Zastanówmy się, dlaczego ktoś wybiera inwestowanie poprzez fundusz inwestycyjny?
Ja stawiałbym na odpowiedź, że nie chce się zbytnio angażować w wybieranie i aktywne handlowanie poszczególnymi akcjami. Słowem: ma być bezproblemowo.
Platformy multifunduszowe zaś oferują dostęp do wielu funduszy, zależnie jaką strategię i alokację ktoś sobie obierze, czyli wydają się idealne dla kogoś, kto nie chce podpisywać kilkudziesięciu umów z TFI, tylko chce mieć szybko wszystko w jednym miejscu.
I w tym momencie odniosę się do pewnego mejla, którego dostałem z jednej z takich platform.
Nie powiem, jaka to platforma, sam z niej nie korzystam, ale mejle dostaję i od czasu do czasu z ciekawości zerknę, co też ów serwis proponuje mi jako świetną inwestycję (swoja drogą jest to świetne doświadczenie sprawdzające w praktyce zasadę, że jak już trąbią o jakiejś inwestycji, to jest to najlepszy moment, by co najwyżej z niej wyjść).
Mejl mniej więcej w takim tonie:
Drogi użytkowniku. Uprzejmie informujemy, że od dnia XX.XX.XXXX r. na naszej platformie nie będą już dostępne fundusze TFI YYYYYYYY. W związku z tym dogadaj się we własnym zakresie z TFI, co zrobić, albo sprzedaj wszystkie jednostki.
Słyszycie ten zgrzyt?
Ma być bezproblemowo, a nie jest. Jeśli ktoś inwestuje w fundusze, to z dużym prawdopodobieństwem oznacza to, że wystawienie zlecenia na zakup akcji, to już dla niego zbyt duży wysiłek. A ja z doświadczenia wiem, że ostatecznie kupno / sprzedaż akcji to wcale nie taka trudna sprawa. Zaś z przypadku znajomych wiem, że przekręcenie całego sposobu nadzorowania funduszy to już większy problem (tu akurat chodziło o ewolucję GTFI na Idea TFI i związane z tym hocki – klocki w systemie transakcyjnym, co w zasadzie jest podobne, jak opisana sprawa; ostatecznie znajomi stwierdzili, że olewają te 50 PLN w PSO i wracają na lokatę).
Niby żaden problem. Składam zlecenie umorzenia wszystkich jednostek i przenoszę się gdzie indziej. Tylko jak to odnieść do sytuacji, w której uśredniamy cenę nabycia? Chyba nie o to chodzi w tym sposobie inwestowania…
Z takimi numerami wydaje mi się, że fundusze inwestycyjne, zwłaszcza kupowane bez prowizji w platformach multifunduszowych, a potem z nich wyrzucane, wraz z rozczarowanymi klientami, którzy bezpośrednio w TFI mają na dodatek dużo drożej, jeszcze długo będą traktowane po macoszemu.
No ale co TFI będą się tym przejmowały? Przyjdzie kolejna hossa, wraz z jej końcem przyjdzie kolejna fala “sheep money” i interes się będzie kręcić.
Pozdrawiam.


Ale fundusze to nie tylko zakup akcji na naszym rynku. To również możliwość inwestowania w obligacje korporacyjne, rynki zagraniczne. Oczywiście że można w to inwestować we własnym zakresie, ale do tego trzeba mieć już większą wiedzę niż kupowanie akcji, a nie każdy ma czas, albo chęci aby tą wiedzę przyswaja=ać.
No zgadza się, być może zbytnio uprościłem temat, ale tak czy inaczej, wybiera się fundusze, by nie musieć samemu tego robić (handlować na rynkach zagranicznych itp.)
Na szczęście takie przypadki nie są zbyt częste (głównie, gdy dany fundusz przestaje istnieć). Mamy wtedy do wyboru konwersję na inny fundusz (z danej grupy) lub wypłatę środków.
Platformy mają jednak duży plus – kupujemy fundusze bez opłat, a jeżeli fundusz przestaje istnieć, to nie tylko na platformie np. w mBanku, lewcz także w ogólnej ofercie.