Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Zarabianie w Internecie

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 07.07.2010 | Komentarze (5) »

Utarło się, że zarabianie w Internecie to wyłącznie programy partnerskie, czyli reklamowanie cudzego na własnej stronie, liście e-mailowej, w sygnaturce na forum. No ewentualnie jakieś klikane reklamy.

Zwolennicy programów partnerskich wskazują na Amerykę, gdzie bywają zupełnie prości ludzie, z zupełnie typowymi stronkami, zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy zielonych dziennie (podobno, bo osobiście nie znam żadnego). Cóż, ja nie posiadałbym się z radości, gdybym miał chociaż kilkaset $ miesięcznie, a kilka tysięcy to już na chwilę obecną szczyt moich marzeń.

Co by jednak nie powiedzieć, nie jest proste zarabianie w PP. I właśnie dlatego dziwi mnie, że tylu ludzi patrzy na zarobkowanie w Internecie przez właśnie pryzmat sieci reklamowych. Dziwi mnie, że jak dotąd tak niewielu ludzi zarabia pracą, tyle, że np. zlecaną przez sieć.

Nie mówię, że PP są kiepskie, na pewno przy dobrym pomyśle dadzą zarobić sporo. Ale pomysł musi być dobry i najlepiej jeśli mało jeszcze znany. Ministrony, kopie ofert księgarni internetowych to nie jest pomysł już ani dobry, ani tym bardziej oryginalny. Znowu zapatrzony w USA afilant powie, że Amerykańce jakoś sporo na tych oklepanych formach zarabiają. No ok, ale USA od PL różni się w kilku istotnych aspektach: pierwsze, że żyje tam 308 mln ludzi, czyli o jakieś 270 mln więcej niż u Nas. Rynek jest więc większy, przez co rosną szanse na zarobienie forsy nawet z kiepskiej ministrony.

Dwa, że pewnie mają tam więcej programów partnerskich. W Polsce zaś gdzie by nie spojrzeć, to Złote Myśli. Nie mówię, że ten PP jest zły, ale trochę mi się już odbija czkawką oglądanie ich okładek.

Ewentualnie (bo nie jestem na 100% pewien) może być tak, że mniej u Usiaków jest rozpowszechnione piractwo (podczas gdy na polskich torrentach można znaleźć 90% płatnych ebooków w wersji “free”), a ludzie mają mniejsze opory przed nabywaniem produktów w taki sposób. Ale, jak piszę, pewności nie mam, to tylko domysły.

Wracając do tych innych metod zarobkowania w sieci, wymienić na prawdę masę różnych możliwości jest prosto. Własny e – sklep to dość znane rozwiązanie, problemem przy nim może jednak być posiadanie towaru, wysyłka i zarządzanie tym wszystkim. Nie każdemu musi odpowiadać dom zawalony towarem i codzienne wizyty na poczcie. Drugi, moim zdaniem prosty sposób, to sprzedaż swoich umiejętności. Można pisać teksty (nawet jak ktoś nie ma ambicji pisarskich, a jedynie szybko wstukuje poprawne zdania, może pisać  “precle”), można pisać programy. W portalu zlecenia.przez.net sa poszukiwane nawet takie czynności jak “dodanie XX znajomych na facebbok’u”, pisanie postów na forum dyskusyjne, czy obsługa kont na portalach społecznościowych.

Może do napisania kodu trzeba być programistąi co nieco wiedzieć, ale chyba pozostałe prace nie są zbyt skomplikowane dla nikogo?

Teraz porównajmy sobie – programy partnerskie kuszą takim sloganem: “pół roku ostrej roboty i potem kasa płynie non – stop”. Kto by nie chciał pracować przez pół roku i potem do końca życia patrzeć na nowe przelewy na konto? Niestety w rzeczywistości już nie jest tak różowo. To takie gruszki na wierzbie, nie wiem więc, czemu ludzie nie dostrzegają zwykłej prostej pracy na czyjeś zlecenie? Czyżby zarobki w PP były tak pewne i tak kuszące, że ludzie mogą sobie spokojnie darować stówkę – dwie z e – fuchy?

