Faktury elektroniczne EBPP

Leszek Maruszczyk

Graham i jego trzy pytania (1)

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Bez kategorii dnia 17.06.2010 | Komentarze (3) »

… które przytoczyłem w poprzednim poście o funduszach inwestycyjnych.

Dla przypomnienia (lub dla leniwych, którzy nie chcę się cofać do lektury wcześniejszego wpisu), to te pytania:

  1. Czy istnieje sposób, aby inwestor mógł zapewnić sobie wyniki lepsze od przeciętnych, wybierając odpowiednie fundusze?
  2. Jeśli nie, to w jaki sposób uniknąć funduszy, które dadzą wyniki gorsze od przeciętnych?
  3. Czy można dokonać mądrego wyboru między różnymi typami funduszy – czyli wybrać zrównoważony, zamiast akcji, otwarty, zamiast zamkniętego, obciążony prowizją, zamiast nie obciążonego?

No więc dzisiaj spróbuję coś na ten temat powiedzieć.

Odpowiedź na te pytania jest dla inwestora lokującego swoje pieniądze na giełdzie za pomoca funduszy inwestycyjnych szalenie ważna. Ważna dlatego, że coraz częściej u Nas pojawiają się reklamy funduszy typu:

Konkurencja zarobiła w ubiegłym roku tylko 50%, a my 100%. Wybierz nasz fundusz, bo ewidentnie jest lepszy.

Z punktu widzenia kogoś, kto nigdy nie inwestował może się wydawać to prawdą. Ale nie musi nią być.

Co na to mówi Ben Graham?

Już sama nazwa podrozdziału mającego udzielić odpowiedzi na pytanie nr. 1 powinna pozwoli się domyślić, nazwa ta brzmi:

Pierwsi będą ostatnimi.

Jest taka brzydka tendencja w świecie funduszy, że najlepsze w danym roku / dwóch latach fundusze, ni stąd, ni zowąd, przestają być takie dobre.

Wchodząc w szczegóły, utrata pierwszego miejsca przez fundusz wygląda w praktyce tak:

  • Migracje menedżerów – załóżmy, że menedżer funduszu A w danym roku okazuje się najlepszy pod względem stopy zwrotu. Fundusz B – jego konkurent zwyczajnie przychodzi do menedżera funduszu A i składa mu ofertę większego zarobku. Co miałby zrobić menedżer, jak nie przyjąć tę ofertę? Robota ta sama, odpowiedzialność ta sama, ale zarobek większy. Wybór jest prosty, ale nie dla inwestora, który staje przed dylematem: iść do innego funduszu za zarządzającym, czy pozostać w obecnym, który najprawdopodobniej dostanie gorszego menedżera?
  • Słoniowacizna aktywów – z grubsza wygląda to tak: mały fundusz pokazuje fajne wyniki, bo jest mały i łatwo nim zarządzać. Dowiadują się o tym inwestorzy i pompują w niego miliardy, którymi menedżer musi obracać. Sytuacja zmienia się diametralnie, bo obrót dużymi pakietami akcji powoduje ruchy ich kursu. Sprzedaż dużej ilości powoduje spadek kursu, przez co menedżer nie uzyskuje tak dobrej ceny, jaka mógłby uzyskać. Zakup dużej ilości powoduje wzrost kursu, przez co fundusz nie nabywa tak tanio, jak powinien. Zarządzający zamiast kupić tanio i sprzedać drogo, kupuje średnio i sprzedaje średnio. Skąd więc mają się wziąć ponadprzeciętne zyski?
  • Koniec truchtania – nie wiem, na ile zjawisko to występuje w Polsce, ale polega na tym, że TFI testuje strategię, która świetnie działa na małej ilości pieniędzy, po czym informuje inwestorów o rewelacyjnych wynikach i do funduszu napływa morze pieniędzy, przy którym strategia nie działa już tak gładko.
  • Wzrost kosztów – tutaj nie za bardzo rozumiem, z czego ten wzrost miałby się brać, ale jak podaje Graham, takie zjawisko występuje, kiedy fundusz się rozrasta.
  • Tchórzostwo – wraz ze wzrostem ilości pieniędzy pod zarządem menedżera, rośnie też presja, żeby nie popełnić błędu. Błyskotliwy menedżer naraz zaczyna się poruszać jak inne mu podobne barany owce zarządzające innymi funduszami. Zawsze można w takiej sytuacji powiedzieć: straciłem, ale konkurencja straciła także, może więc rynek był szczególnie nieprzychylny? Ten efekt dobrze widać przy funduszach emerytalnych, które odnoszę wrażenie, że różnią się tylko trzema rzeczami: nazwą, opłatami (niewiele) i procentową zawartością akcji w portfelu, ale już nie za bardzo składem portfela.

Chyba więc widać, że trudno jest wskazać, który fundusz będzie lepszy niż ogół funduszy, zwłaszcza w długim terminie (a ponoć na takie należy kupować jednostki ryzykownych funduszy). Działanie, w myśl którego wskazuje się na prawdopodobnie najlepszy w przyszłości fundusz oceniając jego wyniki z przeszłości spointuję takim oto zdaniem:

Przyszłość, to nie jest przeszłość widziana od tyłu.

Pozdrawiam.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (3) do "Graham i jego trzy pytania (1)"

  1. striker powiedział(a):

    Jeśli chodzi o wzrost kosztów być może wychodzi z założenia, że im większy fundusz tym więcej jest osób potrzebnych do jego zarządzania. W związku z tym zwiększane są opłaty ;)

  2. Leszek Maruszczyk powiedział(a):

    No tak, racja.

  3. jacek powiedział(a):

    Panie Leszku czy moglby Pan wyjasnic Jak na takim funduszu
    jak BPHFIZSN mozna stracic.Kilka lat temu zainwestowalem
    50tys dzisiaj ta wycena ok 35tys.Obecnie WBK proponuje
    swoj nowy fundusz o podobnym profilu i czesc ludzi zastanawia
    sie czy powierzyc pieniadze.Osobiscie im odradzam
    Bylibysmy wdzieczny za poruszenie tej kwestii.Goraco pozdrawiam Jacek

Dodaj komentarz