupić za 20 zeta…
    http://stooq.pl/q/m/?s=kgh
    http://stooq.pl/q/m/?s=zwc
    http://stooq.pl/q/m/?s=msp
    http://stooq.pl/q/m/?s=tps

  5. Tobiasz powiedział(a):

    Przywiązywanie dużej wagi do wyników portfela inwestycyjnego jest złudne…niestety większość ludzi ulega temu złudzeniu. Najważniejsze jest śledzenie sytuacji panującej w spółce, której akcje się posiada. Co z tego jeśli posiadalibyśmy portfele notujące wspaniałe wyniki, jeśli spółki w nich znajdujące się byłyby śmieciowe? Portfel złożony z dobrych spółek prędzej czy później odzwierciedli ich wartość. To czy inwestowanie pod dywidendy ma sens, nie jest tutaj ważne – najważniejsze jest to, aby odpowiedzieć sobie na pytanie – czy na prawdę chcę posiadać akcje spółki X? Jeśli tak, to inwestor na nich zarobi, bez względu na to czy będzie to zysk kapitałowy czy przepływ pieniężny (oczywiście pod warunkiem wyboru dobrej spółki).

    Co do mojego wieku…nie jest to nowa uwaga, najlepszym wyjściem jest po prostu zapoznanie się z zawartością książki, a potem ustosunkowywanie się do jej treści. W innym przypadku wypowiedzi na ten temat nie mają sensu.

  6. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No ja jeszcze chciałem się do tego szufladkowania ustosunkować: przecież wiek nie ma nic do rzeczy, znam osiemnastolatków nadzwyczaj dojrzałych, ale też niestety i czterdziestolatków, którzy może za 120 lat dojrzeją do poważnej, odpowiedzialnej postawy…

  7. forex powiedział(a):

    Nie będzie już wpisów?…

  8. oprocentowanie na lokacie powiedział(a):

    Dobrze, że młodzi ludzie szukają swojej szansy i próbują utrzymać się z własnej działalność. Takie działania w przyszłości mogą zaowocować odniesieniem sukcesu finansowego.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player