Zapewne niejeden z Czytelników mojego bloga dąży do finansowej wolności. W dzisiejszym wpisie mniejsza o sposób, w jaki ma ona zostać osiągnięta, mniejsza też o to, czy w ogóle istnieje coś takiego jak finansowa wolność i dochody pasywne. Chciałem dzisiaj zwrócić uwagę na co innego, mianowicie na to, dlaczego dążymy do finansowej wolności?
Etap drugi naszych rozważań, to kwestia, czy aby jest Nam ta finansowa wolnośc potrzebna?
Zacznijmy od motywacji i powodów, jakie Nami kierują. Ja chciałbym osiągnąć finansową wolność po to, by nie być zależnym od jednego, czy dwóch pracodawców, to po pierwsze. Po drugie, wolałbym przeznaczyć czas na czynności, które jakby na to nie patrzeć – lubię wykonywać bardziej niż swoją pracę. Co w takim razie mam na myśli? Dzisiaj lubię bardziej czytać ciekawe książki, niż pracować. Lubię sobie też wyskoczyć na rower, ale nie pod presją czasu (mam tylko godzinę, więc albo krótka trasa, albo średniej długości, ale w szybkim tempie), przejść na siłownię – także nie pod presją czasu. Generalnie, wszystko to mogę robić już teraz, ale problem jest właśnie z presją czasu.
Muszę się spieszyć, bo mam jeszcze dużo pracy, muszę się spieszyć, bo do końca miesiąca już tylko niecałe dwa tygodnie, a moje rozliczenie wygląda kiepsko itd. I cała przyjemność z moich ulubionych czynności gdzieś ulatuje (bo chcąc być szczerym muszę przyznać, że mam na nie czas).
Więc gdybym nie musiał aż tak martwić się o pieniądze, to pewnie wszystko to wyglądałoby zupełnie inaczej.
No właśnie, a może by tak nie rezygnować z pracy, a jedynie zmienić ją na taką, którą mogę wykonywać kiedy chcę (w zasadzie już taką mam) i nie musiałbym poświęcać na to wiele czasu (tego jeszcze nie mam)?
Czy wtedy musiałbym być finansowo wolny? Oczywiście całkowita finansowa wolność wiele by ułatwiała, ale myślę, że częściową finansową wolnością też mógłbym się cieszyć.
Jasno więc widać, że finansowa wolność jest po to, by człowiek finansowo wolny mógł żyć tak jak mu się podoba. Widać też, że tak na prawdę całkowita finansowa wolność nie jest konieczna.
Co więc trzeba zrobić, by być finansowo wolnym “częściowo”?
- Na pewno poszukać takiej pracy, w której nie musisz siedzieć od 9 do 17, obojętnie czy coś robisz, czy też nie. Sytuacja, w której i tak nic bym nie robił, ale musiałbym siedzieć w pracy, byłaby dla mnie jak więzienie. Możliwość dowolnego dobierania sobie godzin pracy jest na prawdę fajna i wiele daje – ręczę za to swoim doświadczeniem.
- Idealnie, gdyby jak najwięcej rzeczy w takiej pracy dało się zautomatyzować. W erze komputerów nie jest to aż taki problem. Być może trzeba będzie dogadać się z programistą, który zrobi konkretnie pod twoje potrzeby jakiś program i to na pewno będzie kosztować (no chyba, że poradzisz sobie samemu, np. używając makropoleceń). Czy jednak zapłacenie nawet kilku tysięcy za uwolnienie codziennie np. 6h twojego czasu, to aż tak dużo? Myślę, że nie, w końcu płacisz raz, a korzystasz ile chcesz.
- Przyda się też możliwość wykonywania pracy zdalnie, co byłoby o wiele trudniejsze bez komputerów i Internetu. Nawet nie trzeba wołać programisty, są już relatywnie tanie, lub darmowe rozwiązania pozwalające na pracę zdalną. W takim wypadku w zasadzie nic nie trzyma Cię w jednym miejscu. Możesz więc sobie np. siedzieć na rybach i w razie potrzeby odpalasz laptopa i przesyłasz coś do firmy.
Osoby które czytały książkę Tima Ferrisa o 4 – godzinnym tygodniu pracy, pewnie wiedzą, skąd wzięła się moja inspiracja. Ci, co nie czytali, niech to zrobią czym prędzej. Książka jest na prawdę rewelacyjna i opisuje dużo więcej szczegółów niż mój post, ponadto opisuje rozwiązania dostępne dla każdego, nie jakieś kosmiczne technologie. Trzeba tylko z nich skorzystać.
Pozdrawiam.

