Nie wiem dlaczego w Polsce określenie “mieć znajomości” to określenie pejoratywne. Wiadomo – w ostatnich czasach takie określenie stało się negatywne poprzez różne “kolesiowskie” afery, gdzie Rychu znał Zbycha, Zbych Rycha i obaj w dzikim kraju kręcili lewe interesy.
To ostatnio. A wcześniej? Nie wiem.
Wiem natomiast, że co by na ten temat ludzie nie mówili, dobrze jest mieć znajomości. Różne znajomości, nie tylko wśród skorumpowanych polityków ;-)
O co chodzi?
Załóżmy jakąś podbramkową sytuację. Przykładowo: masz w ciągu tygodnia zrobić gruntowny remont mieszkania, bo powiedzmy, że tak ułożyłeś się z właścicielem – mieszkanie za remont we własnym zakresie (zamiast odstępnego).
Właściciel wyjeżdża sobie na dwa lata do ciepłych krajów i ma się zjawić za pół roku. Masz więc jeszcze masę czasu na przeprowadzenie remontu, który wg umowy miał być przeprowadzony na samym początku.
I nagle dzwoni właściciel z radosna informacją, że zjawi się za tydzień. Jesteś w kropce, bo czasu jest jak na lekarstwo, a roboty po same uszy. Zawołanie fachowców też nie jest proste, bo przyjść przyjdą, ale za miesiąc, dwa, trzy. Im się nie spieszy, a Tobie wręcz przeciwnie.
Ale przypominasz sobie, że jednak znasz hydraulika, znasz płytkarza, malarza i gościa od podłóg. Wszystko to twoi znajomi bliżsi lub dalsi, ale znajomi. I w ten oto sposób jest światełko nadziei, że ze wszystkim się wyrobisz.
Co więcej, znajomi przy wystawianiu rachunków mówią, że robota kosztuje np. 500,- ale od Ciebie wezmą tylko 400. Zyskujesz zniżkę, zyskujesz czas, a czas to tez pieniądz, nawet cenniejszy niż złotówki. Może nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze, ale posiadanie szerokich znajomości jak najbardziej.
Pozdrawiam.


Znajomości IMHO liczą się najbardziej, gdy ktoś poszukuje pracy ;-)
No to też i w sumie nie wiem, czemu ludzie tak się z tym faktem kryją. Nie ma co z tym walczyć, bo i tak się zjawiska nie zwalczy. Myślę, że lepiej po prostu wykorzystać to, oczywiście poza jakimiś skrajnymi sytuacjami, kiedy na dane stanowisko przyjmowana jest osoba zupełnie niekompetentna, zamiast kogoś wykształconego i kompetentnego w danym kierunku.
No bo istnieją stanowiska na które idzie się z polecenia. Zwykła rozmowa o pracę, nawet kilkugodzinna, niewiele mówi o człowieku. Najlepiej wiedzieć od znajomych jak sprawdza się w pracy.