Kryzys i zapaść na rynku nieruchomości, jaką mieliśmy okazję niedawno obserwować, nie dotknęła zbyt mocno Polski. Muszę przyznać, że sam patrzyłem na temat głównie przez pryzmat tego, co działo się na krajowym rynku nieruchomości. A nie było to nic strasznego, ja określiłbym to jako zbliżenie cen nieruchomości do normalniejszych poziomów. Po prostu trochę staniały, nie aż tak, że od razu dla większości ludzi zakup mieszkania stał się dostępny, ani tym bardziej nie aż tak, jak na przykład w Detroit.
Co więcej, muszę przyznać, że bliższe szczegóły bańki nieruchomościowej w Hiszpanii nie były mi w ogóle znane. A to, co tam się działo (o ile obraz przedstawiony w filmie “Zaróbmy jeszcze więcej” jest prawdziwy), to była bańka spekulacyjna pełną gębą!
W filmie kilka fragmentów na temat hiszpańskiego bąbla, po prostu zwaliło mnie z nóg.
Z jednej strony inwestycyjne parcie na nowe mieszkania musiało by tam ogromne, bo co roku przez ostatnie kilka lat oddawano tam do użytku po 800 000 mieszkań, co dla Nas – Polaków, którzy w ciągu kilku lat mieli mieć trzy miliony mieszkań, przydałoby się. Czy Hiszpanom te wszystkie mieszkania są potrzebne? Najlepsze jest to, że w zasadzie nie, buduje się je głównie w celach inwestycyjnych. Takie powody budowania mieszkań rodzą kilka ciekawych wynaturzeń i tak w filmie możemy na przykład usłyszeć, że:
- W nowo wybudowanych mieszkaniach nikt nie mieszka, bo ceny są zbyt wysokie, by Hiszpanów było stać na zakup. Trochę kojarzy mi się to z wystawieniem zlecenia sprzedaży akcji w cenie większej co miesiąc o 10%, bez względu na cenę rynkową. Na ile warta jest radocha takiego “inwestora” z papierowych zysków, skoro nie można ich spieniężyć?
- Odnośnie jeszcze punktu powyżej: jeden z szefów jakiegoś budowlanego przedsięwzięcia mówi tak: “Moglibyśmy za rok podnieść cenę o 35%. Dlaczego? Bo po prostu możemy.”
- Sporo z nowo budowanych osiedli jest okraszane polami golfowymi, mimo, że niewielu Hiszpanów grywa w tę grę. Spytacie dlaczego? Bliskość pola golfowego podnosi cenę! I nieważne, że nikt z niego nie skorzysta.
I jakie wrażenia po przeczytaniu o tych kilku – moim zdaniem – chorych sprawach?
Po fragmencie dotyczącym Hiszpanii widzimy bodajże niemieckiego biznesmena, który zadaje pytanie:
“Dlaczego nikt nic nie robi z tym poronionym rozwojem systemu finansowego?”
To pytanie jest dla filmu jak kwiatek w butonierce. Całość filmu (pokawałkowana) znajduje się na Youtube, zapraszam do obejrzenia, film na prawdę pozwala spojrzeć w inny sposób na wiele spraw.
Tutaj część pierwsza (otwiera się w nowej karcie).
Pozdrawiam.


Dzięki za link do filmu. Czytałem te dwa ostatnie wpisy i nie do końca mogłem się do nich jakoś ustosunkować.
Film zapewne warty obejrzenie, dlatego też jeszcze w tym tygodniu postaram się go obejrzeć. Dla wielu treści zawarte w tym filmie, jak i w wielu podobnych są po prostu jedną wielką teorią spiskową. Dla ludzi potrafiących samodzielnie myśleć (bez pomocy mediów) ma on zupełnie inny wymiar, po prostu odbierają oni świat takim, jakim jest w rzeczywistości. Na myśl o tych nieświadomych przychodzi tylko jedno skojarzenie “żyją w Matrixie”.
Heh, nom ciekawe porównanie. Tylko idąc dalej, ja już kilka razy przeżywałem podobne “no przecież” i zastanawia mnie ile razy będzie tak jeszcze :)