Wartość netto, czyli w uproszczeniu to co posiadamy minus to, co mamy innym ludziom lub instytucjom oddać, to nie dokładnie to samo, co przychody pasywne. W pewien sposób są to rzeczy powiązane, bo można na przykład posiadać pięć mieszkań na wynajem i mieszkania te będą stanowiły przychód pasywny, ale jednocześnie będą stanowić dużą wartość netto.
Z drugiej strony, można posiadać kolekcję obrazów znanych mistrzów, o wartości daleko większej niż pięć mieszkań i nadal nie mieć żadnych pasywnych przychodów, będąc uzależnionym np. od pracy. Co więcej, kolekcja o której mowa, będzie generować dodatkowe koszty w postaci drogich ubezpieczeń, systemów zabezpieczających przed kradzieżą.
Jeszcze inny przykład, wskazujący raczej na luźne powiązanie wartości netto i przychodów pasywnych to może być jakiś e – biznes. W sieci gorącym tematem jest teraz portal zaradni.pl, który ma wypłacać autorom porad pieniądze za odsłony stron z ich tekstami. Portal utworzony na wzór amerykańskiego eHow.com, gdzie pisząc po kilka artykułów z poszukiwanymi poradami dziennie, po jakimś dłuższym czasie można dojść do pasywnych przychodów. Mniejsza o bezpieczeństwo takiego biznesu, raczej chciałem wskazać, że można mieć zerową wartość netto i jednocześnie posiadać prosperujący e – biznes.
Wreszcie dochodzimy do momentu, w którym trzeba powiedzieć, iż nie każdy pragnie przychodów pasywnych i finansowej wolności. Jestem w stanie sobie wyobrazić osobę, która czerpie wiele radości z wykonywanej przez siebie pracy. Takiej osobie może zupełnie nie zależeć na odejści z pracy na rzecz utrzymywania się z inwestycji / biznesów, których jest właścicielem.
Jednocześnie prestiż związany z dużym majątkiem, ot chociażby wyrażającym się we wspomnianych obrazach, to dla kogoś takiego może być rzecz nie do pogardzenia. Zresztą powodów, dla których ludzie chcą pokazać swoje bogactwo jest wiele i myślę, że lepiej na pytanie “dlaczego ludzie tak dążą do pokazania przed Światem, że są majętni?” odpowiedział by psycholog, niz skromny autor tego bloga. A tak właściwie, to uważam, że nie ma w tym nic złego i jak ktoś chce – jego wola.
Problemem jest tylko to, że ludzie dążą do celu w zły sposób. Stwarzają pozory bogactwa, kupując drogi samochód, duży dom i całą masę rzeczy – na kredyt.
A droga jest zupełnie inna, są w niej dwa elementy, bez których kredyty kiedyś Nas zjedzą, a sąsiad, któemu zostało jeszcze trochę zdolności kredytowej, będzie mieć lepszy samochód.
Więc elementy te, jak zwykle są proste:
- Jak najszybsze wyjście z długów (które przecież pomniejszają twoja wartość netto i sprawiają, że wszystko, co posiadasz jest w pewnym stopniu zagrożone, kilka miesięcy bez pracy i koniec luksusów).
- Oszczędzanie, tworzenie nowych źródeł dochodu, niekoniecznie pasywnego i inwestowanie, chociażby w bezpieczne lokaty.
Dopiero, gdy oba te elementy ze sobą “zagrają”, majątek nie jest iluzją. Nie sztuka nabrać kredytów i zgrzytając zębami wpakować się w niewolę, sztuką jest kupić za własne pieniądze.
Pozdrawiam.