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Zarabianie w Internecie"

  1. Paweł Kata powiedział(a):

    “Własny e – sklep to dość znane rozwiązanie, problemem przy nim może jednak być posiadanie towaru, wysyłka i zarządzanie tym wszystkim. Nie każdemu musi odpowiadać dom zawalony towarem i codzienne wizyty na poczcie.” — i konieczność prowadzenia DG oraz ponoszenia horrendalnych opłat, jakie się z nią wiążą ;-)

    Moje zdanie jest takie: freelancing w Polsce jest ok, pod warunkiem, że ma się wyrobioną markę lub stałych zleceniodawców. Tylko wtedy można za swoje usługi zawołać godziwą zapłatę. Jeżeli natomiast korzysta się z serwisów typu zlecenia.przez.net, trzeba liczyć się z tym, że konkurujemy głównie ceną i za “fuchę” dostaniemy najniższe możliwe pieniądze.

    W tym świetle PP, zwłaszcza dla kogoś, kto pracuje na etacie, ale może codziennie poświęcić ekstra godzinę-dwie na e-biznesy, są o wiele lepszym wyjściem. Na “nagrodę” trzeba poczekać, ale podchodząc do sprawy odpowiednio, tworzy się również przy okazji półpasywne źródło dochodu.

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    Wiesz Paweł, akurat Ty z PP miałeś ekstra pomysł moim zdaniem i zdecydowanie nie jest on oklepany. Jednak odpowiedzmy sobie szczerze, na ile ktoś, kto nie ma większego pojęcia o tworzeniu stron, pozycjonowaniu itp. jest w stanie wygenerować sobie ruch na stronie, na której ma oferty kredytów hipotecznych, ruch, który pozwoli na jakiś sensowny zarobek w skali miesiąca.
    A prawda jest taka, że w sieci piszą, że na pp z hipotekami się nieźle zarabia, gdzie indziej, że ministrony są dobrym pomysłem zarabiania w pp, jeszcze gdzie indziej, że wystarczy samo katalogowanie strony i sukces gotowy. A tak na prawdę, jest to przepis na porażkę, bo większość ludzi nie ma unikalnej wiedzy do przekazania, a jedynie kopiuje pomysły kogoś sprzed X lat, które opisane są w książce, bo autor zauważył, że pomysł już forsy nie daje, więc pora wycisnąć jeszcze parę groszy pisząc o tym książkę…

  3. mirabelka powiedział(a):

    Na pewno do szukania zleceń zniechęcają ludzi niskie stawki. Coraz częściej są oferty z kwotami rzędu 2 zł za stronę tekstu. Inna sprawa, że z poziomem umiejętności, jaki niektórzy prezentują trudno liczyć na więcej:) Poza tym popularność PP ma moim zdaniem jeszcze jedną przyczynę. W necie chcą zarabiać głównie ludzie młodzi, to świetna opcja dla nastolatków. A w tym wieku góry dolarów za tydzień pracy bardzo działają na wyobraźnię:)

  4. Nomad powiedział(a):

    Nigdy kasa nie płynie sama. Chcesz zarabiać w necie, to tak samo musisz zapierniczać.
    Przeliczając czas na zarobek u mnie jak na razie marnie to wychodzi… po prostu lubię temat a zarobki to jedynie dodatek.

  5. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No ja też bym tak to określił. Czasami zdarzają się sytuacje, że jest mniej pracy, a zarobki bardzo duże, ale to raczej wyjątki z tego co wiem…

Dodaj komentarz

Leszek Maruszczyk

niezależny blog finansowy

Jednym z interesujących mnie tematów są finanse osobiste, zgłębiam ich tajemnice zarówno w teorii, jak i w praktyce - w roli "konsumenta" produktów finansowych, inwestora i doradcy finansowego w jednej osobie więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player