…ale mądrzej.
Na łamach tego bloga często proponuję co najmniej dwa źródła dochodów. Dwa, nawet jeśli mają to nie być źródła rezydualne, a linearne, czyli takie, które bez twojego osobistego udziału nie działają. Dlaczego akurat takie rozwiązanie, pisałem już niejednokrotnie. Ot, choćby wylot z jednej pracy nie jest aż taką tragedią, jak w sytuacji, kiedy nie ma się żadnego dodatkowego źródełka z pieniędzmi.
I w tym momencie może paść pytanie:
Czy powinieneś pracować po 16 h dziennie (np. u dwóch pracodawców)?
Jasne, że nie. Bezsensem byłoby poświęcanie całego dnia harówie, no chyba, że ktoś to szczególnie lubi i nie przeszkadza mu tryb życia składający się tylko z pracy i spania. Mi w każdym razie coś takiego by nie odpowiadało, bo akurat mam dużo zainteresowań i żyjąc życiem, w którym dominuje jeden – dwa tematy, zanudziłbym się na śmierć w pierwszym tygodniu.
To po pierwsze, dwa, że lubię swoją pracę, zarówno pierwszą, jak i druga, ale model życia, w którym czas poświęcałbym tylko na pracę za bardzo przypomina mi więzienie, tyle, że bez krat i strażników. Jako, że nie mam nic na sumieniu, opcja taka zupełnie odpada.
Co zrobić, by nie stać się dobrowolnym niewolnikiem?
- Otóż podstawową sprawą jest, że trzeba wszystko odpowiednio zaplanować i zorganizować. To podstawa. Wtedy może się okazać, że wcale nie potrzebujesz na każde źródło zarobkowania po 8h dziennie, lecz może tylko po 3h. To już o wiele lepiej, zarabiasz więcej, jednocześnie pracując krócej. I nie ma znaczenia, że w dwóch firmach.
- Dalej, żeby nie przesiadywać w pracy wieczności, staraj się pracować maksymalnie wydajnie. Wiem, że plotki kuszą, podobnie jak jak powiadomki o pojawiających się na gg znajomych, czy powiadomki o nowych e-mailach. Sposób na nieplotkowanie jest prosty – zakładasz słuchawki do uszu dając tym samym jasny sygnał, że nie chcesz brać udziału w bezproduktywnych dyskusjach. Sposób na rozpraszacze z Internetu: wyłączyć sieć :-)
- Dla motywacji możesz porozmawiać z szefem, by płacił Ci za wyniki, a nie za spędzony w pracy czas. Wiem z doświadczenia, że bardzo pomaga – czujesz, że wszystko co zrobisz ma jakąś wartość i wpływ na poziom zarobków. Jeśli masz ustalony z szefem “cennik” za każdą czynność, możesz nawet sobie ustalić dzienne minimum do zarobienia, np. 200 PLN dziennie. Wierz mi, nic tak nie motywuje.
- Jest jeszcze jeden element, dzięki któremu możesz zarabiać więcej. To automatyzacja i optymalizacja wykonywanych czynności. Jeśli pracujesz na komputerze, to jest w nim pełno narzędzi, które służą automatyzacji. Np. przy powtarzalnych dokumentach, możesz skorzystać z szablonów takich dokumentów, przy ciągle powtarzających się czynnościach warto skorzystać z makropoleceń. Przy pracy fizycznej może nie być już tak łatwo, być może optymalizacja będzie oznaczała jakieś majsterkowanie na pograniczu wynalazczości, ale ja zawsze powtarzam, że lepiej poświęcić nawet kilka tygodni na stworzenie czegoś, dzięki czemu potem będzie można siedzieć i patrzeć, jak robota “robi się sama”.
Pozdrawiam.


Przede wszystkim to trzeba zabić w sobie leniwca, który z każdej godziny spędzonej na “pracy” robi 30 minut działania i 30 minut patrzenia w sufit, za okno albo na newsy na wp:)
No to też dobra uwaga, chociaż u mnie zamiast gapienia się w newsy jest pisanie precli:P