Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Zrób to sam!

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 02.08.2010 | Komentarze (6) »

Warto jest się uczyć – to chyba wszyscy wiemy. Niekoniecznie chodzi mi tu o zakuwanie wiedzy serwowanej w szkołach, chociaż i ta czasami się przydaje.

Bardziej jednak mam na myśli, że należy poznawać jakąś nową wiedzę i nabywać nowe, użyteczne umiejętności (wałkowanie różnicy, czym się różni romantyzm od młodej polski Młodej Polski to delikatnie mówiąc mało użyteczna wiedza…). 

Dlaczego tak?

Przede wszystkim dlatego, że jest taniej.

Weźmy na przykład układanie płytek. Planujesz remont i myślisz, że najlepszym rozwiązaniem będzie zawołanie fachowca. W końcu fachowiec z jakiegoś powodu jest mianowany fachowcem, tym powodem wydaje się być wysoki poziom jego umiejętności, duża staranność w wykonaniu itp.

Zaczynasz poszukiwania. Internet, znajomi, w końcu ktoś poleca Ci fachowca od płytek. Drogi, bo drogi, ale skoro fachowiec, to pewnie warto zapłacić. Tak dla formalności jeszcze postanawiasz go sprawdzić. Kontaktujesz się z jego poprzednimi zleceniodawcami, umawiasz się na “wizje lokalne” i naraz widzisz, że pan fachowiec chyba jest na bakier z poziomicą, listwy narożne przycina kleszczami do blachy, zamiast w specjalnej prowadnicy, a fugę nakłada zapewne ręką i zaciąga palcem (innym na każdej fudze)…

Przyjmijmy, że cena za położenie 1 m² wynosi u “fachowca” 50 PLN. Metr kwadratowy płytek, jakie planujesz, także tyle kosztuje. Dochodzisz do wniosku, że Ty także możesz tak krzywo położyć płytki, a przy odrobinie wprawy uda Ci się to nawet lepiej, w końcu pracujesz na swoim i dbasz jak o swoje. Na zrezygnowaniu z “fachowca” oszczędzasz w końcu tyle, ile wydasz na same płytki, śmiało możesz więc zniszczyć drugie tyle płytek na próby i naukę, ile ostatecznie planujesz umieścić na ścianach i podłodze. Finansowo wyjdzie na to samo lub taniej, a są szanse, że płytki będą położone solidnie.

Co więcej, jeśli się w tym fachu odnajdziesz, możesz zarobić niezłe, dodatkowe pieniądze. Oczywiście zamiast płytkowania możesz wpisać sobie cokolwiek, przecież wszystkiego można się nauczyć.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (6) do "Zrób to sam!"

  1. Kamil powiedział(a):

    z tymi płytkami to nie byłbym taki szybki ;) koncze powoli remont swojego mieszkania i w zasadzie wszystko robiłem sam z tesciem, właśnie oprócz płytek ;) i tak mija juz 1.5 miesiaca jak remont się zaczał, a gdyby nie to, że fachowiec połozył mi płytki w dwóch pomieszczeniach to pewnie nie tylko byłoby niezbyt równo, ale i znacznie dłuzej by to trwało ;) ale swoje kosztowało, płytki za m2 to srednio 35 pln, a fachowiec w trójmiescie bierze 60 pln za m2 (z fugowaniem itp.)

    za takie rzeczy jak malowanie, kładzenie podłóg czy wstawianie drzwi i ościeznic mam już opanowane ;) idzie sie tego nauczyć :] problem bym miał jeszcze kładzeniem gładzi szpachlowej, ale stawiam, że łatwiej tego sie nauczyć niż uczciwego kładzenia płytek ;)

  2. graz powiedział(a):

    swiadomosc czym rozni sie romantyzm od mlodej polski i tego typu ‘delikatnie mówiąc mało użyteczna wiedza’ sklada sie na cos co nazywa sie wiedza ogolna, obyciem, szeroko pojeta swiadomoscia i inteligencja. wiec bym tego nie bagatelizowal. poza plytkarzami i hydlaulikami przydadza nam sie w tym kraju filolodzy, arysci i inni (tfu) filozofowie.

  3. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    @ Kamil: no akurat ja próbowałem i układania płytek i nakładania gładzi i powiem, że jednak płytki na równej powierzchni układa się łatwiej. Z kolei niedawno widziałem efekt pracy tak zwanych fachowców, którzy na prawdę tragicznie płytki położyli (to co napisałem w artykule, nie wzięło się znikąd).

    @ graz: ok, zgodzę się, że wiedza ogólna jest użyteczna np. w jakichś sytuacjach towarzyskich, ale moim chyba lepiej jest posiadać jakieś użyteczne umiejętności. Bo np. co mi z tego, że będę umiał przyporządkować wszystkich poetów do konkretnych epok literackich, skoro nie będę umiał wymienić koła w samochodzie? A w ogóle to nie zaszkodzi mieć wiedzę ogólną i jeszcze potrafić wykonać różne użyteczne czynności.

  4. Czytelnik powiedział(a):

    Czas. Nie uwzględnił pan czasu potrzebnego na nauczenie się układania płytek. Jeśli w tym czasie profesor lub choćby doktor, znawca “różnic” między romantyzmem, a Młodą Polską (taka jest poprawna pisownia) potrafi zarobić na romantyzmie znacznie więcej, to nie opłaca się nabycie nowej umiejętności.

  5. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Hehe generalnie tak jest, że szybciej i lepiej zrobi to fachowiec. Ale sprawa nie jest taka prosta, bo często ktoś, kto mieni się fachowcem, jest po prostu partaczem, który odpłatnie wykonuje fuszerkę. Element czasu można też rozpatrywać na dwa sposoby:

    Pierwszy, że fachowiec upora się z tematem od rozpoczęcia pracy w przeciągu kilku dni – może tak być, może i być odwrotnie (bo np. jakiejś czynności jeszcze nigdy nie wykonywał i musi ją robić dwa razy – BO DOPIERO SIĘ UCZY za nasze pieniądze, to samo dotyczy nowych, nie stosowanych wcześniej przez niego materiałów).

    Drugi, że dobry fachowiec (ale taki dobry – dobry) ma kalendarz wypełniony na kilka miesięcy do przodu. Jak już zacznie, to może i uwinie się szybko, ale zacznie dopiero za kilka miesięcy.

    Ogólnie temat jest względny, a ja przedstawiłem swój punkt widzenia. Być może jest on taki, a nie inny, bo jestem typem, który lubi mieć wszystko pod kontrolą, to raz, a dwa, że za dużo już widziałem takich fachowców z Bożej Łaski.

    W artykule chodziło mi też o to, że chyba jednak w naszym systemie nauczania za mało jest nauki takich zwykłych, życiowych rzeczy i potem dajemy się wyrolować byle komu na byle czym.

    Dzięki za zwrócenie uwagi na błąd – chyba za rzadko sięgałem do wiedzy o Młodej Polsce :-)

  6. mirabelka powiedział(a):

    A ja uważam, że nie ma nieużytecznej wiedzy – jest tylko brak świadomości, jak można ją spożytkować. Akurat wiele razy sprzedałam wiedzę na temat romantyzmu, Młodej Polski i innych epok. Można? Można. Pytanie, czy dla potrzeb jednego remontu jest sens uczyć się nowej umiejętności. Moim zdaniem – nie. Lepiej w tym czasie szlifować swoje własne, unikalne umiejętności.

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player