Jako, że na innych blogach traktujących o finansach osobistych coraz częściej goszczą wpisy typu “jak zarobić w Internecie“, postanowiłem i Ja do ogólnoblogowej dyskusji dorzucić kilka słów. Nie będzie to jednak wpis o programach partnerskich, które chyba są najpopularniejszą, ale jednocześnie najmniej pewna forma internetowego zarobkowania.
Dzisiejszy wpis będzie o freelancing’u, czyli sprzedaży swoich umiejętności bezpośrednio w odpowiedzi na zapotrzebowanie, jakie zgłaszają zleceniodawcy.Więc po kolei:
Jakie umiejętności można sprzedawać?
Możliwości w tym zakresie jest bardzo dużo, na pewno osoby znające się na programowaniu i ogólnie informatyce mogą liczyć na największe zyski, z drugiej strony, domyślam się (bo programistą nie jestem, a jedyny program, jaki w życiu napisałem robił błędne wykresy :P), że nie jest prosto napisać w miesiacu kilka – kilkanaście programów.
Z umiejętnosci bardziej powszechnych można wybrać sobie takie zajęcia, jak pisanie postów rozkręcających jakies forum dyskusyjne, jeśli ktoś lubi rozmawiać sam ze sobą w dziesięciu różnych osobach.
Jest też bardzo duze zapotrzebowanie na teksty służące pozycjonowaniu witryn internetowych, tzw. “precle”. Myliłby się ten, kto sądzi, że trzeba nad każdym “preclem” spędzać po godzinie lub więcej. Otóż wystarczy, że precel będzie poprawny pod względem ortografii i gramatyki, miał około 1000 znaków i zawierał pożądane przez zleceniodawcę słowa kluczowe.
Zadanie nie jest więc jakieś szczególnie wymagające. Jedyny szkopuł, że takich tekstów dziennie trzeba napisać na prawdę dużo, bo i cena za jedna sztukę jest niska. Akurat niedawno miałem okazję porozmawiać sobie z mirabelką, która uświadomiła mi pewne aspekty tej pracy.
To taki najprostszy sposób na uzyskanie jakichś zarobków z Internetu. Duża dostępność tej formy zarobkowania (wiele serwisów w sieci, gdzie freelancerzy i zleceniodawcy mogą się spotkać) sprawia, że na prawdę każda wystarczająco pracowita osoba może z niej skorzystać. Bardziej ambitni zaś, posiadający jakąś użyteczną wiedzę, dającą się “przerobić” na poradnik, mogą skorzystać np. ze sposobu, który na swoim blogu prezentuje Paweł (polecam też lekturę komentarzy).
W każdym razie brak pracy w naszym kraju, to mit. Wystarczy się rozejrzeć, wokół jest sporo ludzi, którzy zechcą zapłacić za nasze umiejętności.
Pozdrawiam.


“W każdym razie brak pracy w naszym kraju, to mit.” — dokładnie! Gdzie jest wola, jest i sposób.
Btw. Dzięki za linka :-)
No problem :)
Dzięki za podlinkowanie, widzę, że dyskusja okazała się inspirująca:)Zanim jednak tłumy chętnych ruszą na podbój rynku warto zaznaczyć, że coraz częściej za 1000 znaków proponuje się stawki poniżej 1 zł, więc znalezienie dobrego zlecenia może trochę potrwać. Ale jakby co to można się zgłaszać do mnie, może coś się znajdzie;) Heh, taka mała prywata:) Pozdrawiam!