Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Coś na pocieszenie

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 18.11.2010 | Komentarze (5) »

Dzisiaj nieco o stratach w inwestowaniu. Jasne jest, że się one zdarzają – im bardziej ryzykowne aktywa, w które włoży się pieniądze, tym częściej. W spekulacjach jest nawet coś takiego, jak zarządzanie wielkością pozycji i zlecenia obronne, które pokazują, że spekulanci z góry nastawiają się na wystąpienie strat, zaś starają się przeciwdziałać zbyt dużym ich skutkom.

No ale oprócz spekulantów – speców jest też cała masa nieprofesjonalnych inwestorów. Co więcej ich nieprofesjonalizm jest różny, od bardzo ogólnej wiedzy, że na akcjach generalnie zarabia się więcej, niż na lokacie, aż po taki, któremu do poziomu zawodowego w zasadzie niewiele brakuje.

Dzisiaj chciałem przedstawić ogólne przemyślenia o tym, jak traktować straty.

Oczywiście należy ich unikać – głównie poprzez edukację, nie każde jednak straty wynikają z niewiedzy. Może być szereg innych czynników, które finalnie dadzą stratę i nie zawsze można temu zaradzić.

Co więc w sytuacji, kiedy przydarzy nam się strata – większa lub mniejsza?

Jak zwykle drogi są dwie:

  • Zamknąć pozycję – koniec denerwowania się, ale i koniec nadziei, że sytuacja ulegnie zmianie.
  • Wziąć sytuację na przeczekanie – dla ludzi o silnych nerwach, jednak czasami pozwala wyjść na zero, bądź zyskać.

Zakładając, że wybieramy opcję pierwszą, nawet po sporej stracie (powiedzmy rzędu 50%) nie jest to tragedia (chociaż zależy, jaka kwota reprezentuje te stracone 50%).

Dlaczego?

Otóż, jeśli kapitał zainwestowany wziął się z oszczędności, można by przyjąć, że w ogóle nie warto było oszczędzać, bo przecież połowa tych oszczędności wyparowała. Nie jest tak do końca, bo warto się zastanowić, co stałoby się z tymi pieniędzmi, gdybyśmy ich nie oszczędzili.

Jeśli alternatywą dla oszczędzenia pieniędzy jest wydawanie ich na niepotrzebne rzeczy, to i tak jesteśmy całe 50% oszczędności do przodu!

Jest tak dlatego, że wydajemy często pieniądze na zachcianki pod wpływem impulsu, sądząc, że nabywany przedmiot się nam przyda, dzięki niemu rozpoczniemy nowy etap w życiu (przypominam wszelkie cudowne sprzęty odchudzające w TV MANGO  – grubasów jakoś nie ubyło), czy staniemy się “fajniejsi” itp. Spece od reklamy już o to zadbali, żeby zdawało nam się tak dostatecznie często. Z reguły bywa tak, że nowa zabawka poprawia humor na krótki czas, potem dołącza do pozostałych jej podobnych, które służą jedynie za łapacze kurzu.

Patrząc od tej strony, pieniądze nie oszczędzone, a wydane na “byle co”, to strata rzędu 100% – całość pieniędzy jest wyrzucona w błoto. Przy tych 100%, nawet pięćdziesięcioprocentowa strata nie wygląda już tak źle – w końcu w kieszeni jest pozostałe 50% oszczędności, a to więcej niż 0% po impulsowych zakupach.

Strata w inwestycjach ma na ogół jeszcze jedną wartość, którą ciężko wycenić w pieniądzu. Tą wartością jest nauka na własnych błędach. Trzeba przyznać, że błędy w postaci zakupów impulsowych i tracenie pieniędzy na pierdoły zazwyczaj nie uczą niczego.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Coś na pocieszenie"

  1. Pablo powiedział(a):

    popieram ,niestety np.kobiety czesto kupuja pod wplywem implsu nie tylko dla siebie ale np.100 zabawke dla dziecka ktora sie okurzy niedlugo,straty dla inwestora powinny byc tylko przejsciowe a najlepiej zeby ich nie bylo nie jest to wcale niemozliwe ale sie trzeba dobrze w trend wszczelic (dlugo -srednioterm)

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No tak, ale na ogół “zieloni” inwestorzy zaczynają inwestowanie pod wpływem namowy pani z banku, sąsiada itp. więc wiesz, trudno w ich przypadku mówić o wstrzeliwaniu się w trend.

  3. Pablo powiedział(a):

    “zieloni” jeszcze masowo nie atakuja wiec spie spokojnie oni maja swoje wizje ale zeby byc w czyms dobrym to trzeba miec praktyke a nie tylko teorie,a jak wiadomo w praktyce czlowiek najwiecej sie uczy a nawet na bledach wazne zeby juz wiecej ich nie powtarzac.

  4. lukaszet powiedział(a):

    Z Twojego wpisu wynika, że każda niepotrzebna konsumpcja = strata finansowa. A to przecież nieprawda! Oszczędzamy przecież również po to, żeby w przyszłości konsumować więcej. Żeby kupić większe mieszkanie, lepszy samochód, czy pojechać na wakacje na Malediwy zamiast do Egiptu.

    Czytam Twój blog od kilku dni i wydaje mi się, że czasami zapominasz że człowiek jest czymś więcej niż prostym homo oeconomicus.

  5. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Nie, no oczywiście, że nie każda, liczę tutaj na domyślność Czytelników. Ale przyznasz chyba, że na prawdę sporo rzeczy kupuje się pod wpływem impulsu, potem są one tylko dodatkowa powierzchnią do osiadania kurzu. W sensie: nigdy nie planowałeś mieć rzeczy A, nie marzysz o jej posiadaniu (bez względu na to, z jakiego powodu, racjonalnego, czy nie), tylko np. raz zobaczyłeś w sklepie reklamę, która zasugerowała Ci, że “na pewno go potrzebujesz”, kupujesz i np. za godzinę już żałujesz straconej kasy. Ja nawet nie mówię, że trzeba zaprzestać wszystkich zakupów, które nie są niezbędne do przeżycia, tylko należy to robić inteligentnie, czyli:
    kupić coś, co może nie jest niezbędne do przeżycia, ale w jakiś sposób przydatne, albo np. dłuższy czas się nosiłeś z zamiarem jego kupienia.
    To są trochę trudne do wyjaśnienia kwestie, więc może dlatego odnosisz wrażenie, że staram się zrobić z ludzi kalkulatory.
    Jeszcze chciałem się odnieść do tego, dlaczego ktoś teraz oszczędza. Piszesz, że np. po to, by więcej konsumować w przyszłości – zgadza się, może tak być. Ale zwróć uwagę, że także niektórzy (ja na przykład) oszczędzają / inwestują teraz, żeby w przyszłości konsumować tyle samo, ale nie musieć już pracować na pieniądze przeznaczone na konsumpcję, tylko konsumować owoce dzisiejszego oszczędzania / inwestowania.
    Podsumowując: nie wszystkie przedmioty, nie będące niezbędnymi do przeżycia, są stratą pieniędzy. Natomiast część na pewno tak – i wtedy jest to strata całkowita.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player